Szukaj na tym blogu

niedziela, 2 grudnia 2012

Dawno temu w Puszczykowie


Czytając naszego bloga można odnieść wrażenie, że specjalizujemy się w protestach i polemikach dotyczących kontrowersyjnych inwestycji. Niestety, nasze plany pisania o rzeczach pozytywnych są stale rewidowane przez kolejne dziwne pomysły inwestorów. Chcąc zabiegać o zachowanie oryginalnego charakteru Puszczykowa, nie możemy na nie nie reagować, ale chcemy przede wszystkim pokazywać to co w Puszczykowie piękne i dobre. Dziś publikujemy pierwszą część rozmowy z historykiem Maciejem Krzyżańskim* na temat początków Puszczykowa, pierwszych inwestorów oraz problemów, z którymi musieli się zmagać. W rozmowie padają nazwiska puszczykowian bardzo znanych i tych zupełnie zapomnianych, a niektóre mityczne opowieści zostają poddane krytycznej rewizji. Mamy nadzieję, że już niebawem opublikujemy dalsze odcinki rozmowy dotyczące kolejnych okresów historii naszego miasta.

Marcin Muth (Zielone Puszczykowo): W artykule na naszej stronie napisałem:dzisiejsze Puszczykowo powstało z połączenia 4 miejscowości: Puszczykowa, Starego Puszczykowa, Puszczykówka i Niwki. Niektóre z tych osad powstały jeszcze w średniowieczu, ale nazwę przyjęto od najmłodszej części ulokowanej w starym korycie Warty, gdzie w XIX wieku domy letniskowe zaczęli stawiać niemieccy mieszczanie. Urok tego miejsca został bowiem odkryty w drugiej połowie XIX wieku dzięki budowie linii kolejowej Poznań-Wrocław. Przy niej powstały 2 piękne drewniane dworce, które można oglądać do dzisiaj, w jej też okolicach zaczęły wyrastać pierwsze pensjonaty i restauracje.

"Jadwinówka" zbudowana przez Włodzimierza Adamskiego jest
 niestety w bardzo złym stanie. Fot. Maciej Krzyżański
Maciej Krzyżański*: Trochę bym pozmieniał w artykule. Wraz z Niemcami w Puszczykowie stawiali wille Polacy. Pierwszy pawilon w Puszczykowie postawił Jan Komedziński – poznański malarz i przedsiębiorca.  Znajdował się on u podnóża „puszczykowskich gór”. Budynek pochodził z „Poznańskiej Wystawy Przemysłowej”. Następnie w Puszczykowie zainwestowały rodziny Szulców (Rodzina Polaka od XVIII wieku, która w sądzie walczyła o polską pisownię nazwiska) i Adamskich, które były ze sobą spokrewnione. Kupiły one około roku 1898 pole od niemieckiego bauera i podzieliły na działki, na których zostały zbudowane wille. Puszczykowo, Puszczykówko i Stare Puszczykowo powstały na początku XIX wieku podczas parcelacji ziemi. Sprowadziło się wtedy do Puszczykowa wiele rodzin z Niemiec, których nazwiska można usłyszeć do dzisiaj.

MM: Tak, Polacy również stawiali piękne wille już na przełomie XIX i XX wieku. Domy Szulca i Adamskiego ukończone zostały zdaje się w 1900 roku, a pomiędzy nimi wyznaczono aleję wzdłuż której powstały kolejne inwestycje (dzisiejsza ulica Cienista). Te pierwsze wille stoją do dziś, ale niestety willa Hellena (należała do Waleriana Szulca) została zdewastowana bardzo nieudanym remontem, a willa Jadwinówka (wybudował ją Włodzimierz Adamski) chyli się ku upadkowi, ponieważ żadnego remontu się nie doczekała i prawdopodobnie nie doczeka. Czytałem jednak, że polscy inwestorzy mieli utrudnione zadanie – nie wolno im było stawiać willi, a jedynie altany.

Drewniane zdobienia dachu "Jadwinówki". Fot. Maciej Krzyżański
MK: Ograniczenia budowlane weszły w życie w roku 1904. Do tego czasu wybudowano parę will. Po roku 1904 Polacy zaczęli budować altany, które w gruncie rzeczy były małymi domami letnimi. Niektóre  z nich zostały zakwestionowane przez władzę miejscowe. Byłą to słynna sprawa altan. Władze niemieckie uważały, że altany należy rozebrać. W sądzie pruskim wygrało większość Polaków. Największym „deweloperem”  puszczykowskim był niejaki Z. Janaszek, który handlował ziemią i willami w sposób dość okazały. Przez pierwsze dwie dekady XX wieku regularnie ogłaszał się w prasie wielkopolskiej oferując „parcele każdej wielkości ewentualnie z ogrodem w najlepszym położeniu, 5 minut od dworca, za 1-1,50 marki za metr kwadratowy”  Był on nauczycielem szkoły dla głuchoniewidomych, jednak zajął się  kupnem i sprzedażą działek w Puszczykowie.  Kupił 1911 roku budynek „Letniska Silva”, gdzie poczynił wiele inwestycji. Urządzał również liczne zawody sportowe, zabawy i sprowadził nawet w roku 1914 do Puszczykowa „kolejkę amerykańską”  Jego rolą jest niedoceniona.

MM: Janaszek, o którym wspominasz to mój prapradziadek. Należały do niego spore tereny w Puszczykowie, wzdłuż dzisiejszej ulicy Podgórnej (m.in. teren, na którym stoi nowa szkoła i przebiega ulica Wysoka) i powyżej Wysokiej na Starym Puszczykowie (z górą Mojżesza i dzisiejszą ulicą Uroczą). O tym, że był przez jakiś czas właścicielem letniska Silva słyszałem niewiele. Wiem natomiast, że finansował też przedsięwzięcia społeczne – u zbiegu dzisiejszej Podgórnej i Wysokiej na jego ziemi powstała hala dla Sokoła (budynek został potem przeniesiony na ulice Strażacką i służył jako remiza, dziś siedziba prywatnych firm). Możesz powiedzieć coś więcej o jego działalności, bo w odróżnieniu od wielu innych inwestorów nie doczekał się wzmianek w popularnych przewodnikach i opracowaniach?

MK: Wielka szkoda, że ta bardzo zasłużona postać nie doczekała się w Puszczykowie ulicy. Napisałem o tym panu parę stron na łamach mojej pracy magisterskiej i będę zabiegać w przyszłości o upamiętnienie jego działalności. W jego posiadaniu była większość gruntów w dzisiejszym Puszczykowie. Dzięki jego działalności Puszczykowo stało się letniskiem, gdyż sprzedawał działki mieszkańcom Poznania, którzy stawiali u nas wille, pensjonaty. Jego rolą w opracowaniach nie została uwzględniona, gdyż nikt – poza mną – nie zrobił rzetelniej kwerendy źródłowej. 

Jedna z reklam kawiarni Silva.
Ilustracja ze zbiorów Macieja Krzyżańskiego
MM: Czy to za jego sprawą zmieniono nazwę Bürgers Waldvilla na Letnisko Silva?

MK: Tak. Zygmunt Janaszek uruchomił w Puszczykowie drugą polską restaurację i pensjonat.  Zmienił  nazwę odrazu po przejęciu w roku 1911.  Zmodernizował całą okolicję restauracji. Dobudował między innymi korty do gry w tenisa i pawilony. Na zawody do „Silvy“ przybywały dróżyny sokole, które urządały  w niej zawody. Co ciekawe sędzią w nich był Julian Lange – słynny powstaniec wielkopolski pochowany na naszym cmenarzu .  Można przypuszczać, że „Silva“ stała się polem treningowym dla przyszłych powstańców.

MM: Jednak pierwszym Polakiem, który inwestował w Puszczykowie, jakiego ja się doszukałem był bankier Władysław Tomaszewski – postawił letnią rezydencję już w 1897 roku.

MK: Władysław Tomaszewski był twórcą Puszczykówka, które było wtedy oddzielną miejscowością  i drugim najbardziej popularnym letniskiem po Puszczykowie. Rola Władysława Tomaszewskiego też jest niedoceniona. W czasie I wojny światowej pani Władysława Tomaszewska w swojej will, zorganizowała „letnisko dla dzieci”. Dzięki temu mogły one odpocząć od wojennej rzeczywistości. Powracając jeszcze do willi Szulców i Adamskich. Budynki te powinny być bezwzględnie wyremontowane z pieniędzy puszczykowskich, gdyż są zabytkami klasy 0 dla Puszczykowa. Stoją przy reprezentacyjnej ulicy Poznańskiej i powinny być wizytówką Puszczykowa.

MM: Skoro już jesteśmy w Puszczykówku, to może warto przejść do śladów niemieckich. Architekci Paul Preul i Hermann Böhmer zaprojektowali wtedy piękne szachulcowe landhausy nad Wartą przy dzisiejszej ulicy Ratajskiego, a naczelny architekt Poznania Franz Pfannschmidt zbudował nieopodal dom w stylu szwajcarskim (dziś ul. Nadwarciańska 1). Z kolei w Puszczykowie Sztojerówkę (nazwaną tak od wysokiego rangą urzędnika Stöhra) projektuje słynny architekt Max Hans Khüne (wspótwórca m.in. dworca w Lipsku). Można odnieść wrażenie, że ważniejszym warunkiem budowy domu w Puszczykowie była przynależność do ówczesnej elity finansowej niż narodowość.

Dawne letnisko Silva to dziś dom mieszkalny. Fot. Maciej Krzyżański
MK:Puszczykowo i Puszczykówko były od swojego początku siedzibami najwybitniejszych przedstawicieli włądz Poznania, ale i Polski.  W roku 1918 (parę miesięcy przed powstanie wielkopolskim) sprowadził się do Puszczykówka – Cyryl Ratajski ( przyszły prezydent Poznania). W Puszczykowie działał również Kazimierz Hącia – minister za rządów Padereskiego.  Swoje wille posiadali też Bernard Chrzanowski -  który był kuratorem poznańskiego okręgu oświatowego i zarazem senatorem.  W Puszczykowie i Puszczykówku żyło również wielu  senatorów, posłów, dyrektorów etc. W czasie okupacji wille zostały zajęte przez elity „Kraju Warty“. Najsłynniejszym z nim był Arthur Greiser, który postawił swoją rezydencję w pobliskich Jeziorach. Reszta niemieckiej elity zamieszkała w Puszczykowie i Puszczykówku. Jednak nie można koncentrować się na samych elitach. Do Puszczykowa i Puszczykówka przyjeżdzał cały Poznań. Było to letnisko dla wszystkich  stanów społecznych od zwykłego robotnika po prymasa Polski.  Więc nie można tego nadzwyczajnego zjawiska generalizować do  górnej warstwy społecznej.

MM: Tak, pojawienie się Cyryla Ratajskiego w Puszczykowie było symboliczne. Kupił przecież willę od dyrektora Zakładu Ubezpieczeń Ogniowych Carla Riedla, który jak wielu Niemców po pierwszej wojnie światowej opuścił Puszczykowo. Te wątki polsko-niemieckie są mocno splecione w historii Puszczykowa. Mnie na przykład bardzo interesuje historia małżeństwa Roweckich, właścicieli pałacyku myśliwskiego, w którym obecnie mieści się urząd miejski. Słyszałem, że pani Rowecka była z pochodzenia Niemką i reprezentowała nawet swój kraj na olimpiadzie, jej mąż z kolei był bratem legendarnego generała Stefana Grota Roweckiego. W internecie można znaleźć sprzeczne informacje na temat ich zachowania w czasie wojny. Badałeś może tę sprawę?

Ilustracja ze zbiorów Macieja Krzyżańskiego
MK: Cyryl Ratajski nabył willę – jak wynika z prasy wielkopolskiej – już w sierpniu 1918 roku. Wydaję się, że elity niemieckie wiedziały, że Wielkopolska przejdzie pod władzę Polski. Małżeństwo Roweckich poznało Stefana Roweckiego przypadkiem. Nie byli ze sobą spokrewnieni. Jednakże łączyło ich nazwisko. Zaprzyjaźnili się. Odwiedzali się nawzajem. Stefan Rowecki przyjeżdżał ze swoją córką do „Letniska” w Puszczykowie. Mieszkał w willi (pałacyk myśliwski), w której dzisiaj mieści się urząd miasta. Krąży wiele mitów  na temat pani Roweckiej. Niczego nie da się potwierdzić. Ja osobiście nie mam źródeł, żeby pisać o życiu tej pani. Znam parę opowieści, ale nie chciałbym o nich opowiadać. Wiem tylko, że po wojnie wysłali córce Stefana Roweckiego zdjęcia z wczasów w Puszczykowie. Dla uświadomienia wagi tego gestu należy uświadomić, że większość rzeczy osobistych córki Roweckiego spłonęło w Warszawie.  

*Maciej Krzyżański jest historykiem, autorem pracy magisterskiej na temat historii Puszczykowa oraz pełnomocnikiem wyborczym kandydata na radnego Piotra Krzyżańskiego. 

Polecamy także:

2 komentarze:

  1. Gertruda Rowecka to moja prababcia. Fakt byla Niemka ale kochana Polske i bronila jej w czasie wojny. Moj dziadek wychowal sie w willi w puszczykowie. Historie ktore dzialy sie w tym domu byly niesamowite!:)posiadam mnostwo zdjec willi,gertrudg i stefana grota roweckiego. pozdrawiam serdecznie magdalena sibilska madzik113@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Gertruda Rowecka to moja prababcia. Fakt byla Niemka ale kochana Polske i bronila jej w czasie wojny. Moj dziadek wychowal sie w willi w puszczykowie. Historie ktore dzialy sie w tym domu byly niesamowite!:)posiadam mnostwo zdjec willi,gertrudg i stefana grota roweckiego. pozdrawiam serdecznie magdalena sibilska madzik113@op.pl

    OdpowiedzUsuń