Szukaj na tym blogu

niedziela, 13 lipca 2014

Gdzie powstaną ekrany?

Już niebawem rozpoczną się pracę na puszczykowskim
odcinku linii kolejowej Poznań-Czempiń.
Fot. M. Krzyżański
Marcin Muth*

W ostatnich tygodniach w Puszczykowie toczy się gorąca dyskusja na temat budowy ekranów akustycznych wzdłuż linii kolejowej Poznań-Wrocław. Pod naciskiem mieszkańców burmistrz poprosił PKP o plany modernizacji, które w minionym tygodniu otrzymał. Jutro o godz. 17.00 ma się odbyć spotkanie w Urzędzie Miasta, na którym mieszkańcy otrzymają pełną informację. 

Ja już dzisiaj otrzymałem plany modernizacji, które przesłał współpracownik bloga - pan Stefan Thiele ze Stowarzyszenia Ochrony Krajobrazu i Tradycyjnego Charakteru Puszczykowa i Mosiny. Pan Thiele napisał też krótki komentarz, który może rozjaśnić obraz tym, którzy mają trudności z oglądaniem i interpretowaniem skomplikowanych rysunków:

Na projektach widać, w których miejscach będą budowane ekrany akustyczne i jakiego rodzaju one będą. Dokumenty pochodzą z dokumentacji projektowej dostępnej publicznie od jesieni 2011 roku. Były one także części dokumentacji przetargowej i dzisiaj określają zakres robót w ramach kontraktu z FCC.

Z tych dokumentów wynika między innym, że przy dworcu Puszczykowo nie będzie żadnych ekranów, tylko podwyższony peron odgrodzony zwykłym płotem od budynku dworca. Także w Puszczykówku wygląda to trochę inaczej niż na fotomontażu przedstawionym na blogu [chodzi o fotomontaż przygotowany przez mieszkańców zaniepokojonych planowanym remontem, który opublikowaliśmy kilka dni temu]. Wzdłuż posesji kościoła nie będzie żadnego ekranu i za posesją kościoła w kierunku północnym ekran będzie, ale przy granicy posesji po wschodniej stronie, a nie przy peronie. Przez to nie będzie już dostępu do dworca od ulicy Reymonta, co znacząco utrudnia dostęp do dworca mieszkańcom tej ulicy, a także mieszkańcom ulicy Słowackiego oraz Fiedlera. Tutaj w mojej opinii można walczyć skutecznie o zmianę, szukając rozwiązanie nie wymagające zmiany pozwolenia na budowę oraz kontraktu z wykonawcą. [W jednym z wydań "Echa Puszczykowa" wiceburmistrz informował, że udało się takie przejście zabezpieczyć]

Przy peronach dworca Puszczykówko także będą tylko zwykłe płoty. Perony będą podwyższone. Ten po stronie budynku dworcowego będzie węższy, bo przy budynku dworca oraz poczekalni musi zostać pas terenu na dotychczasowym poziomie. Część peronów będzie zadaszona. Do budynku dworcowego, a także poczekalni będą schody w dół. 

Od ulicy dworcowej na południe po wschodniej strony torów będzie jednolity ciąg ekranów aż do granicy Puszczykowa z Mosiną. Przez to zniknie nie tylko przejście przy ulicy 3 Maja, ale także przejście dla pieszych w ciągu ulicy Kosynierów Miłosławskich. Na to rozwiązanie zgodziła się w 2009 roku pani burmistrz Ornoch-Tabędzka. Obecnie trzeba walczyć o to, aby w ramach odrębnej inwestycji przejścia te zostaną przywrócone. Ze względu na wcześniejsze ustalenia, Puszczykowo pewnie będzie musiało zaangażować się tam finansowo.

Wszystkie plany i dokumenty do pobrania tutaj.

Jak już wcześniej pisaliśmy nie będzie łatwo wpłynąć na kształt inwestycji. Decyzje zostały podjęte wcześniej, mieszkańcy mieli okazję się wypowiedzieć w 2009 roku podczas konsultacji w Mosinie. Pewnie gdyby istniał wtedy blog Zielone Puszczykowo, to byśmy tej sprawy wtedy nie przegapili. Jest mi szczególnie przykro, bo od kilku lat próbowałem zainteresować wiele osób sprawą modernizacji linii kolejowej i jej skutków dla naszego miasta. 

Niestety, tylko w przypadku kilku osób udało mi się coś wskórać - pewnie zabrakło mi czasu i determinacji, aby dotrzeć do kogoś, kto mógł sprawą zająć się dynamiczniej. Radny Maciej Krzyżański próbował zainteresować sprawą Komisję Budżetu i Rozwoju Miasta, a Stowarzyszenie Przyjaciół Puszczykowa Radę Miasta i Burmistrzów. Jedynym skutkiem była obietnica wiceburmistrza, który obiecał zająć się sprawą. Tak się zajął, że pod koniec czerwca, tuż przed rozpoczęciem remontu, przerażeni i nieświadomi planowanych zmian mieszkańcy wszczęli energiczny protest. 

Niepokojące jest to, że puszczykowscy samorządowcy w ostatnich latach tak bardzo zlekceważyli jedną z najważniejszych inwestycji na terenie miasta. Równie mocno niepokoi, że Burmistrz potrzebował ponad tygodnia, aby zgromadzić dokumentację dotyczącą modernizacji. Nie miał jej wcześniej? Nikt w Urzędzie nie potrafił wskazać źródła, które znalazł pan Stefan Thiele? Może następnym razem mieszkańcy od razu powinni pójść do pana Thiele?

Na pewno zawiodły mechanizmy konsultacji społecznych, na pewno władze miasta nie wykazały się wyczuciem sytuacji i nie były przygotowane do rozmowy z mieszkańcami, choć same powinny podjąć działania w kierunku dopasowania skali inwestycji do potrzeb miasta. W tej chwili jedyne, co można zrobić, to starać się wpłynąć na racjonalizację całej inwestycji pod kątem zminimalizowania strat w krajobrazie. Najważniejsze problemy wymienił Krzysztof J. Kamiński w tekście Puszczykowianie w sprawie przebudowy linii kolejowej. 

Dużym wyzwaniem będzie oswojenie nowej infrastruktury - trzeba zadbać o nowe przejścia dla ludzi mieszkających w okolicach likwidowanych przejść oraz o odpowiednie obsadzenie ekranów i innych konstrukcji zielenią. Na pewno też sprawa modernizacji linii kolejowej nauczy nas wszystkich większej staranności w dbaniu o interes naszej miejscowości i komfort życia nas wszystkich. 


*Marcin Muth - założyciel i redaktor prowadzący bloga "Zielone Puszczykowo". 

sobota, 12 lipca 2014

Muzeum Fiedlera – prawdziwe centrum Puszczykowa

Maciej Krzyżański*

Toczą się dyskusje o zagospodarowaniu tzw. centrum Puszczykowa czyli okolic rynku. Jak się bowiem okazało, to niezbyt pasujące do charakteru naszego miasta sztuczne centrum nie bardzo potrafimy wypełnić odpowiednią ofertą kulturalną. Na pewno poprawi sytuację biblioteka, ale dopóki z płyty nie zniknie parking, raczej mieszkańcy nie oswoją w pełni tej przestrzeni. W toku rozważań i dyskusji, może niektórym umknąć, że spontanicznie powstało centrum kulturalne w Puszczykowie. Takim zagłębiem kulturotwórczym można  bowiem nazwać Muzeum Arkadego Fiedlera, które idealnie wpisuje się w charakter i krajobraz miasta.  

Puszczykowo, mimo wielu trudnych lat burzliwych przekształceń, utrzymało charakter miejscowości wycieczkowej. Ogromną zasługę w tym ma prywatne Muzeum Fiedlera, do którego od czterdziestu lat przyjeżdżają rzesze wycieczkowiczów, którzy nawet po latach z tym miejscem kojarzą sobie nasze miasto. Wielu obecnych mieszkańców, zanim zamieszkało w Puszczykowie, tu zetknęło się z nim po raz pierwszy. Kiedy na tegorocznym „Orinoko nad Wartą” rozmawiałem z kolegą redakcyjnym Krzysztofem Kamińskim, dowiedziałem się, że jest jednym z nich. W skali kraju osób, które w ten sposób dotarły do Puszczykowa, są zapewne setki tysięcy. To odzwierciedla wagę tego miejsca. Instytucja ta promuje Puszczykowo w całej Polsce. Jest również miejscem, gdzie mieszkańcy miasta ogrodów mogą zaznać wielu przyjemności z dziedziny niematerialnej.


Orinoko nad Wartą. Fot. M. Krzyżański
Jedną z najciekawszych propozycji, jakie serwuje dla nas Muzeum Fiedlera jest wspomniany festiwal podróżniczy „Orinoko nad Wartą”. Byłem uczestnikiem tego festiwalu w zeszłym roku, jak i w tym. Muszę powiedzieć, że jest to moja ulubiona impreza na terenie Puszczykowa. Może dlatego, że sam uwielbiam podróżować. Jest to również inspiracja dla wielu mieszkańców Puszczykowa, którzy mają niedaleko od swojego domu bramę do całego świata. Uczestniczyłem w tym roku w prezentacjach globtroterów, którzy relacjonowali swoje podróże po wszystkich kontynentach. Atrakcjami dla dzieci były warsztaty artystyczne, bębniarskie, baśnie z różnych stron świata.

Następną atrakcją, którą oferuje Muzeum Fiedlera jest impreza „Szanta Maria”. Uczestniczę w niej co roku. Można na niej posłuchać zespołów i grup muzycznych z powiatu poznańskiego. Zespoły występują mając za sobą replikę sławnego statku Krzysztofa Kolumba. Imprezie towarzyszy piknikowa i familijna atmosfera, która idealnie wpisuje się w charakter Puszczykowa. Miła atmosfera uzupełniana jest przez pyszną grochówkę.

Ważnym elementem funkcjonowania „konglomeratu kulturotwórczego” są liczne warsztaty organizowane dla mieszkańców Puszczykowa. W ciekawym towarzystwie można dowiedzieć się nowych rzeczy. W tym roku jedną z najciekawszych propozycji są „Warsztaty Foto Wideo Multimedialne. Natura : Miasto : Pamięć. Warsztaty prowadzone są przez Adama Łuczaka i Olę z Kolektywu 1A. W ciekawy sposób można zastanowić się nad przestrzenią miejską Puszczykowa. Program stworzony został dla osób, które chcą wyzwolić w sobie aktywną i twórczą energię. Na warsztatach, które się odbyły zastanawialiśmy się nad miejscami, które odwiedzane są najczęściej przez mieszkańców Puszczykowa. Można było w nieskrępowany sposób modyfikować i opisywać przestrzeń nas otaczającą. Warsztaty nadal trwają i można na nie się zapisać pod adresem mailowym adam.b.luczak@gmail.com.


Orinoko nad Wartą. Fot. M. Krzyżański
To co najważniejsze w Muzeum Fiedlera to możliwość integracji społeczności Puszczykowa. Można poznać na przeróżnych imprezach, warsztatach, festiwalach mieszkańców naszej zielonej miejscowości. Jest to najważniejsze, gdyż nie ma w Puszczykowie miejsc podobnych. Kawiarnia Mipetraka, Ogród Tolerancji, statek Santa Maria są symbolami Puszczykowa, godzącymi tradycję i nowoczesność. Dzięki inicjatywie prywatnej i ciężkiej pracy rodziny Fiedlerów, mieszkańcy naszego miasta mogą cieszyć się niepowtarzalnym miejscem, gdzie ludzie są razem. Instytucja ta powinna być wzorem dla miasta, jak dobrze można działać dla zrównoważonego charakteru Puszczykowa, budować przestrzeń dla codziennej integracji oraz zapewniać miastu promocję na cały kraj.

*Maciej Krzyżański - puszczykowski radny wybrany z ramienia komitetu "Odświeżmy Puszczykowo" w tegorocznych wyborach uzupełniających.

piątek, 11 lipca 2014

Spotkanie w sprawie modernizacji linii kolejowej

W najbliższy poniedziałek, 14 lipca, o godz. 17.00 w sali sesyjnej Urzędu odbędzie się spotkanie dotyczące realizacji projektu przebudowy linii kolejowej na terenie Puszczykowa. W spotkaniu wezmą udział przedstawiciele Stowarzyszenia Przyjaciół Puszczykowa, Stowarzyszenia Ochrony Krajobrazu i Tradycyjnego Charakteru Puszczykowa i Mosiny oraz zainteresowani mieszkańcy. Zainteresowanych mieszkańców zachęcamy do przeczytania pisma PKP do puszczykowskich stowarzyszeń oraz pisma z Wielkopolskiego Parku Narodowego do burmistrza.

Najważniejsze postulaty mieszkańców zaniepokojonych sposobem przeprowadzenia modernizacji podsumował Krzysztof J. Kamiński w tekście Puszczykowianie w sprawie linii kolejowej.

czwartek, 10 lipca 2014

Tanecznym krokiem z Puszczykowa do Wrocławia

Tradycyjne śpiewy jakuckie w wykonaniu tancerzy capoeiry z Brazylii i muzycy z Maroka grający na ukulele. 3 lipca na puszczykowskim rynku odbył się finał projektu Brave Kids w Puszczykowie. Entuzjazm, radość i energia opanowały miasto!

Młodzi artyści z Brazylii, Maroka, Rosji i Izraela wspólnie grali na ukulele, prezentowali capoeirę, a także gry i zabawy z Syberii. Spektakl poprzedził występ dzieci z rodzin goszczących, przygotowany pod okiem liderów artystycznych grup zagranicznych.

- To zaskakujące, jak ciekawe efekty przynosi połączenie, tak na pierwszy rzut oka, różnych tradycji i kultur - mówi Anna Mieszała, koordynatorka projektu Brave Kids w Puszczykowie. - Jednak najważniejsze jest to, że dzieci faktycznie uczyły się od siebie, wymieniały umiejętnościami i dzieliły talentem. Obserwowanie ich współpracy, zarówno w czasie warsztatów, jak i później na scenie, to fascynujące doświadczenie.

Publiczność żywo uczestniczyła w spektaklu, reagując zwłaszcza na rytm nadawany przez marokańskich bębniarzy. Występy nie zakończyły się na scenie. Młodzi artyści przenieśli się następnie na płytę rynku, gdzie bawili się wspólnie z mieszkańcami. - Niesamowite show - dodaje Anna Mieszała. - Dzieci wszystkich porwały do tańca.

- Dla nas to było trochę jak podróż i jedyne w swoim rodzaju doświadczenie - mówi Karolina Szymańska, której rodzina gościła dwóch chłopców z Brazylii. - To fajne, szczere, niesamowicie aktywne i grzeczne dzieci. Szybko zżyliśmy się ze sobą. W czasie przedstawienia bardzo się wzruszyłam. Dzieci dały z siebie wszystko. Widać było, że występ daje im wielką radość. Dla nas to było jak nagroda.

Z Puszczykowa dzieci pojechały do Krośnic. Spotkają się tam wszyscy uczestnicy projektu Brave Kids, który odbywał się w tym roku równolegle także we Wrocławiu, w Wałbrzychu i Warszawie. Będą się tam przygotowywały do wielkiego spektaklu finałowego 5. edycji Brave Kids.

Spektakl finałowy Brave Kids to fascynująca mozaika barw, rytmów i form ekspresji. Na scenie będzie można zobaczyć tak niezwykłe połączenie różnych tradycji i kultur. Dzieci przyjechały m.in. z Maroka, Konga, Indonezji, Burundi, Brazylii czy Nepalu - w sumie 100 młodych artystów z 17 krajów.

- Wspólne przedstawienie tworzą młodzi artyści z odległych stron świata. Są otwarci, inspirują się i uczą wzajemnie - mówi Karol Gołaj, producent wykonawczy Brave Kids. - Z różnych tradycji muzycznych czy tańców czerpią jak z otwartej księgi. Wynikają z tego rzeczy niezwykłe i niespotykane. To będzie wyjątkowe wydarzenie!

Spektakl finałowy to kwintesencja Brave Kids. Tylko w czasie tego przedstawienia dzieci z Rumunii, Brazylii i Maroka mogą razem tańczyć do rytmu bębniarzy z Ugandy, akrobaci z Sankt Petersburga występować wspólnie z żonglerami z Indonezji i artystami z indyjskiej "Kolonii marionetek", a w tradycyjnym irańskim teatrze grać dzieci z Zimbabwe czy Nepalu.

- Na pewno zobaczymy niezwykłą improwizację, mnóstwo entuzjazmu i radości - dodaje Karol Gołaj. - To dowód na to, jak inspirujące i twórcze mogą być spotkania tak wielu różnych kultur i tradycji. Wcale nie musimy pochodzić z tej samej kultury, żeby stworzyć coś wartościowego.

Młodzi artyści przebywają w Polsce od 20 czerwca. Przez pierwsze dwa tygodnie mieszkali w domach polskich rodzin we Wrocławiu, w Warszawie, Wałbrzychu i Puszczykowie koło Poznania. Brali udział w warsztatach, spektaklach, paradach, spotkaniach i improwizacjach artystycznych. Spektakl finałowy przygotowywali wspólnie przez ostatni tydzień w Krośnicach.

- Te dzieci mają w sobie mnóstwo energii i radość życia w czystej postaci - mówi Laryssa Kowalczyk, która jest koordynatorką rodzin przy projekcie Brave Kids, a sama gościła w tym roku dzieci z Indonezji. - Poza tym są niesamowicie utalentowane i wrażliwe. Warto zobaczyć efekt tego pięknego projektu.

Puszczykowska edycja projektu Brave Kids była współfinansowana przez Samorząd Województwa Wielkopolskiego. Patronat honorowy nad wydarzeniem objął Marek Woźniak - Marszałek Województwa Wielkopolskiego.

Artykuł powstał na podstawie informacji od organizatorów. 

Radny Krzyżański zaprasza na spotkanie!

Dzisiaj w godz. 16.30-17.30 radny Maciej Krzyżański zaprasza mieszkańców na swój dyżur w Urzędzie Miejskim (budynek B, sala sesyjna). Przypominamy, że dyżury odbywają się cyklicznie, w co drugi czwartek w godzinach popołudniowych. Poniżej publikujemy najnowszy artykuł radnego odnoszący się do zarzutów jakie padły pod jego adresem na łamach "Głosu Puszczykowa".

Czy w Puszczykowie można 
działać dla dobra wspólnego?
Maciej Krzyżański*

W czerwcowym numerze „Głosu Puszczykowa” redaktor Urbanowicz w artykule „Burmistrz cenzuruje Echo Puszczykowa?” broni burmistrza przed zarzutami cenzury. Odnosi się do mojego tekstu „Denerwuje mnie lekkomyślne wydawanie funduszy publicznych”, który nie został wydrukowany w informatorze miejskim „Echo Puszczykowa”, mimo moich próśb. Odpowiedź na korespondencję Bogdana Lewickiego zamieściłem na łamach bloga „ Zielone Puszczykowo”. Artykuł niewydrukowany w „Echu” napisałem na podstawie informacji uzyskanych podczas posiedzeń komisji tematycznych, z wizji lokalnych jakie odbyłem, z artykułów z kilku lat. Niestety, władze miejskie uznały artykuł napisany przez radnego opozycyjnego za niepotrzebny zbytek – sam burmistrz powiedział na łamach "Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej", że to „marnowanie” stron. Lepiej drukować tylko artykuły rządzącej większości – to dobre wykorzystanie stron. 

Redaktor Urbanowicz w swojej gazecie, dopuścił się licznych skrótów myślowych, nadużyć, przeinaczeń i kłamstw w mojej opinii celowych.Jeden przykład przytoczę. Redaktor Urbanowicz pisze: „Kolejnym stwierdzeniem M. Krzyżańskiego zakwestionowanym przez redakcję Echa był zapis, że na bibliotekę na Rynku wydano grube miliony”. Tymczasem napisałem, że „Nowa biblioteka i inwestycje z tym związane kosztowały miasto grube miliony złotych i przyczyni się do zatłoczenia już zatłoczonego Rynku. Zamiast „Książnicą XXI wieku” okazała się „Misiem XXI wieku”. Kilka lat temu wydano pieniądze na dostosowanie „starej szkoły” do funkcji Biblioteki Miejskiej Centrum Animacji Kultury. Teraz dostosowuje się „Bibliotekę Miejską Centrum Animacji Kultury” do funkcji szkolnych. Na Rynku kupiono budynek, który teraz został dostosowany do funkcji nowej Biblioteki Miejskiej. Przy starej Bibliotece Miejskiej był duży parking, przez zmianę umiejscowienia biblioteki trzeba było wybudować w mojej opinii ulicę Sportową, gdzie powstały miejsca parkingowe dla użytkowników nowej Biblioteki Miejskiej." Oczywiście redaktor Urbanowicz nie wie, po co parking czytelnikom biblioteki. Otóż - Panie Redaktorze - ludzie przyjeżdżają do biblioteki często samochodem, po ciężkim dniu pracy. Dodatkowo potrzebny jest remont nowych pomieszczeń na Centrum Animacji Kultury, który to obiekt będzie przeniesiony do.... Szkoły Podstawowej nr 1 – te wszystkie inwestycje kosztowały kilka milionów złotych. Absurd za absurdem. 

Bez bezsensownego zakupu budynku na Rynku, nie trzeba byłoby wydawać góry pieniędzy na remonty. Jako świeży przykład można podać skuwanie i remontowanie łazienek w budynku po Bibliotece Miejskiej. Łazienki te miały kilka lat i były w stanie prawie nowym. Więc Puszczykowo pozwala sobie na niepotrzebny zbytek. Obecna rządząca większość boi się ujawniania spektakularnych i bezsensownych wydatków. Myślę, że bardziej opłacałoby się wybudować nowy budynek dla Gimnazjum – spełniający wszystkie nowoczesne normy. 

Kolejną rzeczą, której czepia się redaktor Urbanowicz jest fragment dotyczący licznych przeróbek budynku na rynku, które opisywałem w nieopublikowanym w Echu tekście. Napisałem w nim, że wyburzono ściany w obiekcie. Oczywiście, dla redaktora Urbanowicza trzeba zburzyć całą ścianę. Sam redaktor Urbanowicz napisał, co prawda „wyburzono otwór do szybu windy”, ale to się pewnie nie liczy. W moim odczuciu była to dosyć duża ściana oraz przeróbka. Uważam, że zakup nowego budynku na bibliotekę, który wymagał licznych „wielkich poprawek” był wydatkiem zbędnym. Każdy racjonalny kupujący kieruje się jakością. W budynku trzeba było nawet wzmocnić stropy, kosztem kilkudziesięciu tysięcy złotych, bo budynek nie nadawał się na bibliotekę. Niestety, puszczykowskie władze wypatrzyły dziwnym trafem ofertę kupna budynku na największym portalu aukcyjnym i kupiły nikomu niepotrzebny budynek, przeznaczając na niego pieniądze wcześniej zapisane na rozbudowę szkoły. Pytanie dlaczego kupiły właśnie ten budynek?

Wszystkie strony zaangażowane w obronę dzisiejszych władz Puszczykowa w wypowiedziach, mailach, artykułach „czepiały” się każdego zdania po to, żeby nie wydrukować mojego artykułu, czy też ośmieszyć moje działania na rzecz zrównoważonych wydatków, racjonalnej administracji i gospodarki finansami. Przykładem kontrowersyjnego postępowania redaktora Urbanowicza jest trzymanie dwa lata mojego tekstu historycznego, który napisałem i wysłałem w 2012 roku. Dziwnym trafem wydrukował go teraz z kąśliwym komentarzem. W 2012 roku byłem świeżo po studiach i wysyłałem teksty do wszystkich gazet puszczykowskich, bo chciałem tylko pisać o historii naszego miasta. Tekst ten do dzisiaj jest aktualny. Niestety moją pracę naukową redaktor Urbanowicz postanowił wykorzystać w celach politycznych. Nie rozumiem takiego postępowania.

Sugeruję jednak pracę na rzecz Puszczykowa w dialogu i zgodzie. Uważam, że powinniśmy skoncentrować się na dobru Miasta i jego mieszkańców, a nie na personalnych vendettach. Codziennie staram się poświęcić po pracy wieczór na działalność na rzecz Puszczykowa. W moim ocenzurowanym tekście nie obrażałem żadnej osoby, tylko omawiałem sprawy administracyjne. Burmistrz (w "Gazecie Mosińsko-Puszczykowskiej") i redaktor Urbanowicz (na łamach "Głosu Puszczykowa") wolą jednak koncentrować się na „personalnych wycieczkach”, a nie na Puszczykowie. Dla mnie Puszczykowo jest najważniejsze i będę działał ponad podziałami dla dobra Miasta.

*Maciej Krzyżański - puszczykowski radny wybrany z ramienia komitetu "Odświeżmy Puszczykowo" w tegorocznych wyborach uzupełniających, historyk badający dzieje naszego miasta, współpracownik lokalnych mediów.

O tym, kto ma rację w sporze o cenzurę w "Echu Puszczykowa" można się przekonać czytając tekst Macieja Krzyżańskiego, odpowiedź redaktora Lewickiego oraz wyjaśnienia autora tekstu. Wszystkie materiały opublikowaliśmy już w maju w artykule Burmistrz cenzuruje "Echo Puszczykowa".

środa, 9 lipca 2014

Puszczykowianie w sprawie przebudowy linii kolejowej

Kontrowersje wokół modernizacji linii kolejowej wynikają
głównie z niewiedzy mieszkańców. Bardzo pomogłoby
spotkanie z burmistrzem, na którym każdy mógłby
zobaczyć plan remontu. Fot. W. Kowaliński
Krzysztof J. Kamiński*

Po zebraniu w ekspresowym tempie kilkuset podpisów mieszkańców naszego miasta w spawie ekranów akustycznych trwają dalsze prace i spotkania grup, na których przygotowujemy kolejne scenariusze działań, w negatywnymi skutkami przebudowy linii kolejowej. Informujemy media, wystosowujemy pisma. Z każdym dniem rośnie liczba osób zainteresowanych problemem i zaangażowanie mieszkańców. To bardzo cieszy. W tym miejscu należy się krótkie wyjaśnienie najważniejszych spraw tym mniej zaangażowanym i zorientowanym mieszkańcom, o co walczymy i w jakim punkcie jesteśmy. 

Sprawa podstawowa: osoby wyrażające swoje zaniepokojenie sytuacją, nie są przeciwne inwestycji, która usprawnić ma dojazd do centrum Poznania. Uważamy, że tak jak kolej przed stu laty przyczyniła się do rozwoju Puszczykowa jako miejsca wygodnego mieszkania dla mieszkańców i równocześnie miejsca wypoczynku dla przyjeżdżających, tak i teraz stać się powinna elementem rozwojowym. Nie to jest źródłem protestu. Powodem niepokojów jest brak konsultacji z mieszkańcami naszego miasta. Mieszkańcy nie do końca wiedzą, jak Puszczykowo wyglądać będzie po zakończeniu inwestycji. Na podstawie sygnałów jakie do nas docierają, możemy dowiedzieć się, że niestety ta inwestycja może być dla mieszkańców źródłem kłopotów, a na cześć miasta wpłynąć degradująco. Przeciwko temu protestujemy.

Pierwsza sprawa – ekrany akustyczne. Nie negujemy konieczności wyciszenia hałasu. Zdajemy sobie sprawę, że część mieszkańców Puszczykowa chce wyciszenia w postaci ekranów akustycznych, część jest przeciwna i należy wziąć pod uwagę wszystkie głosy. Tam gdzie ekrany są konieczne i chcą tego najbardziej zainteresowani, trzeba je zamontować. Ważne aby były to ekrany, które w niedługiej przyszłości porosną na przykład bluszczem, a gdzie życzą sobie inni - przezroczyste. Walory estetyczne miasta muszą być uwzględnione. Uważamy równocześnie za najważniejsze w tej sprawie, że tam gdzie istnieją naturalne ekrany ochronne w postaci drzew, należy je w maksymalnym stopniu zachować zamiast wycinać. Zupełnie nie zgadzamy się z instalowaniem ekranów w miejscach, gdzie wydają się one bezcelowe. Wycinanie np. alei kasztanowej przy dworcu w Puszczykówku, za którą nikt nie mieszka, a dodatkowo jest wał ziemny, jest nielogiczne i nieekonomiczne. Ekran tam zamontowany ma dodatkowo zamknąć dogodne przejście w kierunku kościoła czy dworca dla mieszkańców rejonu Słowackiego czy Mickiewicza. Na to zgody nie ma i być nie może. Dlatego ekrany powinny byś stawiane tylko w sposób zgodny z oczekiwaniami mieszkańców i tylko tam, gdzie jest to rzeczywiście konieczne.

Sprawa druga – przejazd na ul. 3 Maja. Z informacji jakie otrzymujemy ten przejazd, szczególnie ważny dla wielu mieszkańców Niwki czy okolic ulicy Kochanowskiego ma zostać zlikwidowany. Wydłuży się w ten sposób dla jednych droga do Mosiny, dla drugich do przystanku autobusowego, a również dojazd do szpitala. Inwestycja powinna służyć mieszkańcom, a nie utrudniać im życie. Z tym chyba wszyscy się zgodzimy. Dlatego zlikwidowanie całkowicie tego przejścia wydaje się również nie do zaakceptowania. Powinno być tam choćby przejście pieszo-rowerowe. To niezbędne minimum. 

Sprawa trzecia – estetyka miasta. Puszczykowo to miasto w otulinie Parku Narodowego. Dlatego też wszyscy, zarówno mieszkańcy jak i inwestor, powinni ze szczególną troską odnosić się do zachowania zieleni, zarówno na terenie WPN, jak i na terenie miasta, którego zieleń jest nieodłącznym elementem. Z taką samą troską powinien inwestor odnieść się do zachowania walorów historycznych naszego miasta. Wybudowanie nowych peronów w taki sposób, że zostaną one podwyższone na całej długości i zasłonią zabytkowe dworce, „schowają” niejako te budynki pod ziemię na kilkadziesiąt centymetrów, jest również nie do zaakceptowania. 

Kolejne ekipy rządzące miastem od 2005 r. nie informowały puszczykowian o inwestycji, nie konsultowały jej z mieszkańcami. Nie chodzi jednak o wypominanie teraz komukolwiek zaniechań. Sprawa jest zbyt ważna dla mieszkańców i miasta, aby rozgrywać ją politycznie. Ważne, aby w najbliższym czasie władze przedstawiły mieszkańcom dokładne plany inwestorów i aby wspólnie walczyć o jak najkorzystniejsze dla mieszkańców i miasta rozwiązania. Już w sierpniu bowiem mają być zwożone ekrany akustyczne, a na jesień ruszą prace pełną parą. Ale dopóki inwestycja nie dotarła do miasta należy wspólnie zabiegać o korzystne rozstrzygnięcia. Jeszcze nie wszystko jest stracone. Zachęcamy wszystkich mieszkańców do wspierania naszych wysiłków.

*Krzysztof J. Kamiński - - współzałożyciel i członek Komitetu Wyborczego Wyborców "Odświeżmy Puszczykowo", aktywny uczestnik sesji Rady Miasta i posiedzeń komisji tematycznych, wspiera mieszkańców walczących z planami budowy kilku dużych obiektów handlowych w Puszczykówku, wcześniej pomagał mieszkańcom bloku przyszpitalnego w sporze z władzami szpitala. Był także zaangażowany w pomoc mieszkańcom okolic Magazynowej sprzeciwiającym się lokalizacji marketu przy tej ulicy.

wtorek, 8 lipca 2014

Miasto-letnisko może być miastem-ogrodem

Maciej Krzyżański*

Cieszy mnie fakt, że „Głos Puszczykowa” opublikował mój tekst po dwóch latach od kiedy go wysłałem. Redaktor Naczelny tłumaczy opóźnienie "astronomiczną wiosną”. Cóż, powinienem chyba być zadowolony, że mój tekst mimo upływu dwóch lat nie stracił świeżości i został opublikowany! Szkoda tylko, że w przy okazji został użyty do niepotrzebnej manipulacji. Artykuł został napisany jako naukowa polemika prezentująca wynik moich badań nad początkami puszczykowskiego letniska. Można go oczywiście czytać w opozycji do popularnej tezy, że "Puszczykowo jest miastem-ogrodem", ale można go również za uzupełnienie tego publicystycznego, a nie naukowego, sformułowania. Należy podkreślić, że Puszczykowo jest obecnie miastem ogrodów i domów jednorodzinnych, nie było natomiast zbudowane zgodnie ze słynną ideą miasta-ogrodu, o której wspominam w tekście. Powstało jako letnisko na planach wyrysowanych przez pruskich planistów, którym zawdzięcza regularny i unikatowy układ urbanistyczny. Publikując tekst Redaktor Naczelny "Głosu Puszczykowa" zdaje się podzielać mój pogląd, że uczyniło się dla Puszczykowa w ostatnich latach wiele złego, np. poprzez budowę rynku, który jest obecnie parkingiem. Cieszę się, że znany z niechęci do zwolenników zielonego Puszczykowa i popierający do tej pory deweloperów, redaktor zaczyna się powoli nawracać. Muszę jednak dodać, że po latach zmieniłbym jedno z ostatnich zdań artykułu, które neguje powrót wycieczkowiczów do Puszczykowa. Minęło trochę czasu i trudno nie zauważyć, że w Puszczykowie zaczyna wyzwalać się bardzo pozytywna energia. Teraz napisałbym, że Puszczykowo jest miastem sportu i rekreacji, które przyciąga olbrzymie ilości biegaczy, rowerzystów, wycieczek kierujących się na lody a potem do Muzeum A. Fiedlera. Szkoda tylko, że wydawanie artykułów w „Głosie” dorównuje epoce Gierka czy Gomułki, kiedy to na publikację tekstu czekało się również kilka lat.

Puszczykowo miasto-ogród czy miasto-letnisko?

Od paru lat w Puszczykowie lansuje się ideę miasta-ogrodu. Wielu autorów publikacji próbuje udowodnić, że Puszczykowo powstało na początku XX wieku z idei E. Howarda przedstawionej w książce „Garden Cities of Tomorrow”. W skrócie idea ta zakładała budowę osiedla-przedmieścia, pełnego ogrodów, lasów i świeżego powietrza.

Pierwsza realizacja miasta-ogrodu nastąpiła w roku 1904. Miasto takie miało być oparte na planie koła i docelowo miało być idealną „sypialnią większej aglomeracji” Tymczasem Puszczykowo zostało zaprojektowane już w 1897 roku jako miejscowość letniskowa. Twórcą tej idei było „Towarzystwo Gór Olbrzymich. Poznańska Grupa Terenowa”, dzięki której założono w roku 1897 w Puszczykowie pierwszą stację kolejową. Dzięki jej inicjatywie postawiono również pierwszą restaurację „Leśną”.

Tereny naszej miejscowości zostały wybrane na działalność letniskową, gdyż w biskiej odległości od siebie były „góry puszczykowskie”, czyli dzisiejsze Stare Puszczykowo, kąpieliska nadwarciańskie i oczywiście lasy. Projekt letniska służył głównie uatrakcyjnieniu terenów samego Poznania w ramach programu podniesienia wschodnich dzielnic państwa Niemieckiego. Pociągi od roku 1897 przywoziły regularnie tysiące poznaniaków. Wraz tym ruchem zaczęły powstawać pensjonaty, domy zdrojowe i oczywiście wille notabli. Te fakty historyczne wykluczają idee miasta-ogrodu, gdyż nasza miejscowość „urodziła się” dzięki „wycieczkowiczom”.

W późniejszym latach ruch wycieczkowy został skierowany do Puszczykówka i Ludwikowa, gdzie rozwinęła się podobna infrastruktura, jak w Puszczykowie. Tereny te stały się najbardziej popularnymi miejscami wycieczek Wielkopolski. Najładniej i najzwięźlej ujął to przewodnik wydany na Powszechną Wystawę Krajową, a mianowicie: „Najulubieńszem miejscem wycieczkowym z Poznania jest Puszczykowo”. Dlatego w roku 1937 Adam Wodziczko apelował, że: „Dalszym najważniejszym problemem terenu jest racjonalny rozwój Puszczykowa i Puszczykówka, które posiadają idealne warunki predysponujące je na jedno z najwspanialszych uzdrowisk leśnych kraju. Położone nad błękitną wstęgą Warty, na zdrowej, suchej i piaszczystej glebie, otoczonej wokoło gęstym płaszczem sosnowych lasów Parku Narodowego [...] tonące w sadach i ogrodach osady przedstawiają doskonały przykład, jak powinny wyglądać spokojne harmonijnie z przyrodą kulturalne osiedla, w których tak stali mieszkańcy, jak liczni letnicy i wycieczkowcy odnajdywać mogą zdrowie i radość życia”. 

Warto przytoczyć też dalsze postulaty jakie miały być zrealizowane – według Adama Wodziczki- na terenie Puszczykowa, a mianowicie:
„1.Przede wszystkim należy dążyć do najrychlejszej realizacji Wielkopolskiego Parku Narodowego , gdyż wycinka lasów lub zaszpecanie krajobrazu nie tylko zniszczyło by walory uzdrowiskowe terenu, lecz również wyrządziło niepowtarzalną szkodę interesom higienicznym i kulturalnym Poznania i Wielkopolski. [...]
2. Dalszym pilnym postulatem jest sporządzenie racjonalnego planu zabudowy Puszczykowa i Puszczykówka, bez którego celowy rozwój tych osiedli będzie stale zagrożony. Plan regulacyjny musi nawiązywać do planu regionalnego Poznania, aby wszystkie walory tej okolicy zostały w pełni zachowane i wyzyskane tak w interesie stałych mieszkańców miasta Poznania, dla których pełni rolę płuc oraz dla całej Wielkopolski [...]
3. Wreszcie nie mniej ważny i oczywisty jest postulat, by Puszczykowo wraz z Puszczykówkiem uzyskało charakter uzdrowiska, więc specjalny status, wyodrębniający te osiedla letniskowe z gminy zbiorowej.”

Puszczykowo i Puszczykówko były zielonymi płucami Poznania. Wiele grup interesu do lat dziewięćdziesiątych sprzeciwiało się przeistoczeniu Puszczykowa z letniska na przedmieścia. W roku 1957 utworzono upragniony Wielkopolski Park Narodowy, co było pierwszym postulatem Adama Wodziczki. Drugi postulat nie został do dzisiaj spełniony. Długoletnie zmagania władz gminnych, a od roku 1962 miejskich z mieszkańcami nie przyniosły skutku. W Puszczykowie i Puszczykówku dokonywał się proces rozdrobnienia działek i ich zabudowy. Główną przyczyną był brak planu zagospodarowania przestrzennego Należy dodać, że do lat dziewięćdziesiątych starano się zachować w Puszczykowie urbanistyczny układ letniskowy, czyli domy jednorodzinne. Dopiero po roku 1990 przystąpiono do radykalnego gwałtu na przestrzeni Puszczykowa, poprzez budowę rynku. Postulat trzeci został spełniony w roku 1962, kiedy to wyodrębniono miasto Puszczykowo. Wydzielono z gminy puszczykowskiej Wiry i Łęczycę i wcielono przepiękne tereny Niwki. Władze chciały w ten sposób stworzyć miasto-letnisko w którego obrębie byłyby tylko najpiękniejsze tereny wycieczkowe. W latach powojennych również wytyczono wiele szlaków turystycznych i otwarto nowe ośrodki letniskowe, co stanowiło kontynuację programów przedwojennych.

Przykład ten jasno pokazuje, że Puszczykowo nie powstało jako miasto-ogród, ale jako letnisko, które przeistoczyło się w miasto-letnisko. Niestety zapomniano o historii Puszczykowa. Nasza miejscowość przez sto lat była najbardziej ekskluzywną miejscowością wycieczkową. Drugim takim przykładem może być tylko Sopot. Dzisiaj status naszej miejscowości został ograniczony do zielonych przedmieść, co mnie bardzo martwi. Chciałbym, żeby w przyszłości w Puszczykowie uchwalano plan zagospodarowania przestrzennego, który by uczynił z naszej ukochanej miejscowości „miasto-letnisko” i ostoję dla mieszkańców. Wydaje mi się, że powrót wycieczkowiczów jest mało prawdopodobny, za to należy zadbać o renowację przedwojennych will i odnowę szlaków rowerowych i pieszych tak, żeby wszyscy mogli się cieszyć naszym małym rajem.

*Maciej Krzyżański - radny wybrany w tegorocznych wyborach uzupełniających z ramienia komitetu "Odświeżmy Puszczykowo", historyk i współpracownik puszczykowskich mediów.

Od redakcji

Nie wiemy, dlaczego tekst Macieja Krzyżańskiego został opublikowany na łamach "Głosu" z dwuletnim opóźnieniem. Możemy się domyślać, że jego redaktor chciał pokazać, że mieszkańcy broniący tradycyjnego charakteru Puszczykowa nie bardzo mogą się dogadać co do tego, czego bronią, bo jedni mówią o mieście-ogrodzie, inni o mieście-letnisku, a jeszcze inni o mieście ogrodów. 

Otóż, jak już kilka lat temu na blogu pisaliśmy, te określenia się nie wykluczają. Maciej Krzyżański jako historyk słusznie wykazał, że pojęcie "miasto-ogród" odnosi się do konkretnego projektu urbanistycznego, który akurat w Puszczykowie nie został literalnie zastosowany. W Polsce ślady takiego założenia możemy znaleźć w miejscowościach podwarszawskich (szczególnie w Podkowie Leśnej) oraz śląskich (Giszowiec) i dolnośląskich (Karłowice). Puszczykowo, podobnie jak np. Sopot, powstało natomiast jako miejscowość letniskowa, z czasem przybierając charakter miasta-ogrodu, ale nie w ścisłym, tylko popularnym znaczeniu tego słowa. 

Wszystkich zainteresowanych dyskusją o początkach Puszczykowa, która odbyła się na naszym blogu w ostatnich latach, odsyłamy do dwóch rozmów jakie Marcin Muth przeprowadził z Maciejem Krzyżańskim. Temat wyciągnięty teraz przez redaktora "Głosu Puszczykowa" został w nich rzetelnie wyjaśniony, a wszelkie nieporozumienia co do definicji wyjaśnione. Należy się duży szacunek dla warsztatu zawodowego młodego historyka Macieja Krzyżańskiego, który potrafił na nowo zdefiniować genezę puszczykowskiej odmienności urbanistycznej i socjologicznej. 
  • "Dawno temu w Puszczykowie" opowiada o polsko-niemieckich początkach puszczykowskiego letniska
  • "Jak powstało Puszczykowo?" przedstawia różne koncepcje urbanistyczne, których założenia przyczyniły się oryginalnego kształtu naszego miasta i przedstawia mniej znane postaci i fakty z historii miasta.
Polecamy także wcześniejsze artykuły historyczne autorstwa Macieja Krzyżańskiego: