Szukaj na tym blogu

środa, 16 lipca 2014

Zielona modernizacja

Dom Władysława Tomaszewskiego
to jeden z przykładów zielonej
modernizacji. Fot. W. Kowaliński.
W miniony weekend do domów puszczykowian trafił nowy "Kurier Puszczykowski", w którym został opublikowany mój tekst na temat konieczności modernizacji Puszczykowa w duchu zrównoważonego rozwoju i szacunku dla zielonego charakteru i naturalnego krajobrazu naszego miasta. Dziś publikuję tekst także na blogu, ponieważ jeszcze bardziej zyskał na aktualności w obliczu rosnącego sprzeciwu wobec elementów modernizacji linii kolejowej, które mogą oszpecić miasto i utrudnić życie jego mieszkańcom. Po raz kolejny okazało się, że władze samorządowe nie stanęły na wysokości zadania i musieli je wyręczyć mieszkańcy. Tym razem mieszkańcy zwrócili uwagę na ważny problem późno, być może zbyt późno, aby skutecznie wpłynąć na kształt inwestycji. Jednak to nie zadaniem mieszkańców jest pilnowanie interesów miasta - to burmistrz i radni powinni przede wszystkim wziąć ten trud na siebie. Przecież sami się do tej pracy zgłosili. Tymczasem skala zaniedbań i zaniechań jest tak duża, że każdy z samorządowców mijającej kadencji powinien zadać sobie pytanie, czy naprawdę chce i umie pracować dla dobra publicznego. Wydarzenia ostatnich dni i lat każą w to wątpić. Zachęcam naszych drogich samorządowców do refleksji a mieszkańców zachęcam natomiast do udziału w zielonej modernizacji naszego miasta.

W czerwcu w Puszczykowie znowu miały miejsce niepokojące wydarzenia. Mieszkańcy dwukrotnie musieli zmobilizować się do działań, które w normalnych warunkach powinni wykonać ich reprezentanci - władze miejskie oraz radni. Pierwszy raz w sprawie projektu nowego studium zagospodarowania przestrzennego, drugi raz w sprawie modernizacji linii kolejowej Poznań-Czempiń. Oba wydarzenia łączą dwa elementy: nieufność wobec obecnych władz oraz postulat racjonalnej modernizacji.

Z czego wynika narastająca nieufność wobec obecnie sprawujących władzę? Głównym powodem jest ignorowanie głosu mieszkańców i zmuszanie ich do podejmowania bardzo żmudnych i czasochłonnych działań w celu zabezpieczenia swoich interesów. Towarzyszy temu nieprzyjemny ton wyższości i oskarżanie mieszkańców o blokowanie rozwoju miasta. Kompletnie ignorowany jest fakt, że to mieszkańcy są gospodarzami miasta i mają prawo zabiegać o wsparcie władz miejskich w ważnych sprawach. Podczas gdy przedstawiciele władz chcieliby zarządzać i pouczać, mieszkańcy chcą widzieć w nich partnerów do rozmowy i działania. 

Z klinczu w jakim znalazła się lokalna społeczność jest jedno proste wyjście. Musimy przestać wymagać od władz, a zacząć wymagać od siebie. Po pierwsze możemy wyłonić spośród siebie reprezentantów bardziej czułych na potrzeby współmieszkańców, po drugie możemy uważniej monitorować działania lokalnych władz i radnych. Demokracja polega na tym, że wyborcy wybierają spośród siebie ludzi, którzy mają w ich imieniu zarządzać powierzoną substancją. Nie ma podziału na oni i my, jest jeden organizm, który musi dobrze funkcjonować. 

Aby jednak skutecznie zintegrować naszą społeczność trzeba wyznaczyć wspólny cel. Cel, wokół którego skupią się zarówno biznesmeni, społecznicy, urzędnicy, starzy i nowi mieszkańcy. Celem tym jest zrównoważony rozwój Puszczykowa. Jedni nazywają go modernizacją, inni odświeżeniem czy renesansem - wszyscy zgadzają się co do jednego, że Puszczykowo musi zrobić krok naprzód. Nie można modernizować naszego miasta, nie zwracając uwagi na jego główne atuty, czyli lasy, zielone ogrody, zabytki i piękne położenie. Nie można bezrefleksyjnie zastępować łąk asfaltem, drzew murami, a trawy betonem. Z drugiej strony nie można stworzyć w Puszczykowie skansenu, w którym każdy inwestor witany jest widłami. Trzeba zrównoważyć potencjalne zystki i straty, aby przyjąć rozwiązanie optymalne dla miasta.

Proponuję zatem myśleć o rozwoju Puszczykowa w duchu zielonej modernizacji. Jeśli trzeba usprawnić transport i komunikację, to nie poszerzajmy drogi 430 kosztem lasu i ogrodów, ale stwórzmy strategię integrującą transport publiczny, prywatny, kolejowy, rowerowy, autobusowy i samochodowy. Jeśli trzeba polepszyć ofertę handlową, to wybudujmy większe sklepy na skraju miasta i sprowadźmy mniejsze sklepy do centrum zamiast budować markety między ogrodami. Jeśli trzeba poprawić estetykę miasta, to zabrońmy klejenia plakatów na wiatach przystanków i wieszania banerów na płotach i budynkach, wyrzućmy z miasta billboardy i sprzątajmy chodniki przed domami. Jeśli trzeba modernizować linię kolejową, to przypilnujmy, żeby nie wycinano bezmyślnie drzew i nie stawiano obrzydliwych ekranów, ale by zamiast tego zapewniono przejście i przejazd mieszkańcom wszystkich dzielnic Puszczykowa. Jeśli budujemy nowe obiekty sportowe, to postarajmy się racjonalnie planować ich skalę - może zamiast jednej gigantycznej hali widowiskowej za 7 mln, można stworzyć kilka różnorodnych obiektów sportowych, w tym funkcjonalną i nowoczesną salę gimnastyczną? Jeśli już mamy rynek, to może jednak wyrzućmy z niego samochody i zróbmy przyjemną przestrzeń dla kawiarni, restauracji, spotkań towarzyskich i rekreacji. Jeśli centrum jest zatkane samochodami, to poprawmy jego dostępność dla pieszych i rowerzystów, a część funkcji (np. market) spróbujmy zdywersyfikować na obrzeżach miasta.

My nie musimy wymyślać prochu, możemy iść za przykładem podobnych do naszego miasteczek z rozwiniętych krajów Europy. I nie ma co mówić, że nie ma na to pieniędzy. Skoro poszerzenie drogi wojewódzkiej ma kosztować nawet ponad 500 mln złotych, to spokojnie można te pieniądze przeznaczyć na zrównoważony transport. W Holandii i Danii ścieżki rowerowe bywają szersze od ulic dla samochodów, u nas mają czasem szerokość 1 metra. Kto jest bardziej rozwinięty - my czy oni? Największe polskie miasta wygaszają ruch samochodowy w centrum, a Puszczykowo? Robi parking na głównym placu miasta, a do tego zabiera miejsce pieszym i rowerzystom? Kto jest bardziej rozwinięty - Warszawa czy Puszczykowo? Hasło zielonej modernizacji to nie jest pusty slogan, to potrzeba czasu. I nie zrealizuje tego nikt za nas - sami musimy to zrobić. Tak jak krakowianie sami powiedzieli, że wolą metro od igrzysk, tak my powiedzmy, że chcemy modernizacji, ale nie asfaltowo-betonowej tylko nowoczesno-zielonej.

26 komentarzy:

  1. Doskonały tekst! Oby więcej takich na Zielonym Puszczykowie i w Kurierze Puszczykowskim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podzielam zdanie przedmówcy. Znakomity tekst i znakomity wstęp do niego.

      Usuń
  2. Czytam i śmiać mi się chce z tego tekstu bynajmniej z wielu fragmentów.
    Transport publiczny, prywatny zamiast drogi poszerzonej 430 jest to bajka gdyż o ile jakiś % mieszkańców przejdzie na taki transport o tyle nie zmniejszy to ilości samochodów jadących od Śremu, Mosiny, Stęszewa przecież wiele osób z tych okolic musi dojechać do pracy, uczelni itp. nawet na zakupy skoro teraz w modzie duże centra handlowe, więc droga 430 musi być zmodernizowana. Budować sklepy większe na skraju miasta wówczas i tak muszą być drogi dojazdowe do takich sklepów jakieś parkingi dlatego miło będzie jak ktoś podając to jako przykład pokażę dokładnie lokalizację gdzie takie sklepy mogłyby powstać. Można się zgodzić z uporządkowaniem reklam, wszelkiego rodzaju tablic wyznaczyć do tego celu miejsca, ale żyjemy wolnym kraju i każdy ma prawo reklamować swój mniejszy lub większy biznes.
    Można wyrzucić samochody z rynku, ale jaki sens skoro tam nic nie ma nic się nie dzieje nie licząc zwykłego handlu. To nie Poznań, że na rynku będzie knajpka przy knajpce, kawiarenki itp. a to, co powstaje i tak szybko upada. Można na rynku wprowadzić strefę płatną, ale dajmy w zamian coś np. parking bezpłatny pomiędzy komisariatem policji a apteką utwardzony a nie z błotem po deszczu. Wówczas większość ludzi będzie woleć darmowy parking niż płatny bez bywalców Biedronki którzy pozostaną na swoim. Wiaty przystanków oklejone nikomu się to nie podoba, ale zawsze wiadomo, kto nakleja plakat, ogłoszenie poruszyć straż miejską niech podejmie w tym zagadnieniu jakieś kroki pouczenia, mandaty itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawa pierwsza: w języku polskim istnieją dwa słowa, o zupełnie różnym znaczeniu: bynajmniej i przynajmniej. Pan/i niestety myli znaczenie tych słów. Ale to tak tylko przy okazji.

      Ale do rzeczy:
      drogi 430 poszerzać nie trzeba. Czy ktoś widział kiedyś korek w Puszczykowie, nawet w godzinach szczytu z powodu natężenia ruchu? Korki tworzą się w Łęczycy na przejeździe kolejowym (powinien rozwiązać to wiadukt), na źle ustawionych światłach w kierunku na Wiry i później dopiero na światłach w samej Mosinie. Poszerzenie drogi nic nie da. A to że ludzie jadą 10 minut dłużej... Boże drogi, wyjazd z Nowego Jorku w każdą stronę to 8 pasów i korki mają czasami po kilkadziesiąt kilometrów. Czy to znaczy, że pasów powinno być 50? Niestety takie są konsekwencje transportu indywidualnego. Aby w naszym mieście nie potrzeba budować kolejnych parkingów (centrum już zamieniono w jeden wielki parking, współczuję więc tam mieszkającym), trzeba zmieniać przyzwyczajenia i równocześnie tworzyć wygodny transport publiczny. Warto na zakupy 200 metrów jechać rowerem lub iść pieszo. Nie tylko to zdrowiej, ale i ciszej. W Holandii to norma, ale my cały czas chcemy chwalić się swoimi autami. Ale to przejdzie, zacznie modna być jazda rowerem. Aby to przyspieszyć, trzeba propagować zdrowe zachowania. Albo przesiąść się do autobusu.

      Co do sklepów na skraju miast- szkoda dyskusji jeśli ktoś tego nie rozumie. Radzę wyjazd w kierunku cywilizowanych krajów.

      Jeśli zaś chodzi o nasz rynek, to nie dziw, że wszystko upada, poza Biedronką. Jak tam można usiąść i delektować się kawą, skoro co chwila pędzi samochód pod nosem? Kawa w takiej atmosferze nie smakuje. Na pewno tworzenie kolejnego parkinu nie rozwiązuje sytuacji. Miejsc parkingowych nie brak, wystarczy pojechać na ulicę Biedronkową, gdzie zawsze da się zaparkować. Nie zamieniajmy naszego centrum miasta w parking. To uroku żadnemu miastu nie dodaje!

      Usuń
    2. Może się Pan/Pani śmiać, ale będzie to pusty śmiech osoby, która nie chce zrozumieć kierunku w jakim rozwijają się współczesne miasta. Choć anonimowe wyśmiewanie nie jest najlepszym zaproszeniem do dyskusji, to jednak odpowiem na tych kilka zarzutów, a właściwie szkodliwych bzdur:

      Bzdura 1: Nie jest tak, że komunikacja samochodowa jest lepsza od komunikacji publicznej. W dużych aglomeracjach na zachodzie już dawno zauważono, że nie można w nieskończoność poszerzać dróg ponieważ prowadzi to tylko do zwiększenia ruchu samochodowego. Powstaje błędne koło - coraz szersze drogi, coraz więcej samochodów i tak w kółko. Nie da się wybudować tak szerokich dróg, aby zmieściła się coraz to większa ilość samochodów. Zaniechania polskich polityków i samorządowców doprowadziły do upadku transportu publicznego. Rozmawiałem ostatnio z kandydatem na prezydenta Poznania, który jest zafascynowany transportem w Zurychu. W tym bogatym mieście zdecydowanie więcej procentowo ludzi korzysta z komunikacji publicznej niż w dużo biedniejszym Poznaniu. Biedniejsi Polacy preferują zatem dużo droższy transport samochodowy, bo nie wierzą w transport publiczny. Nie wierzą, bo władze nie potrafią zapewnić odpowiedniego standardu. Po prostu trzeba podnieść jakość komunikacji publicznej i wielu ludzi do niej wróci. Tak stało się na zachodzie i północy, tak może być i w Polsce.
      Bzdura 2: Nie ma żadnego powodu, dla którego mieszkańcy Stęszewa i Śremu mieliby korzystać z drogi przez Puszczykowo. Są szybkie drogi na Wrocław i Katowice przechodzące bliżej wspomnianych miast. Droga 430 prowadzi tylko do Mosiny - jednego miasta o wielkości kilkunastu tysięcy mieszkańców, cała gmina po naszej stronie Warty może dojść do 30 tys, ale warto zauważyć, że niekontrolowana rozbudowa tej gminy wcale nie jest korzystna dla aglomeracji - rozbudowa osiedli na obrzeżach miasta jest częścią niekorzystnego procesu suburbanizacji (ten proces doprowadził m.in. do bankructwa potężne miasto Detroit).
      Bzdura 3: Nigdy i nigdzie nie napisałem, że droga 430 nie wymaga modernizacji.
      Bzdura 4: Budowa marketów na obrzeżach miasta to normalna rzecz. Łatwiej tam zapanować nad ruchem samochodowym. W Puszczykowie wszyscy się zgadzają, że terenem pod tego typu inwestycje są działki naprzeciw oczyszczalni ścieków. Być może też dałoby się wkomponować nowe sklepy u zbiegu Poznańskiej, Topolowej i Wysokiej. Nie jest wszakże tak, że muszą to być sklepy o wielkości np. 1200 m. Ofertę handlową mogą poprawić także obiekty mniejsze, ale za to w większej ilości.
      Bzdura 5: To, że żyjemy w wolnym kraju nie oznacza, że każdy może robić, co chce. Nie może zabijać, nie może kraść, nie może wycinać drzew w lesie, nie może zabijać psów na ulicy i nie może niszczyć cennego krajobrazu. To, że polskie państwo nie potrafi jeszcze chronić tego ostatniego nie oznacza, że nie mamy o to zabiegać. Reklama w przestrzeni publicznej musi zostać uporządkowana. To co się teraz dzieje, to nie jest wolność, tylko najgorsza forma anarchii.
      Bzdura 6: Sukces placów i ulic w dużych miastach Polski wziął się stąd, że usunięto z nich samochody. Zrobiono to w Warszawie na Trakcie Królewskim, Placu Zbawiciela. W Krakowie na Małym Rynku i Placu Szczepańskim. W Poznaniu na Wrocławskiej. Gdy wszędzie stały tam samochody, nikt tam nie chciał odpoczywać w ogródkach kawiarnianych i na ławkach - obecnie większość tych miejsc tętni życiem. W Puszczykowie może być tak samo. Tylko kto usiądzie przy kawie na parkingu Biedronki?
      Bzdura 7: Miasto nie będzie ścigać naklejających plakaty na wiatach przystankowych, bo to pracownicy miejscy je najczęściej wieszają. O to, między innymi, apeluję w moimi tekście, aby miasto zaczęło dbać o estetykę naszych ulic i przystanków.
      Bzdura 8: Ciągła rozbudowa parkingów w centrum prowadzi donikąd. Im więcej parkingów, tym więcej ludzi wjeżdża tam samochodem. W większości miast ogranicza się ruch w centrum, robiąc miejsce dla pieszych i rowerzystów. Będę nudny, ale skoro Warszawa może iść tą drogą, to dużo mniejsze Puszczykowo również.

      Usuń
  3. O - nowa wizja - nie będziemy inwestorów witać widłami - łał powiało nowoczesnością - do tego genialna lokalizacja inwestycji w postaci marketu koło oczyszczalni ścieków - to jest tak atrakcyjna lokalizacja, że nie można o niej mówić na głos bo sie tam inwestory zaczną zabijać... Napisał Pan "Jeśli trzeba usprawnić transport i komunikację, to nie poszerzajmy drogi 430 kosztem lasu i ogrodów, ale stwórzmy strategię integrującą transport publiczny, prywatny, kolejowy, rowerowy, autobusowy i samochodowy" nie wiem jak inni ale dla mnie jednoznacznie wynika, że nie jest Pan pewny, czy należy tę trasę modernizować czy nie...
    W ogóle to taki zestaw pobożnych życzeń...
    Sukcesu dużych miast nie przeloży Pan w Puszczykowie z którego większość mieszkańców wyjeżdża do Poznania do pracy a kawiarnia nie utrzyma sie jedynie z weekendowych gości - żadnego gastronomicznego biznesu to Pan z pewnością nie prowadził...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nie wita inwestorów widłami. Mieszkańcy mają jednak prawo sprzeciwiać się inwestycjom, których skala jest dla nich niekorzystna. Dotychczas inwestorzy w ogóle nie brali pod uwagę charakteru Puszczykowa i komfortu życia mieszkańców. Chęć stawiania marketów o wielkości 1200 m pomiędzy domami jednorodzinnymi to kuriozum i co do tego zgadzają się niemal wszyscy. Teren naprzeciwko oczyszczalni jest pod wieloma względami lepszy (nie mówię, że idealny). Jak rozumiem jego jedynym minusem jest zły zapach. Tego zarzutu nie rozumiem, bo zapach w wielu dyskontach i marketach też nie jest przyjemny, a klienci jakoś sobie z tym radzą.
      Co do drogi 430, to napisałem wyraźnie, że zamiast poszerzania jest potrzebna spójna strategia. Jeśli dla Pana/Pani poszerzanie równa się modernizacji, to gratuluję szerokich horyzontów. Modernizacja może wyglądać różnie - możemy zrobić autostradę, a możemy także tak zaplanować ruch i zmodernizować drogę, aby samochody nie stawały w korkach.
      Nie chcę przenosić sukcesu dużych miast do Puszczykowa. Puszczykowo jest dużo ładniejszym miejscem i obroni się samo. Jeśli chodzi o biznes gastronomiczny, to nie prowadziłem jeszcze takiego interesu, ale mam wielu znajomych, którzy otworzyli lokale w miejscach, gdzie nikt nie wróżył im sukcesu. Podstawową sprawą było to, że wybrali miejsce z potencjałem, stworzyli knajpy z klimatem i dopasowane do potrzeb konkretnej grupy docelowej. W Puszczykowie jeszcze nie zauważyłem wielu dobrych przykładów knajp z klimatem i charakterem - do wyjątków można zaliczyć Lokomotywę na dworcu, lodziarnię Kostusiaka (głównie przez historię) i Mipretakę Fiedlerów. To ostatnie miejsce to świetny przykład, jakich kawiarni potrzebuje Puszczykowo. Żywych miejsc z ciekawą ofertą kulturalną.
      Dla Pana/Pani moje poglądy to zestaw pobożnych życzeń, dla mnie to efekt obserwacji ciekawych rozwiązań w innych miastach i długiej analizy walorów Puszczykowa.

      Usuń
    2. Kawiarenka na Rynku też jest przyjemna, ale nieprzyjemnie się siedzi "przy ulicy".
      W pełni podzielam zdanie Pana Marcina, moje przemyślenia idą w tym samym kierunku.

      Agnieszka Konieczna

      Usuń
    3. Tak jak naisałem - Panie Marcinie - jak Pan ma taki genialny pomysł na lokalizacje marketu w Puszczykowie to naprawdę niech Pan uważa bo jeszcze Pana ustrzelą że Pan na taki genialny pomysł wpadł... Słyszałem, że w urzędie już się po tę lokalizację ustawiła kolejka inwestorów musiała interweniować straż miejska...
      Kilku innych odwieziono do szpitala bo ze śmiechu dostali skrętu kiszek!!!
      Ja mam znajomych, którzy mają znajomych, którzy na inwestycjach w gastronomię w martwych punktach przepuścili masę pieniędzy... i niestety pustosłowie marketingowe o konkretnej grupie docelowej tu nie pomoże! Wszystkie 3 wspomniane przez Pana lokale - jedne ciekawe inne mniej - mógłbym dodać kilka innych z poza grona beneficjentów "około wyborczych" których Pan raczy niezauważać z powodów oczywistych - niestety kasy miejskiej nie zapełnią... Podzielam w tym miejscu zdanie Pani Agnieszki i zgadzam się że sensownym ruchem byłoby wyprowadzenie ruchu samochodowego z rynku...
      Nie wiem gdzie Pan wyczytał w moim tekście coś o poszerzaniu trasy 430 - sugeruję czytanie ze zrozumieniem - ja tylko skromnie uważam, że trasę należy obowiązkowo zmodernizować bo po poszerzeniu trasy na terenie Lubonia korki będziemy mieć my - czy Panu sie to podoba czy nie - nie sądzę by był Pan w stanie zawrócić kijem Wartę i zablokować rozwój Mosiny, Drużyny, Rogalina i Rogalinka etc, nie odmieni Pan magicznie świadomości tych ludzi - dlatego mówię, że jest to zestaw pobożnych życzeń...

      Usuń
    4. ...najpierw było słowo a słowo stało się ciałem... Pan ma postawę kapitulacji, antyfaszyści byli nawet wtedy gdy nazizm tryumfował, z komuną i innym oszołomstwem postępowym było i jest tak samo. Udziałem tego grona skupionych na tym blogu jest demaskować oszołomstwo betonowego rozwoju i wskazywać alternatywę co czynią i co przynosi wymierne korzyści które już w tej chwili da się skatalogować.
      .
      Zaś Panu dedykuję ten skecz co już do znudzenia powtarzam:
      Jeden mówi - słuchaj, szambo zalewa nam już usta
      a drugi - cicho siedź nic nie mów bo robisz falę
      ha.ha!

      Usuń
    5. Do Anonima 17.07 godz. 23.28
      1. Przeznaczenie terenów naprzeciw oczyszczalni na usługi (w tym handel) to nie mój pomysł. Taki zapis znajduje się w tworzonym w pocie czoła studium. Na razie nikt przeciw temu nie protestował, więc można podejrzewać, że lokalizacja nie budzi sprzeciwu.
      2. Wymieniłem 3 lokale bezinteresownie - po prostu je lubię. Właścicieli dwóch z nich nawet osobiście nie znam. Faktycznie pominąłem kilka innych, np. Hotelarnię czy Angie, ale nie dlatego, że nie doceniam ich wkładu. Z właścicielami Angie bardzo owocnie współpracowaliśmy w zeszłym roku. Cenię ich wkład w promocję miasta. Insynuacje są nie na miejscu, szczególnie, że nie przytacza Pan/Pani żadnych faktów, a dodatkowo nie podaje swojego nazwiska. Nie rozumiem kompletnie sformułowania "beneficjentów około-wyborczych".
      3. Uważam, że turystyka, gastronomia, rekreacja, sport i kultura to przyszłość Puszczykowa i podobnych miast. Na razie nie przeczytałem w Pana/Pani wypowiedziach żadnego sensownego argumentu przeciw.
      4. Samochody z rynku powinny zniknąć - w tym się zgadzamy.
      5. W Pan/Pani wypowiedzi pojawił się zarzut, że jestem przeciw modernizacji, napisałem zatem, że nie jestem przeciw modernizacji, ale przeciw poszerzeniu. Proste.

      Usuń
    6. Witam po wakacyjnej przerwie...
      Ad 1 - zapisano i zgodnie zmoimi wcześniejszymi wpisami - Aż zabijaja się tam inwestory taka to boska lokalizacja....
      Ad 2 - cóż Pan nie rozumie ale wielu odbiera to tak jak ja... To dla Pana informacja zwrotna że może coś niecos jest już zbyt nachalne...
      Ad 3 - turystyka gastronomia fantastycznie tylko a) są to dziedziny gospodarki najbardziej podatne na kryzysy poza tym nawet ta gastronomia potrzebuje również klientów w 'tygodniu"...
      Ad 4 wspólny 'sukces'
      Ad 5 "jeśli" z czego wynika, że nie jest Pan o tym do końca przekonany - jeżeli Pan już jest przekonany o tym że jednak trzeba to rodzi sie pytanie "jak?" Modernizacja drogi wg Pana powinna wyglądać jak - dostosowanie profilów zakrętów czy pomalowanie pasów na różowo???

      Usuń
  4. Autor artykułu ma wiele racji. Jednak proponuję, by próbował się wydostać z Górnego Puszczykowa komunikacją miejską do Poznania. W weekend stamtąd nie jeździ NIC czyli jest jedynie opcja pójścia pieszo (1,5 kilometra) do przystanku autobusowego, który jeździ raz na godzinę lub w wakacje wcale... lub na dworzec PKP - 3,5 km pieszo lub autobusami, które kursują co godzinę... Robi sie z tego wyprawa kilku godzinna... no i koniec jest taki, że pozostaje samochód, bo stąd wydostanie się w inny sposób jest niemożliwe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzie w wakacje wcale? Jeżdżą wtedy tak samo, jak w inne miesiące.

      Usuń
  5. Pozwolę sobie tylko wtrącić z uwagą jak nijaką argumentację ma normalnie betonowe Puszczykowo.
    Jeden przykład: byłem w ramach plenerowych zajęć w ogródku kawiarnianym na Rynku i po chwili sami studenci zapytali mnie czy nie ma tu innego miejsca bo co chwilę przerywały nam rozmowę przejeżdżające samochody. Jedna ze studentek powiedziała że się boi siedzieć tyłem do nadjeżdżających aut bo ma wrażenie że taki jeden łysy chłystek w kabriolecie co właśnie przejechał kiedyś się zagapi na nogi i dekolt i wjedzie do ogródka w ludzi. Jak na filmach.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo dobry tekst i mam nadzieję, że te postulaty znajdą drogę do wyobraźni mieszkańców. Bo jak widać z komentarzy to nie jest tylko problem rządzących... Nie rozumiem czemu komuś nie pasuje market naprzeciw oczyszczalni - przecież w marketach i tak jest klimatyzacja. Reklamy - ach marzenie, żeby były spójne kolorystycznie, gabarytowo itp. itd. Nie zgodzę się jednak co do plakatów na przystankach - wiele osób (starszych) nie korzysta z internetu, słupy ogłoszeniowe są tak zaklejone że nic nie widać właściwie, a miejsce na przystanku jest dość czytelne. Dla wielu to jedyna forma z jakiej dowiadują się o różnych imprezach. Oczywiście można pomyśleć nad innymi rozwiązaniami. No i nieszczęsny rynek... Pewnie że to żadna radość siedzieć wśród samochodów! Ale gdyby je stamtąd wyprowadzić, to fajnie byłoby spotkać się tam w pubie ze znajomymi :)
    Do tego wszystkiego potrzeba jednak zmiany myślenia MIESZKAŃCÓW!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale po co komu markety 1200mkw? Czy Puszczykowo nie może być wyjątkowe? Żadnych dużych marketów tylko sieć małych do 200mkw sklepów harmonijnie rozmieszczonych na terenie całego miasta. Ja po zakupy chcę chodzić pieszo i na rowerze. Z rzadka tylko wyjątkowo wsiadam do samochodu najczęściej gdy jadę dalej i zakupy robię po drodze albo wracam z pracy lub gdy trzeba przewieźć ciężar. Bądźcie bardziej zdecydowani, żadnych marketów nawet na obrzeżach miasta. Powiedzmy to dobitnie, mieszkańcom nie potrzebne markety tylko inwestorem. Co to jest za napastliwy i upierdliwy lud ten puszczykowski inwest- clas czy oni są na głodzie lania betonu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Puszczykowo jest wyjątkowe. Dostrzega to wielu turystów :)

      Usuń
    3. Tylko Głos Betonowego Puszczykowa nie dostrzega tych turystów.

      Usuń
  8. Z tak zwanym rozwojem w całej Polsce ludzie mają krzyż pański. O komunie pewien literat powiedział Dyktatura Ciemniaków a teraz można powiedzieć Kapitalizm Ciemniaków.

    OdpowiedzUsuń
  9. Panu rozbawionemu z 16 lipca 20.46 szczerze życzymy aby tuż za jego płotem , w samym środku rezydencjonalnej dzielnicy ogrodów z zabudową jednorodzinną wybudowano supermarket plus parkingi, ( a nawet i 3 jak to w ostatnich projektach nasi wizjonerzy-włodarze raczyli wpisać ). Życzymy aby drogi dojazdowe do tych obiektów prowadziły wzdłuż i wszerz jego osiedla. Prześmiewczo mentorski ton przyda mu się gdy za płotem zamiast zieleni i ptaków będzie mu towarzyszyć smród spalin, śmietniki , łomot rozładowywanych samochodów dostawczych od switu do nocy przez 7 dni w tygodniu, czyli wszystko to co tak chętnie wpisywane jest przez tutejszych urzędników jako przynależne, wręcz nieodzowne (!!!)"obszarom zurbanizowanym" i jedynie słusznie pojętemu przez tutejsze władze postępowi cywilizacyjnemu.
    A PANU MARCINOWI SZCZERZE, CHOĆ W ŚWIETLE POWAGI SYTUACJI NIESTETY BEZ UŚMIECHU, DZIĘKUJEMY ZA WSZYTKO CO ROBIŁ , ROBI I MAMY NADZIEJĘ JESZCZE ZROBI W OBRONIE MIESZKAŃCÓW PUSZCZYKOWA PRZED ZALEWEM SIECIÓWEK I ZNISZCZENIEM BEZPOWROTNYM NASZEGO MIASTA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się składa, że obok mnie jest duży sklep a nawet dwa, bo mieszkam w centrum Puszczykowa. Nigdy nie byłem przeciw rozwojowi Puszczykowa i nie będę .Wiele krytyki odnośnie dużych sklepów jednak jak się okazuje każdy tam robi zakupy.Gdyby nie było zapotrzebowania nikt by nie robił zakupów w sklepach typu Biedronka.
      Nikt przecież nie mówi, że ma to być market typu Auchen czy cos podobnego.
      Czym się różni PSS Społem, Arturo od Biedronki,Netto czy np Dino ? Tak samo do tych sklepów potrzeba parkingów tak samo jest tam ruch większy lub mniejszy, ale jest .
      Nikt nie chce niszczyć zieleni, ale bądźmy realistami. Prywatny biznes praktycznie mało, co istnieje a na nowy się nie zanosi . Puszczykowo potrzebuje i będzie potrzebować pieniędzy jak i tego żeby młodzi mieszkańcy pozostali na miejscu nie uciekali do pobliskich miejscowości . Puszczykowo potrzebuje miejsc pracy dla ludzi wieku 20,30,40 lat gdyż w tym wieku dużo ludzi u nas nie ma pracy a z samej turystyki nie ma szans przetrwania.
      Dzisiaj po pracy żeby dotrzeć do Puszczykowa jest problem korek goni korek i nic się nie zanosi ku lepszemu gdyż w koło nas powstają osiedla Komorniki, Krosno,Mosina a na obwodnice nie możemy liczyć więc pozostaje modernizacja 430 . Jak widać społeczeństwo nasze lokalne jest podzielone i ma dwie różne wizje rozwoju Puszczykowa.

      Usuń
    2. Czyli rozwój znaczy więcej Biedronek? Gratuluję. W takim razie jesteśmy najbardziej rozwiniętym krajem na świecie. Ale jeśli sądzi Pan, że dzieci nasze nie będą wyjeżdżać z Polski, bo dostaną pracę na umowę zlecenie za 1300zł/ miesiąc w Biedronce, to sądzę, że jest Pan w małym błędzie. I jeśli Pan może powiedzieć ile pieniędzy jest dla miasta z tego, że jest tu Biedronka, to proszę o odpowiedź.
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Jemu wuj Leszek kazał siać lamenty jakie nieszczęśliwe jest to miasto bez rozwoju a to może oznaczać preludium do lania betonu na Magazynowej pod jakiś Lidl, Netto czy coś w tym stylu.

      Usuń
  10. Temu Panu i Urzędowi w Puszczykowie.

    Po co te tereny budowlane?

    Jak ważna jest zieleń? Kliny zieleni przewietrzają miasto, kształtują korzystny dla zdrowia mieszkańców mikroklimat. Warunkiem ich właściwego funkcjonowania jest zachowanie ciągłości przestrzennej. Miasta rozwijające się w sposób racjonalny i zrównoważony traktują zieleń jako priorytet w zarządzaniu przestrzenią. W Europie i Ameryce popularność zyskuje pojęcie zielonej infrastruktury, która przenika miasto w skali makro i mikro, przybierając postać różnorodnych terenów aktywnych biologicznie.

    Cały tekst: http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,16354072,Architekt_krajobrazu__Poznan_traci_szanse_na_dobra.html#ixzz385hwV4Xv

    OdpowiedzUsuń