Szukaj na tym blogu

niedziela, 10 marca 2013

Villa Hertha

Fot. Maciej Krzyżański
Z przyjemnością publikujemy nowy artykuł opowiadający historię jednego z najstarszych puszczykowskich domów. W kontekście ostatnich dyskusji o planach wyburzenia dawnego pensjonatu Mimoza, przypominanie o świetności pięknych budynków z przełomu XIX i XX wieku nabiera jeszcze większego znaczenia. Poniższy artykuł ukazał się w ostatnim numerze "Kuriera Puszczykowskiego".  Jego bohaterem jest Villa Hertha stojąca naprzeciw Letniska Silva. W niedalekiej przeszłości (lata 80.-90.) mieścił się w niej legendarny bar Dołek, do którego spragnieni mieszkańcy schodzili po schodkach, a wyfruwali uniesieni metafizyczną siłą spożytych trunków. Obok baru funkcjonował zakład fryzjerski, w którym wizyta była doświadczeniem tyleż magicznym, co i ryzykownym. Nigdy nie wiadomo było, w jakim stanie będzie głowa po obrobieniu jej przez specjalistę, którego nazywaliśmy Golarzem Filipem, wyczuwając intuicyjnie, że jego świadomość daleko wykracza poza utarte ścieżki fryzjerskich szlaków.

Villa Hertha
Maciej Krzyżański*

Przy ulicy Poznańskiej, niedaleko stacji kolejowej w Puszczykowie, stoi przepiękna „Villa Hertha”. Budynek ten został wybudowany w pierwszych latach XX wieku prawdopodobnie przez Kuttnera. Wykonany został z czerwonej cegły, która nie została pokryta tynkiem. Bryła budynku przykryta jest lekko pochylonym dachem. Na bokach posiadłości umieszone są gustowne balkony. Na samym szczycie fasady wymalowany jest napis „Villa Hertha”. Budynek przez ostatnie sto dziesięć lat nie został znacząco przebudowany. Z porównania pocztówek z okresu zaborów z dzisiejszym stanem obiektu wynika, że na tyłach zostały dobudowane dodatkowe pomieszczenia i zarazem uległy zniwelowaniu dwa drewniane balkony.

Zgodnie z ogłoszeniem zamieszczonym w „Dzienniku Poznańskim” w roku 1906 pod tytułem „Latowe mieszkania w Puszczykowie” w pensjonacie znajdowały się dwa apartamenty do wynajęcia. W każdym z nich znajdowała się „kuchnia, spiżarnia, 2 balkony, korytarz , klozet”. Należy podkreślić, że takie rozwiązania techniczne na początku XX wieku były jednymi z najnowocześniejszych. Prawdopodobnie obiekt przeznaczony był dla majętnych gości, którzy przyjeżdżali odpocząć w letnisku puszczykowskim. Dlatego właściciel w ogłoszeniu podkreślał, że „Wszystko [jest MK] kompletnie elegancko urządzone.” 

Fot. Maciej Krzyżański
Wszystkie pokoje miały na wyposażeniu meble ogrodowe, dywany, firanki, porcelanę, „szkło”. Do dzisiaj zachowały się balkony, których balustrady zostały wykonane niezwykle efektownie z cegieł. Z nich można było oglądać cudowne „Letnisko Silva” oraz lasy sosnowe. „Villa Hertha” otoczona była przepięknymi drzewami i krzewami, które podkreślały urodę miejsca. Poza tym obiekt posiadał olbrzymi ogród, który prawdopodobnie przeznaczony był dla gości. Otoczony był on starannie i estetycznie wykonanym płotem. Ponadto budynek podłączony był do „wodociągów” już w roku 1906!. 

W samym budynku mieścił się jeden z pierwszych sklepów spożywczych w Puszczykowie. Spowodowane było to być może bliskością stacji kolejowej oraz położeniem przy głównej alei kurortu. Na początku XX wieku - w niedalekiej okolicy pensjonatu - umieszczony był plan letniska na planszy stojącej przy drodze. Na terenie całej miejscowości były „drogowskazy i dobrze utrzymane ścieżki”, co podkreślał słynny przewodnik Mieczysława Orłowicza. Jedna z tych ścieżek przechodziła obok lokalu i prowadziła na sam szczyt „puszczykowskich gór”. 
Fot. Maciej Krzyżański

Po roku 1945 „Villa Hertha” została zasiedlona przez stałych mieszkańców przez co zastosowanie budynku zmieniło się. Dzisiejszy stan fasady budynku jest stosunkowo dobry. Przed frontem budynku wysadzone są krzewy, które podkreślają powab willi. Warto byłoby może przywrócić blask dawnemu ogrodowi, który stanowił integralną część rezydencji. Z jednej strony balkony zostały zabudowane, co popsuło bryłę budynku. W przyszłości być może przydało by się umieszczenie na zabytkowych budynkach tabliczek, które by opisywały w skrócie historię danego miejsca. Warto by również wyznaczyć szlak puszczykowskich rezydencji , pensjonatów i restauracji. Umiliłoby to czas podczas spacerów oraz pobudziłoby przeszłość do dzisiejszego zastosowania.

*Maciej Krzyżański - puszczykowski historyk, autor pracy magisterskiej o historii naszego miasta, prowadzi na portalu Facebook stronę Letnisko Puszczykowo. 

Niebawem opublikujemy dalszy ciąg rozmowy z Maciejem na temat historii naszego miasta.

niedziela, 3 marca 2013

Kontrowersje, konsultacje, dyskusje.

Po krótkiej przerwie spowodowanej wyjazdami i chorobami, wracamy do komentowania bieżących wydarzeń w Puszczykowie. Podczas naszej nieobecności rozgorzały kolejne dyskusje wokół kontrowersyjnych decyzji władz, a także pojawiły się nowe ważne fakty we wcześniej opisywanych przez nas tematach.

Gdzie będzie można stawiać markety? Już jutro dyskusja
nad miejscowym planem zagospodarowania
przestrzennego. Fot. G. Ozorowska
Po pierwsze, już jutro 4 marca o godzinie 15.00 w siedzibie Urzędu Miejskiego odbędzie się publiczna dyskusja nad założeniami przyjętymi w projekcie planu miejscowego zagospodarowania przestrzennego dla terenu położonego w rejonie ulic: Ks. Posadzego, Kościelnej i Piaskowej. Mówiąc językiem bardziej zrozumiałym chodzi o tereny wzdłuż ulicy Poznańskiej i Piaskowej, od ulicy Ks. Posadzego i Kościelnej aż do zakrętu przy sklepie Społem na ul. Piaskowej. Teren z jednej strony jest ograniczony ulicą Wysoką z drugiej granicą lasu. 

Namawiamy na naszym blogu do interesowania się wszystkimi planami zagospodarowania przestrzennego, ale ten interesuje nas szczególnie, ponieważ obejmuje też ulicę Magazynową, przy której firma Geoprojekt planuje budowę marketu, której sprzeciwiają się mieszkańcy pobliskich działek oraz liczni mieszkańcy Puszczykowa. Inwestycję zablokowały władzy miasta, a ich decyzja została utrzymana w mocy przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze, do którego odwołał się inwestor. 

Od wyłożonego 11 lutego planu miejscowego zagospodarowania przestrzennego zależy, jakie budynki i inwestycje będzie można realizować w tym rejonie. Wszyscy mieszkańcy mają szansę zgłosić swoje uwagi do planu, a jeśli czegoś nie rozumieją lub mają obawy co do jego zapisów, mogą jutro je rozwiać podczas dyskusji. Specjalnie dla tych mieszkańców, którzy jeszcze nie widzieli planu i nie czytali projektu uchwały, publikujemy oba dokumenty tutaj i tutaj

Dotarła do nas informacja, że w Puszczykowie są kolportowane ulotki krytycznie oceniające plan i wzywające do protestu. Jest na nich podany adres naszego bloga, dlatego informujemy, że nie jesteśmy organizatorami ani uczestnikami tej akcji ulotkowej, podobnie jak żadne ze współpracujących z nami stowarzyszeń. Mamy pytania związane z planem, ale zostaną one zadane w dyskusji jutro i ewentualnie zgłoszone w formie oficjalnych uwag na piśmie do Burmistrza Miasta w terminie do 29 marca 2013. Wszystkim mieszkańcom zainteresowanym planem oraz zaniepokojonych jego zapisami, polecamy tę właśnie drogę. 

W kontekście miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego ważna jest dla nas ochrona unikatowego układu urbanistycznego, uwzględnienie ochrony obiektów zabytkowych oraz ochrona interesów mieszkańców związanych zarówno z komfortem życia jak i wartością posiadanych działek. 

Jeszcze raz zachęcamy do uczestnictwa w jutrzejszym spotkaniu i zgłaszania uwag do planu. Jednocześnie prosimy o nie podgrzewanie atmosfery - na protesty i bardziej zdecydowane działania przyjdzie czas, jeśli konsultacje i rozmowy nie przyniosą rezultatów. 

Nie będzie sklepu, będzie biblioteka!
Czy to ma sens? Fot. M. Muth
Po drugie, cały czas trwa ożywiona dyskusja wokół planów przeniesienia Biblioteki Miejskiej do nowo zakupionego przez miasto budynku na rynku. Jak już pisaliśmy decyzja o zakupie budynku (zamiast rozbudowy Szkoły Podstawowej nr 1) wydaje nam się słabo przemyślana. Budynek wydaje się kompletnie nieprzystosowany do potrzeb biblioteki, a dodatkowo niepokoi fakt rozbicia dobrze funkcjonującego Centrum Animacji Kultury, w ramach którego działała dotychczas biblioteka, funkcjonując w odnowionym budynku starej szkoły. W ostatnich "Echu Puszczykowa" radna Małgorzata Szczotka broni decyzji radnych, ale nie podaje zbyt wiele argumentów rozwiewających wątpliwości. Na pierwszy plan wysuwa się argument ekonomiczny (oszczędności), ale nie zostały podane liczby, które by ten argument uzasadniały. Najgorsze w całej sytuacji jest to, że po raz kolejny władze miasta podejmują ważną decyzję bez konsultacji z mieszkańcami i jakby w tajemnicy przed nimi. W projekcie budżetu publikowanym w "Echu" była jak wół wpisana rozbudowa szkoły, by nagle się okazało, że zamiast tego miasto postanowiło kupić kuriozalny budynek na rynku. Z pewnością przyjrzymy się sprawie bliżej i postaramy sprawdzić, czy decyzja ta miała faktycznie uzasadnienie ekonomiczne i czy nie spowoduje utrudnień w działu Centrum Animacji Kultury.

Puszczykowo powinno wrócić nad
Wartę, ale czy od razu musi tam
powstawać hotel ze spa?
Fot. W. Kowaliński
Trzecia sprawa to plany dotyczące Zakola Warty. W "Głosie Wielkopolskim" ukazał się dziwny artykuł informujący, że mieszkańcy "odzyskają" ten teren i prezentujący wizję tego "odzysku". Wizja jest mocno niepokojąca, ponieważ pojawia się nie wiadomo skąd, wydaje się mocno przesadzona i kompletnie oderwana od charakteru Zakola oraz, co najgorsze, jest przedstawiana jako korzystna dla mieszkańców, a nawet promowana w ich imieniu. Niebawem zajmiemy się tymi pomysłami bardziej szczegółowo, już teraz jednak możemy powiedzieć, że pomysł budowy hoteliku ze spa w tym miejscu wydaje się sporym nadużyciem, nawet jeśli będzie (w co nie wierzymy) maciupeńki hotelik z mikroskopijnym spa. Może jesteśmy minimalistami, ale wydaje nam się, że Zakole Warty zostało odzyskane przez mieszkańców (miasto) już kilka lat temu, a teraz wymaga po prostu mądrego zagospodarowania, czyli uporządkowania, wyznaczenia ścieżek, postawienia koszy na śmieci, zamontowania oświetlenia i połączenia ścieżką wzdłuż Warty z lasem. Naprawdę nie musi tam powstawać żaden Taj Mahal ani inny Hotel Gołębiewski z drewnianymi pomostami na niewidzialną przepaścią.

Jeśli ktokolwiek chce się wypowiedzieć w powyższych sprawach, zapraszamy do komentowania oraz przesyłania tekstów na adres: zielone.puszczykowo@gmail.com. Równocześnie zapraszamy na comiesięczne otwarte spotkanie Stowarzyszenia Przyjaciół Puszczykowa, które odbędzie się w najbliższy wtorek 5 marca o godzinie 18.00  jak zwykle w budynku starej szkoły (Centrum Animacji Kultury). Na pewno zostaną na nim poruszone wszystkie wymienione tematy.

niedziela, 17 lutego 2013

Jak się chroni zabytki w Puszczykowie?

Projekt planu dopuszcza obiekty usługowe na całej
długości ulicy Poznańskiej. Ściśle jednak
określa ich gabaryty. Fot. G. Ozorowska
Niedawno został udostępniony mieszkańcom plan zagospodarowania przestrzennego dla terenu położonego w rejonie ulicy Poznańskiej na odcinku od ulicy Kościelnej w kierunku cmentarza. Plan obejmuje także słynną ulicę Magazynową, na której firma Geoprojekt chce postawić market (ewentualnie szeregowce). Na razie uniemożliwia jej to decyzja Burmistrza odmawiająca wydania warunków zabudowy podtrzymana ostatnio w mocy przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Plan zagospodarowania przestrzennego został wywołany na prośbę mieszkańców protestujących przeciw budowie. Warto się mu zatem bacznie przyjrzeć, bowiem może się okazać, że zamiast pomóc mieszkańcom okolic Magazynowej w rozwiązaniu problemu, pomoże raczej inwestorom w realizacji ich "ambitnych" zamierzeń. Zachęcamy do zapoznania się z projektem uchwały i mapką. Czekamy na Państwa opinie.

Już dziś publikujemy pierwszy tekst krytycznie odnoszący się do jego zawartości. Autorem jest mieszkaniec Puszczykowa - Krzysztof Kamiński, który zaprasza wszystkich mieszkańców zainteresowanych odrzuceniem proponowanego planu (w szczególności mieszkańców okolicy, której on dotyczy) do współpracy. Zainteresowani mogą pisać na adres: bronimypuszczykowa@wp.pl.

Puszczykowscy urzędnicy dbają o zabytki, czyli jak utrudnić życie mieszkańcom (niektórym)
Krzysztof Kamiński*

Wyłożony kilka dni temu projekt planu zagospodarowania przestrzennego dla terenu położonego w rejonie ulic ks. Posadzego, Kościelnej i Piaskowej, a więc dotyczącego ścisłego centrum miasta, interesuje nie tylko mieszkańców tego rejonu, ale i wszystkich puszczykowian, bo to przecież między innymi główna ulica, wizytówka miasta. Wywołanie planu po protestach mieszkańców, którzy nie życzyli sobie budowy marketu na ul. Magazynowej, a później kontrowersyjna ankieta, wzbudza zapewne dodatkowe zainteresowanie, szczególnie, że projekt planu zezwala jednak na intensywny rozwój „biznesów” w tej części miasta. 

Nie łatwo w małym tekście wyrazić opinie o całym projekcie. Pozwolę sobie wypowiedzieć się na temat ochrony dziedzictwa kulturowego i zabytków. Dla tego terenu projekt wymienia wszystkie budynki objęte ochroną konserwatorską. 

Projektodawcy, słusznie proponują konieczność uzgadniania prac budowlanych mogących wpłynąć na zmianę elewacji, kolorystyki, stolarki okiennej i drzwiowej z Powiatowym Konserwatorem Zabytków. Słuszne wydaje się nakazanie zachowania kształtu, proporcji i elementów głównej bryły budynku i parametrów dachu. Proponuje się zakaz stosowania blachy dachówko podobnej oraz gontu papowego na tych obiektach. Propozycje te zgodne są z ogólnie stosowanymi przepisami. 

Projekt zawiera jednak zapisy, które mogą wzbudzić spore kontrowersje. Otóż nakazuje (!) on „odtworzenie na podstawie zachowanych elementów bądź ikonografii detalu architektonicznego, a także układu elewacji oraz kształtu okien”. Mówiąc krótko: urzędnicy, na podstawie starej fotografii, na której znajduje się nieistniejąca dziś wieżyczka na dachu, rozebrana 70 lat temu, mogą właścicielom tych budynków nakazać odbudowę w dawnym kształcie! Jeśli okaże się, że w ciągu ostatnich 50 lat zmieniono wygląd okna, również mogą nakazać przebudowę fasady budynku, aby doprowadzić do stanu sprzed lat. Można powiedzieć - rygoryzm nie mniejszy niż w przypadku Rynku Starego Miasta w Krakowie. 

Projekt nakazuje dostosowanie na posesjach z chronionymi domami, nowo realizowanej zabudowy do historycznej kompozycji architektonicznej. Brzmi dobrze, ale po uważnym przeczytaniu brzmi groźnie. Zapis ten sprawi, że urzędnicy będą mogli nakazać (!) właścicielom tych chronionych obiektów rozebranie np. garażu czy budynku gospodarczego, jeśli stwierdzą, że nie pasują do historycznej kompozycji architektonicznej. Z drugiej strony ten sam projekt zakłada również, że w sąsiedztwie tych obiektów będą mogły zgodnie z prawem powstać markety, zakłady produkcyjne itp. Co np. zakład blacharski o wysokości 7,5 m z płaskim dachem, który będzie można zgodnie z prawem wybudować w sąsiedztwie tych chronionych obiektów, ma wspólnego z historyczną kompozycją urbanistyczną miasta? To wiedzą tylko twórcy projektu. 

Czy władze miasta zlitują się nad Mimozą?
Fot. M. Krzyżański
Uwierzyłbym w szczerość intencji urzędników, gdyby nie rozważali oni wyburzenia Mimozy (obecnie mieści się w nim straż miejska). Uwierzyłbym, gdyby w uchwalonym w październiku ub. r. planie zagospodarowania, dla rejonu ulic Wysoka, Źródlana, Jasna, Podleśna, Wiosenna, Poznańska, Podgórna, nie „zapomniano” o objęciu ochroną ok. 20 obiektów będących pod opieką konserwatora i gdyby również w tamtym planie, zapisano konieczność kosztownego odtwarzania dawnych detali architektonicznych. No, ale gdyby nie to ”zapomnienie”, to dziś nie można by myśleć o wyburzeniu Mimozy - własności miasta, więc pod opieką burmistrza. I wtedy zamiast myśleć o wyburzeniu Mimozy, urzędnicy musieliby nakazać sobie odtworzyć wieżyczkę, którą widać na jej starych fotografiach. Uchwalony w październiku plan zagospodarowania dla tamtej części miasta, pomija ochronę obiektów pod opieką konserwatora i nie zawiera kontrowersyjnych zapisów, a projekt obecnie dyskutowany, narzuca konieczność kosztownych odtworzeń. Brak w tych działaniach jakiejkolwiek spójności i logiki. 

Jeśli zatwierdzony zostanie w obecnej formie plan zagospodarowania to stare, zabytkowe obiekty, podnoszące walory miasta zginą w otaczającej je zdegradowanej przestrzeni. Te wiekowe domy zostaną wciśnięte między otaczające je klockowate lidle, stolarnie, które zgodnie z tym projektem planu można będzie budować w centrum miasta w odległości 1,5 m od ich granic. Ratowanie zabytków nie powinno polegać na restrykcjach dla ich właścicieli, często niemożliwych do realizacji, ale takim kształtowaniu przestrzeni miejskiej, aby nie stały się one przysłowiowymi kwiatkami do kożucha, aby otoczenie nie degradowało zabytków i miasta. A tak niestety wygląda wizja władz i urzędnicza dbałość o zachowanie dziedzictwa kulturowego w wykonaniu rządzącej ekipy!

*Krzysztof Kamiński - mieszkaniec Puszczykowa

piątek, 8 lutego 2013

Co nowego w Puszczykowie?

W ostatnich dniach rzadziej aktualizujemy bloga, ale nie znaczy to, że w naszym uroczym mieście nic ciekawego się nie dzieje. Dziś w telegraficznym skrócie przedstawiamy dobre i złe wiadomości, jakie dotarły do nas przez minione 2 tygodnie.

1. Dobra wiadomość. Samorządowe Kolegium Odwoławcze utrzymało w mocy decyzję Burmistrza Puszczykowa odmawiającą wydania warunków zabudowy dla inwestycji przy zbiegu ulic Poznańskiej i Magazynowej. Skarga inwestora została oddalona. Decyzja SKO nie jest ostateczna, strony mogą się odwołać do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.
2. Już 11 lutego br. zostanie wyłożony do wglądu plan zagospodarowania przestrzennego obejmujący swoim zasięgiem ulicę Magazynową. Każdy z zainteresowanych mieszkańców będzie mógł wnieść do niego uwagi w terminie do 29 marca. Ponadto 4 marca (o godz. 15.00) planowana jest publiczna dyskusja nad planem. Jak zwykle zachęcamy do aktywnego uczestnictwa w dyskusji oraz do monitorowania aktów prawnych mających decydujący wpływ na wygląd naszej okolicy. 

Walka z planami budowy marketu przy Magazynowej trwa.
Fot. G. Ozorowska
3. Poznaliśmy wreszcie słynne pytanie ankietowe. Brzmiało ono: "Czy jesteś za lokalizacją nowego obiektu handlowego sieci dyskontowej, np. Lidl w Puszczykowie u zbiegu ul. Poznańskiej i Magazynowej?". Tak jak wcześniej pisaliśmy, opierając się na przybliżonej treści pytania, trudno je uznać za obiektywne i niesugerujące odpowiedzi. Użyta w nim nazwa popularnej marki sklepu dodatkowo mogła wpłynąć na odpowiedzi udzielane przez mieszkańców.

4. Mieszkańcom udało się także dotrzeć do wyników ankiety. Najciekawszy wydaje się następujący fragment: "Ogółem 600 osób udzieliło odpowiedzi ankieterom. Z tego 412 (68,7%) odpowiedziało TAK w sprawie lokalizacji obiektu handlowego. Struktura 600 osobowej grupy według miejsca udzielenia odpowiedzi była następująca: 333 osoby (55%) pod wylosowanym adresem, 45 osób ( 8%) pod adresem sąsiednim oraz 222 osoby (37%) na ulicy w pobilżu wylosowanego adresu". Nie chce nam się tego nawet komentować, przypomnijmy tylko zapewnienia o starannie dobranej próbie mieszkańców pod względem demograficznym, majątkowym etc. Jeśli coś było ponadprzeciętnie staranne w przypadku tej ankiety, to mydlenie oczu mieszkańcom.

Budynek na rynku kupiony przez miasto.
Fot. M. Muth
5. Najwięcej kontrowersji wśród mieszkańców budzi jednak plan przeniesienia części Centrum Animacji Kultury, m.in. Biblioteki Miejskiej do słynnego już samotnego grzybka stojącego po środku rynku obok "Biedronki". Przypomnijmy, że grzybek w planach był pięknym borowikiem, który miał pomieścić kawiarenkę z gazetami i książkami, centrum informacji i toalety. Ta prywatna inwestycja jednak nie wypaliła i grzybek powoli zaczął się zamieniać w brzydką purchawkę. Kiedy się wydawało, że stan jest permanentny, miasto umyśliło purchawkę zakupić i przekwalifikować ją na hubę zasilaną ze życiodajnego pnia budżetu miejskiego. 

Koszt zakupienia grzybka to 750 tysięcy złotych. Pieniądze zostały zaoszczędzone na rozbudowie Szkoły Podstawowej nr 1, która była zapowiadana i została nawet ujęta w projekcie budżetu. Niestety, na ostatnim etapie z budżetu i planów wyleciała, kosztem zakupu grzybka. Teoretycznie nic się nie stało, bo grzybek ma przejąć część funkcji Centrum Animacji Kultury (m.in. Bibliotekę Miejską), które zajmują obecnie część budynku przy ul. Wysokiej 1. Można zatem przyjąć, że wilk syty i owca cała, bo szkoła uzyska pomieszczenia w budynku starej szkoły kosztem części CAK, która zostanie umieszczona w grzybku.

Skąd więc kontrowersje? Po pierwsze, pojawiają się wątpliwości czy grzybek pomieści bibliotekę i czy w ogóle jest budynkiem przystosowanym do takich celów (być może niezbędny będzie kosztowny remont). Po drugie, Biblioteka Miejska jest integralną częścią Centrum Animacji Kultury i zdecydowanie łatwiej byłoby jej funkcjonować w tym samym miejscu - odnieść można wrażenie, że dobrze funkcjonującą instytucję rozdziela się na siłę i w sposób nieprzemyślany, biorąc pod uwagę tylko rachunek finansowy, a nie licząc się z wpływem na jakość pracy. Po trzecie, budynek starej szkoły może wymagać kosztownych prac adaptacyjnych przed przyjęciem uczniów (np. budowa łącznika z nową szkołą, przystosowanie sal), których koszt nie został na razie określony. 

Sprawa jest dość dziwna, bo wybrano rozwiązanie bardzo karkołomne, zamiast kontynuować prace przy rozbudowie Szkoły Podstawowej nr 1. Na pewno będziemy jeszcze o tym pisać. 

Jak długo jeszcze postoi Mimoza? Fot. M. Krzyżański
6. Nie mamy dobrych wiadomości dla miłośników zabytków. Nie wiadomo, co będzie z dawnym Pensjonatem Mimoza. Zaniepokojeni mieszkańcy, którzy skierowali pytanie do Burmistrza, otrzymali odpowiedź, która losu budynku nie przesądza, ale też nie daje wielkich nadziei:
"Podjęcie decyzji w sprawie dlaszego losu budynku MIMOZA przy ul. Poznanńskiej 26 będzie możliwe dopiero po opuszczeniu budynku przez obecnych lokatorów i dokładnym ustaleniu stanu technicznego obiektu i zakresu koniecznych prac remontowo-budowlanych. Budynek MIMOZY nie jest wpisany dp rejestru zabytków. Natomiast uzyskanie dotacji na prace konserwatorskie, restauratorskie lub roboty budowlane możliwe jest tylko dla obiektów wpisanych do rejestru zabytków".
Warto wspomnieć, że budynek Mimozy został wpisany do gminnego rejestru zabytków w 2009 roku. Nie znajdował się jednak i nadal nie znajduje w wojewódzkim rejestrze zabytków. Wygląda na to, że trudno będzie ten stuletni budynek uratować przed rozbiórką. Wielka szkoda, że może on podzielić los urokliwej Willi Bogdaniec, która została zrównana z ziemią kilka lat temu.

poniedziałek, 4 lutego 2013

Stowarzyszenie Przyjaciół Puszczykowa zaprasza

Pensjonat Mimoza (wtedy „Restaurant Kyffhauser”) na starej widokówce.
Ilustracja ze zbiorów biblioteki UAM.
W najbliższy wtorek 5 lutego o godzinie 18.00 w Bibliotece Miejskiej odbędzie się comiesięczne otwarte spotkanie Stowarzyszenia Przyjaciół Puszczykowa. W imieniu swoim oraz organizatorów zapraszamy wszystkich, którzy chcą porozmawiać o sprawach naszego miasta. 

Z pewnością będzie okazja, żeby porozmawiać o decyzji Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które oddaliło odwołanie firmy Geoprojekt od decyzji Burmistrza Puszczykowa odmawiającej ustalenia warunków zabudowy dla inwestycji przy ul. Magazynowej. Oznacza to, że odmowna decyzja Burmistrza została utrzymana w mocy. Teraz strony mogą się odwołać do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. O decyzji poinformowano na ostatniej sesji Rady Miasta. 

Oczywiście nie brakuje też innych bulwersujących tematów jak np. plany wyburzenia dawnego pensjonatu Mimoza. Mamy jednak nadzieję, że uda się także porozmawiać o pozytywnych pomysłach na rozwój naszego miasta.

Zapraszamy!

piątek, 1 lutego 2013

Mosina na sprzedaż

Bardzo niepokojące wieści dochodzą z Mosiny. W tym tygodniu na łamach Głosu Wielkopolskiego i Gazety Wyborczej ukazały się artykuły o skandalicznej sprzedaży działki w Czapurach, za którą firma Family House zapłaciła śmieszną kwotę 90 tysięcy złotych. Działka formalnie była przeznaczona na pastwisko, zatem nie miała dużej wartości. Jednak już po sprzedaniu działki Rada Miejska Mosiny zdecydowała się zmienić przeznaczenie gruntu, co umożliwiło budowę osiedla, na którym deweloper może zarobić krocie. Powstaje pytanie, czy władze gminy mają prawo w tak beztroski sposób gospodarować majątkiem publicznym? 

Kolejne pytanie, czy relacje między władzami Mosiny a deweloperem są przejrzyste? Przypomnijmy, że to właśnie firma Family House była największym reklamodawcą pierwszego numeru "Kuriera Mosińskiego" wydawanego przez Stowarzyszenie Nowoczesna Rzeczpospolita Mosińska, z którego wywodzi się Pani Burmistrz oraz duża część radnych. Gazeta została powołana do życia m.in. w celu walki z przeciwnikami chaotycznej rozbudowy osiedli w gminie Mosina oraz związanej z tym potrzeby rozbudowy drogi 430. 

Dziś otrzymaliśmy kolejny alarmujący sygnał. Burmistrz Mosiny planuje sprzedaż kolejnej działki. Tym razem w Baranowie i za normalną cenę - 1,5 mln złotych. Jest to jednak ostatnia działka należąca do gminy, która umożliwia dostęp do Warty. Warto zatem zadać pytanie, czy nie lepiej zachować ją w posiadaniu, aby umożliwić wszystkim mieszkańcom dostęp do rzeki. Mosińska radna Małgorzata Kaptur przesłała do nas list w tej sprawie. Zachęcamy do przeczytania i wsparcia protestu.

Szanowni Państwo,

serdecznie proszę o zapoznanie się z problemem i wsparcie protestu mieszkańców.


Burmistrz 8 lutego 2013 r.  zamierza sprzedać za 1,5 mln zł. 40 ha gruntu między Sowińcem a Baranowem naprzeciw pałacu w Rogalinie. Działka została wystawiona na sprzedaż, gdyż jest osoba zainteresowana jej kupnem.

Mieszkańcy nie zgadzają się, żeby jedyna działka gminna z dostępem do Warty została sprzedana. Nie chcemy oglądać przyrody przez płot, który postawi prywatny właściciel.

Jeśli Mosina ma być MADE in GREEN nie powinno dojść do tego przetargu.
szczegóły na stronie www.czasmosiny.pl
http://czasmosiny.e-samorzadowiec.pl/tresc2/wyswietl/4642/mieszkancy-beda-protestowac-przyroda-nie-jest-na-sprzedaz


Otrzymałam informację od prezesa Koła PZW Mosina Miasto, p. Ireneusza Andrzejewskiego, że podpisy od mieszkańców będą zbierane od dnia 02.02.2013r w następujących miejscach:- Sklep artykułów malarskich i wędkarskich ul. ŚREMSKA - pawilon GS Mosina- Sklep wędliniarski Pana Jaroszczaka – narożnik targowiska ul Farbiarska- Sklep sportowo wędkarski Relax Pani Małgorzaty Siemiątkowskiej ul. Dworcowa naprzeciwko Domu Kultury- Sklep artykułów metalowych Pana Nowaka ul. Kolejowa koło policji- Targowisko miejskie w Mosinie – podpisy będą zbierali członkowie PZW- Plac 20 Października koło gablot PZW będą stoliki gdzie również członkowie kół będą zbierać podpisy.


Jeśli moglibyście Państwo pozbierać podpisy wśród rodziny i znajomych i dostarczyć je do miejsca zbiórki, byłoby świetnie.


Serdecznie pozdrawiamMałgorzata Kaptur

Publikujemy też treść protestu, pod którym zbierane są podpisy:


Pani Zofia Springer
Burmistrz Gminy Mosina

My, mieszkańcy Gminy Mosina, protestujemy przeciw sprzedaży działki 2/2 obręb Baranowo.


My, mieszkańcy Gminy Mosina, protestujemy przeciw sprzedaży działki 2/2 obręb Baranowo.

Jest to jedyna działka gminna z dostępem do Warty. Korzystają z niej mieszkańcy gminy i turyści, wędkarze i przyrodnicy. Sprzedaż tego gruntu pozbawi nas możliwości odpoczynku i wędkowania na tym atrakcyjnym przyrodniczo obszarze, dlatego apelujemy o odstąpienie od zamiaru sprzedaży.



Pensjonat Mimoza


Na ostatnim spotkaniu otwartym Stowarzyszenia Przyjaciół Puszczykowa dużo kontrowersji wywołał pomysł wyburzenia zabytkowego Pensjonatu Mimoza. Dziś mieszczą się w nim mieszkania i siedziba Straży Miejskiej. Budynek ma jednak bardzo bogatą historię, którą w "Kurierze Puszczykowskim" opisał Maciej Krzyżański. Poniżej publikujemy jego tekst i jednocześnie apelujemy do radnych i władz miasta, aby się opamiętały i postarały uratować budynek świadczący o pięknej historii naszego miasta.

Pensjonat Mimoza
Maciej Krzyżański*

Pensjonat Mimoza jest dziś w fatalnym stanie.
Fot. Maciej Krzyżański.
W Puszczykowie, przy ulicy Poznańskiej, stoi stary budynek, znany jako pensjonat Mimoza. Obecnie mieści się w nim Straż Miejska i mieszkania. W ubiegłym roku wielokrotnie poruszano  jego temat.  Jak wynika z moich informacji, jest on własnością miasta – czyli nas wszystkich. Jego remont jest kosztowny, ale chciałbym przedstawić moje argumenty w jego obronie.

Mimoza powstała w pierwszych latach XX wieku. W okresie zaborów nazywała się „Restaurant Kyffhauser” i należała do W. Siczyńskiego. Puszczykowo wtedy było dynamicznie rozwijającym się letniskiem. Budowle z tego okresu przedstawiają najwspanialsze wzorce architektoniczne.  Jednym z najlepszych przykładów jest pensjonat Mimoza. Postawiono go przy głównej ulicy kurortu. Otoczony był przepięknymi polami zbożowymi i wielkimi przestrzeniami. Z jego okien można było oglądać „góry puszczykowskie” i przepiękne sosnowe lasy.  Sam budynek nadawał świetny charakter okolicy.

Budynek Mimozy nie był wtedy otynkowany. Postawiony został w technice szachulcowej, przez co posiadał wspaniałą fasadę. Całość zwieńczała wieżyczka (usunięta została prawdopodobnie w okresie późniejszym podczas remontu dachu).   Całość posesji otoczona była drewnianym płotem, z wielkim drewnianym szyldem-bramą.  Budynek pełnił również funkcję restauracji. Prawdopodobnie odpoczywali w nim ludzie, którzy szli, bądź wracali z „gór puszczykowskich” .

Sława Puszczykowa, jako letniska i najbardziej ekskluzywnej miejscowości w Wielkopolsce, spowodowała naturalny proces urbanizacji. Okolice pensjonatu Mimoza, zaczęły wypełniać wille i domy. Puszczykowo przybrało charakter miejscowości rezydencjonalnej.  Przyjeżdżali do nas wszyscy poznaniacy  i każdy chciał się u nas osiedlić. Dlaczego?  Lasy, góry, świeże powietrze i przepiękne budowle tworzyły i tworzą niezwykły urok Puszczykowa.

Pensjonat Mimoza popadał jednak w ruinę. Z wielu przyczyn historycznych. Dzisiaj jego stan jest opłakany. Remont jest kosztowny. Miasto – z tego co słyszałem podczas spotkań – ma parę koncepcji „rozwiązania tego problemu”.  Pierwszy z nich zakłada wyburzenie budynku. Drugi zakłada wyburzenie i wybudowanie tego budynku od nowa. Trzeci zakłada remont.  Pierwszy z tych wariantów jest absolutnie nie do zaakceptowania.  Puszczykowo w takim wypadku straciłoby perłę architektury. Miałoby to wymierne skutki dla wszystkich mieszkańców, gdyż spadłaby wartość działek. Można przypuszczać, że Puszczykowo straciłoby wiele ze swojego uroku. Kolejne dwa warianty są do przyjęcia. Oczywiście najkorzystniejszym z nich jest remont (kto by zburzył Ratusz w Poznaniu i wybudowałby go od początku?).  Wszystko zależy od pieniędzy i od dobrej woli czynników decyzyjnych. Fundusze mogą pochodzić od inwestora, bądź od miasta.

Odnowiony budynek stałby się wizytówką Puszczykowa.   Oczywiście zmieniłby on sposób użytkowania. Można by w nim umieścić instytucje miejskie, albo sklepy czy restaurację. Okolica opromieniona blaskiem odnowionego zabytku zyskałaby wiele walorów estetycznych, ale też finansowych (ceny działek i domów).  Cena remontu przy uwzględnieniu wyceny gruntów Puszczykowskich nie jest aż tak kosztowana.  Puszczykowo utrzyma swój charakter tylko ze starym budownictwem. Bez niego stanie się miejscowością podobną do jakiegoś osiedla podpoznańskiego.                

*Maciej Krzyżański - puszczykowski historyk, autor pracy magisterskiej o historii Puszczykowa.