Szukaj na tym blogu

wtorek, 4 grudnia 2012

Kandydaci na radnych: Ryszard Jackowiak


Dziś pierwszy większy śnieg skutecznie sparaliżował kompletnie ruch na drodze wojewódzkiej 430. Dla władz Mosiny będzie to pewnie dowód na niewystarczającą szerokość drogi, my natomiast widzimy w tym argument przeciw rozbudowie. Skoro bowiem władze lokalne nie potrafią odśnieżyć jednego paska jezdni, to co zrobią z dwoma? Po tej drobnej złośliwości prezentujemy kolejnego kandydata na radnego w wyborach uzupełniających, które odbędą się już w najbliższą niedzielę 9 grudnia 2012 r. w okręgu VI (Niwka i część Puszczykówka).

Ryszard Jackowiak to znany puszczykowski działacz sportowy, od 20 lat związany z Klubem Piłkarskim Las Puszczykowo. Obecnie pełni w nim funkcję wiceprezesa. Z dumą podkreśla, że w 2012 roku seniorzy po raz pierwszy w historii awansowali do klasy okręgowej, cieszą go także postępy poczynione przez zespół juniorów.

Czy tym razem Ryszardowi Jackowiakowi
uda się zdobyć mandat? Przekonamy się już w niedzielę.
Fot. Włodzimierz Kowaliński
Kandydat na radnego jest także członkiem puszczykowskiej Radzie Działalności Pożytku Publicznego. Bierze aktywny udział w sesjach rady miejskiej, na których zabiera głos głównie w sprawach dotyczących puszczykowskiego sportu.

W 2006 roku startował w wyborach do rady z komitetu „Puszczykowianie“ stworzonego przez ówczesnego burmistrza – Janusza Napierałę.  W okręgu VI, czyli tym samym, w którym kandyduje obecnie, otrzymał 132 głosy i zajął ósme (ostatnie) miejsce. Jak podkreśla, obecnie dużo poważniej traktuje swój start w wyborach, ponieważ odkąd przeszedł na emeryturę ma więcej czasu na działalność publiczną.

Nasz redaktor przeprowadził z kandydatem miłą rozmowę telefoniczną, wypytując o tematy, którymi chce się zająć jako radny oraz o kilka istotnych spraw poruszających ostatnio społeczność naszego miasta.

Jako radny chcę przede wszystkim powalczyć o sprawy sportu i rekreacji. Uważam, że teraz ta sfera życia miasta wygląda bardzo słabo.  Chcę zabiegać między innymi o stworzenie toru rowerowego dla młodych miłośników kolarstwa oraz stworzenie warunków dla rowerzystów porównywalnych do tych jakie panują w miastach europejskich – powiedział Ryszard Jackowiak.

Jego zdaniem miasto cierpi na tym, że nie ma tu dużych podmiotów gospodarczych odprowadzających wysokie podatki – stąd brak pieniędzy na inwestycje. Jestem pod wrażeniem rozwoju innych małych miast w regionie – kontynuował – któych rozwój obserwuję jeżdżąc na klubowe mecze. Trzeba powalczyć o nowe inwestycje w Puszczykowie, ale takie, które pasują do charakteru miasta, czyli głównie sportowe i rekreacyjne. 

Zapytany o spór strażaków z OSP Puszczykowo z władzami miasta, które chcą na terenie wcześniej obiecanym OSP zorganizować sortownię odpadów do ponownego przetworzenia, powiedział – Jestem kategorycznie przeciw sortowni odpadów w tym miejscu. Jednocześnie, choć strażakom życzy dobrze, to nie uważa, że kwestia remizy i finansowania OSP jest obecnie najbardziej palącym problemem miasta. Przypominam, że Puszczykowo i tak płaci za usługi strażakom z Mosiny i Lubonia, a jako działacz klubowy miło wspominam także współpracę z poznańskimi strażakmi – stwierdził.

Z kolei na pytanie dotyczące oddania terenów po dawnym MOSiRze w 30-letnią dzierżawę, stwierdza, że był i jest przeciwnikiem tego rozwiązania. Obawiam się bowiem, że interesy miasta nie zostaną odpowiednio zabezpieczone w umowie z dzierżawcą – uzasadnił swoją odpowiedź.

Ryszard Jackowiak jest przeciwny budowie kolejnych marketów w Puszczykowie, jeśli ich właściciele nie będą odprowadzać podatków do kasy miasta. Pytany o konkretną lokalizację marketu przy ulicy Magazynowej odpowiada, że dla niego kluczowy jest zysk dla miasta z nowych inwestycji. Jeśli właścicielem marketu będzie lokalny przedsiębiorca, a nie korporacja spoza miasta, to nie mam nic przeciwko – stwierdził.

Kandydat na radnego jest umiarkowanym zwolennikiem rozbudowy drogi wojewódzkiej 430, ale podkreśla, że trzeba najpierw przekonać do niej mieszkańców. Zapytany o konkretny wariant rozbudowy, skłania się do rozwiązania z jednym pasem ruchu, które będzie mniej uciążliwe dla okolicznych mieszkańców. 


Wcześniej pisaliśmy już o:
Niebawem postaramy się opublikować teksty o pozostałych kandydatach. Czekamy także na pytania do kandydatów od czytelników. Można je wpisywać w komentarzach lub przesłać na adres: zielone.puszczykowo@gmail.com.

niedziela, 2 grudnia 2012

Dawno temu w Puszczykowie


Czytając naszego bloga można odnieść wrażenie, że specjalizujemy się w protestach i polemikach dotyczących kontrowersyjnych inwestycji. Niestety, nasze plany pisania o rzeczach pozytywnych są stale rewidowane przez kolejne dziwne pomysły inwestorów. Chcąc zabiegać o zachowanie oryginalnego charakteru Puszczykowa, nie możemy na nie nie reagować, ale chcemy przede wszystkim pokazywać to co w Puszczykowie piękne i dobre. Dziś publikujemy pierwszą część rozmowy z historykiem Maciejem Krzyżańskim* na temat początków Puszczykowa, pierwszych inwestorów oraz problemów, z którymi musieli się zmagać. W rozmowie padają nazwiska puszczykowian bardzo znanych i tych zupełnie zapomnianych, a niektóre mityczne opowieści zostają poddane krytycznej rewizji. Mamy nadzieję, że już niebawem opublikujemy dalsze odcinki rozmowy dotyczące kolejnych okresów historii naszego miasta.

Marcin Muth (Zielone Puszczykowo): W artykule na naszej stronie napisałem:dzisiejsze Puszczykowo powstało z połączenia 4 miejscowości: Puszczykowa, Starego Puszczykowa, Puszczykówka i Niwki. Niektóre z tych osad powstały jeszcze w średniowieczu, ale nazwę przyjęto od najmłodszej części ulokowanej w starym korycie Warty, gdzie w XIX wieku domy letniskowe zaczęli stawiać niemieccy mieszczanie. Urok tego miejsca został bowiem odkryty w drugiej połowie XIX wieku dzięki budowie linii kolejowej Poznań-Wrocław. Przy niej powstały 2 piękne drewniane dworce, które można oglądać do dzisiaj, w jej też okolicach zaczęły wyrastać pierwsze pensjonaty i restauracje.

"Jadwinówka" zbudowana przez Włodzimierza Adamskiego jest
 niestety w bardzo złym stanie. Fot. Maciej Krzyżański
Maciej Krzyżański*: Trochę bym pozmieniał w artykule. Wraz z Niemcami w Puszczykowie stawiali wille Polacy. Pierwszy pawilon w Puszczykowie postawił Jan Komedziński – poznański malarz i przedsiębiorca.  Znajdował się on u podnóża „puszczykowskich gór”. Budynek pochodził z „Poznańskiej Wystawy Przemysłowej”. Następnie w Puszczykowie zainwestowały rodziny Szulców (Rodzina Polaka od XVIII wieku, która w sądzie walczyła o polską pisownię nazwiska) i Adamskich, które były ze sobą spokrewnione. Kupiły one około roku 1898 pole od niemieckiego bauera i podzieliły na działki, na których zostały zbudowane wille. Puszczykowo, Puszczykówko i Stare Puszczykowo powstały na początku XIX wieku podczas parcelacji ziemi. Sprowadziło się wtedy do Puszczykowa wiele rodzin z Niemiec, których nazwiska można usłyszeć do dzisiaj.

MM: Tak, Polacy również stawiali piękne wille już na przełomie XIX i XX wieku. Domy Szulca i Adamskiego ukończone zostały zdaje się w 1900 roku, a pomiędzy nimi wyznaczono aleję wzdłuż której powstały kolejne inwestycje (dzisiejsza ulica Cienista). Te pierwsze wille stoją do dziś, ale niestety willa Hellena (należała do Waleriana Szulca) została zdewastowana bardzo nieudanym remontem, a willa Jadwinówka (wybudował ją Włodzimierz Adamski) chyli się ku upadkowi, ponieważ żadnego remontu się nie doczekała i prawdopodobnie nie doczeka. Czytałem jednak, że polscy inwestorzy mieli utrudnione zadanie – nie wolno im było stawiać willi, a jedynie altany.

Drewniane zdobienia dachu "Jadwinówki". Fot. Maciej Krzyżański
MK: Ograniczenia budowlane weszły w życie w roku 1904. Do tego czasu wybudowano parę will. Po roku 1904 Polacy zaczęli budować altany, które w gruncie rzeczy były małymi domami letnimi. Niektóre  z nich zostały zakwestionowane przez władzę miejscowe. Byłą to słynna sprawa altan. Władze niemieckie uważały, że altany należy rozebrać. W sądzie pruskim wygrało większość Polaków. Największym „deweloperem”  puszczykowskim był niejaki Z. Janaszek, który handlował ziemią i willami w sposób dość okazały. Przez pierwsze dwie dekady XX wieku regularnie ogłaszał się w prasie wielkopolskiej oferując „parcele każdej wielkości ewentualnie z ogrodem w najlepszym położeniu, 5 minut od dworca, za 1-1,50 marki za metr kwadratowy”  Był on nauczycielem szkoły dla głuchoniewidomych, jednak zajął się  kupnem i sprzedażą działek w Puszczykowie.  Kupił 1911 roku budynek „Letniska Silva”, gdzie poczynił wiele inwestycji. Urządzał również liczne zawody sportowe, zabawy i sprowadził nawet w roku 1914 do Puszczykowa „kolejkę amerykańską”  Jego rolą jest niedoceniona.

MM: Janaszek, o którym wspominasz to mój prapradziadek. Należały do niego spore tereny w Puszczykowie, wzdłuż dzisiejszej ulicy Podgórnej (m.in. teren, na którym stoi nowa szkoła i przebiega ulica Wysoka) i powyżej Wysokiej na Starym Puszczykowie (z górą Mojżesza i dzisiejszą ulicą Uroczą). O tym, że był przez jakiś czas właścicielem letniska Silva słyszałem niewiele. Wiem natomiast, że finansował też przedsięwzięcia społeczne – u zbiegu dzisiejszej Podgórnej i Wysokiej na jego ziemi powstała hala dla Sokoła (budynek został potem przeniesiony na ulice Strażacką i służył jako remiza, dziś siedziba prywatnych firm). Możesz powiedzieć coś więcej o jego działalności, bo w odróżnieniu od wielu innych inwestorów nie doczekał się wzmianek w popularnych przewodnikach i opracowaniach?

MK: Wielka szkoda, że ta bardzo zasłużona postać nie doczekała się w Puszczykowie ulicy. Napisałem o tym panu parę stron na łamach mojej pracy magisterskiej i będę zabiegać w przyszłości o upamiętnienie jego działalności. W jego posiadaniu była większość gruntów w dzisiejszym Puszczykowie. Dzięki jego działalności Puszczykowo stało się letniskiem, gdyż sprzedawał działki mieszkańcom Poznania, którzy stawiali u nas wille, pensjonaty. Jego rolą w opracowaniach nie została uwzględniona, gdyż nikt – poza mną – nie zrobił rzetelniej kwerendy źródłowej. 

Jedna z reklam kawiarni Silva.
Ilustracja ze zbiorów Macieja Krzyżańskiego
MM: Czy to za jego sprawą zmieniono nazwę Bürgers Waldvilla na Letnisko Silva?

MK: Tak. Zygmunt Janaszek uruchomił w Puszczykowie drugą polską restaurację i pensjonat.  Zmienił  nazwę odrazu po przejęciu w roku 1911.  Zmodernizował całą okolicję restauracji. Dobudował między innymi korty do gry w tenisa i pawilony. Na zawody do „Silvy“ przybywały dróżyny sokole, które urządały  w niej zawody. Co ciekawe sędzią w nich był Julian Lange – słynny powstaniec wielkopolski pochowany na naszym cmenarzu .  Można przypuszczać, że „Silva“ stała się polem treningowym dla przyszłych powstańców.

MM: Jednak pierwszym Polakiem, który inwestował w Puszczykowie, jakiego ja się doszukałem był bankier Władysław Tomaszewski – postawił letnią rezydencję już w 1897 roku.

MK: Władysław Tomaszewski był twórcą Puszczykówka, które było wtedy oddzielną miejscowością  i drugim najbardziej popularnym letniskiem po Puszczykowie. Rola Władysława Tomaszewskiego też jest niedoceniona. W czasie I wojny światowej pani Władysława Tomaszewska w swojej will, zorganizowała „letnisko dla dzieci”. Dzięki temu mogły one odpocząć od wojennej rzeczywistości. Powracając jeszcze do willi Szulców i Adamskich. Budynki te powinny być bezwzględnie wyremontowane z pieniędzy puszczykowskich, gdyż są zabytkami klasy 0 dla Puszczykowa. Stoją przy reprezentacyjnej ulicy Poznańskiej i powinny być wizytówką Puszczykowa.

MM: Skoro już jesteśmy w Puszczykówku, to może warto przejść do śladów niemieckich. Architekci Paul Preul i Hermann Böhmer zaprojektowali wtedy piękne szachulcowe landhausy nad Wartą przy dzisiejszej ulicy Ratajskiego, a naczelny architekt Poznania Franz Pfannschmidt zbudował nieopodal dom w stylu szwajcarskim (dziś ul. Nadwarciańska 1). Z kolei w Puszczykowie Sztojerówkę (nazwaną tak od wysokiego rangą urzędnika Stöhra) projektuje słynny architekt Max Hans Khüne (wspótwórca m.in. dworca w Lipsku). Można odnieść wrażenie, że ważniejszym warunkiem budowy domu w Puszczykowie była przynależność do ówczesnej elity finansowej niż narodowość.

Dawne letnisko Silva to dziś dom mieszkalny. Fot. Maciej Krzyżański
MK:Puszczykowo i Puszczykówko były od swojego początku siedzibami najwybitniejszych przedstawicieli włądz Poznania, ale i Polski.  W roku 1918 (parę miesięcy przed powstanie wielkopolskim) sprowadził się do Puszczykówka – Cyryl Ratajski ( przyszły prezydent Poznania). W Puszczykowie działał również Kazimierz Hącia – minister za rządów Padereskiego.  Swoje wille posiadali też Bernard Chrzanowski -  który był kuratorem poznańskiego okręgu oświatowego i zarazem senatorem.  W Puszczykowie i Puszczykówku żyło również wielu  senatorów, posłów, dyrektorów etc. W czasie okupacji wille zostały zajęte przez elity „Kraju Warty“. Najsłynniejszym z nim był Arthur Greiser, który postawił swoją rezydencję w pobliskich Jeziorach. Reszta niemieckiej elity zamieszkała w Puszczykowie i Puszczykówku. Jednak nie można koncentrować się na samych elitach. Do Puszczykowa i Puszczykówka przyjeżdzał cały Poznań. Było to letnisko dla wszystkich  stanów społecznych od zwykłego robotnika po prymasa Polski.  Więc nie można tego nadzwyczajnego zjawiska generalizować do  górnej warstwy społecznej.

MM: Tak, pojawienie się Cyryla Ratajskiego w Puszczykowie było symboliczne. Kupił przecież willę od dyrektora Zakładu Ubezpieczeń Ogniowych Carla Riedla, który jak wielu Niemców po pierwszej wojnie światowej opuścił Puszczykowo. Te wątki polsko-niemieckie są mocno splecione w historii Puszczykowa. Mnie na przykład bardzo interesuje historia małżeństwa Roweckich, właścicieli pałacyku myśliwskiego, w którym obecnie mieści się urząd miejski. Słyszałem, że pani Rowecka była z pochodzenia Niemką i reprezentowała nawet swój kraj na olimpiadzie, jej mąż z kolei był bratem legendarnego generała Stefana Grota Roweckiego. W internecie można znaleźć sprzeczne informacje na temat ich zachowania w czasie wojny. Badałeś może tę sprawę?

Ilustracja ze zbiorów Macieja Krzyżańskiego
MK: Cyryl Ratajski nabył willę – jak wynika z prasy wielkopolskiej – już w sierpniu 1918 roku. Wydaję się, że elity niemieckie wiedziały, że Wielkopolska przejdzie pod władzę Polski. Małżeństwo Roweckich poznało Stefana Roweckiego przypadkiem. Nie byli ze sobą spokrewnieni. Jednakże łączyło ich nazwisko. Zaprzyjaźnili się. Odwiedzali się nawzajem. Stefan Rowecki przyjeżdżał ze swoją córką do „Letniska” w Puszczykowie. Mieszkał w willi (pałacyk myśliwski), w której dzisiaj mieści się urząd miasta. Krąży wiele mitów  na temat pani Roweckiej. Niczego nie da się potwierdzić. Ja osobiście nie mam źródeł, żeby pisać o życiu tej pani. Znam parę opowieści, ale nie chciałbym o nich opowiadać. Wiem tylko, że po wojnie wysłali córce Stefana Roweckiego zdjęcia z wczasów w Puszczykowie. Dla uświadomienia wagi tego gestu należy uświadomić, że większość rzeczy osobistych córki Roweckiego spłonęło w Warszawie.  

*Maciej Krzyżański jest historykiem, autorem pracy magisterskiej na temat historii Puszczykowa oraz pełnomocnikiem wyborczym kandydata na radnego Piotra Krzyżańskiego. 

Polecamy także:

piątek, 30 listopada 2012

Słowa, wytrychy i propaganda

Prawdopodobnie w związku z próbą odwołania przewodniczącego oraz energiczną działalnością mosińskiej opozycji  - rządzące Mosiną stowarzyszenie Nowoczesna Rzeczpospolita Mosińska postanowiło wydać nową gazetę - "Kurier Mosiński". Już w pierwszym numerze mamy do czynienia z propagandą sukcesu na miarę wczesnego Gierka oraz kuriozalnymi artykułami udowodniającymi, że rozwój i nowoczesność to przede wszystkim budowa nowych osiedli i rozbudowa dróg wojewódzkich. Przy tym można znaleźć wiele smaczków wydawniczych, np. artykuł pod wiele mówiącym tytułem "Rogalin też musi się rozwijać" podpisał niejaki "Piotr W.", co może wskazywać na opozycyjnego radnego Piotra Wilanowskiego, który znany jest z tego, że walczy z urbanizacją Rogalina, zatem na pewno nie jest entuzjastą pomysłu stawiania kolejnego osiedla 1 km od pałacu. Co kierowało redakcją przy tworzeniu tego tekstu i podpisaniu go inicjałem zamiast nazwiska? Zapewne rozwój, ale raczej nie intelektualny.

Naszą redakcję najbardziej jednak zbulwersował artykuł "Wyczekiwana rozbudowa drogi 430", który sugeruje, że jedynie słuszną rozbudowę blokuje kilkudziesięciu mieszkańców Puszczykowa, którzy powołują się na słowo wytrych "ekologia i ochrona środowiska". Zanim sformułujemy i opublikujemy pełniejszą odpowiedź na cały artykuł, chcemy tylko nadmienić, że przeciw rozbudowie drogi wojewódzkiej 430 protestuje Stowarzyszenie Ochrony Krajobrazu i Tradycyjnego Charakteru Puszczykowa i Mosiny, do którego należą zarówno mieszkańcy Puszczykowa (m.in. znana piosenkarka Małgorzata Ostrowska, która nota bene w innym miejscu "Kuriera Mosińskiego" wspiera swoim wizerunkiem szlachetną akcję charytatywną oraz cieszący się ogromnym poparciem w mieście - poseł Arkady Fiedler) jak i Mosiny, a wsparcia udzielają mu także Stowarzyszenie Przyjaciół Puszczykowa oraz członkowie innych lokalnych stowarzyszeń. Już na początkowym etapie protestu udało się także zebrać blisko 1000 podpisów przeciw planowanej rozbudowie.

Dla pełnej jasności przypominamy nasze teksty protestacyjne, z których można się dowiedzieć, co oznacza słowo wytrych "ekologia i ochrona środowiska". Może członkowie Nowoczesnej Rzeczpospolitej Mosińskiej też sobie poczytają i cokolwiek zrozumieją. Oto one:

Ładna okolica, ale niestety przeszkadza w rozwoju.
Fot. Jacek Gulczyński
Polecamy też:
Przy okazji radzimy zwrócić uwagę na ostatnią stronę "Kuriera Mosińskiego". Znajduje się tam reklama znanej firmy deweloperskiej z Poznania, która buduje osiedla na terenie gminy Mosina. Skoro gazetka prezentująca poglądy rządzących Mosiną jest utrzymywana m.in. z reklam deweloperów zainteresowanych konkretnymi decyzjami władzy, to przestajemy się dziwić, że promowane są w niej pomysły są korzystne dla tych deweloperów (nowe tereny inwestycyjne w Rogalinie czy rozbudowa drogi 430). Nikt przecież nie będzie finansował publikacji, które mu nie sprzyjają.

Po ważnych sesjach w Puszczykowie i Mosinie

Dokąd zaprowadzi dzierżawcę ta dróżka?
Jesteśmy winni czytelnikom informacje na temat ustaleń jakie zapadły na sesjach rad miejskich w Mosinie i Puszczykowie, które zapowiadaliśmy w naszych tekstach.

W Puszczykowie odbyła się w ostatni wtorek (27 listopada) sesja rady miejskiej, na której zdecydowano się oddać część terenów po dawnym MOSiRze (obecnie Centrum Animacji Sportu) w 30-letnią dzierżawę. Zdecydowana większość radnych była za, jeden się wstrzymał, jeden był przeciw. Na sesji nie odnotowano wzmożonego zainteresowania mieszkańców tą sprawą, choć dochodzące do nas opinie wyrażane m.in. na facebooku mogły świadczyć, że nie wszyscy mieszkańcy są z tego pomysłu zadowoleni. Wydaje się jednak, że od samej decyzji o wydzierżawieniu terenu ważniejsze będzie, co inwestor z wydzierżawionym teren zrobi. Mamy nadzieję, że nie powstaną tam obiekty tandetne i nastawione na łatwy zysk kosztem estetyki tego miejsca, choć trzeba przyznać, że dzierżawca musiałby się bardzo postarać, żeby to miejsce wyglądało gorzej niż teraz. Wiemy jednak skądinąd, że wyobraźnia polskich (także puszczykowskich) przedsiębiorców nie zna granic.

Na tej samej sesji odbyła się dyskusja między strażakami z OSP Puszczykowo a radnymi w sprawie przeznaczenia terenu, na którym planowano zbudowanie remizy, na sortownię odpadów, której stworzenie wymuszają nowe przepisy. Zgłoszony przez prezesa OSP Gniewka Niedbałę projekt uchwały został zakwestionowany jeszcze przed głosowaniem przez prawników. Sprawa na razie nie doczekała się klarownego rozwiązania. Problem polega na tym, że strażakom obiecano teren pod budowę remizy w Niwce, ale za obietnicą nie poszły odpowiednie akty prawne. Zanim powstała remiza, okazało się, że teren jest potrzebny miastu na inne cele. Najprostsze pytanie, jakie przychodzi do głowy - czy nie można znaleźć innego miejsca na sortownię odpadów i oddać jednak terenu strażakom? Kibicujemy obu stronom w osiąganiu kompromisu, choć poziom emocji nie rokuje pozytywnie.

Natomiast 19 listopada na nadzwyczajnej sesji mosińskiej rady odbyło się głosowanie w sprawie odwołania z funkcji przewodniczącego rady Waldemara Waligórskiego. Za odwołaniem głosowali tylko 7 radnych, głównie z opozycyjnego klubu Koalicji Samorządowej (6 radnych), przeciw odwołaniu było w sumie 12 radnych, głównie z klubu Nowoczesna Rzeczpospolita Mosińska (9 radnych, ale jeden nieobecny na głosowaniu) popierającego obecne władze Mosiny. O wyniku głosowania zadecydowały jednak głosy radnych klubu Praworządna Mosina oraz niezrzeszonych, którzy jak widać w większości wsparli przewodniczącego. Warto zauważyć, że przewodniczący Waligórski nie tylko obronił, ale i umocnił swoją pozycję w radzie, ponieważ gdy w 2010 roku był wybierany na przewodniczącego uzyskał tylko 11 głosów. O argumentach opozycji można przeczytać na stronie Czasu Mosiny, natomiast stanowisko władz prezentuje strona Nowoczesna Mosina.

niedziela, 25 listopada 2012

Kontrowersyjne inwestycje

W poprzednim tygodniu dużo pisaliśmy o sprawie marketu, który firma Geoprojekt chce postawić u zbiegu ulic Poznańskiej i Magazynowej i w związku z tym przeprowadziła dziwną ankietę wśród mieszkańców miasta. Dziwną, bo owianą aurą tajemnicy (do dziś nie znamy pełnej treści pytania) i nie mającej żadnego formalnego znaczenia. Przy okazji tej kontrowersyjnej sprawy, mieszkańcy zgłosili nam inne niepokojące ich inwestycje. 

Pierwszy temat najlepiej streszcza list opublikowany na łamach sierpniowego "Kuriera Puszczykowskiego":

Tablica informacyjna przy inwestycji mówi
o budynku jednorodzinnym...
 Fot. M.R.

Szanowna redakcjo,
Chciałbym zaalarmować o próbach obchodzenia przepisów i budowaniu domów wielorodzinnych w Puszczykowie, z pogwałceniem miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Konkretna firma buduje w czterech budynkach na terenie byłej żwirowni przy ul. Jarosławskiej mieszkania dla 8 rodzin … Czy niebawem będzie się tam zatrzymywał autobus na przystanku Osiedle Jarosławskie?  Temat ten w interpelacji poruszył radny Maciej Stelmachowski podczas sesji Rady Miasta w dniu 24 kwietnia 2012. Otrzymał odpowiedź z referatu Gospodarki Przestrzennej i Gospodarki Gruntami UM, że to developer buduje budynki jednorodzinne, wykorzystując luki w prawie budowlanym, które dopuszcza lokalizację w jednym budynku dwóch lokali (w taki sposób, że de facto powstają „bliźniaki” lub szeregowce). O tym problemie został także poinformowany poseł Arkady Fiedler. Chciałbym wiedzieć, dlaczego jest na to przyzwolenie władz miasta? Jaka jest zatem wizja dalszego rozwoju Puszczykowa – jakie są plany zagospodarowania przestrzennego? Czy miasto traci swój charakter?
                                                                  Z poważaniem
                                                                      M.R. (nazwisko do wiadomości redakcji)

...a na stronie inwestora jest to już Osiedle Sosnowy Zakątek. 
Z tego co pisze do nas autor listu niewiele się udało w tej sprawie zrobić. Jego prywatne śledztwo wykazało, że za inwestycją "jednorodzinną" stoi firma IMMO INVEST z Lubonia, która na swojej stronie reklamuje powstające budynki jako Osiedle Sosnowy Zakątek, przyznając tym samym, że nie jest to budowa domu jednorodzinnego, ale inwestycja deweloperska na większą skalę. Deweloper w zachwalaniu swojej inwestycji nie zna umiaru, pisząc o bliskości do centrum Poznania (17 km to przecież żabi skok), dogodnym połączeniu samochodem i autobusem (bardzo byśmy się cieszyli, gdyby to była prawda) i "szlakach szybkiej komunikacji" (to chyba chodzi o samoloty F-16). Szkoda, że wprowadzając w ten sposób w błąd swoich klientów i wykorzystując luki w prawie budowlanym, deweloper dokłada swoją cegiełkę do skomplikowania sytuacji komunikacyjnej i przestrzennej w Puszczykowie przy biernej postawie urzędników i lokalnych władz.

Budowa osiedla przy ulicy Jarosławskiej wydaje się być nieodwracalna, choć niektórzy mieszkańcy rozważają odwetowe kroki np. wystąpienie do władz miasta o obniżenie podatków od nieruchomości ze względu na uciążliwe sąsiedztwo. Są jednak i takie pomysły, które jeszcze można zablokować lub wpłynąć na ich racjonalny kształt. Tak jest z planami wydzierżawienia terenów dawnego MOSiR-u (obecnie Centrum Animacji Sportu) przy ulicy Kościelnej na tyłach rynku. Jak wynika z wpisów na portalu społecznościowym Facebook w grupie zrzeszającej mieszkańców Puszczykowa, nie wszyscy są zadowoleni z planów budowy tam nowych obiektów sportowych, a część mieszkańców nic na ten temat nie wie albo wie, ale nie mogła zobaczyć wizualizacji planowanych obiektów. 

"Dyskusja o całym supermarkecie to i tak pestka w zestawieniu z tym co pewne osoby pragną zrobić z terenem MOSiR-u! Jak już chodzą ankieterzy to niech zapytają czy mieszkańcy są za postawieniem hal tenisowych dla wybrańców na wspomnianym terenie!!! Ja jestem przeciw!" napisał zbulwersowany planami budowy nowych obiektów przez prywatnego inwestora na wydzierżawionym od miasta terenie. Jedna z dyskutantek pod tym wpisem zapytała, czy chodzi o stawianie hal pneumatycznych czy wybudowanie nowej, całorocznej hali? Zastanawiała się także, czy warto stawiać kolejny obiekt, skoro nieopodal znajduje się już spora hala tenisowa "Angie". Wyraźnie widać z tych wpisów, że mieszkańcy czują się niedoinformowani i zmanipulowani, chcą zobaczyć plany zanim rada podejmie decyzję od wydzierżawieniu miejskich terenów. 

Mieszkańcy mają prawo żądać informacji na temat planowanych inwestycji i wypowiadać swoje zdanie na ten temat. Mogą i powinni żądać od swoich radnych oraz zarządu miasta wsparcia oraz poważnego traktowania. Z tego co widzimy, władze miasta dość skrupulatnie odpowiadają na kierowane do nich pytania, co nie znaczy, że zawsze wystarczająco wcześnie publikują odpowiednie materiały w "Echu Puszczykowa". W przypadku terenu po dawnym MOSiR-ze aż prosi się o otwartą debatę i o decyzję podjętą wspólnie z zainteresowanymi mieszkańcami. Już we wtorek (27 listopada)  o godzinie 17.00 odbędzie się sesja rady miejskiej poświęcona także temu tematowi. Warto się na nią pofatygować lub chociaż przekazać swoją opinię/pytanie radnym lub burmistrzowi. 

O terenie dawnego MOSiR-u pisaliśmy już w tekście "W co się bawić?" w związku ze skargą czytelniczki na zmiażdżenie placu zabaw dla dzieci przez dostojny parking.