Czytając naszego bloga można odnieść wrażenie, że specjalizujemy się w protestach i polemikach dotyczących kontrowersyjnych inwestycji. Niestety, nasze plany pisania o rzeczach pozytywnych są stale rewidowane przez kolejne dziwne pomysły inwestorów. Chcąc zabiegać o zachowanie oryginalnego charakteru Puszczykowa, nie możemy na nie nie reagować, ale chcemy przede wszystkim pokazywać to co w Puszczykowie piękne i dobre. Dziś publikujemy pierwszą część rozmowy z historykiem Maciejem Krzyżańskim* na temat początków Puszczykowa, pierwszych inwestorów oraz problemów, z którymi musieli się zmagać. W rozmowie padają nazwiska puszczykowian bardzo znanych i tych zupełnie zapomnianych, a niektóre mityczne opowieści zostają poddane krytycznej rewizji. Mamy nadzieję, że już niebawem opublikujemy dalsze odcinki rozmowy dotyczące kolejnych okresów historii naszego miasta.
Marcin Muth (Zielone Puszczykowo): W artykule na naszej stronie napisałem:dzisiejsze
Puszczykowo powstało z połączenia 4 miejscowości: Puszczykowa, Starego
Puszczykowa, Puszczykówka i Niwki. Niektóre z tych osad powstały jeszcze w
średniowieczu, ale nazwę przyjęto od najmłodszej części ulokowanej w starym
korycie Warty, gdzie w XIX wieku domy letniskowe zaczęli stawiać niemieccy
mieszczanie. Urok tego miejsca został bowiem odkryty w drugiej połowie XIX
wieku dzięki budowie linii kolejowej Poznań-Wrocław. Przy niej powstały 2
piękne drewniane dworce, które można oglądać do dzisiaj, w jej też okolicach
zaczęły wyrastać pierwsze pensjonaty i restauracje.
 |
"Jadwinówka" zbudowana przez Włodzimierza Adamskiego jest
niestety w bardzo złym stanie. Fot. Maciej Krzyżański |
Maciej Krzyżański*: Trochę bym
pozmieniał w artykule. Wraz z Niemcami w Puszczykowie stawiali wille Polacy. Pierwszy
pawilon w Puszczykowie postawił Jan Komedziński – poznański malarz i
przedsiębiorca. Znajdował się on u
podnóża „puszczykowskich gór”. Budynek pochodził z „Poznańskiej Wystawy
Przemysłowej”. Następnie w Puszczykowie zainwestowały rodziny Szulców (Rodzina Polaka od XVIII wieku, która
w sądzie walczyła o polską pisownię nazwiska) i Adamskich, które były ze sobą spokrewnione. Kupiły one około roku 1898
pole od niemieckiego bauera i podzieliły na działki, na których zostały
zbudowane wille. Puszczykowo, Puszczykówko i Stare Puszczykowo powstały na
początku XIX wieku podczas parcelacji ziemi. Sprowadziło się wtedy do Puszczykowa wiele
rodzin z Niemiec, których nazwiska można
usłyszeć do dzisiaj.
MM: Tak, Polacy również stawiali piękne wille już na
przełomie XIX i XX wieku. Domy Szulca i Adamskiego ukończone zostały zdaje się
w 1900 roku, a pomiędzy nimi wyznaczono aleję wzdłuż której powstały kolejne
inwestycje (dzisiejsza ulica Cienista). Te pierwsze wille stoją do dziś,
ale niestety willa Hellena (należała do Waleriana Szulca)
została zdewastowana bardzo nieudanym remontem, a willa Jadwinówka (wybudował
ją Włodzimierz Adamski) chyli się ku upadkowi, ponieważ żadnego
remontu się nie doczekała i prawdopodobnie nie doczeka. Czytałem jednak,
że polscy inwestorzy mieli utrudnione zadanie – nie wolno im było
stawiać willi, a jedynie altany.
 |
| Drewniane zdobienia dachu "Jadwinówki". Fot. Maciej Krzyżański |
MK: Ograniczenia
budowlane weszły w życie w roku 1904. Do tego czasu wybudowano parę will. Po
roku 1904 Polacy zaczęli budować altany, które w gruncie rzeczy były małymi
domami letnimi. Niektóre z nich zostały
zakwestionowane przez władzę miejscowe. Byłą to słynna sprawa altan. Władze niemieckie
uważały, że altany należy rozebrać. W sądzie pruskim wygrało większość Polaków.
Największym „deweloperem” puszczykowskim
był niejaki Z. Janaszek, który handlował ziemią i willami w sposób dość
okazały. Przez pierwsze dwie dekady XX wieku regularnie ogłaszał się w prasie
wielkopolskiej oferując „parcele każdej
wielkości ewentualnie z ogrodem w najlepszym położeniu, 5 minut od dworca, za
1-1,50 marki za metr kwadratowy” Był
on nauczycielem szkoły dla głuchoniewidomych, jednak zajął się kupnem i sprzedażą działek w
Puszczykowie. Kupił 1911 roku budynek
„Letniska Silva”, gdzie poczynił wiele inwestycji. Urządzał również liczne
zawody sportowe, zabawy i sprowadził nawet w roku 1914 do Puszczykowa „kolejkę
amerykańską” Jego rolą jest
niedoceniona.
MM: Janaszek, o którym wspominasz to mój prapradziadek.
Należały do niego spore tereny w Puszczykowie, wzdłuż dzisiejszej ulicy
Podgórnej (m.in. teren, na którym stoi nowa szkoła i przebiega ulica Wysoka) i
powyżej Wysokiej na Starym Puszczykowie (z górą Mojżesza i
dzisiejszą ulicą Uroczą). O tym, że był przez jakiś czas
właścicielem letniska Silva słyszałem niewiele. Wiem natomiast, że finansował
też przedsięwzięcia społeczne – u zbiegu dzisiejszej Podgórnej i Wysokiej
na jego ziemi powstała hala dla Sokoła (budynek został potem przeniesiony na ulice Strażacką
i służył jako remiza, dziś siedziba prywatnych firm). Możesz
powiedzieć coś więcej o jego działalności, bo w odróżnieniu od wielu
innych inwestorów nie doczekał się wzmianek w popularnych przewodnikach i
opracowaniach?
MK: Wielka szkoda,
że ta bardzo zasłużona postać nie doczekała się w Puszczykowie ulicy. Napisałem o tym panu parę stron na łamach
mojej pracy magisterskiej i będę zabiegać w przyszłości o upamiętnienie jego
działalności. W jego posiadaniu była większość gruntów w dzisiejszym
Puszczykowie. Dzięki jego działalności Puszczykowo stało się letniskiem, gdyż
sprzedawał działki mieszkańcom Poznania, którzy stawiali u nas wille,
pensjonaty. Jego rolą w opracowaniach nie została uwzględniona, gdyż nikt – poza
mną – nie zrobił rzetelniej kwerendy źródłowej.
 |
Jedna z reklam kawiarni Silva.
Ilustracja ze zbiorów Macieja Krzyżańskiego |
MM: Czy to za jego sprawą zmieniono nazwę Bürgers Waldvilla na Letnisko Silva?
MK: Tak. Zygmunt Janaszek uruchomił w Puszczykowie drugą polską restaurację
i pensjonat. Zmienił nazwę odrazu po przejęciu w roku 1911. Zmodernizował całą okolicję restauracji.
Dobudował między innymi korty do gry w tenisa i pawilony. Na zawody do „Silvy“
przybywały dróżyny sokole, które urządały w niej zawody. Co ciekawe sędzią w nich był
Julian Lange – słynny powstaniec wielkopolski pochowany na naszym cmenarzu
. Można przypuszczać, że „Silva“ stała
się polem treningowym dla przyszłych powstańców.
MM: Jednak pierwszym Polakiem, który inwestował w
Puszczykowie, jakiego ja się doszukałem był bankier Władysław Tomaszewski
– postawił letnią rezydencję już w 1897 roku.
MK: Władysław
Tomaszewski był twórcą Puszczykówka, które było wtedy oddzielną
miejscowością i drugim najbardziej
popularnym letniskiem po Puszczykowie. Rola Władysława Tomaszewskiego też jest
niedoceniona. W czasie I wojny światowej pani Władysława Tomaszewska w swojej
will, zorganizowała „letnisko dla dzieci”. Dzięki temu mogły one odpocząć od
wojennej rzeczywistości. Powracając jeszcze do willi Szulców i Adamskich.
Budynki te powinny być bezwzględnie wyremontowane z pieniędzy puszczykowskich,
gdyż są zabytkami klasy 0 dla Puszczykowa. Stoją przy reprezentacyjnej ulicy
Poznańskiej i powinny być wizytówką Puszczykowa.
MM: Skoro już jesteśmy w Puszczykówku, to może warto przejść do
śladów niemieckich. Architekci Paul Preul i Hermann
Böhmer zaprojektowali wtedy piękne szachulcowe landhausy nad Wartą przy dzisiejszej ulicy
Ratajskiego, a naczelny architekt Poznania Franz
Pfannschmidt zbudował nieopodal dom w stylu szwajcarskim (dziś ul.
Nadwarciańska 1). Z kolei w Puszczykowie Sztojerówkę (nazwaną tak od
wysokiego rangą urzędnika Stöhra) projektuje
słynny architekt Max Hans Khüne (wspótwórca m.in. dworca w Lipsku). Można
odnieść wrażenie, że ważniejszym warunkiem budowy domu w Puszczykowie była
przynależność do ówczesnej elity finansowej niż narodowość.
 |
| Dawne letnisko Silva to dziś dom mieszkalny. Fot. Maciej Krzyżański |
MK:Puszczykowo i Puszczykówko były od swojego początku siedzibami
najwybitniejszych przedstawicieli włądz Poznania, ale i Polski. W roku 1918 (parę miesięcy przed powstanie
wielkopolskim) sprowadził się do Puszczykówka – Cyryl Ratajski ( przyszły
prezydent Poznania). W Puszczykowie działał również Kazimierz Hącia – minister
za rządów Padereskiego. Swoje wille
posiadali też Bernard Chrzanowski -
który był kuratorem poznańskiego okręgu oświatowego i zarazem senatorem. W Puszczykowie i Puszczykówku żyło również
wielu senatorów, posłów, dyrektorów etc.
W czasie okupacji wille zostały zajęte przez elity „Kraju Warty“.
Najsłynniejszym z nim był Arthur Greiser, który postawił swoją rezydencję w
pobliskich Jeziorach. Reszta niemieckiej elity zamieszkała w Puszczykowie i
Puszczykówku. Jednak nie można koncentrować się na samych elitach. Do
Puszczykowa i Puszczykówka przyjeżdzał cały Poznań. Było to letnisko dla
wszystkich stanów społecznych od
zwykłego robotnika po prymasa Polski.
Więc nie można tego nadzwyczajnego zjawiska generalizować do górnej warstwy społecznej.
MM: Tak, pojawienie się Cyryla Ratajskiego w Puszczykowie było
symboliczne. Kupił przecież willę od dyrektora
Zakładu Ubezpieczeń Ogniowych Carla Riedla, który jak wielu Niemców po
pierwszej wojnie światowej opuścił Puszczykowo. Te wątki polsko-niemieckie
są mocno splecione w historii Puszczykowa. Mnie na przykład bardzo
interesuje historia małżeństwa Roweckich, właścicieli pałacyku myśliwskiego, w
którym obecnie mieści się urząd miejski. Słyszałem, że pani Rowecka była
z pochodzenia Niemką i reprezentowała nawet swój kraj na olimpiadzie, jej
mąż z kolei był bratem legendarnego generała Stefana Grota Roweckiego. W
internecie można znaleźć sprzeczne informacje na temat ich zachowania w
czasie wojny. Badałeś może tę sprawę?
 |
| Ilustracja ze zbiorów Macieja Krzyżańskiego |
MK: Cyryl Ratajski nabył willę –
jak wynika z prasy wielkopolskiej – już w sierpniu 1918 roku. Wydaję się, że
elity niemieckie wiedziały, że Wielkopolska przejdzie pod władzę Polski. Małżeństwo Roweckich poznało Stefana
Roweckiego przypadkiem. Nie byli ze sobą spokrewnieni. Jednakże łączyło ich
nazwisko. Zaprzyjaźnili się. Odwiedzali się nawzajem. Stefan Rowecki
przyjeżdżał ze swoją córką do „Letniska” w Puszczykowie. Mieszkał w willi
(pałacyk myśliwski), w której dzisiaj mieści się urząd miasta. Krąży wiele mitów na temat pani Roweckiej. Niczego nie da się
potwierdzić. Ja osobiście nie mam
źródeł, żeby pisać o życiu tej pani. Znam parę opowieści, ale nie chciałbym o
nich opowiadać. Wiem tylko, że po wojnie
wysłali córce Stefana Roweckiego zdjęcia z wczasów w Puszczykowie. Dla
uświadomienia wagi tego gestu należy uświadomić, że większość rzeczy osobistych
córki Roweckiego spłonęło w Warszawie.
*Maciej Krzyżański jest historykiem, autorem pracy magisterskiej na temat historii Puszczykowa oraz pełnomocnikiem wyborczym kandydata na radnego Piotra Krzyżańskiego.
Polecamy także: