Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Trwają konsultacje społeczne planu zadań ochronnych dla Rogalińskiej Doliny Warty

Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Poznaniu w dniu 28 grudnia rozpoczął konsultacje społeczne dotyczące planu ochrony obszaru Natura 2000 „Rogalińska Dolina Warty”. Dokument ten zawiera między innymi:
  • spis istniejących i potencjalnych zagrożeń dla siedlisk przyrodniczych oraz gatunków roślin i zwierząt będących przedmiotem ochrony obszaru Natura 2000.
  • cele działań ochronnych, które RDOŚ jako instytucja odpowiedzialna za utrzymanie obszarów Natura 2000 chce osiągnąć
  • spis planowanych działań ochronnych wraz z numerami działek, których dotyczą te działania oraz podmiotami odpowiedzialnymi za ich wykonanie.
Ostateczna wersja dokumentu jako zarządzenie RDOŚ będzie decydować o zakresie i jakości aktywnej ochrony przyrody Rogalińskiej Doliny Warty.

Dla osób znających te tereny oraz zainteresowanych kwestiami ochrony przyrody konsultacje społeczny są okazją do poinformowania Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o zauważonych zagrożeniach dla siedlisk przyrodniczych oraz gatunków roślin i zwierząt, a także do domagania się skutecznych działań ochronnych.
Choć projekt dokumentu będący przedmiotem konsultacji społecznych dość obszernie opisuje wybrane zagadnienia nie sposób nie zauważyć pewnych braków. W broszurze opisującej Rogalińską Dolinę Warty wydanej przez RDOŚ jako istotne zagrożenie uznano między innych silną presję turystyczną i rekreacyjną oraz rozwijające się budownictwo mieszkaniowe. W projekcie dokumentu to zagrożenie występuje tylko marginalnie, choć istnieją przykłady bardzo realnych zagrożeń z tego tytułu. 

Gmina Mosina aktualnie próbuje sprzedać 40 hektarową działkę położoną bezpośrednio nad brzegiem Warty w Baranowie i częściowo przeznaczoną pod zabudowę dla usług sportu i rekreacji w zieleni, np. w postaci pola golfowego. Takie przeznaczenie działki w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy Mosina zaprzecza realizacji działań ochronnych dla siedlisk znajdujących się na tej działce, które są przewidziane w projekcie planu zadań ochronnych. Plan zadań ochronnych powinien dodatkowo obejmować także doprowadzenie do zmiany przeznaczenia tej działki.

Także lista gatunków roślin i zwierząt objętych monitoringiem oraz działaniami ochronnymi jest dość krótka w projekcie planu zadań ochronnych. W broszurze RDOŚ chwali się, że na obszarze Rogalińskiej Doliny Warty występują rzadkie ptaki drapieżne jak kania czarna i ruda oraz orzeł (bielik). Z gatunków będących przedmiotem szczególnego zainteresowania w zakresie monitoringu i ochrony można także spotkać traszkę grzebieniastą oraz kumaka nizinnego. W projekcie planu zadań o tych gatunkach nie można znaleźć ani słowa. Ochrona siedlisk ptaków została całkiem pominięta.

Warto więc zapoznać się z projektem planu zadań ochronnych i uczestniczyć w konsultacjach społecznych. Komplet dokumentacji zawierającej także szczegółowe mapy można znaleźć tu: Projekt planu ochronny Rogalińskiej Doliny Warty
Uwagi do projektu planu zadań ochronnych można zgłosić do 18 stycznia.

Plany takie powstaną w najbliższym czasie także dla pozostałych obszarów Natura 2000.

niedziela, 6 stycznia 2013

Otwarte spotkanie Stowarzyszenia Przyjaciół Puszczykowa


Stowarzyszenie Przyjaciół Puszczykowa zaprasza na pierwszym w tym roku OTWARTE SPOTKANIE, które odbędzie się we wtorek 8 stycznia 2013 o godz. 18.00 w sali organizacji pozarządowych w Bibliotece Miejskiej w Puszczykowie przy ul. Wysokiej 1.

Tematem spotkania będą działania Stowarzyszenia w nadchodzącym roku, szczególnie te dotyczące obrony przestrzeni publicznej w Puszczykowie przed szkodliwymi i nieprzemyślanymi inwestycjami. Z pewnością najwięcej emocji wzbudzają obecnie plany budowy marketu (lub osiedla szeregowców) przy skrzyżowaniu ulic Poznańskiej i Magazynowej oraz rozbudowy drogi wojewódzkiej nr 430. My podpowiadamy jeszcze temat budowy osiedli pod pozorem stawiania domów jednorodzinnych np. przy ulicy Jarosławskiej. To kolejny niepokojący objaw lekceważenia prawa oraz dowód na to, że oryginalne założenie urbanistyczne jakim jest Puszczykowo nie jest należycie chronione.

Organizatorzy zapraszają wszystkich, którym zależy na zrównoważonym rozwoju Puszczykowa w zgodzie z jego unikatowym charakterem. Zachęcają też do dzielenia się doświadczeniami, pomysłami na nasze miasto oraz uwagami i spostrzeżeniami dotyczącymi życia w naszej społeczności.

piątek, 4 stycznia 2013

Protest mieszkańca w sprawie ankiety o markecie

Jak długo postoi przedwojenny domek przy
Magazynowej? Fot. G. Ozorowska

Za pośrednictwem redakcji "Kuriera Puszczykowskiego" dotarł do nas list protestacyjny pana Jana Biernackiego skierowany do Przewodniczącego Rady Miasta Puszczykowa pana Zbigniewa Czyża. List dotyczy listopadowej ankiety w sprawie lokalizacji marketu (dyskontu, sklepu spożywczego?) przy ulicy Magazynowej. Od początku podkreślaliśmy, że przeprowadzenie ankiety bez jakiejkolwiek kontroli bezstronnych obserwatorów i bez możliwości przedstawienia wszystkich argumentów "za i przeciw" przez wszystkie strony konfliktu, nie rozwieje wątpliwości przeciwników inwestycji. Poniższy list wskazuje na jeszcze inne kontrowersje związane z przeprowadzeniem ankiety. W najbliższym czasie przedstawimy naszą odpowiedź na wyniki ankiety oraz publikacje "Głosu Puszczykowa". 

Pan Zbigniew Czyż
Przewodniczący Rady Miasta Puszczykowa

Dotyczy ankiety w sprawie budowy sklepu przy ul. Magazynowej.

PROTEST

Ze zdumieniem przyjąłem informację o wynikach ankiety w sprawie budowy sklepu przy ul. Magazynowej. W jeszcze większe zdumienie wprawiła mnie lektura mapy pokazującej rozkład głosów mieszkańców Puszczykowa, zamieszczona w grudniowym numerze „Głosu Puszczykowa”. Otóż z mapy tej wynika (jednoznaczna lokalizacja mojego domu), że opowiedziałem się za budową sklepu. Oświadczam, że ani ja, ani nikt z domowników, jak też i sąsiadka – właścicielka domu przy ul. Cichej 23 (pytałem Ją, aby wykluczyć ewentualną pomyłkę w lokalizacji budynku na mapie), nie braliśmy udziału w badaniu i żaden ankieter nas w tej sprawie nie pytał. Jestem tym bardziej oburzony, że wszystkie osoby, z którymi o ewentualnej budowie marketu rozmawiałem, mają, podobnie jak ja i moi domownicy, opinię negatywną. 

Opisany powyżej fakt upoważnia mnie do sformułowanie opinii, że z dużym prawdopodobieństwem, badanie zostało przeprowadzone nierzetelnie i jego wyniki nie oddają prawdziwej opinii mieszkańców. Nasuwa się też przypuszczenie, że takie a nie inne wyniki ankiety są zgodne z intencjami Zleceniodawcy – i co znamy z nie tak odległej historii – mogły one zostać po prostu odpowiednio „dopasowane”. W artykule „Większość jest za!” - GP nr 12/2012 – Autor informuje o nadzorze nad przeprowadzeniem ankiety przez Pana prof. UAM dr hab. Waldemara Ratajczaka. Pan Profesor jest adresatem kopii niniejszego protestu – uważam, że opinia Pana Profesora w tej sprawie może być bardzo cenna.

Demokracja ma swoje prawa. Możemy się więc pytać o cokolwiek chcemy. Można sobie na przykład wyobrazić referendum w sprawie podwyższenia dopuszczalnej prędkości pojazdów na ul Wysokiej, przy szkole, do 80km/h...  Apeluję do Pana Przewodniczącego, aby niezależnie od jakichkolwiek nacisków, za wszelką cenę, chronił to co można jeszcze zachować z „zielonego Puszczykowa”.

Każdy ma prawo do posiadania własnej opinii. Czy jednak Ci, którzy chcą nasze Puszczykowo „ucywilizować” budując markety, stacje benzynowe itp. nie powinni przemyśleć przeprowadzki do niedalekiego Poznania? Tam galerie handlowe są obecne w każdej części miasta, a powstaje kilka następnych. Jest też coraz więcej pustostanów...
Szanujmy nasze miasto!

Pozostaję z poważaniem,
Jan Biernacki

do wiadomości:
1.Pan prof. UAM dr hab. Waldemar Ratajczak
2.Redakcja „Głosu Puszczykowa”
3.Redakcja „Kuriera Puszczykowskiego”

O sprawie marketu pisaliśmy też we wcześniejszych tekstach:


czwartek, 3 stycznia 2013

Bardzo droga droga


Nowy Rok rozpoczynamy od publikacji polemiki z artykułem pt. „Wyczekiwana przebudowa drogi 430“, który ukazał się w listopadowym (pierwszym w historii) numerze "Kuriera Mosińskiego" wydawanego przez Stowarzyszenie Nowoczesna Rzeczpospolita Mosińska. Polemika autorstwa mieszkańców Puszczykowa aktywnie zaangażowanych w protest przeciw rozbudowie drogi wojewódzkiej 430 ukazała się już w grudniowych numerach "Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej" i "Kuriera Puszczykowskiego", a także na stronie "Czasu Mosiny". Redakcja "Kuriera Mosińskiego" nie odpowiedziała na prośbę o publikację, co nas jakoś szczególnie nie dziwi, ponieważ świetnie zdajemy sobie sprawę, że łatwiej przypinać łatki oponentom niż odnieść się do ich argumentów. Sami nie stosujemy takich rozwiązań, ale rozumiemy, że niektórym tak wygodniej.

Bardzo droga droga
Gabriela Ozorowska*
Piotr Wojnowski*
Marcin Muth* 

Z dużym zainteresowaniem przyjęliśmy ukazanie się pierwszego numeru „Kuriera Mosińskiego“, wydawanego przez Stowarzyszenie Nowoczesna Rzeczpospolita Mosińska, którego przedstawiciele sprawują władzę w gminie Mosina oraz posiadają większość w radzie miejskiej. Musimy przyznać, że spodziewaliśmy się po tym piśmie rzetelności w przedstawianiu faktów oraz choćby pozorów bezstronności w omawianiu problemów. Niestety, cała publikacja sprawia wrażenie laurki w tekstach omawiających wiekopomne dokonania samorządowców i lekceważącego pamfletu w miejscach, gdzie odnosi się do argumentów adwersarzy. Jako mieszkańcy Puszczykowa zaangażowani w działania przeciw rozbudowie drogi wojewódzkiej nr 430, czujemy się zmuszeni sprostować informacje przedstawiające nas w niekorzystnym świetle.

Malownicza droga przez Puszczykowo wcale nie musi mieć dwóch pasów
ruchu w obu kierunkach. Wystarczy trochę wyobraźni i dobrych chęci,
żeby zorganizować komunikację w bardziej racjonalny sposób.
Otoż, w tekście zatytuowanym „Wyczekiwana przebudowa drogi 430“ przedstawiono inwestycję jako niesłychanie niezbędną i wręcz zbawienną dla mieszkańców Mosiny, ale niestety, blokowaną przez grupę kilkudziesięciu mieszkańców Puszczykowa. Napisano o nas między innymi: „Niestety plany przebudowy uruchomiły już pierwsze protesty. Grupa mieszkańców Puszczykowa domaga się np. aby na terenie ich miasta droga pozostała w jak najmniej zmienionym kształcie. W tle tego protestu pojawia się oczywiście słowo wytrych „ekologia i ochrona środowiska“.“ Zacytowany fragment po pierwsze dezawuuje znaczenie protestujących przedstawiając ich jako bliżej nieokreśloną grupę mieszkańców. Prawda jest taka, że przeciw planom rozbudowy drogi protestuje Stowarzyszenie Ochrony Krajobrazu i Tradycyjnego Charakteru Puszczykowa i Mosiny, które zebrało około 1000 podpisów przeciw inwestycji. Działania te wspiera także Stowarzyszenie Przyjaciół Puszczykowa oraz specjalnie założony blog Zielone Puszczykowo, który już zgromadził m.in. blisko 400 fanów na portalu społecznościowym i odnotowuje stale rosnącą liczbę wyświetleń. Po stronie mieszkańców opowiedział się także popularny poseł Arkady Fiedler, członek-założyciel Stowarzyszenia Ochrony Krajobrazu oraz wielu szanowanych mieszkańców obu miast. Jakkolwiek byśmy nie definiowali słowa „grupa“ zasięg naszych działań przekroczył z pewnością ramy tego pojęcia.

Po drugie, autor tekstu sugeruje, że przeciwnicy rozbudowy chowają się za argumentami ekologicznymi, jednocześnie lekceważąco je zbywając. Jeśli już redakcja „Kuriera“ chce się odnieść do naszych argumentów, to niech najpierw uważnie je przeczyta i postara się zrozumieć. Owszem, podnosimy argumenty, że rozbudowa drogi to zagrożenie dla Wielkopolskiego Parku Narodowego oraz terenów chronionych w ramach europejskiego programu Natura 2000. Nie trzeba wielkiej wyobraźni, aby stwierdzić, że Wielkopolski Park Narodowy przecięty szeroką drogą szybkiego ruchu z potężnymi rondami  to nie jest sensowny pomysł. Słabiej zorientowanym przypominamy, że droga przebiega w bezpośrednim sąsiedztwie ściśle chronionych rezerwatów. Nie jesteśmy malowanymi ekologami, naprawdę zależy nam na tym, żeby WPN się rozwijał i lepiej chronił resztki podpoznańskich lasów, przytaczamy jednak także argumenty z ekologią bezpośrednio nie związane.

Ważnym argumentem przeciw rozbudowie drogi 430 jest przykład zachodnich aglomeracji. Otóż przez jakiś czas rozwijały się one w sposób lansowany do dziś m.in. przez władze Mosiny. Mieszkańcy opuszczali centra miast i przenosili się na przedmieścia, gdzie za mniejsze pieniądze mogli nabyć mieszkania lub domy o wyższym standardzie. Jedynym mankamentem był trudny dojazd do centrum, w którym pozostała większość funkcji administracyjnych, rozrywkowych, edukacyjnych i usługowych. Na to lekarstwem miały być szerokie arterie rozchodzące się gwiaździście na przedmieścia. Ich powstawaniu przyklaskiwali mieszkańcy, ale i deweloperzy, którzy mogli budować coraz więcej osiedli, ponieważ poprawiał się dojazd do nich. W ten sposób coraz więcej mieszkańców wynosiło się na przedmieścia, centrum aglomeracji marniało, a drogi korkowały się znowu, bo działał mechanizm więcej dróg – więcej osiedli – więcej mieszkańców – znowu więcej dróg itd. Poznań „dzięki“ bezrefleksyjnej i krótkowzrocznej polityce władz już stał się podobnym obwarzankiem – w środku coraz bardziej pusty, na zewnątrz obudowany wianuszkiem nowych osiedli.

Nie jesteśmy Don Kiszotami, wiemy, że nie powstrzymamy mieszkańców przed wynoszeniem się z Poznania. Zrobić to mogą tylko władze tego miasta, które już nieśmiałe próby w tym celu podejmują . Jesteśmy natomiast pewni, że można ten proces zracjonalizować, jeśli położy się większy nacisk na rozwój komunikacji publicznej. W tej chwili istnieje ona w szczątkowej i karykaturalnej formie. Zaniechania jakich dopuściły się władze województwa, powiatu i gmin w tej kwestii wołają o pomstę do nieba. Mamy do czynienia z sytuacją, gdy władze województwa chcą lekką ręką wydać 500 milionów złotych na poszerzenie drogi, podczas gdy do tej pory nie potrafiły uruchomić sensownej kolei aglomeracyjnej zintegrowanej z komunikacją autobusową, infrastrukturą parkingową i rowerową. Dziś wydaje się pieniądze na autobus jeżdżący z Mosiny przez Puszczykowo do Dębca, który nie jest żadną konkurencją dla jazdy samochodem. Nie trzeba dużej wyobraźni, żeby pomyśleć o krótszych trasach autobusów (czy nawet busów) dowożących mieszkańców na pociąg, który w 15-20 minut dowiezie nas do centum miasta. Władze Mosiny dużo mówią o rozwoju i nowoczesności – może zatem pojadą sobie obejrzeć komunikację w Berlinie czy Kopenhadze i zaczną lobbować za naprawdę nowoczesnymi rozwiązaniami? Indywidualna komunikacja samochodowa to jest pomysł najmniej opłacalny zarówno z punktu widzenia ekologii jak i ekonomii (no chyba, że chodzi o interes sprzedawców aut).
Stowarzyszenie Ochrony Krajobrazu
 i Tradycyjnego Charakteru Puszczykowa
i Mosiny zebrało blisko 1000 podpisów
przeciw rozbudowie.

Argumenty komunikacyjne i ekologiczne uzupełniamy argumentem urbanistycznym. Wiemy, że władze Mosiny będą miały kłopot z jego zrozumieniem, bo stawiają osiedla gdzie popadnie, nie zaprzątając sobie głowy nie tylko przyrodą czy urbanistyką, ale nawet infrastrukturą drogową, mamy jednak nadzieję, że mieszkańcy wykażą się większym zrozumieniem. Puszczykowo, przez które ma przebiegać poszerzona droga 430 to przykład letniska, które z czasem przekształciło się w oryginalne założenie miasta pełnego ogrodów i pięknych willi. Zarówno układ ulic jaki i charakter oraz krajobraz miasta powinien być pieczołowicie chroniony, ponieważ próżno szukać podobnego przykładu nie tylko w okolicach Poznania, ale i w całej Polsce. Poszerzona droga przetnie miasto na dwie oddzielne części, nie tylko niszcząc delikatną strukturę miasta, ale też separując skutecznie jego położoną na wzgórzach część od dolnej części z infrastrukturą handlową i administracyjną. Również wycięcie starych drzew i wyburzenie domów będzie sporym uszczerbkiem dla naszego miasta. Nie rozumiemy, dlaczego Mosina chce koniecznie zniszczyć nasze miasto. Rozumiemy, że trzeba się rozwijać, ale dlaczego jedni mają się rozwijać kosztem drugich?

Istotne znaczenie dla naszej argumentacji ma także ochrona naturalnych polderów, na których rozlewa się rzeka Warta, co chroni przed zalaniem pobliskie miejscowości. Poszerzenie drogi kosztem polderów nie tylko zniszczy piękny krajobraz, ale wystawi na niebezpieczeństwo powodzi i podtopień tereny w Łęczycy i Puszczykowie. Niestety, projektanci obecni na konsultacjach zamiast rozwiać nasze obawy tylko je wzmocnili. Podobnie jest zresztą z obawami dotyczącymi podcięcia skarp nad drogą, które mogą spowodować osuwiska oraz przejściami dla zwierząt, które projektanci umieścili w taki sposób, że zwierzęta wejdą w środek podmokłego i często zalewanego terenu.

Tyle o naszych argumentach, które od roku są  dostępne i dokładnie uzasadnione na blogu Zielonego Puszczykowa oraz pojawiały się w publikacjach prasowych. Redakcja „Kuriera Mosińskiego“ w żaden sposób się do nich nie odniosła, pisząc jedynie, że budowa - rozbudowa drogi i większy ruch, który spowoduje jest mniej szkodliwa dla przyrody niż samochody stojące w korkach. Ale my nigdy nie twierdziliśmy, że korków nie należy zlikwidowć, postulujemy natomiast delikatniejsze środki realizacji tego celu, takie jak np. przebudowa przejazdu w Lasku (to najbardziej korkogenne miejsce na trasie), usprawnienie przejazdu przez skrzyżowania na wysokości Puszczykowa (wydzielenie pasów do skrętu, inteligentna sygnalizacja) oraz przebudowa układu ulic w samej Mosinie, bo to na wjeździe do tego miasta tworzą się duże korki i nkit nas nie przekona, że przestaną się tworzyć, jeśli na wysokości Puszczykowa będą dwa pasy ruchu.

Argumentację redakcji „Kuriera Mosińskiego“ najlepiej oddaje taki fragment: „Jednak o ile Puszczykowianie fatalną sytuację na drodze mają właściwie na stosunkowo krótkim odcinku – tylko do przejazdu kolejowego, bo potem mogą się już dostać do Poznania przez Luboń, Mosinianie mają do pokonania znacznie dłuższy odcinek korkującej się drogi 430“. O co tu chodzi? Przecież przez Luboń mogą jeździć zarówno mieszkańcy Mosiny jak i Puszczykowa. Ani to nie jest lepsze rozwiązanie, ani jakoś szczególnie zarezerwowane dla puszczykowian. Odcinek, jaki muszą pokonać mieszkańcy Mosiny, aby dojechać do Poznania jest raptem od 1 do 4 km dłuższy, przy czym większość tego dodatkowego odcinka prowadzi przez las i jeśli zdarzają się na nim korki, to już na rogatkach Mosiny. Doprawdy nie widzimy powodu, dla którego w Puszczykowie trzeba burzyć domy, wycinać drzewa i niszczyć układ urbanistyczny, żeby rozwiązać problem Mosiny z jednym skrzyżowaniem, zaspokoić nieposkromiony apetyt deweloperów na zyski z nowych osiedli (dziwnym trafem największym reklamodawcą „Kuriera Mosińskiego“ jest czołowa firma deweloperska) a władze samorządowe różnych szczebli zwolnić z obowiązku zapewnienia komunikacji publicznej na odpowiednim poziomie. 

*Gabriela Ozorowska, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Puszczykowa
*Marcin Muth, redaktor strony zielone-puszczykowo.pl

Polecamy też wcześniejsze teksty na temat rozbudowy drogi:
Polecamy też:

sobota, 29 grudnia 2012

Nie żyje Ryszard Jackowiak

Marcin Muth *

Smutna wiadomość dotarła do mnie w przedwigilijny wieczór 23 grudnia. Puszczykowo wyglądało tego dnia wyjątkowo pięknie. Obsypane gęstym śniegiem na chwilę zamieniło się w anielską krainę. Gdy wracałem, brodząc w śniegu z wyciszonej Lokomotywy nie sądziłem, że w domu czeka na mnie smutna informacja.  


Facebookowa strona klubu Las Puszczykowo poinformowała, że właśnie odszedł wiceprezes klubu Ryszard Jackowiak. Choć nie znaliśmy się dobrze, to wystarczyła mi jedna rozmowa, aby Go naprawdę polubić. Mieliśmy okazję rozmawiać raptem kilka tygodni temu, tuż przed wyborami do Rady Miasta. 


Niech w naszych myślach zostanie równie
piękne wspomnienie jak piękne było Puszczykowo
w ten smutny przedświąteczny dzień
Opowiadał o swoich pomysłach, planach, poglądach. Nie we wszystkim się z nim zgadzałem, ale urzekła mnie jego pasja i autentyczna chęć zrobienia czegoś dobrego dla puszczykowskiej społeczności. Wyborów, niestety, nie udało mu się wygrać, a jak się okazuje niedługo potem przegrał walkę ze śmiercią. Smutne, że odszedł człowiek tak pełen pozytywnej energii i mający tak ciekawe plany na przyszłość. 

Wczoraj na puszczykowskim cmentarzu odbył się pogrzeb. Niestety, nie mogłem w nim uczestniczyć. Dedykuję zatem ten skromny tekst Panu Ryszardowi. Rodzinie, przyjaciołom i współpracownikom składam wyrazy współczucia. Mam nadzieję, że w naszych myślach zostanie równie piękne wspomnienie jak piękne było Puszczykowo w ten smutny przedświąteczny dzień.

*Marcin Muth - redaktor bloga Zielone Puszczykowo.

niedziela, 23 grudnia 2012

Zielone życzenia

Wszystkim przyjaciołom, współpracownikom, czytelnikom i oponentom życzymy spędzenia świąt w dobrym nastroju i radosnego wejścia w Nowy Rok. Oby był bardziej zielony niż wszystkie poprzednie.