Szukaj w tym blogu

Ładowanie...

czwartek, 23 października 2014

Justyna Walkowiak: Chcę działać ponad podziałami

Justyna Walkowiak
Publikujemy trzeci z serii wywiadów z młodymi kandydatami do Rady Miasta. Dziś rozmawiamy z kandydatką KWW Krzysztofa J. Kamińskiego "Odświeżmy Puszczykowo" w okręgu V - Justyną Walkowiak. Na młodą pracownicę społeczną będą mogli zagłosować mieszkańcy dolnego Puszczykowa między ulicami Rządową i Jasną a Podgórną i Słoneczną.

Zielone Puszczykowo: Skąd pomysł startu w wyborach do Rady Miasta?

Justyna Walkowiak*: Działam społecznie od lat jako wolontariusz, pracownik MOPS-u i społecznik. Rozmawiam o naszym mieście z sąsiadami i mieszkańcami. Poznałam przez to wiele zagadnień, z którymi zmaga się obecne Puszczykowo, np. problemy lokalowe oddziału przedszkolnego w Szkole Podstawowej nr 1, pomoc społeczna, remont chodników, utrzymanie tradycyjnego charakteru Puszczykowa. Dlatego stwierdziłam, że moją wiedzę i doświadczenia wykorzystam w pracy na rzecz naszej wspólnoty. Myśl o kandydowaniu do Rady Miasta Puszczykowo pojawiła się już jakiś czas temu. Regularnie interesuję się  sprawami naszego miasta. Przysłuchiwałam się i analizowałam burzliwe debaty mieszkańców, które toczyły się w ostatnich latach. Dostrzegam również wiele kwestii nadal nie rozwiązanych, które pojawiają się w rozmowach. Jako radna chce rozmawiać i działać ponad podziałami na rzecz naszej lokalnej społeczności. Zdecydowałam się na start po namowie licznych mieszkańców Puszczykowa.

ZP: Jak rozumiesz hasło "Odświeżmy Puszczykowo"?

Justyna Walkowiak: Moim głównym celem jest działanie na rzecz Puszczykowa ponad podziałami. Chcę Przede wszystkim wprowadzić do naszego miasta porządek - zadbane i czyste ulice to podstawa dobrego klimatu i wizerunku miasta. Chcę być blisko ludzi. Następną sprawą jest dbanie o tradycyjny charakter miasta. Żyjąc w ciągłym biegu często zapominamy o tak delikatnych sprawach jak urok spaceru w ładnej, zadbanej okolicy po ciężkim dniu pracy. Dlatego chciałabym promować walory naszego pięknego Puszczykowa wśród dzieci, sąsiadów i mieszkańców. Dzisiaj pracuję z mieszkańcami i pomagam im w rozwiązywaniu problemów. Uważam także, że na równe traktowanie zasługują wszystkie dzielnice Puszczykowa. Moim marzeniem jest również tworzenie miejsc i przestrzeni dla wspólnych spotkań mieszkańców w każdym wieku podczas imprez plenerowych.

ZP: Nie boisz się, że młody wiek może zniechęcić wyborców?

Justyna Walkowiak: Nie. Mam już duże doświadczenie z pracy z sąsiadami i mieszkańcami. Mam energię do działania i chęć zmiany Puszczykowa na lepsze. Myślę, że wiek w tym wypadku nie może być moim przeciwnikiem jak i z resztą żadnego innego kandydata. Do każdego wieku można przecież znaleźć i doczepić jakiś stereotyp i na jego bazie zrażać się do kandydata. Na szczęście często również słyszę opinię, że młodzi ludzie mają głowy pełne pomysłów oraz wiary i chęci do ich realizacji. Mam nadzieję, że mój zapał do pracy zostanie doceniony przez wyborców.

*Justyna Walkowiak - 25 lat, absolwentka pedagogiki, pracuje w puszczykowskim i poznańskim MOPS, działaczka społeczna, była harcerka.

Cykl wywiadów z młodymi kandydatami powstał we współpracy z redakcją "Kuriera Puszczykowskiego. Już w najbliższy weekend ukaże się najnowszy numer gazety zawierający więcej ciekawych materiałów o wyborach samorządowych. 

Zachęcamy do przeczytania wcześniejszych artykułów związanych z wyborami samorządowymi w Puszczykowie, które odbędą się 16 listopada:
 

środa, 22 października 2014

Jan Łagoda: Niwka musi wrócić nad Wartę.

Jan Łagoda
Kolejna rozmowa Zielonego Puszczykowa z młodym kandydatem na radnego. Dziś rozmawiamy z Janem Łagodą, który reprezentuje Komitet Wyborczy Wyborców Krzysztofa J. Kamińskiego "Odświeżmy Puszczykowo" w okręgu XV obejmującym okolice szpitala oraz najstarszą część Niwki. 


Zielone Puszczykowo: Jesteś jednym z najmłodszych kandydatów do Rady Miasta. Co skłoniło Cię do startu w wyborach?

Jan Łagoda*: Głównym impulsem, który przesądził o starcie w wyborach była stagnacja panująca w Niwce oraz nagromadzenie spraw, które w najbliższym czasie należy rozwiązać, m.in. problemy mieszkańców hotelu przy szpitalu, sprzedaż przyszpitalnego parku, uporządkowanie i wykorzystanie dla celów rekreacyjnych Zakola Warty i pozostałych nadrzecznych terenów, modernizacja linii kolejowej i drogi 430, nowe studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Nie bez znaczenia była również wizja miasta realizowana przez obecnie urzędujące władze, która nie pokrywa się z moim sposobem patrzenia na Puszczykowo. 

ZP: Co oznacza dla Ciebie hasło "Odświeżmy Puszczykowo"?

Jan Łagoda: Należy rozpocząć od odnowienia dialogu z mieszkańcami i skrócenia dystansu między nimi a Radą i Urzędem Miasta. Zależy mi na tym aby decyzje podejmowane przez radnych czy burmistrza były w pełni transparentne i zgodne z wolą puszczykowian. Kolejną ważną sprawą jest skierowanie miejskich inwestycji w nieco zapomniane rejony miasta jak np. Niwka czy Stare Puszczykowo. Niestety, wciąż jest widoczny mocny kontrast między tymi częściami Puszczykowa a centrum miasta. A przecież Niwka ma piękne nadrzeczne tereny, które mogą być miejscem wypoczynku, imprez kulturalnych i integracji mieszkańców. Niwka musi wrócić nad Wartę. Na koniec zostawiam strategię – miasto powinno mieć jasno wytyczoną drogę rozwoju, która nie będzie skręcać przy okazji kolejnych wyborów. Dodatkowo dokument napisany w latach ubiegłych powinien być zaktualizowany przy udziale mieszkańców i dostosowany do nowej perspektywy finansowej UE.

ZP: Nie boisz się, że ludzie nie będą głosować na tak młodą osobę?
Jan Łagoda: Przykład Macieja Krzyżańskiego udowodnił, że wiek nie jest przeszkodą. Podczas swojej krótkiej kadencji pokazał, co to znaczy być aktywnym i otwartym na mieszkańców radnym. Dodatkowo, moja a
ktywność zawodowa obejmuje bezpośrednie kontakty z przedstawicielami jednostek samorządu terytorialnego, pracę przy tworzeniu i obróbce dokumentów strategicznych takich jak np. strategia rozwoju aglomeracji, strategia rozwoju miejskiego obszaru funkcjonalnego, zintegrowane inwestycje terytorialne, a także nadzór organizacyjny nad przebiegiem tworzenia dokumentów strategicznych czy organizacja konsultacji społecznych. Jestem wciąż na początku mojej drogi zawodowej w tej materii ale wciąga mnie to do cna i zamierzam dalej rozwijać się w tym kierunku. Może nie mam takiego doświadczenia jak starsi stażem radni, ale ambicji, chęci i pracowitości mi nie brakuje. Tego wyborcy mogą być pewni.

*Jan Łagoda - współzałożyciel KWW "Odświeżmy Puszczykowo", który na początku 2014 roku wprowadził do Rady Miasta Macieja Krzyżańskiego. Mieszka w Niwce, pracuje w firmie Lider Projekt tworzącej dokumenty strategiczne dla samorządów, kandyduje do Rady Miasta w okręgu XV. 

Zachęcamy do przeczytania wcześniejszych artykułów związanych z wyborami samorządowymi w Puszczykowie, które odbędą się 16 listopada:

wtorek, 21 października 2014

Pomóżmy Instytutowi Zdrowia Matki Polki

Drodzy Czytelnicy, 

otrzymaliśmy list z prośbą o pomoc. Mama dziecka czekającego na operację serca zwraca uwagę na problem, z jakim boryka Instytut Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Oto opis sytuacji zamieszczony w liście do Zielonego Puszczykowa:

Jako jedna z matek dzieci czekających na druga całościową operację serca swojego dziecka, zastanawiam się, czy byliby Państwo skłonni zamieścić ogłoszenie o zbiórce która jest prowadzona na rzecz kardiochirurgii Instytutu Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Niedawno otwarto nowy hybrydowy blok operacyjny, który umożliwia przeprowadzenie większej ilości operacji kardiocirurgicznych w ICZMP, na które czekają dzieci z całej Polski. Operujący tam Profesor Moll często podejmuje się operacji, których nikt inny w Polsce nie przeprowadza. Często są to dzieci z bardzo złożonymi wadami, jak mój syn. Niestety 17 października awarii uległa jedna z 2 pomp przetaczających krew podczas operacji w głębokiej hipotermii przy zatrzymanym sercu. Drugi aparat często służy do podtrzymania życia dzieciom czekającym na reoperację, kiedy odrzucą zmiany które zostały przeprowadzone podczas pierwszej operacji. Przez tę awarię, kolejka planowanych operacji się wydłuża i dzieci które potrzebują operacji w trybie pilnym muszą czekać. Sytuacja jest naprawdę nieciekawa. Dlatego zastanawiam się czy nie byliby państwo skłonni rozpowszechnić informacji o zbiórce prowadzonej przez fundację Mamy Serce, ściśle współpracującej z Kardiochirurgią ICZMP. Umieszczam poniżej link zbiórki, na wypadek gdyby Państwo mogli takie ogłoszenie zamieścić.

Więcej można się dowiedzieć na poniższej stronie:
http://www.siepomaga.pl/f/mamyserce/c/1846

Wiemy, że mieszkańcy Puszczykowa mają wielkie serca, a czasami także wolne środki na cele charytatywne. W imieniu dzieci z chorymi serduszkami prosimy o wsparcie tej inicjatywy. 

poniedziałek, 20 października 2014

Rada Miasta może pracować lepiej

Łukasz Grzonka
Wywiadem z Łukaszem Grzonką, kandydatem KWW Krzysztofa J. Kamińskiego "Odświeżmy Puszczykowo" do Rady Miasta w okręgu 10, rozpoczynamy cykl rozmów z najmłodszymi reprezentantami komitetu, który chce zmienić sposób zarządzania miastem. Łukasz Grzonka jest prawnikiem i aplikantem radcowskim, pracuje w rodzinnej firmie Sevroll-Poznań oraz w cenionej poznańskiej kancelarii. 

ZP: Dlaczego zdecydowałeś się na start w wyborach?

Łukasz Grzonka*: Otrzymałem propozycję wzięcia udziału w nadchodzących wyborach samorządowych od grupy mieszkańców, z którymi od wielu lat współpracuję przy krzewieniu kultury fizycznej na terenie naszego miasta. Są to osoby dobrze mi znane, które od lat są również zaangażowane w prace na rzecz rozwoju naszego miasta, które cieszyły się mandatem zaufania wśród lokalnej społeczności. Postanowiłem przyjąć wyzwanie. Nie jest mi obce, to co się dzieje w Puszczykowie, gdyż mieszkam tutaj od urodzenia. Zależy mi dobru naszego miasta. Uważam, że przyszedł czas na zmiany.

ZP: W jaki sposób chcesz odświeżyć Puszczykowo?

Łukasz Grzonka: Rada Miasta jest organem stanowiącym w gminie. Chcę dodać nowej energii, zapału i merytorycznego przygotowania do stanowienia prawa miejscowego. Sporo się naczytałem o niekorzystnych umowach dla miasta jakie burmistrzowie poprzednich kadencji zawarli. Zdarzały się przypadki, że miasto najpierw oddawało jakąś nieruchomość w prywatne ręcę, by następnie ze stratą dla budżetu miasta odkupić. Uważam, że miastu brakuje długofalowego planowania oraz wizji rozwoju jak to miasto ma wyglądać za więcej niż za 2 lata. Jestem zdania, że należy zachować tradycyjny charakter naszego miasta. Powinno się czerpać dobre wzorce z przeszłości, tj. ze schyłku panowania zaborcy nad Wielkopolską oraz z czasów II Rzeczyspospolitej, gdy Puszczykowo ukształtowało swój charakter oraz przechodziło okres swojego dynamicznego rozwoju. Czasy komunizmu to okres stagnacji i stopniowej degradacji Puszczykowa. Należy do tego dobrać odpowiednie i nowocześnie środki na miarę XXI wieku. W Radzie Miasta brakuje merytorycznej dyskusji nad uchwalanymi aktami prawa miejscowego. Zamiast tego funkcjonuje coś na wzór „instrukcji poselskiej”, gdzie radni zamiast zapoznać się treścią podejmowanych uchwał w sprawach bardzo ważnych dla Puszczykowa, pytają się jak mają zagłosować.

ZP: Nie boisz się, że ludzie nie będą głosować na tak młodą osobę?

Łukasz Grzonka: Nie boję się, gdyż na przestrzeni ostatnich miesięcy odbyłem z mieszkańcami – sąsiadami wiele rozmów, które utwierdziły mnie, że powinienem oddać się pod osąd puszczykowian w nadchodzących wyborach. Poznałem ich zdanie na ten temat. Bardzo często pojawiały się opinie z ust mieszkańców, że do Rady Miasta potrzeba nowych, prężnych, młodych osób, mających stosowne wykształcenie, wiedzę, niezbędne predyspozycje do pełnienia trudnych i wymagających funkcji publicznych. W opinii mieszkańców dotychczas w naszym mieście niewiele się zmieniło od czasów komunizmu, radnymi często zostawały osoby przypadkowe, bez odpowiednich kompetencji i wykształcenia. W Radzie Miasta ciągle zasiadają te same osoby, część z nich od czasów, gdy Burmistrzem był pan Napierała. Pojawiały się również głosy mieszkańców, że z braku odpowiedniego wyboru nie chodzą na wybory samorządowe.

Uważam, że moje wykształcenie, zdobywane doświadczenie zawodowe, kompetencje, szerokie horyzonty, nowe spojrzenie młodej osoby, która nie ma obciążeń, wzorców postępowania wyniesionych z czasów PRL-u może być ciekawą alternatywą przy urnie wyborczej dla wyborców – sąsiadów. Niech mieszkańcy otrzymają możliwość dokonania szerszego wyboru i zdecydują, komu powierzyć swój mandat zaufania i mandat radnego.

Wiem, że prawidłowe sprawowanie funkcji radnego to ciężka i wymagająca praca. Uważam, że radny powinien służyć mieszkańcom pomocą, a nie na odwrót. Powinien, być od załatwiania spraw mieszkańców oraz ogółu społeczności. Dobrym przykładem w mojej ocenie na wykonywanie mandatu radnego, jest młodszy ode mnie o kilka lat puszczykowski radny Maciej Krzyżański. Nie jest to pierwszy młody radny w Puszczykowie, pierwszym był i nadal jest młodszy ode mnie Maciej Stelmachowski, który wcześniej dał się poznać z działalności w harcerstwie i czynnym zaangażowaniu w krzewieniu kultury fizycznej na terenie miasta.

*Łukasz Grzonka - młody puszczykowski prawnik, aplikant radcowski, kandyduje do Rady Miasta w okręgu X z ramienia Komitetu Wyborczego Wyborców Krzysztofa J. Kamińskiego "Odświeżmy Puszczykowo". 

piątek, 17 października 2014

Bogna Urbaniak-Wichniewicz o programie dla centrum.

Bogna Urbaniak-Wichniewicz kandyduje
do Rady Miasta, aby odświeżyć centrum
Puszczykowa.
Zielone Puszczykowo: Kilka miesięcy temu zastąpiłaś Macieja Krzyżańskiego w roli sprawozdawcy z sesji Rady Miasta. Teraz sama ogłosiłaś start w wyborach. Co takiego dzieje się na sesjach, że wszyscy, którzy się temu przyglądają, natychmiast chcą kandydować, żeby zastąpić obecnych radnych?

Bogna Urbaniak-Wichniewicz*: Moje zainteresowanie pracami Rady Miasta wynikało z nagłej zmiany decyzji w sprawie poprawy sytuacji lokalowej SP1 poprzez dobudowanie skrzydła budynku. Do listopada 2012 roku burmistrz oraz radni podczas posiedzeń i w „Echu Puszczykowa” twierdzili, że to ich priorytet i najlepsze rozwiązanie, i w grudniu…. kupili na allegro budynek na Rynku. Byłam zdziwiona wypowiedzią jednego z radnych, który stwierdził, że najpierw trzeba kupić, a potem będziemy się zastanawiać, co tam będzie. Jednym z argumentów przeciwko rozbudowie szkoły były trudne warunki gruntowe, które podobno uniemożliwiały budowę. Jak to ma się do obecnych planów budowy dużo większego budynku hali widowiskowo-sportowej? Potem były perturbacje z przygotowaniem i przeprowadzaniem przetargu na dzierżawę terenu MOSIRu, przenosinami CAK, uchwalaniem planów zagospodarowania przestrzennego, przekształcaniem terenów, kolejnością remontów dróg, organizacją Dni Puszczykowa, zachowaniem władz miasta i radnych w stosunku do mieszkańców. Przy wszystkich tych działaniach nie widziałam gospodarskiego podejścia i dbałości o wybór najkorzystniejszej opcji oraz co ważniejsze chęci wysłuchania i współpracy z mieszkańcami. Zależy mi na Puszczykowie, tutaj mieszka moja rodzina i wiem, że można to zrobić inaczej, z szacunkiem dla mieszkańców i dbałością o nasze wspólne pieniądze. 


ZP: Startujesz z okręgu VI, który obejmuje ścisłe centrum miasta. Podoba Ci się obecny stan tej części miasta?

BUW: Jestem wieloletnią mieszkanką Puszczykowa, zakochaną w jego zielonym obliczu. W przeciągu ostatnich lat bardzo dużo zmieniło się w centrum miasta. Jest jednak jeszcze wiele do zrobienia by ludziom żyło się wygodniej i przyjemniej. Elementem, który często powtarza się w rozmowach z mieszkańcami jest zagospodarowanie placu pomiędzy apteką i policją. W chwili obecnej ten centralny punkt miasta jest niezagospodarowanym parkingiem, a okoliczne krzaki miejscem wieczornych imprez. Jestem przekonana, że należy popierać kierunek, w którym samoistnie ten teren zmierza – Zielony Ryneczek. Jak wiele lat temu, mógłby to być teraz teren, gdzie miejscowi i okoliczni mieszkańcy sprzedawaliby swoje płody rolne, gdzie można by organizować np. targi staroci, rękodzieła. Oprócz funkcji handlowej, warto by zaaranżować ten teren jako miejsce spotkań, może również dla młodzieży? To kolejne wyzwanie dla przyszłych władz miast. Następnym problemem jest ciąg pieszo-rowerowy wzdłuż ulicy Poznańskiej. Jest zbyt wąski i nie spełnia wymagań nakładanych na tego typu trasę, przez co nie zachęca do korzystania z niego oraz stwarza niebezpieczeństwo kolizji z pieszymi, zwłaszcza dziećmi. Konieczność schodzenia z roweru na każdym przejściu (licząc od Źródlanej do Poznańskiej przy cmentarzu – 11 przejść) powoduje, co widzę codziennie, że ludzie wybierają ulicę, bo jest po prostu szybciej i wygodniej. Ponadto głęboko parkujące samochody w centrum dodatkowo potęgują ten problem. Z ulicami i chodnikami związane są także bariery architektoniczne dla osób starszych i poruszających się na wózkach oraz matek z wózkami. Jako przykład podam przejście przy rondzie przez ul. Posadzego, gdzie jezdnia jest o wiele wyżej od chodnika. Stan ulic na terenie mojego okręgu jest dobry. Ważne jest by dokończyć utwardzenie pozostałych trzech gruntowych ulic: Strażackiej i Akacjowej oraz niedokończonej Powstańców Wielkopolskich oraz rozwiązać sprawę mieszkanki naszego miasta, która jest właścicielką części ulicy na której mogłaby postawić szlaban, ale jest miłą osobą i pragnie polubownie załatwić tą sprawę z urzędem. Ostatnią rzeczą o jakiej chciałabym tu wspomnieć, to akty wandalizmu jakie zdarzają się w weekendy oraz szkło będące pozostałością po imprezach na boisku sportowym. Warto, by Straż Miejska skoncentrowała się na tych problemach, które są niezwykle uciążliwe dla naszego miasta i mieszkańców. Jestem także przeciw pomysłom organizacji strefy parkowania w centrum. Na ulicy Poznańskiej, Rynku, Sportowej i Kościelnej jest wystarczająca ilośc miejsc parkingowych.

ZP: Jaki masz plan, żeby to zmienić?

BUW: Jak już wspomniałam, ważne jest zagospodarowanie placu koło policji. Jestem zwolenniczką stworzenia z tego miejsca Zielonego Ryneczku oraz miejsca spotkań i integracji mieszkańców. Uważam jednak, że przed podjęciem decyzji, trzeba przeprowadzić konsultacje, by zagospodarowanie tej wspólnej przestrzeni było akceptowane przez większość mieszkańców. Nie możemy zapomnieć o potrzebach naszej puszczykowskiej młodzieży i wysłuchać ich propozycji oraz w wdrożyć je w życie. W chwili obecnej młodzież nie ma się gdzie spotkać, bo na terenie dawnego MOSiR-u zniknął drewniany daszek, na rynku hałas przeszkadza okolicznym mieszkańcom, (co nie może dziwić) i nie ma innych alternatywnych miejsc na wspólne spotkania. Brakuje również atrakcyjnych propozycji na spędzanie wolnego czasu i rozwijania pasji dla nastolatków. Ze względu na budżet naszego miasta należy poszukiwać zewnętrznych funduszy, które pozwolą nam zrealizować plany. Jestem za ożywieniem Rynku przy bibliotece, by stał się czymś więcej niż parkingiem. Powinny tam się odbywać cykliczne imprezy – koncerty, festiwale sztuki, ważne wydarzenia w historii miasta itp. przy czynnym udziale CAK i organizacji pozarządowych oraz rodzimych artystów, zarówno profesjonalistów jak i amatorów. Jeśli chodzi o wzrost bezpieczeństwa i porządku to uważam, że powinno się przeanalizować zadania stawiane Straży Miejskiej oraz godziny pracy strażników, by działali wtedy, kiedy pojawiają się akty wandalizmu. W chwili obecnej, większości mieszkańców Straż Miejska kojarzy się z fotoradarami i mandatami, a nie ze służbą działającą dla naszego wspólnego dobra. 

ZP: Czym jeszcze chciałabyś się zająć w Radzie Miasta?

BUW: Moim głównym celem jest to, by mieszkańcy poczuli się podmiotowo, by widzieli, że ich zdanie, opinie i potrzeby mają znaczenie przy podejmowaniu decyzji przez burmistrza i radnych. Dlatego tak ważne jest stworzenie racjonalnej wizji miasta i planu jego realizacji, a następnie konsekwentne wdrażanie go w życie. Jestem za tym, by Urząd Miasta był przyjazny dla mieszkańców, a godzinny urzędowania i cyfrowy urząd ułatwiały załatwienie każdej sprawy. Chciałabym, aby internetowa strona miasta była funkcjonalna, by zawsze były tam aktualne informacje, formularze oraz archiwum. Jestem również za przemyślanym wydawaniem miejskich pieniędzy według jasno ustalonych priorytetów. 

ZP: Jesteś znana z organizacji ciekawych wydarzeń integrujących mieszkańców, m.in. zawodów w grach planszowych. Czy w Radzie Miasta będziesz chciała się zająć także sprawami kultury, rekreacji i sportu?

BUW: Położenie naszego miasta w sposób naturalny pokazuje, że rekreacja i sport powinny być naszą codziennością. Chciałabym, żeby leśne ścieżki dokoła naszego miasta pełne były spacerowiczów, biegaczy, rowerzystów, miłośników nordic walking lub też nart biegowych. Dlatego ważne jest wspieranie jednostki miejskiej, jaką jest CAS, organizacji pozarządowych jak i indywidualnych pasjonatów, którzy mogą być inspiratorami oraz organizatorami różnorodnych aktywności. Ważne jest także wcześniejsze dotarcie z informacją o planowanej imprezie do potencjalnych uczestników, co pozwoli im na zaplanowanie czasu. Taką rolę koordynatora mógłby pełnić CAS, a jego strona internetowa mogłaby być aktualną tablicą ogłoszeń. 

Warto także promować i poszerzać ofertę zajęć pozalekcyjnych w szkołach, by rozwijać talenty i umiejętności naszych dzieci. Jestem przekonana, że dobrym pomysłem byłoby dotarcie do mieszkańców pasjonatów i wciągniecie ich w życie kulturalne miasta. Takie osoby mogłyby stać się wspaniałym wzorami dla dzieci i młodzieży. Ważną kwestią jest wspieranie szkół w podnoszeniu kwalifikacji nauczycieli oraz poprawę warunków ich pracy przez wyeliminowanie czynników szkodliwych, a tym samym zwiększenie, jakości edukacji w naszym mieście. Wprowadzenie do szkół skutecznych programów przeciwdziałającym agresji i zintegrowanie działań służb społecznych w tworzeniu bezpiecznego miasta. Istnieje wiele programów unijnych oraz funduszy ministerialnych, które moglibyśmy wykorzystać do sfinansowania tych działań

ZP: A jakie jest Twoje stanowisko w sprawie planowanej budowy Hali widowiskowo-sportowej przy SP ner 1? Pamiętam, że zabiegałaś wspólnie z rodzicami o budowę sali gimnastycznej. Czy podobają Ci się plany obecnego burmistrza?

BUW: Nowa sala gimnastyczna dla SP1 i Gimnazjum nr 1 to rzecz, o której mówię, także na posiedzeniach Rady Miasta i KEKISU od dawna. Przypomnę, że w tej chwili te dwie szkoły korzystają z jednej sali gimnastycznej, co nie jest ani komfortowe dla uczniów ani dla nauczycieli, ani nie zapewnia możliwości prowadzenia lekcji wychowania fizycznego na odpowiednim poziomie. Jestem za nową salą gimnastyczną, nawet chciałabym żeby powstała pełnowymiarowa sala, jednak mam wątpliwości dotyczące propozycji Pana Burmistrza. Uważam, że naszego miasta przy obecnym budżecie nie stać na wydanie 10 mln zł bez jasnego wskazania skąd mają być te pieniądze i z czego będziemy musieli zrezygnować w najbliższych latach podejmując taką decyzję. Dodatkowo wzmożenie prac w ciągu ostatnich dwóch miesięcy bardziej wygląda na ruchy wyborcze. Należy podejść do tego roztropnie – zastanowić się zarówno nad realnymi potrzebami miasta ( czy rzeczywiście potrzebujemy hali sportowo-widowiskowej na 300 osób) jak i naszymi możliwościami finansowymi teraz i w przyszłości, kiedy przyjdzie nam utrzymywać halę i żeby nie był to przysłowiowy gwóźdź do trumny naszego budżetu.

*Bogna Urbaniak-Wichniewicz - była nauczycielka i instruktorka harcerska, obecnie pszczelarka, współpracowniczka bloga Zielone Puszczykowo, organizatorka rozgrywek w grach planszowych, kandyduje do Rady Miasta z ramienia KWW Krzysztofa J. Kamińskiego "Odświeżmy Puszczykowo" w okręgu 6 obejmującym ścisłe centrum miasta. 

czwartek, 16 października 2014

Dyżur radnego Krzyżańskiego

Już dziś o 16.30 odbędzie się kolejny dyżur radnego Macieja Krzyżańskiego. Przypominamy, że radny spotyka się z mieszkańcami regularnie co dwa tygodnie. Spotkanie odbywa się w budynku Urzędu Miejskiego przy ul. Podleśnej 4. 

Radny Maciej Krzyżański został wybrany w wyborach uzupełniających, które odbyły się na początku 2014 roku z ramienia KWW "Odświeżmy Puszczykowo". Zastąpił skompromitowanego radnego Zbigniewa Czyża z komitetu "Razem dla Puszczykowa", którego mandat został wygaszony ze względu na ukrywanie prawomocnego wyroku skazującego.

Zachęcamy też do przeczytania wywiadu z radnym Krzyżańskim na temat jego krótkiej ale intensywnej kadencji opublikowanego wcześniej na naszym blogu: Radny Krzyżański rozmawia z mieszkańcami.

środa, 15 października 2014

Dolne ma przechlapane

Centrum dolnego Puszczykowa dosłownie pożerają
samochody - na zdjęciu widać jak parkujące samochody
zjadają chodnik. Fot. M. Muth.
Ryszard Krawiec*

Wybierając przed kilkunastu laty Puszczykowo jako miejsce stałego zamieszkania dla mnie i rodziny kierowałem się jego walorami klimatyczno-krajobrazowo-letniskowymi i niewielką odległością od poznańskiego molocha. Wydało mi się ono oazą urokliwego spokoju ze szczyptą historii. To przekonanie pogłębiła książeczka wydana za poprzednich władz pt. „Puszczykowo, miasto ogród” Wybrałem Puszczykowo Stare (Górne). I dobrze, bo Dolne ma przechlapane!

Dla nieobeznanych z historią chcę przypomnieć, że podstawowe założenie planu i zagospodarowania miasta powstało jeszcze przed I Wojną Światową (ta część Wielkopolski była pod zaborem pruskim) z intencją , by mogło ono cieszyć mieszkańców Poznania wartościami o których piszę na wstępie. W czasach II Rzeczpospolitej w Poznaniu powstał (z myślą o naszym mieście) Dworzec Letni, bo w weekendy kilkanaście pociągów dziennie obsługiwało trasę do Puszczykowa. Koncepcji miasta nie zmieniły w stopniu istotnym czasy po II Wojnie, wyjąwszy okres „ badylarski” którego ślady w postaci zrujnowanych szklarni widzimy gdzie niegdzie. Nadal było spokojnie, cicho i zielono.

Od kilku lat obraz i charakter miasta gwałtownie się zmienia - „jakby piorun trzasł w pietruszkę”. W miejsce niskiej, przyjaznej zabudowy mieszkaniowej pojawiają się rozległe, otoczone murem, czasami ładne, wysokie rezydencje. Zwiększyła się liczba różnych sklepów, powstały warsztaty, markety… A mają powstać obiekty gastronomiczne, biura, budynki wielomieszkaniowe, szeregowce, duże obiekty handlowe… Być może odgrodzimy się też od Warty pasem zabudowy miejskiej i…już po walorach widokowych, wypoczynkowych urodzie miasta i spokoju. Nie wolno na to pozwolić!

Zwiększyła się liczba samochodów i nasze miejskie centrum w weekendy z powodu sporego ruchu pojazdów i pieszych, wymaga niezłej orientacji słuchowo- wzrokowo-przestrzennej by zachować zdrowie i być może życie. A będzie gorzej. Rynek który miał być miejscem spotkań i wypoczynku jest tylko parkingiem, bo każdy chce autem „ podjechać pod sklep”. W tej sytuacji jedynie wielopoziomowy parking (chyba nie podziemny, bo kiedyś tu płynęła Warta) może tę sprawę rozwiązać.

Sądzę, że liczba mieszkańców nie wzrosła na tyle, by musiały powstawać nowe miejsca handlu, nie miejmy też ambicji stwarzania „ nowych miejsc pracy” kosztem urody i spokoju miasta. Dbajmy o rozwój Puszczykowa z zachowaniem jego charakteru takim, jakim go widzieli założyciele. To wezwanie proszę traktować jako apel głównie do władz miasta i jego Rady, ale też do mieszkańców którzy mają bezpośredni wpływ na swoje otoczenie i mogą zgłaszać wnioski, uwagi oraz postulaty do w/w instytucji. Może właśnie nowym właścicielom pięknych posiadłości będzie też zależało na zachowaniu charakteru miasta? Wszak dlatego je wybrali! 

Na „Starym-Górnym” jeszcze jest spokój, można nawet słuchać ptaków, chyba że któryś sąsiad „puści” głośno muzykę typu łupu-cupu lub tnie pół dnia drewno „krajzegą”. Dwa małe sklepy ogólnospożywcze wystarczają na doraźne potrzeby. Po większe zakupy zjeżdżamy do centrum i oceniam, że to co tam jest, wystarcza. Wszak inne, poważniejsze sprawunki można załatwić w Mosinie, Luboniu czy Poznaniu. Tylko, że te miejscowości nie są Puszczykowem! Chyba, że chcemy tym miejscowościom dorównać. Tymczasem dbajmy o naszą „perełkę”.

Zaś co do drogi łączącej Mosinę z Luboniem, to niewątpliwie jest ona ruchliwa, szybka i niebezpieczna, dzieli wyraźnie nasze miasto (może wiadukt, i to nie jeden? Przejazd podziemny?). Fotoradar nieco ją spowolnił, ale zatyka się głównie z powodu małej przepustowości na jej krańcach w Mosinie i Łęczycy. Poszerzenie niewiele pomoże. W tej sytuacji to właśnie górna część naszego miasta może na dłużej pozostać oazą spokoju z ograniczeniem ruchu kołowego m.inn. z powodu zdecydowanej przewagi dróg gruntowych. Może się mylę?

*Ryszard Krawiec - mieszkaniec Górnego-Starego Puszczykowa

P.S. Wypowiedź moja jest refleksją na artykuły p.p. K.J. Kamińskiego i radnego Rady Miejskiej Puszczykowa, p. M. Krzyżańskiego w "Gazecie Mosińsko-Puszczykowskiej" (czerwiec/lipiec).