Szukaj na tym blogu

piątek, 1 listopada 2013

Spacer po puszczykowskich cmentarzach

Jeden z lepiej zachowanych
nagrobków na zniszczonym  cmentarzu
ewangelickim. Fot. M. Krzyżański
Maciej Krzyżański*

Dzisiaj 1 listopada – Dzień Wszystkich Świętych – uroczysty dzień, w którym odwiedzamy groby naszych bliskich. Puszczykowski cmentarz jest wyjątkowy. Położony na lekkim wzgórzu, zwanym przez Niemców wzgórzem Ludwika. Został założony w okresie międzywojennym. Sąsiadował od samego początku z cmentarzem ewangelickim. Dzisiaj druga nekropolia jest zniszczona i niezadbana (mimo obietnic wiceburmistrza cmentarz ewangelicki nie został należycie uprzątnięty). Zaczął podupadać wraz z wyjazdem puszczykowskich Niemców, którzy zostali wysiedleni z Puszczykowa w 1945 roku.

Puszczykowo jako najsłynniejsza miejscowość letniskowa i leśna Wielkopolski, była zamieszkana przez artystów, polityków, społeczników, przedsiębiorców oraz przez masę dobrych ludzi. Wiele osób dzisiaj leżących na cmentarzu wniosło wkład w budowę naszej pięknej zielonej miejscowości. Chciałbym przedstawić kilka sylwetek osób spoczywających na Puszczykowskiej nekropolii. 

Pierwszą parą wybitnych obywateli Puszczykowa są Władysław i Aniela Tomaszewscy. Władysław Tomaszewski spoczywa na innym cmentarzu, lecz został upamiętniony na grobie żony, niestety ze złą datą śmierci. Urodził się 27 czerwca 1865 roku w Chełmnie na Pomorzu. W roku 1885 przeprowadził się do Poznania, gdzie zaczął pracę w Banku Włościańskim. W roku 1888 roku rozpoczął pracę w Banku Związku Spółek Zarobkowych, „najpoważniejszej w zaborze pruskim instytucji bankowej”. Przez lata kontynuował w tej instytucji karierę, która doprowadziła go do posady wicedyrektora w roku 1908 oraz dyrektora w roku 1911. Zasiadał w najwyższych władzach spółki zarządzającej Teatrem Polskim w Poznaniu. Interesował się muzyką, literaturą, sztuką, teatrem i numizmatyką. „Zgromadził cenny zbiór obrazów, rozproszonych w czasie II wojny światowej”. Zmarł w Poznaniu dnia 10 września 1914 roku. Władysław Tomaszewski był pionierem zabudowy willowej w Puszczykówku. Swój dom postawił w najbardziej malowniczej części osady, położonej niedaleko skarpy nadwarciańskiej. Dzięki niemu rozpoczęła się przemiana wsi Puszczykówko w piękną miejscowość letniskową. 

Fot. M. Krzyżański
Po śmierci Władysława Tomaszewskiego zaczęły się problemy finansowe Anieli Tomaszewskiej. Należy dodać, że wychowywała aż szóstkę dzieci. Wtedy to domostwo poza funkcją rezydencjalną zaczęło pełnić również funkcję pensjonatu. Dzięki zaradności wdowy po wybitnym mieszkańcu Puszczykówka, dom stał się ważną instytucją w czasie Wielkiej Wojny. Aniela Tomaszewska zorganizowała letnisko dla wielkopolskich dzieci w swojej willi. W ten sposób mogły one odpocząć od codziennej rzeczywistości wojennej. Aniela Tomaszewska przeżyła dwudziestolecie miedzywojenne i II wojnę światową. Zmarła 23 kwietnia 1948 roku. Dzięki staraniom Stowarzyszenia Przyjaciół Puszczykowa w roku 2013 został nazwany imieniem Władysława Tomaszewskiego skwer przy ulicy Cyryla Ratajskiego. 

Kolejnym wybitnym obywatelem Puszczykowa leżącym na naszym cmentarzu jest Franciszek Heigelmann, który pracował w Szkole Podstawowej (wtedy jeszcze bez numeru) od roku 1945. Do szkoły położonej przy ulicy Wysokiej uczęszczała moją babcia oraz jej rodzeństwo. Franciszek Heigelmann był kierownikiem placówki przez przeszło dwadzieścia lat. Warto zacytować Kronikę Publicznej Szkoły Podstawowej w Puszczykowie, która charakteryzuje osobę dyrektora w następujący sposób: „Wybitny wychowawca, oddany bez reszty młodzieży i pracy pedagogicznej. Cieszył się dużym autorytetem i sympatią środowiska, uznaniem władz. Odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi i Odznaką Postępu Pedagogicznego. Zgon lubianego i cenionego człowieka pogrążył w żałobie nie tylko naszą szkołę, ale całe społeczeństwo Puszczykowa. Tłumny, uroczysty pogrzeb odbył się dnia 18 listopada 1969 roku o godzinie 15.00”. Miejmy nadzieję, że Franciszek Heigelmann zostanie upamiętniony - w najbliższej przyszłości - w odpowiedni sposób np. po przez nadanie jego patronatu rondu przy cmentarzu. 

Fot. M. Krzyżański
Na cmentarzu puszczykowskim spoczywa również Erazm Janaszek, który od roku 1919 do roku 1931 był zarządcą „Letniska Silva”. Lokal był jednym z miejsc spotkań puszczykowskiej społeczności. Odbywały się w niej zabawy, z których dochód przeznaczony była na budowę kościoła w Puszczykowie. I tak Komitet Budowy Kościoła w Puszczykowie w roku 1919 roku dziękował Erazmowi Janaszkowi „za bezpłatne udzielenie ogrodu” przy Letnisku Silva. Sam właściciel przekazał fanty na loterię w postaci butelek wina. W latach trzydziestych Erazm Janaszek założył w Puszczykowie przy ulicy Poznańskiej sklep (budynek zajmowany dzisiaj przez bank PKO BP) z którego korzystała społeczność całego Puszczykowa w tym moja rodzina. Erazm Janaszek był również członkiem Zarządu Gminy Puszczykowo. Był jednym z inicjatorów budowy Szkoły Powszechnej w Puszczykowie, pod którą – wedle relacji rodziny – przekazał grunty. Działał również na rzecz budowy Sokolni. Zmarł 18 września 1956 roku. 

Fot. M. Krzyżański
Na cmentarzu w Puszczykowie pochowani są słynni ludzie, którzy zasłużyli się dla lokalnej społeczności, ale i tacy, którzy mieli wybitny wpływ na życie Wielkopolski i Polski. W przyszłości warto opracować przewodnik po cmentarzu, który opisze życiorysy poszczególnych osób i przypomni ludziom o ich czynach. Nie możemy zapomnieć o ludziach, którzy przed nami byli. Nie możemy również dopuścić do dalszego niszczenia cmentarza ewangelickiego, który powinien być oczyszczony z krzewów i śmieci. Nagrobki, które pozostały powinny być zabezpieczone. W przyszłości cmentarz ewangelicki może stać się parkiem pamięci sąsiedztwa Polaków i Niemców. Zachęcam wszystkich do zapalenia świeczki na grobach znanych ale i zapomnianych mieszkańców Puszczykowa.

*Maciej Krzyżański - puszczykowski historyk, autor pracy magisterskiej o historii naszego miasta, publikuje teksty historyczne i publicystyczne na łamach puszczykowskich gazet, we współpracy z punktem Eko-Info zorganizował serię spacerów, podczas których pokazywał najciekawsze budynki i miejsca w Puszczykowie.

8 komentarzy:

  1. Zapomniane dwa cmentarze z początków XX wieku w Puszczykowie nie przynoszą nam chluby. Szkoda, że żaden z nauczycieli historii z uczniami, harcerze lub często wywoływany do tablicy samorząd nie potrafią objąć całoroczną opieką tych miejsc pamięci.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzisiaj natknęłam się na informację dot. ościennej gminy - renowacji cmentarza ewangelickiego w Żabinku podjął się Krąg Instruktorski T.W.A. Elita, który nawiązał współpracę z Radą Sołecką wsi Żabinko i Nadleśnictwem Konstantynowo. Doradcą grupy jest pan Bogusław Kuik prezes Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Brodnickiej GNIAZDO, która przeprowadziła renowację dwóch cmentarzy ewangelickich w gminie Brodnica: Żabnie i Brodniczce. Natomiast na cmentarzu ewangelickim w Borkowicach prowadzi prace porządkowe sołtys, pan Maciej Patela wraz z młodzieżą.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chętnie zabrałbym się za uporządkowanie cmentarza ewangelickiego z jakąś grupą ludzi zainteresowanych pamięcią sąsiedztwa Polaków i Niemców. Na tej nekropolii leżą twórcy Untenberg Ausflugsort bei Posen (Puszczykowa Letniska przy Poznaniu). Przykro mi widzieć cmentarz w takim stanie. Jeszcze w latach sześćdziesiątych stały tam pomniki. Całość wyglądała jak normalna nekropolia. Dzisiaj pomniki praktycznie nie istnieją. Mogiły ludzi współtworzących Puszczykowo są przez cały rok przykryte śmieciami. Całość zarośnięta jest krzakami. Puszczykowo jest wyjątkowym miastem i nie możemy pozwolić na takie traktowanie naszych sąsiadów. Niemcy przyjeżdżają do Puszczykowa i to co widzą na Parkowej jest po prostu kompromitujące.

      Usuń
  4. nie do końca się zgodzę z p.Krzyżańskim.
    Czy zaniedbane groby świadczą o nas, mieszkańcach? Czy raczej o potomkach ludzi pochowanych na tych cmentarzach? W wielu miejscowościach znajdują się cmentarze poniemieckie, żydowskie - zazwyczaj porzucone i bez nadzoru od dziesięcioleci.Czy to naprawdę problem nasz, czy też potomków, którzy mają gdzieś własnych przodków. Czy to my mamy ich uczyć i pokazywać jak się dba o "cudze" ? Kolejny raz zarobimy sobie tylko na opinię frajerów, którym można podrzucić "kukułcze jajo" do finansowania ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Puszczykowscy Niemcy zostali wysiedleni z Polski po decyzjach jałtańskich o przesunięciu granicy zachodniej i oczyszczeniu Polski z obcego etnicznie elementu. Niemcy mieli ograniczoną możliwość wjazdu na terytorium Polski. Więc mówienie, że „ mają gdzieś własnych przodków” jest absurdem. Dzisiaj potomkowie osób leżących na naszym cmentarzu mogą już nie żyć. Polacy mają cmentarze na Ukrainie, Białorusi, Litwie oraz w innych krajach. Byłem na Ukrainie i często tymi cmentarzami opiekują się lokalne społeczności. Dokonuje się też dewastacji cmentarzy, ale to jest przyjmowane z potępieniem. Zresztą możemy pokazać, że jesteśmy lepsi od ludzi, którzy chcą zatrzeć przeszłość. Jak niby podrzucili nam to „kukułcze jajo” ? Cmentarza nie da się przenieść. Moralnym jest budowa mostów, a nie ich burzenie. Możemy przecież zaprosić Niemców do wspólnego porządkowania cmentarzy w Puszczykowie. Jeśli chcemy, żeby za granicą opiekowali się naszymi grobami to i my musimy opiekować się grobami innych narodowości. W końcu to byli ludzie. Na tym cmentarzu zostało z pięć grobów, więc najlepszym rozwiązaniem jest ich zabezpieczenie.

      Usuń
  5. Myślę jednak ,że Pan Krzyżański ma rację. To świadczy niestety o nas . Przecież to byli nie tyle Niemcy ile nasi sąsiedzi i mieszkańcy Puszczykowa. Do porządku na terenie tych nekropolii nie trzeba wielkich pieniędzy , wystarczy odrobina dobrej woli .
    To niestety polscy mieszkańcy Puszczykowa zniszczyli nagrobki. Jeszcze w latach sześćdziesiątych było ich pełno . Może zebrałaby się grupa chętnych w celu opieki nad nekropoliami ewangelików. ?.

    OdpowiedzUsuń
  6. http://czasmosiny.e-samorzadowiec.pl/tresc2/wyswietl/4880/mosinskie-nekropolie : "Warto przed podjęciem takiej inicjatywy wiedzieć, że:

    1. Przed porządkowaniem należy uzyskać zgodę burmistrza gminy.
    2. Trzeba skonsultować z nadleśnictwem drzewa do wycinki - warto pamiętać, że tu również jest potrzebna decyzja burmistrza - trzeba wypełnić wniosek
    3. Przed rozpoczęciem prac trzeba zrobić dokumentację fotograficzną, a potem dokumentować poszczególne fragmenty cmentarza, zwłaszcza, kiedy pod warstwą ziemi, liści odnajdziemy połamane płyty nagrobne.
    4. Wszelkie elementy ruchome - fragmenty płyt nagrobnych czy ogrodzeń należy spróbować złożyć w całość, jeśli to możliwe skleić, pozostałe zgromadzić w jednym miejscu tworząc małe lapidarium. "

    OdpowiedzUsuń