Szukaj na tym blogu

czwartek, 12 grudnia 2013

Dyskusja o szpitalu w Radiu Merkury!

Mieszkańcy bloku przy szpitalu są poważnie
zaniepokojeni działaniami władz powiatu, miasta
i szpital. Fot. M. Krzyżański
Zapraszamy na dzisiejszą dyskusję na antenie Radia Merkury. O godzinie 21.00 w programie Rafała Regulskiego "Rozmowy po zachodzie" mieszkańcy Puszczykowa będą mogli porozmawiać z przedstawicielami władz na temat planów wyprzedaży majątku szpitalnego. Sprawa jest szczególnie ważna dla mieszkańców dawnego hotelu pielęgniarskiego, ale interesuje także dużą część puszczykowian zaniepokojonych planami inwestycyjnymi, które nie uwzględniły interesu miasta i mieszkańców. Do udziału w dyskusji zostali zaproszeni przedstawiciele władz powiatu, miasta i szpitala, a także mieszkańcy bloku przy szpitalu oraz reprezentant puszczykowskich społeczników monitorujących działania władz - nasz współpracownik Krzysztof J. Kamiński. Poniżej publikujemy relację Macieja Krzyżańskiego z ostatniego w tym roku otwartego spotkania Stowarzyszenia Przyjaciół Puszczykowa, na którym przedstawicielki mieszkańców przyszpitalnego bloku opowiadały o swojej sytuacji. Jeszcze niżej linki do wcześniejszych artykułów o sytuacji szpitala. Zachęcamy do aktywnego uczestnictwa w dzisiejszej audycji - można dzwonić i zadawać pytania!

Co dalej z marketami i szpitalem?
Maciej Krzyżański*

We wtorek, 3 grudnia, o godzinie 18.00 w budynku Biblioteki Miejskiej przy ul. Wysokiej 1 odbyło się ostatnie w tym roku otwarte spotkanie Stowarzyszenia Przyjaciół Puszczykowa. Jak zwykle rozmawiano o najważniejszych sprawach miasta.

W pierwszej kolejności omawiano sprawę budowy marketów w Puszczykówku. Przypomnijmy, że w okolicy ulicy Dworcowej, Moniuszki i Solskiego mają powstać trzy duże obiekty handlowe. Przy ulicy Moniuszki zostanie zlokalizowany prawdopodobnie sklep sieciowy typu Netto. Przesunięta zostanie linia ulicy oraz wycięte zostaną najprawdopodobniej piękne topole oraz lasek. Miasto nie uwzględniło w planach – co podkreślił obecny na spotkaniu radny Marek Barłóg – przepompowni „Aquanetu”, która będzie musiała być przebudowana. Może to narazić miasto na koszty. W miejscu dzisiejszego sklepu „Społem” oraz budynków towarzyszących ma powstać nowy kompleks zabudowań. W miejscu fabryki chrupek jest planowany sklep sieciowy. Między ulicami Dworcową a Solskiego zostanie zlokalizowana droga wewnętrzna, która będzie w rzeczywistości spełniać funkcję drogi publicznej. Zakłóci to w sposób znaczny spokój mieszkańców okolicznych domów. Zgromadzeni doszli do wniosku, że drogi w Puszczykówku nie są absolutnie przygotowane do obsługi ruchu kołowego, który zostanie wygenerowany w wyniku budowy olbrzymich marketów. Drogi są za wąskie i nieprzystosowane do intensywnego ruchu samochodowego. Przejazd kolejowy nie jest przystosowany do przyjęcia olbrzymiej liczby samochodów. W wyniku nieprzemyślanych decyzji, w przyszłości być może będzie trzeba wybudować wiadukt, który przysłoni budynki lodziarni, stacji kolejowej w Puszczykówku i kościoła św. Józefa. Dzisiaj, gdy markety jeszcze nie istnieją, korki przy przejeździe sięgają do sklepu „Społem”. Proszę pomyśleć, co stanie się po budowie nowych obiektów. Mieszkańcy Puszczykówka i Niwki będą musieli czekać w zatorach, jadąc do np. do pracy czy do kościoła.

Kolejną sprawą jaką omawiano na zebraniu były plany wobec Szpitala im. prof. Stefana Tytusa Dąbrowskiego i bloku przy ul. Kraszewskiego 6. Przypomnijmy, że planowana jest sprzedaż mieszkań po byłym hotelu szpitalnym. Blok-hotel został wybudowany w 1981 roku i od tego czasu nie został wyremontowany. Konstrukcja jest w fatalnym stanie technicznym. Czynsz, który pobierany jest od mieszkańców, nie uwzględnia remontów. W ocenie osób związanych ze szpitalem, wynika, że jest to instytucja przeżarta biurokracją, czego przykładem jest olbrzymia liczba dyrektorów (podobno około dwudziestu). Przykre są również wiadomości o przyszłości parku, który jest zlokalizowany przy szpitalu. Ma on być podzielony na pięćdziesiąt działek, które zostaną zabudowane domami. Wiąże się to z olbrzymimi kosztami dla miasta, gdyż drogę prowadzącą do posesji będzie trzeba wykupić i wyposażyć w podstawowe instalacje. Miasto z tego tytułu będzie musiało wydać gigantyczne kwoty. Przyczyni się to na pewno do opóźnienia inwestycji w innych częściach Puszczykowa. Racjonalnym rozwiązaniem jest zachowanie parku przy szpitalu i urządzenie tam części sanatoryjnej. Szpital w Puszczykowie byłby jedną z najbardziej konkurencyjnych jednostek w Polsce, gdyż niezwykle zdrowy klimat Wielkopolskiego Parku Narodowego, byłby wielką zachętą dla potencjalnych pacjentów np. z  Berlina. Dzięki takiemu rozwiązaniu Puszczykowo zyskałoby setki nowych miejsc pracy w sektorze usługowym. Niepokojące głosy dochodzą również od pacjentów oddziału rehabilitacyjnego. Według relacji, władze przekazały salę rehabilitacyjną na kaplicę. Do tej pory kaplica mieściła się w małym pomieszczeniu, które nie zaspakajało potrzeb pacjentów. Miejsce w szpitalu na kontemplację i spotkanie z Bogiem jest konieczne, ale, zdaniem pacjentów, nie można na ten cel przekazywać sali rehabilitacyjnej, gdyż nie ma dla niej odpowiedniego zamiennika na terenie szpitala. Administracja instytucji wyznaczyła nową salę na rehabilitację, ale nie mieści się tam sprzęt oraz nie można prowadzić ćwiczeń w odpowiednim standardzie. Pacjenci podkreślają, że oddział rehabilitacyjny jest jednym z ważniejszych i zaniżenie norm może doprowadzić do utraty kontraktu z NFZ. Miejmy nadzieję, że kościół, dla którego dobro ludzi jest najważniejsze, postara się wynegocjować jakieś inne, ale godne pomieszczenie na terenie szpitala. 

Spotkanie skończyło się w miłej atmosferze, mimo burzliwych dyskusji. Zachęcam wszystkich zainteresowanych do przybycia na otwarte spotkania w nowym roku 2014. Miejmy nadzieję, że wspólnymi siłami zdołamy rozwiązać problemy jakie dotykają Puszczykowo. W końcu najważniejsza jest otwarta dyskusja, która prowadzi do racjonalnych rozwiązań.


O planach związanych ze szpitalem można przeczytać także w innych naszych artykułach:
O sprawie pisały także inne media lokalne. Polecamy artykuły:

środa, 11 grudnia 2013

Przewodniczący Czyż odchodzi z Rady Miasta!

Wiadomość pojawiła się nagle, ale pewnie niewielu puszczykowian, szczególnie tych zainteresowanych sprawami miasta, będzie nią zaskoczonych. W naszym miasteczku plotki są szybsze od potwierdzonych komunikatów i kłopoty Przewodniczącego Rady Miasta były w ostatnich miesiącach tajemnicą poliszynela.


Dziś już możemy napisać oficjalnie. Na najbliższej sesji Rady Miasta zostanie wygaszony mandat radnego Zbigniewa Czyża. W projekcie uzasadnienia uchwały, który cytujemy w całości poniżej, napisano, że powodem wygaszenia mandatu są wiadomości z prokuratury. Dokładny cytat: "Radny Zbigniew Czyż został skazany za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego". Polskie prawo zabrania osobom skazanym prawomocnym wyrokiem wykonywania funkcji publicznych i startowania w wyborach. 

Przypomnijmy, że Radny Zbigniew Czyż do ostatnich dni był główna postacią obecnego układu władzy w Puszczykowie. Nie tylko sprawuje funkcję Przewodniczącego Rady Miasta, ale także niemal w każdym numerze oficjalnego informatora miejskiego - "Echa Puszczykowa" - pojawiał się wywiad z nim, w którym bardzo nierzetelnie relacjonował działania miejskiej opozycji. Podpisał się także pod słynnym oświadczeniem, w którym 12 Radnych odmawia odpowiedzi na publiczne pytanie zadane w imieniu mieszkańców.

Sposób sprawowania funkcji Przewodniczącego Rady Miasta przez Radnego Zbigniewa Czyża na pewno nie budził sympatii naszej redakcji. Odwracanie się plecami do mieszkańców, ignorowanie ruchów społecznych, głosów obywateli i aroganckie zachowanie szybko uzmysłowiły nam, że z Radnym Zbigniewem Czyżem Rada Miasta nie będzie prawdziwą reprezentacją interesu mieszkańców. 

Także "kariera" polityczna Radnego Zbigniewa Czyża budziła wiele kontrowersji. Przypomnijmy, że pierwszy raz został Radnym w 2006 roku, startując z komitetu wyborczego Małgorzaty Ornoch-Tabędzkiej. W trakcie kadencji rozmyślił się jednak i przeszedł na stronę ówczesnej opozycji, aby w wyborach w 2010 roku stać się pierwszoplanową postacią komitetu obecnego Burmistrza Andrzeja Balcerka.

Podsumowując na gorąco dokonania Radnego Zbigniewa Czyża w Radzie Miejskiej, warto podkreślić, że zapisał się w historii dwoma osiągnięciami. Po pierwsze, był autorem najbardziej spektakularnego transferu "politycznego" w historii puszczykowskiej Rady Miasta. Po drugie, jako pierwszy Radny i pierwszy Przewodniczący Rady Miasta w Puszczykowie, został skazany w trakcie sprawowania funkcji, czym zmusił Radnych do wygaszenia jego mandatu. Mamy nadzieję, że oba osiągnięcia nie zostaną szybko powtórzone przez innych Radnych. 

Pełen tekst projektu uchwały Rady Miasta (do pobrania tutaj):

Druk nr 274
Uchwała Nr …/13/VI
Rady Miasta Puszczykowa
z dnia 17 grudnia 2013 r.

w sprawie: stwierdzenia wygaśnięcia mandatu radnego Rady Miasta Puszczykowa.
Na podstawie art. 18 ust. 2 pkt 15 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (t.j. Dz. U. z 2013 r. poz. 594 ze zmianami) i art. 190 ust. 1 pkt 3 ust. 4 w związku z art. 7 ust. 2 pkt 1 ustawy z dnia 16 lipca 1998 r. - Ordynacja wyborcza do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw (t.j. Dz. U. z 2010 r. Nr 176, poz. 1190 ze zmianami) oraz w związku z art. 16 ust. 2a ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. Przepisy wprowadzające ustawę – Kodeks wyborczy (Dz. U. Z 2011 r. Nr 21, poz. 113 ze zmianami) Rada Miasta Puszczykowa uchwala, co następuje:

§ 1. Stwierdza się wygaśnięcie mandatu Radnego Rady Miasta Puszczykowa Zbigniewa Czyża wybranego w okręgu wyborczym nr 4 wskutek utraty prawa wybieralności.
                                              
§ 2Wykonanie uchwały, w tym jej doręczenie Zbigniewowi Czyżowi, Wojewodzie Wielkopolskiemu oraz Komisarzowi Wyborczemu powierza się Burmistrzowi Miasta Puszczykowa.

§ 3. Uchwała wchodzi w życie z dniem podjęcia.


Uzasadnienie


Zgodnie z art. 190 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 16 lipca 1998 r. - Ordynacja wyborcza do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw, wygaśnięcie mandatu następuje wskutek utraty prawa wybieralności. Według informacji otrzymanych z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Radny Zbigniew Czyż został skazany za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego, wskutek czego utracił prawo wybieralności do rady. W związku z powyższym Rada Miasta Puszczykowa zobowiązana jest do podjęcia uchwały w sprawie wygaśnięcia mandatu radnego.

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Co dalej z majątkiem szpitala?

Marcin Muth*
Krzysztof J. Kamiński**

Dużo wątpliwości budzą ostatnie wydarzenia związane z majątkiem puszczykowskiego szpitala. Przypomnijmy, że na wrześniowej sesji Rady Miasta starosta Jan Grabkowski przedstawił projekt wydzielenia ze szpitalnego majątku 6,5 ha terenów parkowych, na których obecnie znajduje się zaniedbany park, oraz budynku dawnego hotelu pielęgniarskiego, w którym mieszkają byli i obecni pracownicy szpitala, a także mieszkańcy Puszczykowa, którzy otrzymali tam lokale socjalne. 

Starosta poprosił radnych o wywołanie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu i przekształcenie terenu dzisiejszego parku przy szpitalu w teren pod budownictwo mieszkaniowe. Starosta poprosił także o ustalenie w planie zagospodarowania 1% stawki opłat adiacenckich (inni w Puszczykowie płacą 30%), a w zamian zobowiązał się, że drogi które na tym terenie powstaną i infrastruktura, zostanie odsprzedana miastu za symboliczną złotówkę; w tym celu zostaną podpisane stosowne porozumienia. W związku z tym, że Pan Jan Grabkowski w żadnej z niżej wymienionych spółek prezesem nie jest, nie wiemy w imieniu której przyjął zobowiązanie.

Plan osiedla na miejscu szpitalnego parku. Wygląda imponująco. Warto
zauważyć, że mieszkańcy nowych willi będą mieli za oknem nie tylko
olbrzymi szpital, ale i lądowisko helikopterów. Pozazdrościć.
Radni nie zapytali starosty ani o to, w jaki sposób chce dotrzymać złożonej obietnicy, skoro w żadnej ze spółek nie pełni funkcji zarządczych. Nie upewnili się także, co się stanie z obietnicą w przypadku przegranych przez starostę wyborów, co przecież zawsze zdarzyć się może. Co chyba najgorsze, radni nie pochylili się nad losem ludzi mieszkających obecnie w bloku przy szpitalu. Jak pokazały wydarzenia następnych tygodni, postawieni pod ścianą mieszkańcy musieli na własną rękę szukać pomocy prawnej. Mieszkańcy mogą być rozczarowani postawą burmistrza i radnych, którzy wychodząc naprzeciw prośbom starosty, nie zwrócili uwagi na istotne elementy całej operacji. Szczególnie bolesne, że w sprawę nie zaangażowali się radni z Niwki i Puszczykówka.

Warto zauważyć, że starosta wraz z władzami szpitala zdążyli przygotować bardzo skomplikowaną operację.  W krótkim czasie powstały trzy nowe podmioty: Puszczykowo Real Estate Inwestment Sp. z ograniczoną odpowiedzialnością, Puszczykowo Real Estate Management Sp. z ograniczoną odpowiedzialnością oraz Puszczykowo Real Estate Management Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością spółka komandytowo-akcyjna. Wszystko po to zapewne, aby skuteczniej pozyskać środki na nowy blok operacyjny - zarządy tych 3 (a ze szpitalną - 4) spółek z pewnością będą pracować za symboliczne pieniądze. Zastanawiać oczywiście może, dlaczego powstały aż trzy spółki o podobnie brzmiących nazwach? Klasycy mówią, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o… nasze wspólne dobro.

Tymczasem mieszkańcy bloku przy szpitalu martwią się o to, czy nadal będą mogli mieszkać w zajmowanych przez siebie lokalach. Wydaje się, że będą musieli sfinansować częściowo budowę nowego bloku operacyjnego poprzez wykup za horrendalne kwoty wynajmowanych mieszkań w nieremontowanym od kilkudziesięciu lat bloku. Mówi się o cenie w wysokości 2400 zł/m, co w przypadku budynku, który nie był remontowany od momentu powstania na początku lat 80, jest ceną nierealną i nieopłacalną. Lokatorzy czekają już grubo ponad miesiąc na spotkanie z burmistrzem i starostą, którzy do tej pory nie mieli czasu i nic nie wskazuje na to, że go znajdą bo nie wyznaczyli żadnego terminu spotkania. Delegacja mieszkańców pojawiła się na ostatnim spotkaniu otwartym Stowarzyszenia Przyjaciół Puszczykowa i nie kryła rozczarowania zaistniałą sytuacją. Jedynym plusem dla mieszkańców bloku jest fakt, że nowa spółka zaoferowała im umowę na rok, a nie do końca obecnego roku, jak informowano wcześniej. 

Początkowo wydawało nam się, że ekspresowa decyzja Rady Miasta w sprawie przyjęcia argumentacji Starosty oraz spełnienie jego próśb bez zbędnej dyskusji nad odpowiednim zabezpieczeniem interesów miasta, skutkować będzie jedynie, niekorzystną z naszego punktu widzenia, wyprzedażą majątku publicznego. Okazuje się jednak, że zniszczenie mających spory potencjał terenów parkowych nie jest najgorszym możliwym skutkiem decyzji urzędników. Los mieszkańców przyszpitalnego bloku nie został wzięty pod uwagę. Podobnie jak interes naszego miasta, które będzie musiało zapłacić rachunek za budowę i utrzymanie dróg dojazdowych do osiedli, które powstaną na miejscu parku i, ewentualnie, także bloku oraz za znalezienie nowych lokali socjalnych dla tych, których nie będzie stać na wykup mieszkań w bloku lub innych budynkach. 

Zastanawia, dlaczego można było przygotować dość szczegółowy plan osiedla, które ma powstać na miejscu parku, można było także stworzyć skomplikowany system spółek i powołać ich zarządy, można było wreszcie w ekspresowym tempie nakłonić Radę Miasta do podjęcia korzystnych dla spółek decyzji, a nie można było się zastanowić, co zrobić z kilkuset mieszkańcami bloku przy szpitalu. Jak to się dzieje, że nasze władze myślą o wszystkim, tylko jakoś zapominają pomyśleć o najważniejszym - czyli o ludziach? Szpital potrzebuje nowego bloku operacyjnego. Być może blok faktycznie musi kosztować 30 mln złotych. Być może nie ma innego wyjścia, jak wyprzedać majątek szpitala w bardzo niekorzystnym momencie (ceny gruntów i mieszkań są stosunkowo niskie). Ale na pewno można to zrobić w taki sposób, aby nie odbyło się to kosztem naszych współobywateli.

O planach związanych ze szpitalem można przeczytać także w innych naszych artykułach:
O sprawie pisały także inne media lokalne. Polecamy artykuły:


    *Marcin Muth - założyciel i redaktor prowadzący bloga Zielone Puszczykowo.

    ** Krzysztof J. Kamiński - mieszkaniec Puszczykowa od 15 lat, historyk-archiwista po UAM, w latach 80. działał w niezależnym ruchu studenckim (m.in. był członkiem prezydium uczelnianego Niezależnego Związku Studentów), na początku lat 90. pracował dla Banku Światowego i Ministerstwa Rolnictwa, potem zarządzał dużymi i małymi przedsiębiorstwami, obecnie prowadzi własną działalność gospodarczą, od końca 2012 roku współpracuje z "Zielonym Puszczykowem", specjalizuje się w tematyce związanej z planowaniem przestrzennym.

    niedziela, 8 grudnia 2013

    Historia tenisa w Puszczykowie

    Zgodnie z zapowiedziami publikujemy kolejny artykuł zapowiadający pierwsze spotkanie z cyklu "Osobowości Puszczykowa", którego bohaterką będzie słynna tenisistka - Angelique Kerber. Dziś przypominamy historię tenisa w Puszczykowie, która sięga początków ubiegłego wieku. Skrócona wersja tekst autorstwa Macieja Krzyżańskiego znalazła się w dodatku specjalnym do listopadowego "Kuriera Puszczykowskiego", który już powinien trafić do każdego puszczykowskiego domu. Zachęcamy do lektury całego artykułu i do odpowiedzi na apel autora, który poszukuje wspomnień mieszkańców dotyczących udziału przodków w Powstaniu Wielkopolskim. Już niebawem na blogu kolejne artykuły o tenisie i historii Puszczykowa.

    Tenisowe Letnisko
    Maciej Krzyżański*

    Letnisko Puszczykowo od samego początku, było idealnym terenem do uprawiania sportu. Wraz z przybyciem wycieczkowiczów powstawały liczne restauracje i domy zdrojowe, przy których tworzono boiska do różnych sportów. Najbardziej cenionym sportem był oczywiście tenis, który cieszył się popularnością w całym społeczeństwie począwszy od zwykłych pracowników do właścicieli sklepów i fabryk. Warto w tym momencie zapoznać się z historią tenisa światowego. 

    Nowoczesna gra w tenisa została opracowana przez majora Waltera Cloptona Wingfielda w grudniu 1873 roku. Pierwsze mecze były rozgrywane w ogrodzie rezydencji pomysłodawcy na terenie Wielkiej Brytanii. Już od roku 1877 zaczęto organizować regularnie turniej Wimbledonu, od roku 1881 organizowano turniej US Open i od roku 1891 Roland Garros. Najmłodszy z wielkich turniejów Australian Open, zaczęto organizować w roku 1905. Wszystkie te turnieje zaczęły być określane jako „Wielki Szlem”. Gra w tenisa zaczęła rozprzestrzeniać się na cały świat i dotarła do Puszczykowa. 

    Zawody w Puszczykowie w 1911 roku na zdjęciu
    z "Przeglądu Kupieckiego". Fot. ze zbiorów autora.
    Do Letniska Puszczykowo właściciele restauracji, domów zdrojowych i willi sprowadzali przeróżne nowinki, które urozmaicały czas wypoczynku. W roku 1908 przy ulicy Cienistej zostało otwarte „Letnisko Młodzieży Kupieckiej”, które miało zapewnić przyjemny odpoczynek pośród „pięknej przyrody” dla polskich pracowników handlu z całego zaboru pruskiego. Mieściło się ono w nieistniejącym dzisiaj budynku willi „Wanda” przy Cienistej 6. Całość sąsiadowała z sosnowym lasem. W roku 1909 „Dziennik Poznański” pisał, że:„Zbiorowymi siłami zakupiono cztery morgi wraz z willą Wandą, którą zamieniono na mieszkania dla szukających wywczasów młodzieży kupieckiej. Stamtąd odbywać się mają wycieczki bliższe i dalsze, tam znajdzie młodzież godziwą zabawę z pomocą najróżniejszych przyrządów sportowych. Słowem „Letnisko” ma być miejscem miłego pobytu dla młodzieńców wypoczywających, ale również dla ich rodzin i znajomych”.

    W „Letnisku Młodzieży Kupieckiej” wybudowano infrastrukturę na polach przylegających do willi, której ważnym elementem był „plac tenisowy”, zlokalizowany w bezpośrednim sąsiedztwie lasu. W roku 1911 „prywatni lubownicy sportu” zorganizowali „Popisy w Letnisku” na które przybyło „mnóstwo publiczności”. Ludności zjawiło się tak wiele, że lokal kupców został sparaliżowany, co spowodowało niezadowolenie gości. Kierownikiem imprezy był druh Julian Lange, jako „naczelnik sokolstwa”. Do zawodów zgłosiło się osiemdziesięciu członków „Sokoła” oraz „Klubu sportowego”. Zorganizowano liczne konkurencje takie, jak bieg na tysiąc metrów, skok w dal etc. Kulminacją zawodów był turniej tenisowy, który został rozegrany na „polu tenisowym”. Pierwsze miejsce zajął „Klub sportowy”, a drugie „oddział tenisowy Sokoła”. Zachowało się jedno zdjęcie z imprezy. Panowie ubrani w stylowe czarne stroje, grają w tenisa. Mali chłopcy czekają przy placu, aby podać piłki zawodnikom. Panie ubrane w długie białe suknie i duże kapelusze, przypatrują się grze, dopingując panów. Można więc powiedzieć że pierwszy turniej tenisowy w Puszczykowie został zorganizowany 102 lata temu.

    Po kortach na tyłach Letniska "Silva" nie ma śladu.
    Fot. M. Krzyżański
    Działalność w czasie zaborów Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” i klubów sportowych miała za zadanie wzmacniać tężyznę fizyczną oraz ćwiczyć młodzież we współzawodnictwie, uczyć odwagi i szybkiego podejmowania decyzji. Znakomicie do kształtowania tych cech nadawał się tenis. Po paru latach ta sama młodzież, która rozegrała turniej w Puszczykowie, wyzwoliła Wielkopolskę podczas powstania. Julian Lange, który kierował zawodami w Puszczykowie, odegrał wspaniałą rolę na przełomie 1918 i 1919 roku. Został on Komendantem Straży Ludowej podczas Powstania Wielkopolskiego, przyczyniając się walnie do wyzwolenia regionu spod jarzma zaborczego. Związany był z Puszczykowem, jako mieszkaniec do roku 1954, kiedy zmarł i został pochowany na puszczykowskiej nekropolii. 

    Drugim ośrodkiem, w którym uprawiano tenis, było „Letnisko Silva” należące do Zygmunta Janaszka. Był on najbardziej kreatywnym właścicielem restauracji i domu zdrojowego w Puszczykowie. W każdym roku starał się zapewnić jak najwyższy poziom usług w swoim ośrodku. Od roku 1912 przy „Letnisku Silva” były zlokalizowane aż trzy „place tenisowe”. Można było je wynająć za 50-60 fenigów za godzinę. Warto przytoczyć ogłoszenie z „Dziennika Poznańskiego” z roku 1912: Silva w Puszczykowie, znana kawiarnia w pobliżu dworca, została po znacznych ulepszeniach znowu otwarta. Właściciel jej poleca doskonałą kawę z pieczywem własnego wyrobu, dobre higieniczne mleko dla dzieci itd. itd. Obecnie po wybudowaniu nowej kuchni o obszernej sali, w której w razie niepogody może się schronić około 500 osób, wydaje się również obiady i kolacye oraz ciepłe potrawy w ciągu całego dnia. Na brak rozrywki w Café Silva nikt skarżyć się nie może, gdyż obok trzech placów tenisowych, są boiska do gier, huśtawki oraz różne przyrządy gimnastyczne dla dorosłych i dzieci. Zasługuje więc na polecenie ta polska kawiarnia i restauracja leśna. 

    Rodzina po grze w tenisa, 4 lipca 1937 roku.
    Fot. ze zbiorów rodziny Waszaków.
    Wreszcie korty tenisowe zlokalizowane były przy prywatnych rezydencjach puszczykowskich. Mieszczaństwo wyjeżdżające „poza mury” Poznania przykładało wielką wagę do rekreacji na świeżym powietrzu. Najlepszym sposobem na zabawę w gronie rodzinnym było rozgrywanie meczów na przydomowych „placach tenisowych”. Niestety nie przetrwały opisy tych gier, gdyż mieszkańcy rezydencji skrywali swoją prywatność w gronie najbliższych i przetrwały tylko ustne relacje. W Puszczykówku przy jednym z najpiękniejszych budynków z lat trzydziestych, był zlokalizowany ceglasty kort tenisowy. Wchodziło się schodkami na kort, który otoczony był parkanem. Grali na nim właściciele oraz goście do nich przyjeżdżający. Większość z tych kortów zniknęła w wyniku zagęszczania zabudowy w Puszczykowie i dzielenia działek na mniejsze części.

    Korty tenisowe przy „Letnisku Młodzieży Kupieckiej” zostały zabudowane przez domy. Przy „Letnisku Silva” pola po kortach są zarośnięte chwastami oraz również zabudowane . Jednak w ostatnich latach tenis znowu zagościł w naszym zielonym mieście i rozwija się znakomicie, przywracając stare tradycje. Należy tylko wspierać takie inicjatywy i liczyć, że w przyszłości będą kontynuowane, sławiąc Puszczykowo. Warto upamiętnić pierwszy okres rozwoju tenisa w naszej miejscowości poprzez np. zorganizowanie turnieju tenisowego im. Juliana Langego. W ten sposób można przypomnieć sylwetkę wybitnego obywatela, a przy okazji promować tradycyjny puszczykowski sport. 

    W tym miejscu znajdowały się korty należące do Letniska
    Młodzieży Kupieckiej. Fot. M. Krzyżański
    Korzystając z okazji, chciałbym przypomnieć, że w tym roku przypada 95 rocznica wybuchu Powstania Wielkopolskiego. Zachęcam wszystkich do uczczenia pamięci wyzwolicieli w dniu 27 grudnia przy krzyżu powstańczym oraz przy grobie Juliana Langego. Poszukuję również potomków powstańców związanych z Puszczykowem. Wszystkie osoby pragnące przypomnieć o udziale swoich przodków w Powstaniu Wielkopolskim proszę o kontakt na adres zielone.puszczykowo@gmail.com.

    Do napisania artykułu użyto tekstów z „Dziennika Poznańskiego”.

    *Maciej Krzyżański - młody puszczykowski historyk, autor pracy magisterskiej o historii naszego miasta, publikuje teksty historyczne i publicystyczne na łamach puszczykowskich gazet, we współpracy z punktem Eko-Info zorganizował serię spacerów, podczas których pokazywał najciekawsze budynki i miejsca w Puszczykowie.


    czwartek, 5 grudnia 2013

    Smutny koniec szpitalnego parku

    Los szpitalnego parku wydaje
    się być przesądzony. Los smutny
    jak późna jesień. Fot. P. Kosteczka
    Paulina Kosteczka*

    W pochmurne, grudniowe przedpołudnie konary drzew kołyszą się na tle nieba. Cisza i spokój przerywane są skrzeczącymi odgłosami przelatujących sójek. Pojedynczy spacerowicze korzystają z możliwości przejścia się alejkami z dzieckiem czy też w samotności - chłonąc korzystny mikroklimat. To zielone i sprzyjające powrotowi do zdrowia miejsce może wkrótce przestać istnieć.

    Spacer po parku warto rozpocząć udaniem się do centralnej jego części, znajduje się tam aleja dobrze wyposażona w rzędy ławek -może być świetnym miejscem na chwilę relaksu bądź refleksji. Przy ławkach znajdziemy dwa płytkie baseny - jeden z nich ukazuje jedynie stare kafle, którymi wyłożono dno, drugi wypełniony jest wodą. Prace porządkowe przywróciłyby do miejsce do czasu świetności, a uporządkowanie terenu zielonego z pewnością dodałyby uroku i pięknej oprawy szpitalowi. 

    Park poprzecinany jest częściowo pozarastanymi alejkami, prowadzącymi w bardziej ustronne, zaciszne miejsca. Pośrodku parku znajdują się lądowiska dla helikopterów - starsze oraz nowsze, czekające na konieczność niesienia pomocy. Spacerując starymi alejkami natkniemy się na stare latarnie, które mogłyby nadać temu miejscu niezwykle przyjemny, przytulny wręcz charakter podczas krótkich jesiennych i zimowych dni.


    Fot. Izabela Cierzyńska
    Na terenie parku znajdziemy popularne u nas gatunki drzew: zarówno sosny, świerki i brzozy ale również modrzewie, lipy, młode buki, topole czy pojedyncze okazy grabów czy krzewy głogu. To naprawdę bardzo przyjemne miejsce, częściowo o charakterze ogrodu, częściowo o profilu leśnym. 

    Teren ten tworzy korzystny mikroklimat, oddziałując nie tylko na otoczenie szpitala ale i na jego okolice. Chroni przed hałasem, wiatrem, zanieczyszczeniami czy szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Uwalniając tlen i parę wodną, wiążąc węgiel atmosferyczny oddziałuje zbawiennie na pacjentów i środowisko w jego otoczeniu. Spełnia tym samym funkcje uzdrowiskowe czy klimatyczne. Jest także ostoją zwierząt i ptaków. 

    Nie można zapomnieć o fakcie, że miejsce to jest źródłem wspomnień wielu mieszkańców, którzy pamiętają rok 1976 - czyli rok, w którym szpital rozpoczął działalność, a parkiem troskliwie opiekował się ogrodnik. Trudno też pominąć aspekt estetyczny tego miejsca.

    Zapewnijmy miastu i mieszkańcom możliwość trwałego i zrównoważonego pełnienia przez ten teren naturalnych jego funkcji, wspierajmy i otoczmy ochroną. Czy jedyną przyszłością dla bogatych przyrodniczo obszarów jest ich zabudowa? Dlaczego nie potrafimy tworzyć innej historii? Czy po przyszpitalnym parku zostanie tylko wspomnienie?
    Fot. Izabela Cierzyńska

    *Paulina Kosteczka - poznanianka zaangażowana w ochronę przyrody, studentka Katedry hodowli lasu Poznańskiego Uniwersytetu Przyrodniczego, zafascynowana przyrodą Wielkopolskiego Parku Narodowego i urodą Puszczykowa, pisze o ochronie przyrody i opisuje autorskie trasy spacerowe, biegowe i rowerowe w okolicach naszego miasta.

    O planach związanych ze szpitalem można przeczytać także w innych naszych artykułach:
    W najbliższym czasie opublikujemy kolejne teksty przedstawiające plany wyprzedaży majątku szpitalnego oraz przedstawimy sytuację prawną mieszkańców bloku (dawnego hotelu pielęgniarskiego). 

    wtorek, 3 grudnia 2013

    Radni przeciw niezależnym mediom

    Marcin Muth, Zielone Puszczykowo
    Gabriela Ozorowska, Kurier Puszczykowski

    Mieszkańcy ulicy Solskiego nie chcą
    marketu w sąsiedztwie ich domów
    i ogrodów. Fot. M. Krzyżański
    W imieniu czytelników „Kuriera Puszczykowskiego“ i bloga „Zielone Puszczykowo“ zadaliśmy radnym i burmistrzowi proste pytanie: Czy jest Pan/Pani „za“ czy „przeciw“ budowie dużych (grubo ponad 300-metrowych) obiektów handlowych w rejonie ulic Dworcowej, Solskiego, Kościuszki i terenu PKP?

    Trzech radnych odpowiedziało na pytanie i ich odpowiedzi zostały zamieszczone na blogu. Dwunastu radnych odmówiło odpowiedzi na pytanie, publikując w zamian kuriozalne oświadczenie na łamach listopadowego „Echa Puszczykowa“. Nie byłoby w tej formie odpowiedzi nic zdrożnego (poza brakiem kultury), gdyby nie fakt, że poglądy w niej wyrażone podważają sens lokalnej demokracji i wolnych mediów.

    Radni napisali bowiem, że „odpowiedzialny radny nie powinien wypowiadać się publicznie czy jest za, czy przeciw czemuś, co dopiero będzie przedmiotem pracy Rady Miasta, a do tego nie zapoznawszy się z podstawowymi dokumentami i wszystkimi zagadnieniami w tej sprawie“. Jeśli radni są niezorientowani w temacie, to przypomnijmy, że sprawa marketów w Puszczykówku ciągnie się od wielu lat i każdy miał szansę zapoznać się zarówno z dokumentami jak i postulatami wszystkich stron. Zadajmy sobie także pytanie, po co nam radni, którzy nie chcą nie tylko zabrać głosu w ważnej dyskusji, ale nawet nie zdołali, jak piszą, zapoznać się dobrze z tematem, nad którym pracują od wielu miesięcy?

    Radni napisali również, że nie chcą, aby ich wypowiedzi ukazywały się w mediach, które nierzetelnie i stronniczo przedstawiają wydarzenia w Puszczykowie. Poza sprawą CAK-u nie podali przykładów nierzetelności i nigdy wcześniej nie zgłaszali zastrzeżeń merytorycznych do naszych publikacji. W sprawie CAK-u nie potrafią natomiast odróżnić opinii od relacji, tak jak nie potrafili rzetelnie odpowiedzieć na pytania zadawane w tej sprawie przez mieszkańców. Teraz oficjalnie i publicznie ogłaszają bojkot jedynych puszczykowskich mediów, które się z ich działaniami nie zgadzają. Pewnie, gdyby mogli, zabroniliby zadawania pytań i przedstawienia odmiennych opinii.

    Do tej pory myśleliśmy, że żyjemy w demokratycznym państwie, w którym obywatele mają prawo do wolnej prezentacji poglądów oraz do wyboru reprezentantów, którzy będą w ich imieniu zarządzać miastem. Po przeczytaniu wypowiedzi radnych, nie jesteśmy pewni ani jednego ani drugiego.

    Kuriozalna wypowiedź radnych oznacza, że nie
    mamy prawa pytać ich o poglądy, szczególnie jeśli
    krytycznie oceniamy ich poczynania.
    (Kliknij, aby powiększyć)

    Burmistrz, który również został poproszony o odpowiedź na wyżej wymienione pytanie, nie odpowiedział. Wyłożył za to kolejną wersję miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w rejonie ulic: Dworcowa, Kościuszki, Solskiego i terenu PKP. Plan może obejrzeć w Urzędzie Miasta od 10.12.2013 r. do 13.01.2014 r., w godzinach od 8.00 do 15.00, ale można też pobrać za naszym pośrednictwem z Google Drive (wystarczy kliknąć w link). Dyskusja nad planem odbędzie się 8 stycznia 2014 r. w siedzibie Urzędu Miejskiego. Uwagi do planu można składać do 31 stycznia 2014 r. 

    Nie musimy chyba dodawać, że mieszkańcy okolicy zagrożonej potężnymi inwestycjami są bardzo rozczarowani lekceważącą odpowiedzią radnych. Tym bardziej dziękujemy trzem radnym, którzy zdobyli się na odwagę i wyrazili swoją opinię. Poniżej publikujemy link do artykułu z ich odpowiedziami oraz do pozostałych tekstów poświęconych planom budowy marketów w Puszczykówku: