Szukaj na tym blogu

sobota, 12 stycznia 2013

Budujmy markety, burzmy zabytki.


Otwarte spotkanie Stowarzyszenia Przyjaciół Puszczykowa, które odbyło się w miniony wtorek (8 stycznia) z dwóch powodów miało wyjątkowy charakter. Po raz pierwszy w historii tych zebrań pojawili się na sali puszczykowscy radni Małgorzata Hempowicz, Marek Barłóg oraz przewodniczący rady Zbigniew Czyż, a także swoją obecnością zaszczycił zebranie tajemniczy przedstawiciel inwestora chcącego wybudować market na rogu ulic Poznańskiej i Magazynowej.

Szczególnie pojawienie się tajemniczego przedstawiciela wywołało niemałą sensację, ponieważ jest to chyba pierwszy przypadek podjęcia dialogu przez inwestora z mieszkańcami protestującymi przeciw jego planom. Niestety, nie potrafimy podać nazwiska przedstawiciela ponieważ przedstawił się dość niewyraźnie i, w odróżnieniu od innych uczestników, nie naniósł swoich personaliów na listę obecności.

Przez pierwszą część spotkania poświęconą innym tematom, przedstawiciel siedział i arogancko komentował różne kwestie, nie zdradzając jednak nikomu swojej misji. Dopiero gdy poruszona została sprawa bulwersującej sporą grupę mieszkańców ankiety w sprawie budowy marketu, przedstawiciel wstał i przedstawił opinię inwestora. Już pierwsze słowa o tym, jakoby “większość mieszkańców wypowiedziała się za budową marketu” spotkały się z emocjonalną reakcją zgromadzonych.

Padały sformułowania o lekceważeniu mieszkańców, bylejakim sposobie przeprowadzenia ankiety oraz zafałszowaniu mapki z wynikami. Mówiono, że ankieterzy nie informowali w należyty sposób o celu ankiety, a niektóre z zaznaczonych na mapie miejsc nie zostały w ogóle przez ankieterów odwiedzone. Warto zatem przypomnieć, że od samego początku ostrzegaliśmy, że ankieta przeprowadzona za plecami mieszkańców i pod dyktando inwestora, nie może być argumentem w dyskusji na temat marketu. Kluczową kwestią, którą podnosiliśmy także na blogu była forma pytania o przyszłość terenu przy Magazynowej.

Mieszkańcy nie rezygnują z walki przeciw
marketowi w tym miejscu. Fot. Gabriela Ozorowska
Otóż, przyparty do muru przedstawiciel inwestora został publicznie zapytany o brzmienie tego kluczowego dla sprawy pytania. Najpierw zasłaniał się lukami w pamięci, w końcu jednak wygrzebał z kurtki kartkę z której odczytał coś w rodzaju tego zdania: "czy jesteś za lokalizacją nowego obiektu handlowego typu LIDL u zbiegu ulic Magazynowej/Poznańskiej?". Jak przeciwnicy budowy marketu dowodzili już wcześniej, pytanie w takiej formie można zadać u cioci na imieninach a nie w poważnej ankiecie. Nie ma w nim słowa o formie obiektu, o konsekwencjach jego budowy ani o argumentach za i przeciw budowie. Jest natomiast niczym nieuprawniona sugestia, że będzie to sklep marki Lidl, która cieszy się dużą popularnością nie tylko wśród mieszkańców Puszczykowa.

Wszystko jednak przebiła informacja podana przez przedstawiciela, który powiedział, że pełen raport z wynikami ankiety otrzymał Przewodniczący Rady Miasta Zbigniew Czyż. Wprawiło to w osłupienie wszystkich obecnych na sali, w tym oboje pozostałych radnych, którzy zdawali się o tym fakcie nic nie wiedzieć. Dla nas jest to szczególnie bolesne, ponieważ jak na dłoni widać, że inwestor sam wybiera kogo, o czym informuje, faworyzując pewne media i pewnych przedstawicieli władz, a pomijając innych. Według jakiego klucza to robi, trudno dociec.

Dyskusja potoczyła się dalej w kierunku usztywnienia stanowisk. Przeciwnicy podkreślali, że nie zgadzają się z proponowaną lokalizacją marketu i będą dalej walczyć o respektowanie charakteru miasta i jego układu architektonicznego. Nie zgodzą się także na pomijanie interesu właścicieli działek położonych w bezpośrednim sąsiedztwie planowanej inwestycji. Nie są jednak przeciwni budowaniu nowych obiektów handlowych w Puszczykowie, jeśli tak jest faktycznie wola mieszkańców. Chcą jednak, aby powstawały one w miejscach dla tego celu odpowiednich.

Przedstawiciel inwestora podkreślił, że dla niego liczą się tylko argumenty prawne. Negatywną opinię Powiatowego Konserwatora Zabytków ma za nic, ponieważ nie jest dla niego wiążąca. W takiej sytuacji decydująca będzie decyzja rady miasta, która pracuje nad planem zagospodarowania przestrzennego dla fragementu miasta obejmującego konfliktową lokalizację. Wywołani do tablicy radni nie potrafili powiedzieć, kiedy plan będzie gotowy i zwrócili uwagę, że wnioski mieszkańców, choć mogą być zgłaszane, to nie muszą być przez radę przyjęte.

Przedstawiciel inwestora ostatecznie pogratulował mieszkańcom determinacji w walce o miasto, pożegnał się i wyszedł z sali, wyciągając za sobą Przewodniczącego Rady Miasta. Ten ostatni powrócił po jakimś czasie na salę z pytaniami, czy protestujący widzą inną lokalizację dla marketu oraz czy uważają, że handel w Puszczykowie ma wystarczającą sieć? Dziwne to pytania, ponieważ odpowiedzi na nie można znaleźć w wielu wypowiedziach przeciwników budowy marketu wyrażanych w różnej formie na przestrzeni ostatniego roku.

Budynek dawnego pensjonatu Mimoza
może zostać wyburzony. Fot. Maciej Krzyżański
Oprócz bulwersującej sprawy marketu warto jeszcze wspomnieć o nowym temacie, który może wywołać spore emocje w mieście. Otóż, pojawiły się plany wyburzenia dawnego pensjonatu Mimoza (obecnie budynek mieszkalny i siedziba Straży Miejskiej) przy ulicy Poznańskiej. Choć konserwator zabytków jest przeciwny, to radni skłaniają się do wyburzenia obiektu ze względu na fatalny stan techniczny. Zarówno członkowie Stowarzyszenia Przyjaciół Puszczykowa jak i nasza redakcja, mamy absolutnie odmienne stanowisko w tej sprawie. Budynki takie jak Mimoza trzeba chronić za wszelką cenę, bo to one, między innymi, budują klimat miasta i są świadectwem jego pięknej historii. Już wykreślenie obiektu ze spisu zabytków, o czym dowiedzieliśmy się przy okazji, należy uznajemy za nieporozumienie (a właściwie skandal).

Tekst o spotkaniu powstał na podstawie relacji prezeski SPP Gabrieli Ozorowskiej oraz Macieja Krzyżańskiego.

środa, 9 stycznia 2013

Klub Olimpijczyka zaprasza na bal

Dzisiaj mamy coś z zupełnie innej beczki. Ani ekologia, ani zabytki, ale zdrowa, sportowa zabawa. Trwa karnawał, czyli nie można ograniczyć swojej aktywności tylko do dyskutowania, protestowania i planowania. Puszczykowski Klub Olimpijczyka im. Marka Łbika już po raz trzeci organizuje bal, w którym bawić się będzie można w towarzystwie utytułowanych polskich olimpijczyków. Impreza odbędzie się 2 lutego br. o godzinie 19.00 w Leśnym Ośrodku Szkoleniowym przy ul. Wodziczki 3. 

Jak piszą organizatorzy zaproszenia zostały wysłane wielu słynnych sportowców, m.in. wicemistrzyni olimpijskiej z Londynu i mistrzyni świata - lekkoatletki Anity Włodarczyk, brązowej medalistki z Londynu i mistrzyni świata - wioślarki Julity Michalskiej, trzykrotnej medalistki olimpijskiej i mistrzyni świata - kajakarki Anety Koniecznej oraz patrona klubu - dwukrotnego medalisty olimpijskiego i mistrza świata - kajakarza Marka Łbika. Można się także spodziewać udziału mistrzów olimpijskich: Michała Kucharskiego (wioślarstwo), Szymona Ziółkowskiego (rzut młotem), Michała Jelińskiego (wioślarstwo) i Dariusza Goździaka (pięciobój nowoczesny) oraz prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego - Andrzeja Kraśnickiego. Na balu z pewnością nie zabraknie członka PKOl - posła Wojciecha Ziemniaka oraz olimpijki z Moskwy, jednocześnie wiceprezeski Klubu Olimpijczyka - Ewy Pomes (Lewandowskiej). Lista zatem jest tak imponująca, że nawet jeśli nie wszyscy zaproszeni goście zdołają dotrzeć, to impreza i tak będzie na niebywale wysokim poziomie sportowym. 

Co ważne dochód z imprezy oraz aukcji przeprowadzonych podczas zabawy zostanie przeznaczony na działalność Klubu Olimpijczyka w Puszczykowie. Bilety można kupić w kwiaciarni „Bonsai Styl” przy puszczykowskim rynku (tel: 618193902)  oraz w solarium przy ulicy Poznańskiej 75j (tel. 796981649). 

Warto podkreślić, że do Klubu Olimpijczyka w Puszczykowie mogą należeć wszyscy chętni zainteresowani sportem i olimpizmem - bez względu na wiek, płeć, wykształcenie, miejsce zamieszkania, pracy czy nauki. Pomimo siedziby w Bibliotece Miejskiej w Puszczykowie, w której w każdy drugi wtorek miesiąca odbywają się spotkania członków KO, wrota Klubu otwarte są także dla chętnych osób z innych okolicznych miast i gmin.

Wszyscy zainteresowani działalnością w puszczykowskim Klubie Olimpijczyka im. Marka Łbika proszeni są o zgłaszanie swoich kandydatur na członków na adres e-mailowy: primage@wp.pl podając swoje imię i nazwisko, adres zamieszkania, wiek, nazwę swojej szkoły lub zakładu pracy, telefon kontaktowy oraz 2 nazwiska polskich olimpijczyków, których życiorysami są zainteresowani. 

Klub Olimpijczyka im. Marka Łbika w Puszczykowie powstał 25 lutego 2010 roku i został zgłoszony do Polskiego Komitetu Olimpijskiego jako 192. organizacja tego typu w Polsce. Od tego czasu organizuje w naszym mieście pikniki olimpijskie z udziałem znanych sportowców i działaczy, a także wyjazdy na imprezy sportowe, spotkania z olimpijczykami oraz inne działania propagujące ideę olimpijską.

Tekst opracowany na podstawie informacji uzyskanych od założyciela i prezesa Klubu Olimpijczyka - Mariusza Frąckowiaka.

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Trwają konsultacje społeczne planu zadań ochronnych dla Rogalińskiej Doliny Warty

Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Poznaniu w dniu 28 grudnia rozpoczął konsultacje społeczne dotyczące planu ochrony obszaru Natura 2000 „Rogalińska Dolina Warty”. Dokument ten zawiera między innymi:
  • spis istniejących i potencjalnych zagrożeń dla siedlisk przyrodniczych oraz gatunków roślin i zwierząt będących przedmiotem ochrony obszaru Natura 2000.
  • cele działań ochronnych, które RDOŚ jako instytucja odpowiedzialna za utrzymanie obszarów Natura 2000 chce osiągnąć
  • spis planowanych działań ochronnych wraz z numerami działek, których dotyczą te działania oraz podmiotami odpowiedzialnymi za ich wykonanie.
Ostateczna wersja dokumentu jako zarządzenie RDOŚ będzie decydować o zakresie i jakości aktywnej ochrony przyrody Rogalińskiej Doliny Warty.

Dla osób znających te tereny oraz zainteresowanych kwestiami ochrony przyrody konsultacje społeczny są okazją do poinformowania Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o zauważonych zagrożeniach dla siedlisk przyrodniczych oraz gatunków roślin i zwierząt, a także do domagania się skutecznych działań ochronnych.
Choć projekt dokumentu będący przedmiotem konsultacji społecznych dość obszernie opisuje wybrane zagadnienia nie sposób nie zauważyć pewnych braków. W broszurze opisującej Rogalińską Dolinę Warty wydanej przez RDOŚ jako istotne zagrożenie uznano między innych silną presję turystyczną i rekreacyjną oraz rozwijające się budownictwo mieszkaniowe. W projekcie dokumentu to zagrożenie występuje tylko marginalnie, choć istnieją przykłady bardzo realnych zagrożeń z tego tytułu. 

Gmina Mosina aktualnie próbuje sprzedać 40 hektarową działkę położoną bezpośrednio nad brzegiem Warty w Baranowie i częściowo przeznaczoną pod zabudowę dla usług sportu i rekreacji w zieleni, np. w postaci pola golfowego. Takie przeznaczenie działki w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy Mosina zaprzecza realizacji działań ochronnych dla siedlisk znajdujących się na tej działce, które są przewidziane w projekcie planu zadań ochronnych. Plan zadań ochronnych powinien dodatkowo obejmować także doprowadzenie do zmiany przeznaczenia tej działki.

Także lista gatunków roślin i zwierząt objętych monitoringiem oraz działaniami ochronnymi jest dość krótka w projekcie planu zadań ochronnych. W broszurze RDOŚ chwali się, że na obszarze Rogalińskiej Doliny Warty występują rzadkie ptaki drapieżne jak kania czarna i ruda oraz orzeł (bielik). Z gatunków będących przedmiotem szczególnego zainteresowania w zakresie monitoringu i ochrony można także spotkać traszkę grzebieniastą oraz kumaka nizinnego. W projekcie planu zadań o tych gatunkach nie można znaleźć ani słowa. Ochrona siedlisk ptaków została całkiem pominięta.

Warto więc zapoznać się z projektem planu zadań ochronnych i uczestniczyć w konsultacjach społecznych. Komplet dokumentacji zawierającej także szczegółowe mapy można znaleźć tu: Projekt planu ochronny Rogalińskiej Doliny Warty
Uwagi do projektu planu zadań ochronnych można zgłosić do 18 stycznia.

Plany takie powstaną w najbliższym czasie także dla pozostałych obszarów Natura 2000.

niedziela, 6 stycznia 2013

Otwarte spotkanie Stowarzyszenia Przyjaciół Puszczykowa


Stowarzyszenie Przyjaciół Puszczykowa zaprasza na pierwszym w tym roku OTWARTE SPOTKANIE, które odbędzie się we wtorek 8 stycznia 2013 o godz. 18.00 w sali organizacji pozarządowych w Bibliotece Miejskiej w Puszczykowie przy ul. Wysokiej 1.

Tematem spotkania będą działania Stowarzyszenia w nadchodzącym roku, szczególnie te dotyczące obrony przestrzeni publicznej w Puszczykowie przed szkodliwymi i nieprzemyślanymi inwestycjami. Z pewnością najwięcej emocji wzbudzają obecnie plany budowy marketu (lub osiedla szeregowców) przy skrzyżowaniu ulic Poznańskiej i Magazynowej oraz rozbudowy drogi wojewódzkiej nr 430. My podpowiadamy jeszcze temat budowy osiedli pod pozorem stawiania domów jednorodzinnych np. przy ulicy Jarosławskiej. To kolejny niepokojący objaw lekceważenia prawa oraz dowód na to, że oryginalne założenie urbanistyczne jakim jest Puszczykowo nie jest należycie chronione.

Organizatorzy zapraszają wszystkich, którym zależy na zrównoważonym rozwoju Puszczykowa w zgodzie z jego unikatowym charakterem. Zachęcają też do dzielenia się doświadczeniami, pomysłami na nasze miasto oraz uwagami i spostrzeżeniami dotyczącymi życia w naszej społeczności.

piątek, 4 stycznia 2013

Protest mieszkańca w sprawie ankiety o markecie

Jak długo postoi przedwojenny domek przy
Magazynowej? Fot. G. Ozorowska

Za pośrednictwem redakcji "Kuriera Puszczykowskiego" dotarł do nas list protestacyjny pana Jana Biernackiego skierowany do Przewodniczącego Rady Miasta Puszczykowa pana Zbigniewa Czyża. List dotyczy listopadowej ankiety w sprawie lokalizacji marketu (dyskontu, sklepu spożywczego?) przy ulicy Magazynowej. Od początku podkreślaliśmy, że przeprowadzenie ankiety bez jakiejkolwiek kontroli bezstronnych obserwatorów i bez możliwości przedstawienia wszystkich argumentów "za i przeciw" przez wszystkie strony konfliktu, nie rozwieje wątpliwości przeciwników inwestycji. Poniższy list wskazuje na jeszcze inne kontrowersje związane z przeprowadzeniem ankiety. W najbliższym czasie przedstawimy naszą odpowiedź na wyniki ankiety oraz publikacje "Głosu Puszczykowa". 

Pan Zbigniew Czyż
Przewodniczący Rady Miasta Puszczykowa

Dotyczy ankiety w sprawie budowy sklepu przy ul. Magazynowej.

PROTEST

Ze zdumieniem przyjąłem informację o wynikach ankiety w sprawie budowy sklepu przy ul. Magazynowej. W jeszcze większe zdumienie wprawiła mnie lektura mapy pokazującej rozkład głosów mieszkańców Puszczykowa, zamieszczona w grudniowym numerze „Głosu Puszczykowa”. Otóż z mapy tej wynika (jednoznaczna lokalizacja mojego domu), że opowiedziałem się za budową sklepu. Oświadczam, że ani ja, ani nikt z domowników, jak też i sąsiadka – właścicielka domu przy ul. Cichej 23 (pytałem Ją, aby wykluczyć ewentualną pomyłkę w lokalizacji budynku na mapie), nie braliśmy udziału w badaniu i żaden ankieter nas w tej sprawie nie pytał. Jestem tym bardziej oburzony, że wszystkie osoby, z którymi o ewentualnej budowie marketu rozmawiałem, mają, podobnie jak ja i moi domownicy, opinię negatywną. 

Opisany powyżej fakt upoważnia mnie do sformułowanie opinii, że z dużym prawdopodobieństwem, badanie zostało przeprowadzone nierzetelnie i jego wyniki nie oddają prawdziwej opinii mieszkańców. Nasuwa się też przypuszczenie, że takie a nie inne wyniki ankiety są zgodne z intencjami Zleceniodawcy – i co znamy z nie tak odległej historii – mogły one zostać po prostu odpowiednio „dopasowane”. W artykule „Większość jest za!” - GP nr 12/2012 – Autor informuje o nadzorze nad przeprowadzeniem ankiety przez Pana prof. UAM dr hab. Waldemara Ratajczaka. Pan Profesor jest adresatem kopii niniejszego protestu – uważam, że opinia Pana Profesora w tej sprawie może być bardzo cenna.

Demokracja ma swoje prawa. Możemy się więc pytać o cokolwiek chcemy. Można sobie na przykład wyobrazić referendum w sprawie podwyższenia dopuszczalnej prędkości pojazdów na ul Wysokiej, przy szkole, do 80km/h...  Apeluję do Pana Przewodniczącego, aby niezależnie od jakichkolwiek nacisków, za wszelką cenę, chronił to co można jeszcze zachować z „zielonego Puszczykowa”.

Każdy ma prawo do posiadania własnej opinii. Czy jednak Ci, którzy chcą nasze Puszczykowo „ucywilizować” budując markety, stacje benzynowe itp. nie powinni przemyśleć przeprowadzki do niedalekiego Poznania? Tam galerie handlowe są obecne w każdej części miasta, a powstaje kilka następnych. Jest też coraz więcej pustostanów...
Szanujmy nasze miasto!

Pozostaję z poważaniem,
Jan Biernacki

do wiadomości:
1.Pan prof. UAM dr hab. Waldemar Ratajczak
2.Redakcja „Głosu Puszczykowa”
3.Redakcja „Kuriera Puszczykowskiego”

O sprawie marketu pisaliśmy też we wcześniejszych tekstach:


czwartek, 3 stycznia 2013

Bardzo droga droga


Nowy Rok rozpoczynamy od publikacji polemiki z artykułem pt. „Wyczekiwana przebudowa drogi 430“, który ukazał się w listopadowym (pierwszym w historii) numerze "Kuriera Mosińskiego" wydawanego przez Stowarzyszenie Nowoczesna Rzeczpospolita Mosińska. Polemika autorstwa mieszkańców Puszczykowa aktywnie zaangażowanych w protest przeciw rozbudowie drogi wojewódzkiej 430 ukazała się już w grudniowych numerach "Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej" i "Kuriera Puszczykowskiego", a także na stronie "Czasu Mosiny". Redakcja "Kuriera Mosińskiego" nie odpowiedziała na prośbę o publikację, co nas jakoś szczególnie nie dziwi, ponieważ świetnie zdajemy sobie sprawę, że łatwiej przypinać łatki oponentom niż odnieść się do ich argumentów. Sami nie stosujemy takich rozwiązań, ale rozumiemy, że niektórym tak wygodniej.

Bardzo droga droga
Gabriela Ozorowska*
Piotr Wojnowski*
Marcin Muth* 

Z dużym zainteresowaniem przyjęliśmy ukazanie się pierwszego numeru „Kuriera Mosińskiego“, wydawanego przez Stowarzyszenie Nowoczesna Rzeczpospolita Mosińska, którego przedstawiciele sprawują władzę w gminie Mosina oraz posiadają większość w radzie miejskiej. Musimy przyznać, że spodziewaliśmy się po tym piśmie rzetelności w przedstawianiu faktów oraz choćby pozorów bezstronności w omawianiu problemów. Niestety, cała publikacja sprawia wrażenie laurki w tekstach omawiających wiekopomne dokonania samorządowców i lekceważącego pamfletu w miejscach, gdzie odnosi się do argumentów adwersarzy. Jako mieszkańcy Puszczykowa zaangażowani w działania przeciw rozbudowie drogi wojewódzkiej nr 430, czujemy się zmuszeni sprostować informacje przedstawiające nas w niekorzystnym świetle.

Malownicza droga przez Puszczykowo wcale nie musi mieć dwóch pasów
ruchu w obu kierunkach. Wystarczy trochę wyobraźni i dobrych chęci,
żeby zorganizować komunikację w bardziej racjonalny sposób.
Otoż, w tekście zatytuowanym „Wyczekiwana przebudowa drogi 430“ przedstawiono inwestycję jako niesłychanie niezbędną i wręcz zbawienną dla mieszkańców Mosiny, ale niestety, blokowaną przez grupę kilkudziesięciu mieszkańców Puszczykowa. Napisano o nas między innymi: „Niestety plany przebudowy uruchomiły już pierwsze protesty. Grupa mieszkańców Puszczykowa domaga się np. aby na terenie ich miasta droga pozostała w jak najmniej zmienionym kształcie. W tle tego protestu pojawia się oczywiście słowo wytrych „ekologia i ochrona środowiska“.“ Zacytowany fragment po pierwsze dezawuuje znaczenie protestujących przedstawiając ich jako bliżej nieokreśloną grupę mieszkańców. Prawda jest taka, że przeciw planom rozbudowy drogi protestuje Stowarzyszenie Ochrony Krajobrazu i Tradycyjnego Charakteru Puszczykowa i Mosiny, które zebrało około 1000 podpisów przeciw inwestycji. Działania te wspiera także Stowarzyszenie Przyjaciół Puszczykowa oraz specjalnie założony blog Zielone Puszczykowo, który już zgromadził m.in. blisko 400 fanów na portalu społecznościowym i odnotowuje stale rosnącą liczbę wyświetleń. Po stronie mieszkańców opowiedział się także popularny poseł Arkady Fiedler, członek-założyciel Stowarzyszenia Ochrony Krajobrazu oraz wielu szanowanych mieszkańców obu miast. Jakkolwiek byśmy nie definiowali słowa „grupa“ zasięg naszych działań przekroczył z pewnością ramy tego pojęcia.

Po drugie, autor tekstu sugeruje, że przeciwnicy rozbudowy chowają się za argumentami ekologicznymi, jednocześnie lekceważąco je zbywając. Jeśli już redakcja „Kuriera“ chce się odnieść do naszych argumentów, to niech najpierw uważnie je przeczyta i postara się zrozumieć. Owszem, podnosimy argumenty, że rozbudowa drogi to zagrożenie dla Wielkopolskiego Parku Narodowego oraz terenów chronionych w ramach europejskiego programu Natura 2000. Nie trzeba wielkiej wyobraźni, aby stwierdzić, że Wielkopolski Park Narodowy przecięty szeroką drogą szybkiego ruchu z potężnymi rondami  to nie jest sensowny pomysł. Słabiej zorientowanym przypominamy, że droga przebiega w bezpośrednim sąsiedztwie ściśle chronionych rezerwatów. Nie jesteśmy malowanymi ekologami, naprawdę zależy nam na tym, żeby WPN się rozwijał i lepiej chronił resztki podpoznańskich lasów, przytaczamy jednak także argumenty z ekologią bezpośrednio nie związane.

Ważnym argumentem przeciw rozbudowie drogi 430 jest przykład zachodnich aglomeracji. Otóż przez jakiś czas rozwijały się one w sposób lansowany do dziś m.in. przez władze Mosiny. Mieszkańcy opuszczali centra miast i przenosili się na przedmieścia, gdzie za mniejsze pieniądze mogli nabyć mieszkania lub domy o wyższym standardzie. Jedynym mankamentem był trudny dojazd do centrum, w którym pozostała większość funkcji administracyjnych, rozrywkowych, edukacyjnych i usługowych. Na to lekarstwem miały być szerokie arterie rozchodzące się gwiaździście na przedmieścia. Ich powstawaniu przyklaskiwali mieszkańcy, ale i deweloperzy, którzy mogli budować coraz więcej osiedli, ponieważ poprawiał się dojazd do nich. W ten sposób coraz więcej mieszkańców wynosiło się na przedmieścia, centrum aglomeracji marniało, a drogi korkowały się znowu, bo działał mechanizm więcej dróg – więcej osiedli – więcej mieszkańców – znowu więcej dróg itd. Poznań „dzięki“ bezrefleksyjnej i krótkowzrocznej polityce władz już stał się podobnym obwarzankiem – w środku coraz bardziej pusty, na zewnątrz obudowany wianuszkiem nowych osiedli.

Nie jesteśmy Don Kiszotami, wiemy, że nie powstrzymamy mieszkańców przed wynoszeniem się z Poznania. Zrobić to mogą tylko władze tego miasta, które już nieśmiałe próby w tym celu podejmują . Jesteśmy natomiast pewni, że można ten proces zracjonalizować, jeśli położy się większy nacisk na rozwój komunikacji publicznej. W tej chwili istnieje ona w szczątkowej i karykaturalnej formie. Zaniechania jakich dopuściły się władze województwa, powiatu i gmin w tej kwestii wołają o pomstę do nieba. Mamy do czynienia z sytuacją, gdy władze województwa chcą lekką ręką wydać 500 milionów złotych na poszerzenie drogi, podczas gdy do tej pory nie potrafiły uruchomić sensownej kolei aglomeracyjnej zintegrowanej z komunikacją autobusową, infrastrukturą parkingową i rowerową. Dziś wydaje się pieniądze na autobus jeżdżący z Mosiny przez Puszczykowo do Dębca, który nie jest żadną konkurencją dla jazdy samochodem. Nie trzeba dużej wyobraźni, żeby pomyśleć o krótszych trasach autobusów (czy nawet busów) dowożących mieszkańców na pociąg, który w 15-20 minut dowiezie nas do centum miasta. Władze Mosiny dużo mówią o rozwoju i nowoczesności – może zatem pojadą sobie obejrzeć komunikację w Berlinie czy Kopenhadze i zaczną lobbować za naprawdę nowoczesnymi rozwiązaniami? Indywidualna komunikacja samochodowa to jest pomysł najmniej opłacalny zarówno z punktu widzenia ekologii jak i ekonomii (no chyba, że chodzi o interes sprzedawców aut).
Stowarzyszenie Ochrony Krajobrazu
 i Tradycyjnego Charakteru Puszczykowa
i Mosiny zebrało blisko 1000 podpisów
przeciw rozbudowie.

Argumenty komunikacyjne i ekologiczne uzupełniamy argumentem urbanistycznym. Wiemy, że władze Mosiny będą miały kłopot z jego zrozumieniem, bo stawiają osiedla gdzie popadnie, nie zaprzątając sobie głowy nie tylko przyrodą czy urbanistyką, ale nawet infrastrukturą drogową, mamy jednak nadzieję, że mieszkańcy wykażą się większym zrozumieniem. Puszczykowo, przez które ma przebiegać poszerzona droga 430 to przykład letniska, które z czasem przekształciło się w oryginalne założenie miasta pełnego ogrodów i pięknych willi. Zarówno układ ulic jaki i charakter oraz krajobraz miasta powinien być pieczołowicie chroniony, ponieważ próżno szukać podobnego przykładu nie tylko w okolicach Poznania, ale i w całej Polsce. Poszerzona droga przetnie miasto na dwie oddzielne części, nie tylko niszcząc delikatną strukturę miasta, ale też separując skutecznie jego położoną na wzgórzach część od dolnej części z infrastrukturą handlową i administracyjną. Również wycięcie starych drzew i wyburzenie domów będzie sporym uszczerbkiem dla naszego miasta. Nie rozumiemy, dlaczego Mosina chce koniecznie zniszczyć nasze miasto. Rozumiemy, że trzeba się rozwijać, ale dlaczego jedni mają się rozwijać kosztem drugich?

Istotne znaczenie dla naszej argumentacji ma także ochrona naturalnych polderów, na których rozlewa się rzeka Warta, co chroni przed zalaniem pobliskie miejscowości. Poszerzenie drogi kosztem polderów nie tylko zniszczy piękny krajobraz, ale wystawi na niebezpieczeństwo powodzi i podtopień tereny w Łęczycy i Puszczykowie. Niestety, projektanci obecni na konsultacjach zamiast rozwiać nasze obawy tylko je wzmocnili. Podobnie jest zresztą z obawami dotyczącymi podcięcia skarp nad drogą, które mogą spowodować osuwiska oraz przejściami dla zwierząt, które projektanci umieścili w taki sposób, że zwierzęta wejdą w środek podmokłego i często zalewanego terenu.

Tyle o naszych argumentach, które od roku są  dostępne i dokładnie uzasadnione na blogu Zielonego Puszczykowa oraz pojawiały się w publikacjach prasowych. Redakcja „Kuriera Mosińskiego“ w żaden sposób się do nich nie odniosła, pisząc jedynie, że budowa - rozbudowa drogi i większy ruch, który spowoduje jest mniej szkodliwa dla przyrody niż samochody stojące w korkach. Ale my nigdy nie twierdziliśmy, że korków nie należy zlikwidowć, postulujemy natomiast delikatniejsze środki realizacji tego celu, takie jak np. przebudowa przejazdu w Lasku (to najbardziej korkogenne miejsce na trasie), usprawnienie przejazdu przez skrzyżowania na wysokości Puszczykowa (wydzielenie pasów do skrętu, inteligentna sygnalizacja) oraz przebudowa układu ulic w samej Mosinie, bo to na wjeździe do tego miasta tworzą się duże korki i nkit nas nie przekona, że przestaną się tworzyć, jeśli na wysokości Puszczykowa będą dwa pasy ruchu.

Argumentację redakcji „Kuriera Mosińskiego“ najlepiej oddaje taki fragment: „Jednak o ile Puszczykowianie fatalną sytuację na drodze mają właściwie na stosunkowo krótkim odcinku – tylko do przejazdu kolejowego, bo potem mogą się już dostać do Poznania przez Luboń, Mosinianie mają do pokonania znacznie dłuższy odcinek korkującej się drogi 430“. O co tu chodzi? Przecież przez Luboń mogą jeździć zarówno mieszkańcy Mosiny jak i Puszczykowa. Ani to nie jest lepsze rozwiązanie, ani jakoś szczególnie zarezerwowane dla puszczykowian. Odcinek, jaki muszą pokonać mieszkańcy Mosiny, aby dojechać do Poznania jest raptem od 1 do 4 km dłuższy, przy czym większość tego dodatkowego odcinka prowadzi przez las i jeśli zdarzają się na nim korki, to już na rogatkach Mosiny. Doprawdy nie widzimy powodu, dla którego w Puszczykowie trzeba burzyć domy, wycinać drzewa i niszczyć układ urbanistyczny, żeby rozwiązać problem Mosiny z jednym skrzyżowaniem, zaspokoić nieposkromiony apetyt deweloperów na zyski z nowych osiedli (dziwnym trafem największym reklamodawcą „Kuriera Mosińskiego“ jest czołowa firma deweloperska) a władze samorządowe różnych szczebli zwolnić z obowiązku zapewnienia komunikacji publicznej na odpowiednim poziomie. 

*Gabriela Ozorowska, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Puszczykowa
*Marcin Muth, redaktor strony zielone-puszczykowo.pl

Polecamy też wcześniejsze teksty na temat rozbudowy drogi:
Polecamy też: