Szukaj na tym blogu

środa, 30 października 2013

Czyż(by) pojął?

Krzysztof Kamiński*

Przewodniczący Rady Miasta to się nam udał. Człowiek to znany z lojalności, szczerego uśmiechu, mówi niedużo, ale jak już powie, to wiadomo: zawsze mądrze, rozważnie i prawdziwie. Zawsze z dbałością, aby nikogo nie urazić. O kulturę słowa dba niemniej niż o dobro miasta i mieszkańców. Niech kto mówi, co chce, ale to jeden z moich ulubieńców w tej radzie. Przewodniczący Zbigniew Czyż to prawdziwy wzór radnego obecnej kadencji. Wyróżniony się więc czuję, jeśli mnie, szeregowego wyborcę, TAKI człowiek dostrzega. 

Radny Zbigniew Czyż próbuje odwracać kota ogonem
i zarzuca przeciwnikowi budowy marketów sprzyjanie
planom inwestora. Sam nie widzi nic złego w budowaniu
dużych marketów przy ul. Dworcowej. Fot. G. Ozorowska
W  październikowym wydaniu Echa (nr 257), w wywiadzie z nim przeprowadzonym, wymienił mnie jako osobę ze środowiska oponentów (pewno oponentów tej odpowiedzialnej, „Normalnej” części radnych obecnej kadencji). Choć poświęcił mi niewiele miejsca, kilka razy udało mu się minąć z prawdą. Radny Czyż wspomniał mój bezczelny i nieodpowiedzialny czyn polegający na zakwestionowaniu planu zagospodarowania przestrzennego dla rejonu m.in. ul. Magazynowej, przez wezwanie rady do usunięcia naruszenia prawa przy uchwalaniu tego planu. Pan Przewodniczący stwierdził, że gdyby sąd przyznał mi rację i uznał, że Rada Miasta uchwaliła plan zagospodarowania z naruszeniem przepisów prawa, narażam mieszkańców na powstanie obiektu wielkopowierzchniowego – marketu, który chciał tam wybudować inwestor.

Nie wiem, jaki cel chciał osiągnąć radny? Może chciał wywołać obawy moich sąsiadów (bo zapewne nie chciał przedstawić mnie w złym świetle), a może chciał wywołać moją refleksję, bo nie pojąłem jeszcze, że decyzje obecnej rady mogą być tylko dobre, nawet jeśli powstały z naruszeniem prawa? Nie wiem. Nie chciałbym zarzucić mu złej woli, pamiętając o czym pisałem na wstępie, więc stwierdzę tylko, że tej lekcji dobrze nie odrobił. „Zapomniał” on bowiem, że w sprawie lokalizacji marketu przy ul. Magazynowej wypowiedziało się zarówno Samorządowe Kolegium Odwoławcze jak i Wojewódzki Sąd Administracyjny, które to organy jednoznacznie orzekły, że kiedy planu zagospodarowania nie ma, market na tym terenie powstać nie może! Więc moimi decyzjami straszyć mieszkańców mój ulubiony radny Czyż nie musi. Gdyby raczył przeczytać, dlaczego zaskarżam ten plan, dowiedziałby się, że nie chcę, aby nasza ulica Poznańska za lat kilka upodobniła się do Poznańskiej w Komornikach czy Sobieskiego w Luboniu.

Dziwi, że Przewodniczący Czyż, który powinien stać na straży zgodnego z prawem stanowienia uchwał, widzi coś złego w sprawdzeniu przed sądem wątpliwości, czy podejmowane przez Radę decyzje są zgodne z prawem. Dziwi, że w ewentualnym knocie prawnym nie widzi nic złego, a winę za przyszłe konsekwencje uchwalenia złego prawa przerzuca na osobę, która to dostrzegła. Ciekawy tok rozumowania jak na Przewodniczącego Rady Miasta. Prawdziwy to mistrz intelektu.

Co więcej mój ulubiony radny stwierdził, że wojewoda pozytywnie zweryfikował uchwałę radnych, ale zapomniał wspomnieć, że wojewoda w ogóle nie odnosił się do stawianych przeze mnie zarzutów merytorycznych. Równocześnie wojewoda stwierdził, że plan uchwalono z naruszeniem prawa w zakresie wzajemnie wykluczających się zapisów (załącznik). Ot fachowcy miejscy się popisali, ale o tym „sukcesie” Czyż już nie wspomniał. 

Powiedziałby ktoś, że po takim czynie mojego ulubionego radnego, powinienem przestać go podziwiać. I zapewne by się tak stało, gdyby nie zapewnienie radnego Czyża w tym wywiadzie, że nasza rada jest przeciwna lokalizacji marketu na ul. Magazynowej. Cieszy mnie to tym bardziej, że jeszcze na początku roku miał inny pogląd w tej sprawie, co publicznie wyraził na otwartym spotkaniu Stowarzyszenia Przyjaciół Puszczykowa, na którym obaj gościliśmy. Cieszy mnie ta zmiana poglądów, szczególnie, że on i rada swoje słowa na temat marketów już niedługo mogli będą udowodnić czynem, głosując w sprawie planu zagospodarowania przestrzennego dla ul. Dworcowej, gdzie planowana jest budowa co najmniej dwóch marketów. Panie Czyż - ja, ale przede wszystkim mieszkańcy sąsiadujący z planowanymi inwestycjami, którzy drżą na myśl, że między ich domami powstaną wielkie markety, trzymamy Pana i radnych z pańskiego ugrupowania za słowo. Skoro jesteście przeciwko jednemu marketowi to tym bardziej opowiecie się przeciwko dwóm. A Pan znowu udowodni swoją prawdomówność i dbałość o dobro mieszkańców.

*Krzysztof Kamiński - mieszkaniec Puszczykowa od 15 lat, historyk-archiwista po UAM, w latach 80. działał w niezależnym ruchu studenckim (m.in. był członkiem prezydium uczelnianego Niezależnego Związku Studentów), na początku lat 90. pracował dla Banku Światowego i Ministerstwa Rolnictwa, potem zarządzał dużymi i małymi przedsiębiorstwami, obecnie prowadzi własną działalność gospodarczą, od końca 2012 roku współpracuje z "Zielonym Puszczykowem", specjalizuje się w tematyce związanej z planowaniem przestrzennym.

poniedziałek, 28 października 2013

Smutek listopadowego nieba

Dziś rano dotarła do mnie smutna informacja o śmierci byłego premiera Tadeusza Mazowieckiego. Kiedy kolega napisał o tym w komunikatorze, zacytował słowa swojej mamy, która powiedziała, że „zaczął się pobór przed Wszystkimi Świętymi“. Wtedy jeszcze nie wiedział, że w kolejnych godzinach dowiem się o odejściu jeszcze kilku ludzi, których nazwiska były mi dobrze znane, choć ich samych w większości osobiście nie spotkałem.

Czytając informację o śmierci Taduesza Mazowieckiego, przypomniałem sobie jedyne moje z nim spotkanie. Trudno to nawet nazwać spotkaniem. Ja miałem wtedy lat 11, a Tadeusz Mazowiecki był pierwszym premierem nowej Polski. Pojechałem z rodzicami do Warszawy, wychodziliśmy z Łazienek koło Belwederu. Po przeciwnej stronie ulicy szedł mocno zgarbiony, jakby przygnieciony niewidzialnym ciężarem, starszy człowiek. Człowiek, którego kojarzyłem już z telewizji. Z obrad Okrągłego Stołu i ze słynnego zasłabnięcia.

Niewiele oczywiście z jego wystąpień rozumiałem, ale wiedziałem, że jest polskim premierem i, co ważniejsze, jest naszym premierem. Dziś pewnie trudno uwierzyć, że jedenostalatek mógł kojarzyć postać niezbyt medialnego premiera, ale wtedy nazwiska najważniejszych solidarnościowych polityków znały chyba nawet kury pasące się gdzieniegdzie w puszczykowskich ogródkach. Jeszcze trudniej uwierzyć, że o premierze kraju mówiło się „nasz“. Oczywiście, łatwiej tak było mówić zwolennikom „Solidarności“ niż jej przeciwnikom. Prawda była jednak taka, że w Poznaniu i okolicach zwolenników ustępującego reżimu było na tyle niewielu, że jedenastolatek ich praktycznie nie dostrzegał.

Wtedy, przed Belwederem, byłem bardzo zaskoczony, że polski premier, facet, którego znam tylko z telewizji, chodzi normalnie po ziemi, ba, po ulicy. Bez szczególnego zadęcia, czerwonego dywanu i czarnej wołgi czy innej limuzyny. W mało dyskretnym towarzystwie dwóch smutnych panów zmierzał gdzieś, aby załatwiać sprawy wagi państwowej. Mogę się domyślać, że wracał od generała Jaruzelskiego, który wtedy kojarzyłby mi się pewnie z Darthem Vaderem, gdybym oczywiście wiedział, kto to jest Darth Vader.

Lubię pamiętać Tadeusza Mazowieckiego z tamtego czasu. Jako symbol zwycięstwa rozsądku i solidarności. Późniejsze lata już zdecydowanie nas od siebie oddalały, choć przecież  bardzo zbliżył się do naszego regionu, startując dwukrotnie skutecznie startując do sejmu z poznańskiej listy Unii Demokratycznej. Dystans do niego brał się w dużej mierzez z czarnego PR-u, ale też trzeba przyznać, że ten wybitny i mądry polityk nie bardzo odnajdywał się w świecie mediów, które lubiły szybkie riposty i mało refleksyjne tyrady. Stąd pewnie, dalszy ciąg kariery politycznej to seria mniejszych i większych klęsk rozpoczętych klęską w wyborach prezydenckich w 1990 roku, kiedy przegrał nie tylko z Lechem Wałęsą, ale i ze Stanisławem Tymińskim.

Nie pamiętam, czy Tadeusz Mazowiecki był kiedyś w Puszczykowie. Jak przez mgłę pamiętam, że kiedyś miał przyjechać z Hanną Suchocką na spotkanie wyborcze w MOSiR-ze. Coś tam jednak chyba się nie udało i nie przyjechał, ale po dwudziestu latach trudno to sobie przypomnieć. Łatwo natomiast sobie przypomnieć wysokie poparcie, jakim cieszyły się partie byłego premiera w Puszczykowie. Zarówno Unia Demokratyczna jak i Unia Wolności osiągały tu bardzo dobre wyniki. Chciałbym wierzyć, że to ze względu na umiar i otwartość jej liderów, a nie tylko mocno wtedy liberalny program gospodarczy tego środowiska. Tak samo chciałbym wierzyć, że z dokonań Tadeusza Mazowieckiego zapamiętamy te najpiękniejsze dni i najrozsądniejsze sądy, które w swoim czasie zostały zostały dość zdecydowanie odrzucone przez większość Polaków.

Tadeusz Mazowiecki to jeden z wybitnych przedstawicieli przedwojennego pokolenia. Wspominając czasy historycznego przełomu politycznego, w którym odegrał wybitną rolę, cofnąłem się do Puszczykowa z początku lat 90. , w którym może nie było wodociągu, gazociągu i kanalizacji, ale za to pełną parą funkcjowało jeszcze niesłychanie barwne pokolenie naszych dziadków, których daty urodzenia gubiły się w pomrokach puszczykowskich dziejów, a przekazywane ustnie biografie tworzyły epopeje na miarę „Stu lat samotności“ Marqueza.

Z dużym smutkiem przyjąłem wiadomość, że niedawno zmarła jedna z ostatnich osób, które w mojej głowie łączyły legendarne czasy dziadków z dotkliwie realną teraźniejszością. Pani Izabela Mazur została ładnie pożegnana przez radną Małgorzatę Szczotkę na łamach ostatniego „Echa Puszczykowa“.  Jako jedna z długoletnich nauczycielek w Szkole Podstawowej nr 1, świetna matematyczka, ma pewne miejsce we wspomnieniach wielu puszczykowian. Ja Panią Mazurową pamiętam raczej z ulicy Podgórnej, na której w czasach, kiedy samochody nie jeździły jeszcze co sekundę, kwitło życie sąsiedzkie, towarzyskie i sportowe. Dzieciaki grały sobie w badmintona na jezdni, a dorośli omawiali ważniejsze i mniej ważne sprawy, zazwyczaj pokrzykując do siebie ze swoich posesji. Świat ten zniknął już dość dawno, ale odejście każdej z osób, które przypominają o beztroskim i kolorowym dzieciństwie, przypomina brutalnie o nieznośnej bezpowrotności naszego życia. Wspomnienie o puszczykowskiej sąsiadce - wybitnej nauczycielce splata się dziś ze wspomnieniem o pierwszym bohaterze mojej politycznej świadomości. 

Nie są to niestety wszystkie smutne wiadomości, jakie dziś do mnie dotarły. Niemal równocześnie media podały, że w dalekim Nowym Jorku zmarł legendarny muzyk rockowy – Lou Reed. Niewiele ma on wspólnego z Puszczykowem, pewnie o naszym mieście nawet nie miał okazji usłyszeć.  Jest jednak w jego piosenkach coś tak przyjemnie orzeźwiającego, że każdemu mogę polecić je jako ścieżkę dźwiękową do spacerów czy przejażdżek po Puszczykowie i okolicach. Naprawdę poezja nowojorskich ulic doskonale wpisuje się w zielone korytarze puszczykowskich szlaków. Szczególnie dobrze posłuchać ich sobie między dniem a nocą, latem a zimą i między miastem a lasem. Albo po prostu między.

Kiedy już się wydawało, że wystarczy już smutnych wiadomości na jeden dzień, dostrzegłem wpis zaprzyjaźnionego mosińskiego portalu o śmierci byłego burmistrza Mosiny, byłego wiceprzewodniczącego Rady Powiatu i radnego powiatowego obecnej kadencji – Jana Kałuzińskiego. Choć zapewne mieliśmy zupełnie inne poglądy na większość spraw od pana Kałuzińskiego, jest mi niezmiernie przykro, że odchodzi od nas kolejny doświadczony samorządowiec, który wzmacniał naszą kulawą powiatową demokrację samą swoją obecnością i zaangażowaniem.


Słowa mamy mojego przyjaciela, które cytowałem na wstępie, okazały się smutnym mottem dzisiejszego dnia. Dnia, który pomimo ładnie świecącego słońca, wprowadził wielu ludzi w nastrój szary jak zbliżające się powoli listopadowe niebo.

czwartek, 24 października 2013

Ulica ma nową nazwę, a miasto mniej dochodów.

Maciej Krzyżański*

W miniony wtorek, 22 października 2013 roku odbyła się 36. Sesja Rady Miasta. Obecni byli prawie wszyscy radni oraz przedstawiciele mieszkańców Puszczykowa, w tym członkowie Stowarzyszenia Przyjaciół Puszczykowa. 

Nieważne, po co ulica powstała, ważne, żeby miała ładną nazwę


Ulica Sportowa kosztowała sporo, a nie rozwiązuje
żadnego problemu centrum miasta. Fot. M. Muth
Najważniejszym problemem, który poszczególnie komisje omawiały już od paru miesięcy była kwestia nazewnictwa drogi dostawczej do Biedronki. Pojawiały się różne koncepcje z której wreszcie wybrano nazwę „Sportowa”. Droga została wybudowana ze środków miejskich za około 300 tysięcy złotych. Nie figurowała w rankingu ulic przeznaczonych do budowy. Jak jednak wyjaśniał Urząd Miasta, dzięki nowej ulicy miał zostać zlikwidowany lub znacznie ograniczony ruch kołowy na placu parkingowym przed marketem Biedronka, zwanym przez niektórych mieszkańców Rynkiem. Jednak wiceburmistrz Władysław Ślisiński stwierdził, że takie posunięcie może doprowadzić do bankructwa większość sklepów. Nasuwa się tu oczywiste pytanie – Po co została wybudowana ulica? 

Rada Miasta postanowiła również zmienić nazwę ronda „Przy Rynku” na rondo „Księdza Kazimierza Pielatowskiego”. Sama osoba księdza jest powszechnie znana w Puszczykowie i ceniona przez lokalna społeczność. Wątpliwość można mieć tylko do czasu deliberowania na temat zmiany nazwy ronda, gdyż był on wielokrotnie dłuższy, niż debata nad przyszłością puszczykowskiego szpitala. Na Sesji Rady Miasta na której był Starosta Powiatowy Jan Grabkowski poświęcono mniej niż godzinę na sprawę omówienia problemu szpitala. Nie zwrócono uwagi w ogóle na problem mieszkańców hotelu szpitalnego. Rada Miasta powinna bardziej uważnie zajmować się problemami bieżącymi i dotyczącymi mieszkańców funkcjonujących w mieście. W końcu to ona została wybrana do kontroli poczynań administracji, a nie mieszkańcy. 


Nowa przychodnia i niższa emisja

Następnym problemem omawianym w telegraficznym skrócie na sesji była kwesta przychodni przy ulicy Poznańskiej 36. Miasto ogłosiło przetarg na dzierżawę pomieszczeń w przychodni lekarskiej, do którego zgłosiła się jedna firma. Wygrała konkurs proponując 19 zł za metr kwadratowy dzierżawionej powierzchni. Umowa zostanie zawarta na trzy lata. W kolejnym punkcie uchwalono „wyrażenie woli przystąpienia do opracowania i wdrażania Planu gospodarki niskoemisyjnej”. Puszczykowo należy do stowarzyszenia „Metropolia Poznańska”, do którego wpłacamy składki. Z tych funduszy ma być wdrażany program zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych. Unia Europejska przyznaje dofinansowania w wysokości 95% wartości projektu. Warto dodać, że zmniejszenie emisji spalin, dymów i innych niebezpiecznych oparów jest konieczne, gdyż Puszczykowo leży w dolinie i duża emisji takich oparów jest szkodliwa dla świeżego powietrza.

Pan Rewers kontra urzędnicy

Na Sesji Rady Miasta omawiano również skargę na działalność Burmistrza Miasta Puszczykowa, którą wystosował pan Rewers do Wojewody. Pan Rewers w bardzo emocjonalny sposób w wolnych głosach przedstawił swoją sytuację. Radni i urzędnicy miejscy starali się przeczekać emocjonalne wystąpienie pana Rewersa. Spór dotyczy konfliktu sąsiedzkiego miedzy ludźmi zamieszkującymi bliźniak na ulicy Chrobrego. Jedna ze stron powiększyła dom oraz wykorzystywała pomieszczenie gospodarcze do celów usługowych. Jak się okazało była to kompletna samowola budowlana. Spór twa już dwa lata. Nadzór budowlany stwierdził, że dane obiekty należy zlikwidować. Urzędnicy zamiast przypilnować egzekucji wykonania prawa zdecydowali się na legalizację samowoli w planie zagospodarowania przestrzennego. Pan Rewers ma słuszne pretensje do Rady Miasta i Burmistrza. Spotkało się to tylko ze zdawkową informacją, że musi się dogadać ze swoimi sąsiadami i to nie problem Puszczykowa. 
Problemy p. Rewersa są podobne do problemów sąsiadów
firmy Boltex. Dlaczego miasto sprzyja jednym
mieszkańcom kosztem innych? Fot. M. Krzyżański

Oznacza to ni mniej ni więcej, że Puszczykowo pozwala budować każdemu, co tylko zechce. W wyniku braku egzekucji prawa mieszkańcy okolic firmy Boltex muszą sąsiadować z halami fabrycznymi, magazynami i połaciami gruntu wybetonowanego przez właściciela, co urzędników nie obchodzi. Pan Rewers sąsiaduje również z zakładem ślusarskim, który emituje hałas. Rada Miasta i urzędnicy stwierdzili, że ten problem ich nie obchodzi, bo sytuacja trwała od lat. Tymczasem w Puszczykowie nie można prowadzić firm o dużym natężeniu hałasu. Mieszkamy w końcu w otulinie Wielkopolskiego Parku Narodowego. Zakłady ślusarskie powinny być umiejscowione w miejscach, gdzie nie kolidują ze spokojem mieszkańców.  Są nawet tacy, którzy twierdzą, że wyprowadzą się z Puszczykowa, gdyż już mają dość hałasu. Miasto powinna wprowadzić specjalne przepisy obowiązujące np. we miejscowościach uzdrowiskowych, które by określały normy hałasu. Nie można ignorować obywateli, nawet jeśli swoje przemyślenia eksponują w sposób emocjonalny.

Nagły spadek przychodów miasta

Najważniejszym punktem obrad Rady Miasta było „Rozpatrzenie projektu uchwały w sprawie: zmiany uchwały budżetowej Miasta Puszczykowa na rok 2013 Nr 192/12/VI z dnia 18 grudnia 2012 r.” Ze sprawozdania skarbnika dowiedziałem się, że dochody Puszczykowa zaczęły spadać w anormalny sposób nie zauważony w sąsiednich gminach. Przez to Puszczykowo musi ściąć dochody w roku 2014 o parę mionów złotych i np. środki na budowę dróg zostaną ścięte z 2,5 do 1,5 mln złotych. Jak usłyszałem, możliwym wytłumaczeniem jest wyprowadzka mieszkańców Puszczykowa, którzy przynosili dochód, służący nam wszystkim. Uważam, że przyczyną jest tzw. mosinizacja Puszczykowa. Mosina wyrosła jako miasto handlowo-przemysłowe z średniowiecznego układu ulic. Dlatego strategia rozwoju Mosiny jest oparta na rozwoju przemysłu i handlu. Puszczykowo wyrosło jako letnisko i osiedle willi i domów w lasach chronionych dziś w ramach Wielkopolskiego Parku Narodowego. Nasze miasto powstało dzięki wyjątkowym w skali Wielkopolski warunkom klimatycznym i krajobrazowym, z czego czerpaliśmy zawsze profity. Władze Puszczykowa od czasów burmistrza Napierały lansują wizje przebudowy Puszczykowa w miasto przemysłowo – handlowe, przez co tracimy nasze dobra na których zarabialiśmy. Wyjątkowa architektura, klimat i krajobraz powoli są przytłaczane przez przaśne rozwiązania takie jak np. Rynek. Przez te inwestycje Puszczykowo traci konkurencyjność i przestaje być tak interesujące np. dla artystów, dyrektorów, lekarzy, pisarzy etc, które to grupy zawsze się u nas osiedlały. Ba, doprowadziła do odpływu części mieszkańców, przez co cierpimy wszyscy. Polityka obecnej Rady i Burmistrza w tym punkcie zadziałała. Teraz będziemy mogli cieszyć się mniejszym budżetem. W zamian mamy Rynek, który będzie musiał być wspierany milionami złotych na budowę biblioteki i drogi Sportowej.

Śmieci będą odbierane częściej

Z pozytywnym wiadomości warto wspomnieć sukces Burmistrza w sprawie odpadów segregowanych. Dzięki zawziętości naszego Urzędu Miasta uzyskano nowe warunki wywozu śmieci segregowanych. Będą teraz odbierane z gospodarstw domowych częściej, prawdopodobnie co dwa tygodnie. Jest to olbrzymia ulga dla społeczeństwa, które teraz nie będzie musiało przez miesiąc trzymać olbrzymich worków w domu. Od roku 2014 będą dostarczane worki na liście i trawę, które będą odbierane z posesji. Z mało pozytywnych informacji dowiedziałem się, że plan zagospodarowania przestrzennego dla ulicy Dworcowej, Moniuszki i Solskiego będzie wyłożony na przełomie grudnia i stycznia. Z informacji usłyszanych na Radzie Miasta można wywnioskować, że markety jednak powstaną w Puszczykówku. Jednak wiceburmistrz Władysław Ślisiński stwierdził, że Urząd Miasta będzie zwracać uwagę na parkingi buforowe. Z moich danych wynika, że ze stacji kolejowej w Puszczykówku korzysta 250 tysięcy osób rocznie. Parking buforowy po stronie lodziarni jest konieczny, gdyż na stację kolejową przyjeżdża się parę minut przez przyjazdem pociągu. Nie ma możliwości przejazdu przez tory i zaparkowania przy kościele. Po remoncie linii kolejowej Poznań – Wrocław będziemy jechać do Poznania Głównego w mniej niż 20 minut i częstotliwość pociągów będzie większa, co zwielokrotni atrakcyjność połączeń kolejowych. Teraz właśnie Urząd Miasta powinien podjąć kroki do budowy miejskiego parkingu buforowego przy ulicy Moniuszki. Zwiększy to wygodę pokaźnej ilości mieszkańców Puszczykowa.

Nowa ewidencja zabytków

Na Sesji Rady Miasta informowano o ustanowieniu nowej ewidencji zabytków. Niestety nie posiadam informacji jakie zmiany zaszły. Należy pamiętać, że wyjątkowość Puszczykowa na tle innych miast w Wielkopolsce polega na unikatowej architekturze, która sprawiła, że w XX wieku nasza miejscowość była ceniona przez wszystkich Wielkopolan. Utracone raz zabytki już więcej nie wrócą, a raz stracony potencjał klimatyczny, historyczny, krajobrazowy, może doprowadzić do poważnych ubytków w budżecie miasta.

*Maciej Krzyżański - puszczykowski historyk, autor pracy magisterskiej o historii naszego miasta, publikuje teksty historyczne i publicystyczne na łamach puszczykowskich gazet, we współpracy z punktem Eko-Info zorganizował serię spacerów, podczas których pokazywał najciekawsze budynki i miejsca w Puszczykowie.

środa, 23 października 2013

Wielka szafa Burmistrza Balcerka, czyli mieszkańcy w działaniu.

Krzysztof Kamiński*

„Jeśli tak Wam przeszkadza Rada Miasta dlaczego sami do niej nie kandydujecie??? Może boicie się, że nikt na Was nie zagłosuje? A może nie potraficie przekonać reszty mieszkańców do swoich poglądów?
Zamiast narzekać zacznijcie działać!”


To fragment komentarza jaki przeczytałem pod swoim tekstem „Śpijcie spokojnie, radni pracują”. Długo zastanawiałem się, co autor tych słów miał na myśli? Czy zarzutem jest to, że obserwujemy i recenzujemy pracę Rady Miasta po trzech latach jej działalności? Czy to, że większość z nas nie kandydowała w wyborach, sprawia, że nie możemy oceniać ich postawy jako wybranych przez nas przedstawicieli? Dlaczego powinniśmy przekonywać do naszych poglądów resztę mieszkańców? To ci wybrani przez nas radni, przekonali nas przed trzema laty i dziś powinni realizować swoje wyborcze obietnice. Prawdę powiedziawszy do tej pory nie wiem, o co autorowi tych słów chodziło. Najciekawsze jednak wydaje się zdanie ostatnie: „Zamiast narzekać zacznijcie działać”. 

Nie wiem czy autor tych słów chciałby, aby mieszkańcy miasta, bez oglądania się na radnych i burmistrza wybudowali nawierzchnię jakiejś ulicy, dbali o czystość miasta, albo o właściwą pracę urzędu? To burmistrz i radni uzyskali zaufanie większości wyborców i podjęli zobowiązanie do pracy na rzecz miasta i mieszkańców. Wydaje mi się, że obserwacja prac radnych i burmistrza, recenzowanie ich działalności, przedstawianie pozytywnych programów, to właśnie jest obywatelskie działanie i nic więcej od mieszkańców wymagać nie można. A że teraz te obywatelskie zachowania nasi wybrańcy traktują jak dopust Boży… 

Droga do marketu jak malowana.
Fot. M. Krzyżański
Mija właśnie sześć tygodni od czasu, gdy obywatele postanowili zadziałać w sprawie planu zagospodarowania dla ul. Dworcowej. Przypomnę, że mieszkańcy tego rejonu miasta drżą na myśl, jak będzie wyglądało ich życie, jeśli między ich domami powstaną planowane wielkie markety. W związku z tym, że projekty planów zagospodarowania, które do tej pory dla tego obszaru powstawały, mało satysfakcjonowały sąsiadów planowanych inwestycji, a władze miasta ciągle tłumaczyły swoje postępowanie naciskami inwestorów i ograniczeniami wynikającymi ze „Studium uwarunkowań…” grupa mieszkańców zadziałała. Postanowiła pomóc urzędnikom i stworzyła wytyczne do planu, które z jednej strony zabezpieczały interesy okolicznych mieszkańców, były zgodne z zapisami „Studium uwarunkowań”, a z drugiej pozwalały inwestorom prowadzić biznes na swoich nieruchomościach. 

Na początku września grupa mieszkańców udała się na spotkanie z burmistrzem Balcerkiem i jego zastępcą, aby przedstawić te wytyczne i przekazać je władzom miasta. Spotkanie się odbyło, burmistrz dokument przyjął i obiecał ustosunkować się do niego w stosownym czasie. Wiem, że Pan Balcerek lubi takie niekonkretne określenia, ale sądzę, że stosowny czas minął jakieś dwa tygodnie temu. 30 dni wydaje się terminem stosownym. W końcu wyborcom jakiś szacunek również ze strony burmistrza się należy, prawda? Skoro mieszkańcy zadziałali, jak chciał krytyk komentator, o którym pisałem na wstępie, to wydaje się, że i burmistrz wraz z jego pracownikami, powinien się odnieść do propozycji społecznej, zadziałać. Pamiętamy przecież, że w poprzedniej kampanii wyborczej grupa tzw. Normalnych, która dzierży dziś absolutną władzę w naszym mieście, wypominała poprzedniej burmistrz, poniekąd słusznie, nieumiejętność komunikowania się, niesłuchanie mieszkańców. Okazuje się, że ze słuchem tej władzy jest jeszcze gorzej. 

Trudno pominąć fakt, że burmistrz podczas spotkania z przedstawicielami mieszkańców nie zająknął się nawet, że rozesłana już została do radnych kolejna wersja planu zagospodarowania. Wersja, która w sposób absolutny spełnia postulaty inwestorów, a całkowicie lekceważy głos mieszkańców. Może to kwestia kultury, a nie chęć zatajenia jak najdłużej przed mieszkańcami tych planów? Nie wiem. Wiem, że kandydat na burmistrza Balcerek, nie takie zachowanie burmistrza Balcerka wobec swoich wyborców obiecywał.

Pisząc te słowa, wyobrażam sobie, że złożone przez mieszkańców wytyczne leżą sobie w przepastnej szafie w gabinecie pana burmistrza. W szafie tej na dużej kupie leżą i inne złożone przez mieszkańców pisma, prośby i petycje, które czekają na stosowną chwilę, w której pan burmistrz raczył będzie odpowiedzieć mieszkańcom. Wszak to pan Balcerek określa, kiedy chwila jest stosowna.

Takie zachowanie nazwać można arogancją władzy. Ale przyjdzie czas przyszłorocznych wyborów, a wówczas pan Balcerek pojawi się na plakatach z uśmiechniętą twarzą i pełną garścią obietnic. Będzie znowu zapewniał, że wsłuchiwać się będzie w głos mieszkańców, że głos każdego będzie dla niego ważny. Tylko czy ta uśmiechnięta twarz będzie jeszcze choć trochę wiarygodna?

*Krzysztof Kamiński - mieszkaniec Puszczykowa od 15 lat, historyk-archiwista po UAM, w latach 80. działał w niezależnym ruchu studenckim (m.in. był członkiem prezydium uczelnianego Niezależnego Związku Studentów), na początku lat 90. pracował dla Banku Światowego i Ministerstwa Rolnictwa, potem zarządzał dużymi i małymi przedsiębiorstwami, obecnie prowadzi własną działalność gospodarczą, od końca 2012 roku współpracuje z "Zielonym Puszczykowem", specjalizuje się w tematyce związanej z planowaniem przestrzennym.

poniedziałek, 21 października 2013

Jutro obrady Rady!

Już jutro, 22 października, o godzinie 17.00 w sali sesyjnej Urzędu Miejskiego przy ul. Podleśnej odbędzie się 36. Sesja Rady Miasta. Zachęcamy do udziału wszystkich mieszkańców zainteresowanych sprawami miasta. Porządek obrad może nie zapowiada się fascynująco, ale doświadczenie uczy, że najciekawsze punkty pojawiają się znienacka lub są ukryte między wierszami.
  1. Otwarcie sesji i stwierdzenie prawomocności obrad.
  2. Przedstawienie porządku obrad i rozpatrzenie ewentualnych wniosków o jego zmianę.
  3. Przyjęcie protokołu nr 35/13/VI z 17 września 2013 r.
  4. Wolne głosy.
  5. Rozpatrzenie projektu uchwały w sprawie: zmiany Uchwały Nr 202/09/V Rady Miasta Puszczykowa z dnia 24 czerwca 2009 r. w sprawie: nadania nazw rond w Mieście Puszczykowie (druk nr 247).
  6. Rozpatrzenie projektu uchwały w sprawie: nadania nazwy ulicy w Puszczykowie (druk nr 239).
  7. Rozpatrzenie projektu uchwały w sprawie: zaliczenia do kategorii dróg gminnych (druk nr 249).
  8. Rozpatrzenie projektu uchwały w sprawie: wyrażenia zgody na wystąpienie do Wojewody Wielkopolskiego o przejęcie działek (druk nr 248a).
  9. Rozpatrzenie projektu uchwały w sprawie: wyrażenia zgody na wydzierżawienie lokali na terenie nieruchomości przy ulicy Poznańskiej 36 na okres do 3 lat (druk nr 250).
  10. Rozpatrzenie projektu uchwały w sprawie: wyrażenia woli przystąpienia do opracowania i wdrażania Planu gospodarki niskoemisyjnej (druk nr 246).
  11. Rozpatrzenie projektu uchwały w sprawie: rozpatrzenia skargi na działalność Burmistrza Miasta Puszczykowa (druk nr 251).
  12. Rozpatrzenie projektu uchwały w sprawie: ustanowienia nagrody Rady Miasta Puszczykowa dla uczniów szczególnie uzdolnionych oraz ustalenia regulaminu nagrody Rady Miasta Puszczykowa dla uczniów szczególnie uzdolnionych (druk nr 254).
  13. Rozpatrzenie projektu uchwały w sprawie: zmiany uchwały Nr 191/12/VI Rady Miasta Puszczykowo z dnia 18 grudnia 2012 r. w sprawie uchwalenia Wieloletniej Prognozy Finansowej Miasta Puszczykowa na lata 2013-2019 (druk nr 253).
  14. Rozpatrzenie projektu uchwały w sprawie: zmiany uchwały budżetowej Miasta Puszczykowa na rok 2013 Nr 192/12/VI z dnia 18 grudnia 2012 r. (druk nr 252a).
  15. Informacja na temat oświadczeń majątkowych.
  16. Sprawozdanie Burmistrza z bieżącej działalności.
  17. Informacje Przewodniczącego Rady Miasta.
  18. Interpelacje, zapytania i wnioski radnych.
  19. Wolne głosy.
  20. Zamknięcie sesji.

niedziela, 20 października 2013

Zbiórka krwi w Puszczykowie

Maciej Krzyżański*

W sobotę, 19 października, Ochotnicza Straż Pożarna Puszczykowo wraz z Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Poznaniu zorganizowała jesienną akcję zbiórki krwi. W sezonie jesienno-zimowym brakuje wielu grup krwi, takich jak: A Rh +, A Rh -, B Rh -, co poważnie utrudnia ratowanie życia pacjentom po poważnych wypadkach i przeprowadzanie najpotrzebniejszych operacji. Zbiórka krwi odbywała się w gmachu Biblioteki Miejskiej Centrum Animacji Kultury w godzinach od 9.00 do 14.00 pod hasłem „TY RÓWNIEŻ MOŻESZ PODAROWAĆ KOMUŚ ŻYCIE”. Z możliwości skorzystało czterdziestu darczyńców, co pozwoliło uzbierać poważną ilość cennego płynu.

Strażacy w uniformach czekali na każdego przybywającego na pierwszym piętrze udzielając wszelakich porad. Należało wypełnić ankietę w której RCKiK dowiadywało się faktów z życia, co pozwala na pozyskanie w pełni czystej krwi. Osoba, która podejmie się „daru życia” przechodzi również przez standardowe badania takie jak ciśnienie, zawartość cukru we krwi etc. Każdemu darczyńcy zostanie bezpłatnie przebadana krew w RCKiK na wszelakie choroby, co pozwala na darmową profilaktykę. Sam jestem krwiodawcą od 2007 roku i staram się regularnie spełniać obywatelski obowiązek. Nie należy bać się procedury, gdyż personel RCKiK jest profesjonalnie wyszkolony i udziela wszelkich porad. 

Nowi darczyńcy powinni pamiętać, żeby wziąć ze sobą dowód osobisty, który jest niezbędny do rejestracji. Z tego błahego powodu można być zdyskwalifikowanym. Przed oddaniem krwi należy nawodnić organizm dwoma litrami płynów takich jak: woda, sok, herbata. Nie należy pić kawy, która działa odwadniająco na organizm i oczywiście wszelakich alkoholi. Należy odpocząć przed i po poborze krwi. Krwiodawca oddaje 450 mililitrów życiodajnego płynu. Mężczyzna może znowu oddać krew po dwóch miesiącach, a kobieta po trzech miesiącach od donacji. 

Trzeba złożyć wielkie podziękowania dla OSP Puszczykowo, za działalność obywatelską. Puszczykowscy strażacy dostają bardzo małą dotację z Urzędu Miasta w wysokości 20 tysięcy złotych, za co muszą utrzymać pełną „gotowość bojową”. Przed powstaniem OSP w Puszczykowie, dotację tą dostawała OSP w Luboniu i Mosinie, które nie udzielały się społecznie w Puszczykowie. Dzisiaj mamy organizację, która animuje różne imprezy takie jak opisywana zbiórka krwi. Przez cały rok strażacy podejmują liczne interwencje na terenie Puszczykowa i WPN, które zapewnią bezpieczeństwo obywatelom miasta. Prezes OSP Puszczykowo Gniewko Niedbała podkreślił, że należy prowadzić w naszym mieście takie właśnie działania obywatelskie. Z rozmów ze strażakami dowiedziałem się, że większość sprzętu i mundurów została ufundowana z ich prywatnych kieszeni oraz przez darczyńców. Mieszkańcy Puszczykowa powinni być zadowoleni z tego, że posiadamy OSP, której członkowie poświęcają swój prywatny czas na rzecz ogółu, mimo, że nie posiadają siedziby w budynku, tylko teren bez możliwości zabudowy. Może warto przekazać kilka pomieszczeń w willi Mimoza właśnie OSP? 

Podziękowania należą się również piekarni-cukierni Jacka Błaszkowiaka, za ufundowanie pysznych świeżych pączków serwowanych podczas zbiórki krwi. Polecam również stronę RCKiK w Poznaniu, na której można znaleźć informację o miejscach poboru krwi oraz o ilości poszczególnych jednostek krwi w magazynie. Polecam również stronę OSP Puszczykowo, na której można się dowiedzieć więcej o działalności organizacji. Zachęcam również jako wieloletni krwiodawca do regularnego oddawania krwi, co pozwala uratować życie wielu ludzi.

*Maciej Krzyżański - młody puszczykowski historyk, autor pracy magisterskiej o historii naszego miasta, publikuje teksty historyczne i publicystyczne na łamach puszczykowskich gazet, we współpracy z punktem Eko-Info zorganizował serię spacerów, podczas których pokazywał najciekawsze budynki i miejsca w Puszczykowie.

piątek, 18 października 2013

W poszukiwaniu jesieni


Mogiły powstańców 1848 roku. Fot. P. Kosteczka

Paulina Kosteczka*

Dzisiaj zabieram Państwa w podróż kolejnymi ścieżkami WPN. Proszę zarezerwować sobie cały dzień, wziąć termos z herbatą, kanapki oraz… czapkę - miejscami może mocno wiać. Wyruszamy z Puszczykowa, z ulicy Leśnej, którą wiedzie czerwony szlak. Podążamy w kierunku mocno ruchliwej drogi 430-tki. Przekraczamy ją i podążamy dalej w kierunku zachodnim zgodnie z jej oznaczeniami. Ścieżka mocno pnie się pod górę a następnie zbliża się do granic pobliskich posesji. Mijamy mozaikę zabudowań, łąk oraz nieużytków. Dochodzimy do miejsca, gdzie latem rosną dorodne maliny. Zbliżamy się do granicy lasu. Po kilkuset metrach dochodzimy do mogił powstańców Wiosny Ludów, gdzie w 1848 roku w lasach ukrywali się ostatni Powstańcy Wielkopolscy pod wodzą Franciszka Maciejowskiego z Wir.

Droga do Trzebawia. Fot. P. Kosteczka
Po chwili zadumy powracamy na czerwony szlak. Z oddali słychać odgłosy dochodzące z kolejnej niestety ruchliwej drogi - "grajzerówki". Po dojściu do niej skręcamy w lewo. Warto przyjrzeć się urwisku, które rozpoczyna się tuż za prawą krawędzią drogi. Po kilku szybkich krokach skręcamy w stronę osady Jarosławiec. Po prawej stronie mijamy rezerwat Świetlista Dąbrowa na Wysoczyźnie - obszar opisywany już wcześniej przy okazji innej wędrówki. Dochodzimy do zabudowań i miejsca piknikowego. Warto tu przystanąć i chłonąć uroki dnia. Następnie wychodząc z zacisznego miejsca wybieramy drogę, która zostawia jezioro z prawej strony. 

Ozimina w okolicach Trzebawia.
Fot. P. Kosteczka
Spacerujemy tzw. Szlakiem Papieskim. Droga którą się udaliśmy doprowadzi nas do Trzebawia. W pierwszej chwili przytłacza ogrom lasu, po chwili jednak wzrok przyzwyczaja się do sporego cienia. Po lewej stronie widać wyraźnie jak postępowała morena na obszarze Parku. Pofałdowania terenu są tu dość znaczne. Mijamy parking po prawej stronie i rozpoczynamy wędrówkę wzdłuż pól. To właśnie tu przydać się może czapka, prawdopodobnie będzie dmuchał silny wiatr. 

Mijamy pola kukurydzy, parę metrów dalej zieleni się ozimina. Po kilkunastu minutach wyłaniają się pierwsze zabudowania Trzebawia. Po prawej stronie widać boisko Tornada Trzebaw, kolejne budynki mieszkalne, budynek szkoły. I znów - mimo, że tego nie planowałam wyprawa do osady Górka. To miejsce ma w sobie magnetyzm... Kilometr później jesteśmy już prawie przy osadzie. Jeszcze tylko kilka skłonów po leżące licznie kasztany i podążamy w stronę kolejnego przystanku - miejsca piknikowego w Górce. 

Nad Jeziorem Kociołek.
Fot. P. Kosteczka
Ku mojemu zaskoczeniu dziś w ogóle tu nie wieje. Pijąc herbatę przysłuchuję się rozmowie 3 starszych cyklistów wspominających wyprawy w Tatry sprzed wielu lat... czas przyjemnie zwolnił. Do Puszczykowa daleka droga... czas pomyśleć o powrocie. Ruszajmy więc w stronę Jeziora Góreckiego, szlakiem rowerowym. Na polu, w oddali przebiega jeleń, jeden z ponad 400 sztuk występujących na terenie Parku wg deklaracji władz WPN po ostatnim liczeniu zwierzyny. Niestety nie udaje mi się go uwiecznić na zdjęciu. 

Docieramy do granicy lasu, czerwony szlak odbija w lewo nad J. Góreckie, jednak my poruszamy się w kierunku Głazu Jaśkowiaka. Po lewej stronie cenny fragment lasu - rezerwat Grabina. Dochodzimy do skrzyżowania dróg - kierujemy się w stronę jeziora Kociołek. Po dojściu do zbiornika podążamy w lewo, w stronę Osowej Góry. Kilka kroków i mijamy sanatorium, stację Osowa Góra i studnię Napoleona - niedawno pięknie wyeksponowaną. 

Mijamy parking po lewej stronie i udajemy się ulicą Skrzynecką w stronę najwyższego wzniesienia w okolicy. Osowa Góra ma 126m n p m. W myślach dziękuję Osowej za możliwość trenowania na niej podbiegów, bez jej wzniesienia trudno byłoby pokonywać kilometry na górskich maratonach... Schodzimy wyasfaltowanym i dość monotonnym odcinkiem w stronę Puszczykowa. Dochodzimy do skrzyżowania a następnie podążamy w stronę ulicy Chopina, następnie ulicą Mazurską do Leśnej. Piękny i długi spacer właśnie się zakończył.

Mapka z opisaną trasą.
O urokach WPN Paulina pisała także w tekstach:

Polecamy także cykl "Odkryj Puszczykowo na nowo" autorstwa Macieja Krzyżańskiego:
Pole kukurydzy w okolicach Trzebawia. Fot. P. Kosteczka
Zachęcamy też do przeczytania zapisu rozmów z Maciejem Krzyżańskim o historii Puszczykowa:
  • "Dawno temu w Puszczykowie" opowiada o polsko-niemieckich początkach puszczykowskiego letniska
  • "Jak powstało Puszczykowo?" przedstawia różne koncepcje urbanistyczne, których założenia przyczyniły się oryginalnego kształtu naszego miasta i przedstawia mniej znane postaci i fakty z historii miasta.
Polecamy także  autorskie teksty Macieja Krzyżańskiego:
Fot. P. Kosteczka
Serdecznie zapraszamy do opisywania swoich ulubionych miejsc na wycieczki rowerowe i piesze w Puszczykowie i okolicach. Prosimy pisać na adres: zielone.puszczykowo@gmail.com

*Paulina Kosteczka - poznanianka zaangażowana w ochronę przyrody, studentka Katedry hodowli lasu Poznańskiego Uniwersytetu Przyrodniczego, zafascynowana przyrodą Wielkopolskiego Parku Narodowego i urodą Puszczykowa, pisze o ochronie przyrody i opisuje autorskie trasy spacerowe, biegowe i rowerowe w okolicach naszego miasta.

czwartek, 17 października 2013

Strażacy zapraszają na zbiórkę krwi

Zgodnie z tradycją OSP Puszczykowo wraz z RCKiK w Poznaniu organizuje jesienną akcję zbiórki krwi. 

Krew będzie można oddać w Puszczykowie 19 października (sobota) w godzinach od 9.00 do 14.00.

Miejsce zbiórki: Biblioteka Miejska CAK – sala teatralna, ul. Wysoka 1.

„TY RÓWNIEŻ MOŻESZ PODAROWAĆ KOMUŚ ŻYCIE"

W trakcie zbiórki będzie prowadzony nabór do puszczykowskiej jednostki. Strażacy zapraszają wszystkich chętnych. Jedyny warunek: ukończone 16 lat i dobre chęci.

wtorek, 15 października 2013

Śpijcie spokojnie, radni pracują

Krzysztof Kamiński*

Ulica Biedronkowa prowadzi w zasadzie donikąd, bo na
zaplecze sklepu. Kosztowała 300 tysięcy z pieniędzy
podatników. Radni zamiast dociekać, czy w ogóle była
potrzebna, trwonią czas na dyskusje o jej nazwie.
Fot. M. Muth
Gdyby problemy naszego miasta mierzyć temperaturą dyskusji podczas prac komisji wszelakich, uznać trzeba byłoby, że najważniejsze jest nadanie nazwy ulicy i rondom w Puszczykowie. W Radzie Puszczykowa rządzi niby jedna ekipa, burmistrz również z tego samego gniazda, a jednak przy okazji tej debaty ujawnia się całe bogactwo naszej Rady. Jak na dłoni widać frakcje, ścierające się racje, na twarzach radnych widać jaką satysfakcję sprawia im choćby mały sukces w głosowaniu, kiedy uda się przytrzeć nosa burmistrzowi lub innemu oponentowi. Walka niczym gowinowców z tuskowymi, a wszystko to dla naszego dobra, aby dwóm rondom i jednej uliczce nadać właściwe nazwy. 

Myliłby się ktoś, kto sądziłby, że chodzi o zmianę nazwy ulicy Poznańskiej czy Dworcowej (wtedy namiętności doprowadziłyby pewno do walki na noże). Nie, tu chodzi o uliczkę, którą miasto zbudowało dla sklepu Biedronka, aby kosztem 300 tysięcy i drzew kilku ułatwić dowóz towarów do tego sklepu, oraz Ronda Przy Rynku i Ronda Puszczyk. Przyzna każdy, że „znaczące” to punkty na mapie miasta, stąd nie dziwi, że namiętność udziela się nawet tym radnym, którzy na ogół raczą słuchaczy błogą ciszą i spokojem. 

Bo czy dla mieszkańców jest rzecz ważniejsza niż nadanie ulicy zwanej przeze mnie Biedronkową nazwy Za rynkiem jak chcą jedni, albo Sportowej jak chcą drudzy? Albo czy zmiana nazwy Ronda Przy Rynku na Księdza Pielatowskiego będzie w obliczu zbliżających się wyborów wystarczająco zauważalne przez mieszkańców, aby jakaś radna mogła ogłosić taki sukces swojej czteroletniej pracy w Radzie? Czy dostatecznie zauważą to mieszkańcy? Wybory pokażą. Grunt, że w tej kluczowej sprawie głos rzeczowo zabrać mogą nawet ci, którzy nie znają się na niczym. 

O poziomie dyskusji niech świadczy błysk intelektu naszego „primus inter pares”. Wyraził on pogląd, że przeciwny jest zmianie nazwy Ronda Przy Rynku na Rondo Księdza Pielatowskiego gdyż… jest rozdział kościoła od Państwa. Drżyjcie więc mieszkańcy ul. Księdza Posadzego, drżyjcie mieszkańcy ulic Kołłątaja, Skargi, Kordeckiego czy Ignacego Krasickiego, jeśli takie ulice są w mieście (Janka Krasickiego mogą spać spokojnie). Na nic ich zasługi, skoro mamy rozdział kościoła od państwa. Jeśli do głosu dopuścimy intelektualistów równych temu radnemu, w imię tego rozdziału zmienią wam nazwy ulic. 

I już na koniec jedno zdanie: panie i panowie radni, czy w mieście nie brak innych problemów? Jeśli nie macie się czym zajmować, to zadbajcie choćby o to, aby nie brakło koszy na śmieci, a te które są, aby były systematycznie opróżniane, a trawniki miejskie były systematycznie koszone. Na pewno zostanie to bardziej przez wyborców docenione niż dyskusje, które tak intensywnie prowadzicie w sprawie nazwy dla uliczki Biedronkowej.

*Krzysztof Kamiński - mieszkaniec Puszczykowa od 15 lat, historyk-archiwista po UAM, w latach 80. działał w niezależnym ruchu studenckim (m.in. był członkiem prezydium uczelnianego Niezależnego Związku Studentów), na początku lat 90. pracował dla Banku Światowego i Ministerstwa Rolnictwa, potem zarządzał dużymi i małymi przedsiębiorstwami, obecnie prowadzi własną działalność gospodarczą, od końca 2012 roku współpracuje z "Zielonym Puszczykowem", specjalizuje się w tematyce związanej z planowaniem przestrzennym.