Szukaj na tym blogu

wtorek, 9 września 2014

Sprawa mieszkań w bloku przy Kraszewskiego w Puszczykowie wraca

Maciej Krzyżański*

W ostatnich dniach powróciła z nową energią sprawa mieszkańców bloku przy ul. Kraszewskiego w Puszczykowie. O sprawie było głośno kilka miesięcy temu, po czym zapadła cisza. O jej uciszeniu zdecydował zapewne szum medialny, artykuły w lokalnej prasie oraz audycja w radio Merkury. Niestety niedawno sprawa na nowo się uaktywniła.

Mieszkańcy dostali dokumenty z datą 1 września 2014 roku od „Puszczykowo Real Estate Investment SP. Z O.O.” z tytułem „Informacja o zamiarze zbycia prawa własności lokalu mieszkalnego”. Dalej czytamy „Działając w imieniu Puszczykowo Real Investment spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w Puszczykowie (dalej Spółka), niniejszym informuję iż Spółka ogłasza zamiar zbycia prawa własności lokalu mieszkalnego wraz z współwłasnością nieruchomości gruntowej”. Przedmiotem sprzedaży ma być blok zamieszkały przez kilkadziesiąt rodzin. Z relacji wiadomo, że w obiekcie mieszka wiele osób pracujących w szpitalu. Jednak są również mieszkania socjalne, opłacane przez miasto Puszczykowo.
Blok mieszkalny przy ulicy Kraszewskiego.
Fot. M. Krzyżański


Jak się dowiedziałem od osób zaangażowanych, każdy mieszkaniec dostał ofertę kupna. Większość osób nie posiada funduszy na wykup swoich lokali, w których mieszka z rodziną. Spółka zaproponowała wynegocjowane udogodnienia, jak „notariusz w preferencyjnych cenach” czy „możliwość uzyskania kredytu na korzystnych warunkach w Gospodarczym Banku Społecznym w Mosinie lub w Alior Banku w Poznaniu”. Warto jednak zadać pytanie, jak osoby nie zarabiające dużo, ale pracujące ciężko w pobliskim szpitalu, mają udźwignąć tak duże zobowiązanie finansowe?

Mieszkańcy zapraszani są do złożenia „deklaracji intencji nabycia lokalu”. Jednak spółka sobie zastrzegła prawo „do odmowy przyjęcia deklaracji intencji nabycia w/w lokalu bez podawania przyczyny do dnia 30 listopada 2014”. Czy tak można traktować mieszkańców, który od wielu lat płacą duże czynsze za wynajmowane lokale. Uważam, że każdy powinien być traktowany z szacunkiem. Zwłaszcza osoby, które są długoletnimi klientami oraz posiadają silną więź emocjonalną ze swoim miejscem zamieszkania. Cena wyznaczona ze metr kwadratowy wynosi 2.300 złotych. Jest to bardzo (tyle wynosi m2 używanego mieszkania w centrum Poznania) duża suma jak na budynek, który od lat nie przechodził generalnych remontów. Mieszkańcy mówią, że większość instalacji nadaje się do wymiany. W lokalach – wedle relacji – nie ma podstawowych pomieszczeń takich jak kuchnia (!), więc wymagają one dużych nakładów inwestycyjnych.

Jako radny muszę bronić interesów mieszkańców naszej miejscowości. Spółka wysyłająca pisma jest pośrednią własnością Starostwa Powiatowego w Poznaniu, czyli samorządu. Samorząd to wszyscy ludzie i nie powinien traktować swoich obywateli jak klientów wolnorynkowych. Uważam, że należy wziąć pod uwagę wkład wniesiony w lokalną społeczność poprzez pracę w szpitalu. Jednak przede wszystkim powinien być uwzględniony wkład w postaci czynszów płaconych niekiedy przez wiele lat, a które nie zostały wykorzystane – wedle relacji – na remont budynku. Miejmy nadzieję, że podmioty, które zajmują się administracją budynkiem, wypracują kompromis z mieszkańcami i będą w dialogu rozwiązywać problemy. Nie można traktować tych ludzi jak petentów, którym odmawia się „bez podania przyczyny”. Po pierwsze ludzie – taka zasada powinna obowiązywać.

*Maciej Krzyżański - radny miejski, przedstawiciel komitetu "Odświeżmy Puszczykowo", współpracownik puszczykowskich mediów, historyk specjalizujących się w badaniu dziejów naszego miasta.

4 komentarze:

  1. Panie Macieju. Jeśli Pan wskaże mi w Poznaniu blok w analogicznym stanie w ktorym moge kupic metr za 2300pln, to zbiorę grupę ludzi która kupi ten blok "na pniu".
    Nie zgadzam sie tez z teza, ze ktos kto płacił wiele lat czynsz i jest emocjonalnie związany z miejscem powinien cos kupic taniej - to tak jakby lokatorzy wynajmujący ode mnie od 7 lat mieszkanie przyszli i powiedzieli mi, żebym sprzedał je za np 60% ceny rynkowej, bo im sie za związanie i wysługę lat należy. Pan by swoje mieszkanie na wynajem sprzedał za pol ceny wieloletniemu lokatorowi?
    Wielokrotnie czytałem artykuły publikowane tutaj i ich tezy były conajmniej trafione. W tym artykule rownież sugerowanie, ze pieniądze z czynszów powinny iść na remonty budynku zakrawa o populizm. Jako właściciel mieszkania na wynajem moge te pieniądze odłożyć i wyremontować z nich mieszkanie, moge je odłożyć i pojechać na wakacje do ciepłych krajów. Moge je tez co miesiąc przejadac i nic nikomu do tego, bo jestem wlascicielem i z zarobionymi z mojego lokalu pieniędzmi moge robic co chce i takoż moze robic właściciel czyli szpital który przez wiele lat odkładał pieniądze do swojej działalności. Tak tez moze robic nowy właściciel czyli spółka. Sugerowanie, ze takie działania są złe jest absolutnie uderzające w podstawy ustroju w ktorym żyjemy - jeśli ktos jest wlascicielem to moze robic z jego majątkiem co mu sie podoba.

    Nie zmienia to faktu, ze z tym temat dotyczy spółki starosty. I tenże właśnie element nie pasuje w układance. Jestem zdziwiony, ze spółka zależna od starosty Grabkowskiego zaczęła ruchy przed wyborami. Znam sprawę "odrobine bliżej" i wiem, ze mieszkańcy z prawnego punktu widzenia, a także ze względu na swoje podejście do sprawy są raczej na przegranej pozycji. Byłem jednak pewien, ze starosta chcąc sobie oraz Panu Burmistrzowi spokój nie dotknie tematu przed wyborami (spółka kontrolowana robiąc takie ruchy przed wyborami samorządowymi moze szczególnie w Puszczykowie obecnej władzy zagrozić).

    Wracając do sedna - nieprawda jest ze właściciel powinien uwzględnić cokolwiek. Prawda natomiast jest, ze samorząd nie powinien/nie ma prawa robic tego c robi zarówno z parkiem przyszpitalnym jak i z w/w blokiem. Proponuje wiec nie pisać o "spółce" ale nazwać rzecz po imieniu i pisać o interesach starosty i burmistrza miasta.

    Oraz ciekawe czy burmistrz wpadnie na to, zeby blok od szpitala odkupić. Dało sie kupic grzybek, to blok tez sie powinno dać.. I mozna to zrobić w obronie mieszkańców, tylko trzeba chcieć, a komuś sie to moze nie opłacać..

    OdpowiedzUsuń
  2. Panie Jakubie,
    nieczęsto to robię, ale muszę ustosunkować się do kilku tez Pańskiego komentarza. Aby porównywać cenę za metr mieszkania w bloku w Poznaniu i w Puszczykowie, trzeba jeszcze wziąć pod uwagę choćby stan techniczny budynku. Jeśli tego nie weźmie Pan pod uwagę, wszelkie porównania nie mają zupełnie sensu. Jeśli więc wie Pan więcej niż inni w tej sprawie (tak Pan napisał) to powinien zdawać sobie sprawę ze stanu technicznego tego 40 letniego budynku. Proszę wskazać więc podobny budynek w Poznaniu w podobnym stanie technicznym i wtedy zabrać się za porównania.
    Teza że właściciel budynku może z nim zrobić co mu się podoba, jest równie nietrafna. Może była aktualna w XVIII wieku, ale już w XIX wieku w wielu krajach europejskich (np. w Niemczech) już nie. Idąc bowiem Pana tokiem rozumowania, właściciel kamienicy na Rynku w Krakowie, mógłby sobie kamienicę rozebrać i postawić na tym miejscu blaszaną Biedronkę. W końcu to jego własność. Czy może? Nie oczekuję odpowiedzi. Pańskie pojęcie wolności bliższe jest samowoli niż wolności pojmowanej w cywilizowany sposób. Własność to nie tylko dowolne dysponowanie nią, ale również odpowiedzialność.
    Co do możliwości wykupienia mieszkania po preferencyjnych cenach. Nie wiem czy wie Pan, ale kiedy chciałby kupić Pan mieszkanie komunalne, to może je Pan wykupić taniej, jeśli zamieszkuje lokal wiele lat. I nie jest to jakaś nadzwyczajna praktyka. Podobnie dość jest z tym blokiem. Przypominam, że Mieszkańcy mieszkają w bloku, zbudowanym nie za środki Spółki będącej obecnie jej właścicielem, ale publiczne pieniądze. Spółka ta tego budynku nie zakupiła, tak jak i spółka która ten budynek jej przekazała. Bez uwzględnienia tego cała wywód Pana wydaje się trochę nietrafiony.
    Pozdrawiam
    Krzysztof J.Kamiński

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam,
    rodzi sie tutaj pytanie dlaczego Starostwo/Powiat nie przekazało
    budynku wraz z dotychczasowymi mieszkańcami miastu Puszczykowo. Zapewne byłoby to
    zgodne z "interesem społecznym". By nie ponosić bezpośredniej odpowiedzialności tworzy sie
    spółki w zamian za udział w tzw. zyskach, które pochodzą z działalności godnej porównania
    z akcją "czyścicieli kamienic". To wszystko przykryte jest dodatkowo "szczytnym celem" jakim ma być wybudowanie bloku operacyjnego ("dobro pacjenta"). Podobnie wygląda sprawa "działek w Parku Szpitalnym". Za publiczne pieniądze próbuje sie ukryć nieudolność zarządzających szpitalem, a ponieważ pochodzą z politycznego wyboru nie ponoszą za to odpowiedzialności.
    Pośpiech w realizacji "czyszczenia" Bloku wynika właśnie z nadchodzących wyborów - zyski mają trafić tam gdzie założono. Cóż, w tym roku obchodzono 25 lat obalenia komunizmu, niestety nie dotyczy do służby zdrowia, która nadal jest przechowalnią/inkubatorem kadr partyjnych i szkodnictwa jak w powyższym, puszczykowskim przykładzie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Panie Krzysztofie muszę Pana zmartwić... Właściciel kamienicy na rynku w Krakowie moze ja rozebrać jeśli uzna to za stosowne. Tej w Poznaniu tez.. Jedynym ograniczeniem jest ochrona budynku przez konserwatora zabytków. Oczywiście nie zrobi tego z przyczyn ekonomicznych, ale może..

    Odnoszę wrażenie, że blok o ktorym rozmawiamy nie jest pod ochroną konserwatora.. Tak BTW..

    Oraz tak, zgadzam sie w 100% ze całokształt jest niewłaściwy - miasto powinno było rozmawiać ze starostą i na niego wpływać aby przejąć budynek/starosta sprzedał lokatorom mieszkania na preferencyjnych warunkach tak jak robi to miasto Poznan. Co zrobił burmistrz w tej sprawie wiemy dokładnie..

    OdpowiedzUsuń