Szukaj na tym blogu

wtorek, 12 listopada 2013

Stacja Niepodległość

Pociąg retro na stacji w Puszczykowie.
Fot. Agnieszka Konieczna
Maciej Krzyżański*
11 listopada 2013 roku dzień był trochę zimny, mglisty, jesienny. Jak zwykle w całej Polsce odbywało się Święto Niepodległości. W Poznaniu przez ulicę św. Marcin przeszła parada na czele z patronem ulicy. W Warszawie poszło z dymem kilka samochodów, budynków i instalacji, a poza ptakami w powietrzu unosiła się kostka brukowa. Przez Puszczykowo i Puszczykówko przemknął pociąg MARCIN, który pędził z Leszna do Poznania, buchając przy tym parą i dymem na wszystkie strony świata. 

Na peronie stacji Puszczykówko zgromadziło się około trzydzieści osób. Większość była uzbrojona w aparaty fotograficzne. Pociąg miał przyjechać o godzinie 10.55, jednak spóźnił się około dziesięć minut. W oddali widać było kłęby dymu i charakterystyczny hałas wydawany przez lokomotywę. Wszyscy skoncentrowali uwagę na torach, po których mknął niczym błyskawica majestatyczny MARCIN. Zanim zdołaliśmy się nacieszyć jego widokiem, odjechał w kierunku Poznania. Z relacji wiem, że osoby, które poszły na stację w Puszczykowie miały większe szczęście, bo lokomotywa zatrzymała się tam na pół minuty. W przyszłości można poprosić kolejarzy o zatrzymanie parowozu w Puszczykówku na chociażby 10 minut. Pozwoli to na spokojne zrobienie zdjęć i poczucie przez chwilę dawno minionych czasów. 

I na stacji w Puszczykówku. Fot. Włodzimierz Kowaliński
Przypomnijmy, że W latach 1856 -1965 do Puszczykowa i Puszczykówka kursowały parowozy. To dzięki nim nasza miejscowość rozkwitła jako letnisko i najpopularniejszy kurort Poznania. Wycieczkowicze mogli w krótkim czasie, dostać się z centrum miasta do przepięknych i niezwykle cennych przyrodniczo terenów. Puszczykowo zwane było perłą krajobrazu Wielkopolski. W wyniku elektryfikacji linii Poznań-Wrocław magia podmiejskich podróży zmalała. Dzisiaj niezwykle rzadko możemy cieszyć się widokiem parowozu na naszych stacjach.

Chciałem podziękować wszystkim, którzy przybyli na perony w Puszczykowie i Puszczykówku. Dzięki wspaniałemu towarzystwu, radość z oglądania parowozu MARCIN byłą jeszcze większa. Miejmy nadzieję, że w przyszłości będziemy mieć więcej okazji do oglądania tak fantastycznych maszyn w naszym mieście. Zachęcam jednocześnie do dzielenia się fotografiami i filmami wykonanymi podczas przejazdu parowozu.

Nie tylko parowóz robił wrażenie, stare wagony również.
Więcej zdjęć z przejazdu pociągu przez Puszczykowo  w galerii na Facebooku.


*Maciej Krzyżański - puszczykowski historyk, autor pracy magisterskiej o historii naszego miasta, publikuje teksty historyczne i publicystyczne na łamach puszczykowskich gazet, we współpracy z punktem Eko-Info zorganizował serię spacerów, podczas których pokazywał najciekawsze budynki i miejsca w Puszczykowie.

sobota, 9 listopada 2013

Niepodległość pełną parą

Maciej Krzyżański*

Parowóz z Wolsztyna na stacji
w Puszczykówku. Fot. Mateusz Krześlak
W najbliższy poniedziałek przypada 11 listopada – Narodowe Święto Niepodległości. Polska cieszy się z odzyskania niepodległości po 123 latach zaborów. W telewizji jak zwykle będzie nadawana defilada z Warszawy, a w Poznaniu jak zwykle będzie parada na cześć imienin ulicy św. Marcin. Wszyscy możemy cieszyć się smakiem przepysznego rogala oraz dniem wolnym! 

Przez Puszczykowo przemknie Retro Skład. Wiadomość ta dotarła do mnie dzięki stworzeniu wydarzenia na Facebooku przez Mateusza Krześlaka. Warto zacytować stronę internetową, zajmującą się turystyką kolejową (http://www.turkol.pl/): „Zapraszamy serdecznie do odbycia podróży 11 listopada jednym z zabytkowych pociągów retro ciągniętych przez parowóz Ol49 z wolsztyńskiej parowozowni. Na trasie z [...] Leszna do Poznania pasażerów zabierze pociąg MARCIN (z dodatkową możliwością przejazdu na trasie Leszno - Wschowa - Leszno). [...]uruchomione zostaną [...] pociągi turystyczne. Składy będą zestawione z zabytkowego parowozu z wolsztyńskiej parowozowni oraz przedwojennych, dwuosiowych wagonów pasażerskich”.

Zabytkowy skład będzie można zobaczyć w na stacji w Puszczykowie i Puszczykówku. Niestety pociąg nie zatrzyma się u nas. Więc będzie tylko chwila na podziwianie staroświeckiego parowozu w naszym mieście. Warto być bardzo punktualnym. Podaję rozkład jazdy z Leszna do Poznania, zatwierdzony przez PKP PLK. Pociąg wyruszy o godzinie 8.05 z stacji Leszno. W Mosinie lokomotywa zagości o godzinie 10.53. W Puszczykówku i Puszczykowie możemy się spodziewać pociągu przed godziną 11, więc lepiej przyjść na peron około godziny 10.55. 

Złote czasy puszczykowskiego letniska nierozerwalnie
związane są z rozwojem kolei.
W latach 1856 -1965 do Puszczykowa i Puszczykówka kursowały parowozy. To dzięki nim nasza miejscowość rozkwitła jako letnisko i najpopularniejszy kurort Poznania. Wycieczkowicze mogli w krótkim czasie, dostać się z centrum miasta do przepięknych i niezwykle cennych przyrodniczo terenów. Puszczykowo zwane było perłą krajobrazu Wielkopolski. W wyniku elektryfikacji linii Poznań-Wrocław magia podmiejskich podróży zmalała. Dzisiaj niezwykle rzadko możemy cieszyć się widokiem parowozu na naszych stacjach. Dlatego proponuje udanie się dużej ilości obywatelami Puszczykowa wraz z aparatami właśnie 11 listopada 2013 roku i zrobienie zdjęcia pięknemu parowozowi. Możemy przez chwilę poczuć magię dawno minionych czasów. Zwłaszcza, że to ostatnia okazja, bo w przyszłym roku perony w Puszczykowie i Puszczykówku zostaną rozebrane i zunifikowane z innymi stacjami w Polsce.

*Maciej Krzyżański - puszczykowski historyk, autor pracy magisterskiej o historii naszego miasta, publikuje teksty historyczne i publicystyczne na łamach puszczykowskich gazet, we współpracy z punktem Eko-Info zorganizował serię spacerów, podczas których pokazywał najciekawsze budynki i miejsca w Puszczykowie.

piątek, 8 listopada 2013

Relacja z otwartego spotkania SPP

Maciej Krzyżański*

W ostatni wtorek 5 listopada odbyło się otwarte spotkanie Stowarzyszenia Przyjaciół Puszczykowa, na którym omawiane były dwa tematy, które są niezwykle ważne dla przyszłości Puszczykowa i jego mieszkańców. Pierwszy z nich to była sprawa budowy bardzo dużych marketów przy ulicy Dworcowej, Moniuszki i Solskiego. Drugą sprawą było omówienie pomysłu Starosty, który zakłada sprzedaż części majątku szpitala na rzecz budowy sali operacyjnej. 

Mieszkańcy ulicy Solskiego nadal walczą z planami
budowy dużych marketów. Fot. M. Krzyżański
W pierwszej kolejności omówiono sprawę marketów w Puszczykówku. Na spotkanie Stowarzyszenia Przyjaciół Puszczykowa przybyli reprezentanci rodzin, których domy sąsiadują z inwestycjami. Przyszła również pani prezes „Społem” Puszczykowo. Przybliżono słuchaczom sprawę inwestycji na obszarze między ulicą Dworcową a Solskiego. Inwestor w miejscu fabryki chrupek chce postawić sklep sieciowy, który jest stanowczo za duży jak na Puszczykówko. W najbliższej okolicy planowane są również dwa bardzo duże sklepy! Wprowadzenie pomiędzy domy marketu sieciowego jest niezwykle niekorzystne dla ludzi mieszkających w okolicy. Zwiększy się ruch samochodowy, hałas i inne niekorzystne czynniki. Ulica Solskiego nie jest w ogóle przygotowana na obsługę obiektu handlowego. Mieszkańcy zaproponowali wytyczne do planu zagospodarowania przestrzennego, na które Urząd Miasta nie udzielił odpowiedzi. Miasto pozostaje głuche na konstruktywne propozycje obywateli i sprzyja głównie inwestorom. Pomysł budowy sklepów nie jest zły, bo pozwoli mieszańcom na zakup towarów tanich i dobrej jakości. Budowa nowych obiektów handlowych w Puszczykowie, jest konieczna, bo pozwala na konkurencję. Przyczynia się to do obniżenia cen. Dzięki temu zostaje więcej pieniędzy w naszych portfelach. Jednak nie można pozwolić na lokalizację trzech olbrzymich marketów sieciowych w jednym miejscu! Budżet miasta Puszczykowa będzie musiał opłacić budowę nowych dróg oraz naprawiać stare drogi rozjechane przez samochody dostawcze, co powoduje olbrzymie koszty. Pamiętajmy, że miejskie pieniądze to nasze pieniądze. Niedaleko planowanych inwestycji są zlokalizowane szkoły i zwiększenie ruchu samochodowego spowoduje niebezpieczeństwo dla dzieci. Dodajmy, że przez budowę trzech dużych sklepów mieszkańcy Puszczykówka i Niwki będą musieli każdego dnia stać w korkach przed przejazdem kolejowym. 

Na zebraniu była pani prezes „Społem” Puszczykowo. Powiedziała, że „Społem” cieszy się 60 letnią tradycją działalności na rzecz naszego miasta. Podkreśliła, że olbrzymie sklepy sieciowe nie płacą podatków w Puszczykowie, tylko w miejscach, gdzie mają główną siedzibę. Za to Społem uiszcza w każdym roku 70 tysięcy zł z tytułu posiadanej ziemi oraz przeróżne podatki w tym podatek akcyzowy w wysokości 25 tysięcy złotych. Spółdzielnia zatrudnia ludzi z Puszczykowa i opiekuje się byłymi pracownikami będącymi już na emeryturze. Dodała, że Społem Puszczykowo jest rodzimą firmą. Spółdzielnia ma zamiar w miejscu sklepów przy ulicy Dworcowej postawić nowe budynki, które będą dużo bardziej estetyczne od obecnie istniejących. 

Kolejną sprawą omawianą na zebraniu była sytuacja mieszkańców bloku przy ul. Kraszewskiego 6, którzy zamieścili list w ostatnim „Kurierze Puszczykowa”. Budynek, w którym mieszkają został zbudowany w roku 1981. Od tego czasu nie przechodził remontów. Przez pierwsze dziesięciolecia swojego istnienia pełnił funkcję hotelu dla personelu szpitala. Przez to nie spełnia standardów wymaganych od budownictwa mieszkaniowego. Przykładem może być brak kuchni w poszczególnych mieszkaniach. Czynsz jaki płacą mieszkańcy wynosi 600 złotych miesięcznie. Nie ma jednak funduszu remontowego i kwota zasila konto szpitala. Sami mieszkańcy bloku na zebraniu mówili, że wnieśli cegiełkę do odnowy szpitala, a sami nic nie dostali w zamian. Warto przytoczyć fragment listu, wydrukowanego w „Kurierze”: „Łza się w oku kręci... W 2004 roku, kiedy właśnie ta obecna spółka przejęła szpital, pracownicy podpisali umowę pozasądową zrzekając się odsetek na rzecz szpitala [...] Było to „być albo nie być” szpitala” 

Zaproponowano wykup mieszkań po 2.400 złotych za metr kwadratowy. Jest to bardzo wysoka cena. Budynek przy ul. Kraszewskiego 6 jest zamieszkany przez około sto rodzin, które są częścią społeczności. Niektóre osoby dostają dofinansowanie z MOPS-u na utrzymanie, nie stać ich zatem na wykup bardzo kosztownych mieszkań. Warto dodać, że duża cześć lokatorów pracuje w szpitalu i służy codzienną ciężką pracą miastu i powiatowi. Mieszkańcy bloku zwracają uwagę, że „w bloku mieszkają emeryci, pracownicy szpitala z rodzinami, matki wychowujące samotnie dzieci. Jeżeli znajdą się chętni na mieszkania my będziemy musieli je opuścić”. Spotkali się z burmistrzem miasta Puszczykowa, który powiedział wedle relacji, że „nic w tej sprawie nie może zrobić”. Na Sesji Rady Miasta dotyczącej przyszłości mieszkańców bloku przy ul. Kraszewskiego 6, przeprowadzono tylko krótką dyskusję na temat szpitala, wspominając niewiele o losie mieszkańców. Przykre to, szczególnie w porównaniu z czasem jaki Radni poświęcają drobnym sprawom takim jak nazwa ulicy. 

Mieszkańcy bloku przy ul. Kraszewskiego 6 chcą realnej ceny za mieszkania, które teraz zajmują. Należy pamiętać, że nieruchomość jest w stanie tragicznym. Drugim postulatem jest ustanowienie wspólnoty mieszkaniowej oraz wprowadzenie składek na fundusz remontowy, który pozwoli rozpocząć najpilniejsze roboty. Miejmy nadzieję, że władza wreszcie zacznie myśleć o ludziach zamieszkujących Puszczykowo. Szkodliwym jest również pośpiech z jakim administracja rozpatruje szczególnie ważne sprawy. Miejmy nadzieję, że lokatorzy bloku z pomocą obywatelskich środowisk Puszczykowa, zdołają się obronić przed bezduszną władzą. Nasze środowisko zawsze będzie wspierać mieszkańców Puszczykowa, bo przecież ludzie są najważniejsi!

*Maciej Krzyżański - puszczykowski historyk, autor pracy magisterskiej o historii naszego miasta, publikuje teksty historyczne i publicystyczne na łamach puszczykowskich gazet, we współpracy z punktem Eko-Info zorganizował serię spacerów, podczas których pokazywał najciekawsze budynki i miejsca w Puszczykowie.

czwartek, 7 listopada 2013

Chrońmy Puszczykowo - perłę krajobrazu

Maciej Krzyżański*

W najnowszym numerze „Kuriera Puszczykowskiego” przypominam artykuł Adama Wodziczki – profesora Uniwersytetu Poznańskiego - opublikowany w „Kurierze Poznańskim” w roku 1937. Puszczykowo i Puszczykówko funkcjonowało w tamtym roku już czterdziesty rok jako największa miejscowość wycieczkowa Wielkopolski i jako jedna z największych w Polsce. Od początku II Rzeczpospolitej Puszczykowo i lasy je otaczające było tematem licznych konferencji naukowych odbywających się na Uniwersytecie Poznańskim oraz licznych artykułów w prasie. Sława naszej miejscowości mogła być porównana jedynie do Zakopanego i Sopotu. 

W celu uchronienia Puszczykowa przed różnymi zagrożeniami w latach trzydziestych postanowiono utworzyć Wielkopolski Park Narodowy, który zabezpieczałby lasy i tereny cenne krajobrazowo, a z samego Puszczykowa postulowano utworzyć miejscowość uzdrowiskową. Aby kontrolować rozwój naszej miejscowości najwybitniejsi obywatele Poznania i Puszczykowa powołali „Stowarzyszenie Miłośników Puszczykowa, Puszczykówka i okolicy”. Prezesem organizacji w roku 1937 był Czesław Michalski – wójt Puszczykowa, wiceprezesem Stanisław Cofta, skarbnikiem - puszczykowski przedsiębiorca Erazm Janaszek. Członkiem Stowarzyszenia był również Cyryl Ratajski – prezydent miasta Poznania. 

W racjonalnym rozwoju Puszczykowa zjednoczyły się – w tym właśnie czasie -władze gminy, przedsiębiorcy i zwykli obywatele. W ten sposób utworzono nowe miejsca pracy w pensjonatach, restauracjach, sklepach ośrodkach wypoczynkowych i sportowych. Wszystkim zależało na utrzymaniu estetycznego wyglądu ulic, ścieżek i budynków, gdyż przyciągało to wycieczkowiczów. Letnisko Puszczykowo było dobrem wszystkich obywateli, dzięki nadzwyczajnym warunkom krajobrazowym i klimatycznym. Zrodzona wtedy sława Puszczykowa trwa nadal. 

Stare Zakole Warty. Fot. M. Krzyżański
Dzisiaj Puszczykowo utrzymało swój wybitnie piękny charakter. Otaczają nas lasy utworzonego w 1957 roku Wielkopolskiego Parku Narodowego. W wyniku nieprzemyślanej polityki w latach dziewięćdziesiątych, wyodrębniono naszą miejscowość z Wielkopolskiego Parku Narodowego, przez co straciliśmy wyjątkowy status miejscowości leśnej. Wiele obiektów i terenów, które dzisiaj mogłyby służyć miastu zostało sprzedanych lub udostępnionych firmom prowadzącym działalność produkcyjną,co zakłóciło spokój mieszańców. Jednak w wyniku działalności obywatelskiej mieszkańcy Puszczykowa w ostatnich latach zdołali obronić Zakole Warty oraz odeprzeć pomysły strefy przemysłowej przy ulicy Moniuszki. Dzięki harmonijnej współpracy obywateli, samorządu i instytucji rządowych zdołano wyremontować dworzec kolejowy w Puszczykówku. Miejmy nadzieję, że w przyszłości taka współpraca będzie kontynuowana. 

Musimy zachować Puszczykowo – perłę naszego krajobrazu.
Prof. dr Adam Wodziczko**
Szpital w Ludwikowie. Fot. M. Krzyżański

Okolica Puszczykowa, Puszczykówka i Ludwikowa – to najpiękniejszy zakątek ziemi wielkopolskiej, prawdziwa perła krajobrazu Wielkopolski, teren najciekawszy pod względem przyrodniczym i najciekawszy pod względem turystycznym. Toteż od lat kilkunastu zwracam uwagę czynników decydujących, że teren ten, który jak żaden inny w Wielkopolsce nadaje się na stworzenie Wielkopolskiego Parku Narodowego, który mógł trwale służyć „dla zdrowia i zdrowotności ludności”.

Mimo licznych trudności, jak np. ze strony Związku Kas Chorych, który rozbudował w Ludwikowie szkodliwe dla otoczenia Sanatorium dla gruźliczych lub Fundacji Kórnickiej, która odmówiła wcielenia lasów Trzebiatowskich nad jeziorem Góreckim do projektowanego Parku Narodowego, udało się osiągnąć na tym polu pewne konkretne rezultaty, a to dzięki decyzji Ministerstwa Rolnictwa, które uznało lasy państwowe Puszczykowa i Ludwikowa o obszarze 1189 hektarów za rezerwat przyrodniczy i stworzyło tym podstawę pod realizację Wielkopolskiego Paku Narodowego.

Obok zachowania pierwotnej przyrody, dalszym najważniejszym problemem terenu jest racjonalny rozwój osiedli w Puszczykowie i Puszczykówku, które posiadają idealne warunki predysponujące je na jedno z najważniejszych uzdrowisk leśnych kraju. Położone nad błękitną wstęgą Warty na zdrowej, suchej i piaszczystej glebie, otoczonej gęstym płaszczem sosnowych lasów Parku Narodowego z nader dogodną komunikacją z Poznaniem [...], te tonące w sadach i ogrodach osady przedstawiają doskonały przykład, jak powinny wyglądać spokojne harmonijnie z przyrodą kulturalne osiedla, których tak stali mieszkańcy, jak liczni letnicy i wycieczkowcy odnajdywać mogę zdrowie i radość życia.


Puszczykowski krajobraz nieopodal mostu do Rogalinka.
Fot. M. Krzyżański
Ale zarówno pięknej przyrodzie, jak dalszemu rozwojowi tych uroczych osiedli, grozić mogą różne niebezpieczeństwa, jeżeli mądra i przewidująca opieka nie będzie umiała ich usunąć. Toteż z uznaniem należy podnieść inicjatywę Stowarzyszenia Miłośników Puszczykowa, Puszczykówka i okolicy, że zamierza informować społeczeństwo o potrzebie tego dla Poznania i Wielkopolski cennego terenu i współpracować nad jego harmonijnym rozwojem.

Poniżej przedstawiam kilka postulatów, realizacji których wydaje mi się szczególnie pilną.

1.Przede wszystkim należy dążyć do najrychlejszego realizacji Wielkopolskiego Parku Narodowego, gdyż wycięcie lasów lub zeszpecenie krajobrazu nie tylko zniszczyłoby walory uzdrowiskowe terenu, lecz również wyrządziło niepowetowaną szkodę interesom higienicznym i kulturalnym Poznania i Wielkopolski. […]


2.Dalszym pilnym postulatem jest sporządzenie racjonalnego planu zabudowy Puszczykowa i Puszczykówka, bez którego celowy rozwój tych osiedli będzie stale zagrożony. Plan regulacyjny musi nawiązywać do plany regionalnego Poznania, aby wszystkie walory okolicy zostały w pełni zachowane i wyzyskane tak w interesie stałych mieszkańców miasta Poznania, dla którego pełni ono rolę płuc oraz dla całej Wielkopolski. [...]

3.Wreszcie nie mniej ważny i oczywisty jest postulat, by Puszczykowo wraz z Puszczykówkiem uzyskało charakter uzdrowiska, a więc specjalny statut, wyodrębniający osiedla z gminy zbiorowej i pozwalający Zarządowi na zwrócenie specjalnej uwagi na zabiegi higieniczne (np. zwalczanie kurzu na szosach), utrzymywanie czystości w lasach i troskę o i estetyczny wygląd całości.

Jak widzimy z rozwojem okolicy Puszczykowa, Puszczykówka i Ludwikowa wiąże się splot różnorodnych interesów i tylko zgodna współpraca czynników państwowych, samorządowych i społecznych zapewnić jej może trwały harmonijny rozwój.

Zakole Warty w Puszczykówku. Fot. M. Krzyżański
*Maciej Krzyżański - puszczykowski historyk, autor pracy magisterskiej o historii naszego miasta, publikuje teksty historyczne i publicystyczne na łamach puszczykowskich gazet, we współpracy z punktem Eko-Info zorganizował serię spacerów, podczas których pokazywał najciekawsze budynki i miejsca w Puszczykowie.

**Prof. dr Adam Wodziczko (1887-1948) - naukowiec zajmujący się anatomią i fizjologią roślin, wieloletni pracownik Uniwersytetu Poznańskiego, propagator ochrony przyrody, inicjator powstania trzech Parków Narodowych: Wielkopolskiego, Wolińskiego i Słowińskiego.

niedziela, 3 listopada 2013

Porozmawiajmy o marketach i szpitalu

Czy mieszkańcy ul. Solskiego są skazani na sąsiedztwo
dwóch ogromnych marketów? Fot. M. Krzyżański
W najbliższy wtorek odbędzie się comiesięczne otwarte spotkanie Stowarzyszenia Przyjaciół Puszczykowa. O godzinie 18.00 zapraszamy do sali na parterze budynku Biblioteki Miejskiej przy ul. Wysokiej 1 (budynek starej szkoły).

Jak zwykle omawiane będą najważniejsze dla mieszkańców sprawy. Niestety, w ostatnim czasie nie brakuje bulwersujących tematów, wśród których na pierwszy plan wysuwają się:
  • plany budowy dwóch bardzo dużych marketów w okolicach ulicy Dworcowej,
  • pomysł Starosty, aby z na bazie majątku Szpitala utworzyć spółkę, której celem ma być wyprzedaż należących do szpitala działek oraz budynków (zachęcamy do przeczytania listu mieszkańców przyszpitalnego bloku)
Jeśli chodzi o markety przy Dworcowej, to napisaliśmy już na temat bardzo dużo. Jak na razie nic nie zostało przesądzone, ale postawa władz miejskich oraz radnych nie pozwala patrzeć z optymizmem w przyszłość. 

Przypomnijmy zatem raz jeszcze, że przeciw uchwaleniu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, który pozwoli na budowę dwóch obiektów handlowych, z których każdy będzie mógł mieć ponad 1000 metrów kwadratowych, protestują mieszkańcy okolicznych ulic (szczególnie ul. Solskiego) oraz wspierające ich puszczykowskie stowarzyszenia (Stowarzyszenie Przyjaciół Puszczykowa, Stowarzyszenie Ochrony Krajobrazu i Tradycyjnego Charakteru Puszczykowa i Mosiny) i media (blog Zielone Puszczykowo, miesięcznik „Kurier Puszczykowski“). 

Przeciwnicy marketów przygotowali rzetelne opracowanie zawierające wytyczne do miejscowego planu, które przekazano burmistrzowi i radnym. Ponieważ do tej pory nie doczekali się odpowiedzi, redakcja Zielonego Puszczykowa postanowiła wystosować do burmistrza i radnych listy zawierające jedno proste pytanie: czy jest Pan/Pani za czy przeciw budowie marketów o powierzchni większej niż 300 metrów kwadratowych na terenie między ulicami: Dworcową, Solskiego i torami kolejowymi? Jak tylko spłyną odpowiedzi, opublikujemy je na blogu. 

Teren firmy Boltex między ulicami Dworcową a Solskiego
nie jest dobrą wizytówką miasta. Budowa w tym miejscu
ogromnego marketu nie poprawi jednak sytuacji, a
nawet ją pogorszy. Fot. M. Krzyżański
Dla tych, którzy jeszcze nie mają wyrobionego zdania w tej kwestii, przypominamy najważniejsze argumenty przeciw budowie dużych obiektów handlowych w Puszczykowie:

1. Argument komunikacyjny: powstanie dwóch dużych marketów w niewielkiej odległości od siebie i przy ulicach kompletnie do tego nieprzystosowanych musi doprowadzić do paraliżu komunikacyjnego w najbliższej okolicy. Zarówno ulica Moniuszki, gdzie ma podobno powstać market Netto jak i ulica Solskiego, gdzie ma być wjazd do marketu Lidl, nie są nawet przystosowane do wzmożonego ruchu lokalnego, a o obsłudze ruchu związanego z funkcjonowaniem dwóch dużych centrów handlowych nie ma nawet co marzyć. Budowa marketów uderzy w komfort życia nie tylko mieszkańców ulic Dworcowej, Moniuszki i Solskiego, ale wszystkich, którzy mieszkają przy drogach prowadzących do tego fragmentu miasta (np. ul. Kasprowicza, Piaskowa, 3 maja etc.)

2. Argument ekonomiczny: miasto nie będzie miało żadnych zysków z budowy marketów wielkich sieci handlowych. Sieci te do kasy miasta odprowadzają tylko podatek gruntowy, a podatki od uzyskanego przychodu płacą w miejscu siedziby firmy. Dla miasta korzystniej jest, gdy funkcjonują w nim sklepy, których właściciele płacą podatki na miejscu (np. małe sklepy, sieć Społem, sieć Arturo). Dla nikogo nie jest tajemnicą, że lokalne sklepy nie wytrzymają konkurencji z dużymi sieciami. Miasto poniesie koszty związane z funkcjonowaniem niezbędnej dla dużych sklepów infrastruktury (drogi i ich remonty zpowodu wzmożonego ruchu), a nie uzyska w zamian nic.

3. Argument wizerunkowy: Puszczykowo powinno się promować jako zielone miasto, idealne na wycieczki rowerowe, spacery i weekendową rekreację, jako miejsce wypoczynku i serce Wielkopolskiego Parku Narodowego. Możemy się pochwalić piękną przyrodą, oryginalną architekturą i ciekawą historią. Unikatowy charakter i krajobraz Puszczykowa to największa wartość, jaką posiadamy. Niszcząc je, niszczymy szansę na harmonijny rozwój miasta. Nigdy nie wygramy ilością marketów z Komornikami i Luboniem, nie wyprzedzimy Mosiny w ilości osiedli, ale możemy być dla ich mieszkańców miejscem, do którego chcą przyjeżdżać po ciszę i spokój.

4. Argument społeczny: nasze miasto po wybudowaniu dwóch dużych marketów będzie rekordzistą w skali kraju, jeśli chodzi o powierzchnię handlową przypadającą na jednego mieszkańca. Przez moment konsumenci będą się cieszyć większym wyborem i niższymi cenami. Do czasu jednak. Większość sklepów i lokali nie wytrzyma konkurencji Lidla, Netto i Biedronki. Już teraz wiele lokali użytkowych stoi pustych, bo interesy w Puszczykowie bardzo ciężko się prowadzi. Po kilku latach możemy zostać z trzema sieciowymi marketami, masą pustostanów, sporą grupą nowych bezrobotnych (sieciówki wszystkich nie zatrudnią) i sznurami samochdów korkującyh wąskie puszczykowskie ulice. Utrzymanie konkurencyjności drobnego handlu oraz małych przedsiębiorstw jest dla Puszczykowa bardziej istotne niż dla wielu innych miast. Nasze miasto nie utrzyma się dzięki marketom, tylko dzięki swojemu unikatowemu położeniu i usługom związanym z turystyką, rekreacją, kulturą etc.

Spokojna ulica Moniuszki zamieni
się w ruchliwą arterię prowadzącą
do marketów. Fot. M. Krzyżański
5. Argument urbanistyczny: zbiera wszystkie w jedno. W Puszczykowie nie powinno się stawiać obiektów wielkopowierzchniowych i zwartej zabudowy. Zasady te zostały dotychczas złamane 2 razy. Pierwszy raz w latach 70., gdy zbudowano Szpital Kolejowy, a drugi raz, w latach 90., gdy postawiono kuriozalny rynek u zbiegu ulicy Kościelnej i Poznańskiej. Po latach widać, że obie decyzje były chybione. Pacjenci z całego powiatu są skazani na niewygodne podróże do szpitala położonego z dala od wygodnych szlaków komunikacyjnych (nawet do stacji PKP jest ponad kilometr), natomiast kłopoty z utrzymaniem placówki starosta chce rozwiązać kosztem okolicznych działek i kolejnej, szkodliwej rozbudowy miasta. Natomiast rynek przy Poznańskiej pokazał w całej rozciągłości bezsens budowania centrów handlowych w siatce wąskich ulic. Wszystkie okoliczne ulice zamieniono w parkingi, piesi prawie nie mają którędy chodzić, a sklepy (poza Biedronką i nielicznymi wyjątkami) i tak prosperują kiepsko. W związku z kiepskim funkcjonowaniem rynku nawet nie wybudowano wszystkich kamienic, a jedną z nich musiało miasto odkupić na bibliotekę. Budowa dużych marketów przy ul. Dworcowej, jeśli zostanie zrealizowana, ma szansę dołączyć do tej osobliwej galerii puszczykowskich pomyłek.

Więcej o problemach mieszkańców ulic Moniuszki, Solskiego i Dworcowej we wcześniejszych tekstach: 
O planach związanych ze szpitalem można przeczytać w tekstach:

Co z mieszkańcami bloku przy szpitalu?

W odróżnieniu od szpitala, budynek hotelu nie
był remontowany od momentu wybudowania. Pomimo
tego Starosta dyktuje bardzo twarde warunki wykupu
mieszkań. Fot. M. Krzyżański
Do puszczykowskich domów trafił już październikowy numer "Kuriera Puszczykowskiego". Ukazał się w nim ciekawy list od mieszkańców bloku należącego do szpitala. Jak informowaliśmy, Starosta Jan Grabkowski chce budynek oraz przyszpitalny park sprzedać, aby m.in. rozbudować blok operacyjny. Sprzedażą majątku szpitalnego ma się zająć specjalnie powołana spółka. Budynek tzw. hotelu pielęgniarskiego miałaby przejąć wspólnota mieszkaniowa założona przez obecnych mieszkańców. Jak to wygląda w praktyce piszą sami mieszkańcy w liście, który został opublikowany pt. "Jak potoczą się losy mieszkańców bloku przy ul. Kraszewskiego 6?" O sprawach związanych ze szpitalem będziemy rozmawiać już we wtorek na otwartym spotkaniu Stowarzyszenia Przyjaciół Puszczykowa.

Sierpień – miesiąc odpoczynku, wakacje i nagle wiadomość, która dociera do mieszkańców bloku nr 6 w Puszczykowie: o sprzedaży mieszkań w naszym bloku!

Dowiedzieliśmy się o tym od personelu szpitala, który został poinformowany przez ordynatorów. Na zebraniu ordynatorów informację o sprzedaży mieszkań i działek wokół szpitala przekazał Starosta. Zorganizowaliśmy spotkanie mieszkańców i wystosowaliśmy pismo 16.9.2013 do Biura Zarządu Szpitala, na które do dnia dzisiejszego (15.10.2013) nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

W poniedziałek 30.9.2013 z zaskoczenia w skrzynkach pocztowych pojawiły się kartki informujące o spotkaniu z Zarządem Szpitala w środę 2.10.2013 o godz. 11.00. Na zebraniu wiceprezes potwierdził informację o sprzedaży mieszkań. Powstaje nowa spółka (są w niej pracownicy szpitala), która ma przejąć nasz budynek. Do końca roku pozostajemy na dotychczasowych warunkach, po nowym roku będą rozmowy z mieszkańcami o warunkach sprzedaży. Tym, których będzie stać na wykup to dobrze, a co z innymi? W bloku mieszkają emeryci, pracownicy szpitala z rodzinami, matki wychowujące samotnie dzieci. Jeżeli znajdą się chętni na mieszkania my będziemy musieli je opuścić. Padła propozycja od prezesa załatwienia kredytu w banku na dogodnych warunkach dla młodych. Kogo stać na opłaty za mieszkanie oraz spłatę wysokiego kredytu? I tu padło pytanie, czy 50 tys. zł wystarczy za 42 m2 (2 pokoje z łazienką, bez kuchni, do remontu)? Okazało się, że jeszcze raz tyle trzeba będzie zapłacić! Zebranie miało charakter bardziej zastraszający nas niż poinformowanie.

Łza się w oku kręci… W 2004 roku, kiedy właśnie ta obecna spółka przejęła szpital, pracownicy podpisali umowę pozasądową zrzekając się odsetek na rzecz szpitala w wys. 7 tys. zł z tytułu zadłużenia szpitala wobec pracownika. Sam dług szpital rozłożył na dogodne dla siebie raty. Było to „być albo nie być” szpitala. Nam zależało na pracy, ale czy naszemu pracodawcy zależy teraz na pracownikach?

Pan Starosta chce budować nowy blok operacyjny – potrzebuje 30 mln zł; ale czy to my mamy za to zapłacić? Gdzie są pieniądze za nasz czynsz, który jest chyba najwyższy w powiecie – 14 zł za m2! Odkąd w 1981 r. oddano budynek do użytku nie było w nim żadnego remontu. Mieszkańcy sami, na własny koszt, wykonują remonty, założyliśmy liczniki na wodę i prąd. Za wszystko płacimy osobno: prąd, woda zimna i ciepła, ogrzewanie przez cały rok. Windy, ścieki, śmieci, oświetlenie na korytarzach, sami dbamy i myjemy klatki schodowe i korytarze. Budynek wymaga remontu - elewacja zewnętrzna, dopełnienie spoiny między płytami, wymiana okien, wind, pionów wod-kan, elektryki, pękają ściany i sufity. Obecnie czekamy na odpowiedź Zarządu Szpitala a także Burmistrza Puszczykowa, do którego zwróciliśmy się o pomoc.

Wszystkim, którzy nas wspierają i pomagają nam dziękujemy. Dodaje nam to siły do walki o nasz byt.

Podpisy mieszkańców bloku
(nazwiska do wiadomości redakcji)

O planach Starosty pisaliśmy w tekstach:

piątek, 1 listopada 2013

Spacer po puszczykowskich cmentarzach

Jeden z lepiej zachowanych
nagrobków na zniszczonym  cmentarzu
ewangelickim. Fot. M. Krzyżański
Maciej Krzyżański*


Dzisiaj 1 listopada – Dzień Wszystkich Świętych – uroczysty dzień, w którym odwiedzamy groby naszych bliskich. Puszczykowski cmentarz jest wyjątkowy. Położony na lekkim wzgórzu, zwanym przez Niemców wzgórzem Ludwika. Został założony w okresie międzywojennym. Sąsiadował od samego początku z cmentarzem ewangelickim. Dzisiaj druga nekropolia jest zniszczona i niezadbana (mimo obietnic wiceburmistrza cmentarz ewangelicki nie został należycie uprzątnięty). Zaczął podupadać wraz z wyjazdem puszczykowskich Niemców, którzy zostali wysiedleni z Puszczykowa w 1945 roku.

Puszczykowo jako najsłynniejsza miejscowość letniskowa i leśna Wielkopolski, była zamieszkana przez artystów, polityków, społeczników, przedsiębiorców oraz przez masę dobrych ludzi. Wiele osób dzisiaj leżących na cmentarzu wniosło wkład w budowę naszej pięknej zielonej miejscowości. Chciałbym przedstawić kilka sylwetek osób spoczywających na Puszczykowskiej nekropolii. 

Pierwszą parą wybitnych obywateli Puszczykowa są Władysław i Aniela Tomaszewscy. Władysław Tomaszewski spoczywa na innym cmentarzu, lecz został upamiętniony na grobie żony, niestety ze złą datą śmierci. Urodził się 27 czerwca 1865 roku w Chełmnie na Pomorzu. W roku 1885 przeprowadził się do Poznania, gdzie zaczął pracę w Banku Włościańskim. W roku 1888 roku rozpoczął pracę w Banku Związku Spółek Zarobkowych, „najpoważniejszej w zaborze pruskim instytucji bankowej”. Przez lata kontynuował w tej instytucji karierę, która doprowadziła go do posady wicedyrektora w roku 1908 oraz dyrektora w roku 1911. Zasiadał w najwyższych władzach spółki zarządzającej Teatrem Polskim w Poznaniu. Interesował się muzyką, literaturą, sztuką, teatrem i numizmatyką. „Zgromadził cenny zbiór obrazów, rozproszonych w czasie II wojny światowej”. Zmarł w Poznaniu dnia 10 września 1914 roku. Władysław Tomaszewski był pionierem zabudowy willowej w Puszczykówku. Swój dom postawił w najbardziej malowniczej części osady, położonej niedaleko skarpy nadwarciańskiej. Dzięki niemu rozpoczęła się przemiana wsi Puszczykówko w piękną miejscowość letniskową. 

Fot. M. Krzyżański
Po śmierci Władysława Tomaszewskiego zaczęły się problemy finansowe Anieli Tomaszewskiej. Należy dodać, że wychowywała aż szóstkę dzieci. Wtedy to domostwo poza funkcją rezydencjalną zaczęło pełnić również funkcję pensjonatu. Dzięki zaradności wdowy po wybitnym mieszkańcu Puszczykówka, dom stał się ważną instytucją w czasie Wielkiej Wojny. Aniela Tomaszewska zorganizowała letnisko dla wielkopolskich dzieci w swojej willi. W ten sposób mogły one odpocząć od codziennej rzeczywistości wojennej. Aniela Tomaszewska przeżyła dwudziestolecie miedzywojenne i II wojnę światową. Zmarła 23 kwietnia 1948 roku. Dzięki staraniom Stowarzyszenia Przyjaciół Puszczykowa w roku 2013 został nazwany imieniem Władysława Tomaszewskiego skwer przy ulicy Cyryla Ratajskiego. 

Kolejnym wybitnym obywatelem Puszczykowa leżącym na naszym cmentarzu jest Franciszek Heigelmann, który pracował w Szkole Podstawowej (wtedy jeszcze bez numeru) od roku 1945. Do szkoły położonej przy ulicy Wysokiej uczęszczała moją babcia oraz jej rodzeństwo. Franciszek Heigelmann był kierownikiem placówki przez przeszło dwadzieścia lat. Warto zacytować Kronikę Publicznej Szkoły Podstawowej w Puszczykowie, która charakteryzuje osobę dyrektora w następujący sposób: „Wybitny wychowawca, oddany bez reszty młodzieży i pracy pedagogicznej. Cieszył się dużym autorytetem i sympatią środowiska, uznaniem władz. Odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi i Odznaką Postępu Pedagogicznego. Zgon lubianego i cenionego człowieka pogrążył w żałobie nie tylko naszą szkołę, ale całe społeczeństwo Puszczykowa. Tłumny, uroczysty pogrzeb odbył się dnia 18 listopada 1969 roku o godzinie 15.00”. Miejmy nadzieję, że Franciszek Heigelmann zostanie upamiętniony - w najbliższej przyszłości - w odpowiedni sposób np. po przez nadanie jego patronatu rondu przy cmentarzu. 

Fot. M. Krzyżański
Na cmentarzu puszczykowskim spoczywa również Erazm Janaszek - powstaniec wielkopolski, oficer Wojska Polskiego, przedsiębiorca, działacz społeczny, założyciel i właściciel fabryki świec "ERFEJA" na poznańskim Dębcu. Po ojcu Zygmuncie odziedziczył sporo działek i budynków w Puszczykowie. W latach trzydziestych i czterdziestych prowadził popularny sklep przy na rogu ulic Poznańskiej i Podgórnej (dziś budynek zajmowany przez bank PKO BP), z którego korzystała społeczność całego Puszczykowa w tym moja rodzina. Erazm Janaszek był również członkiem Zarządu Gminy Puszczykowo. Był jednym z inicjatorów budowy Szkoły Powszechnej w Puszczykowie, pod którą – wedle relacji rodziny – przekazał grunty. Działał również na rzecz budowy Sokolni. Zmarł 18 września 1956 roku. 

Fot. M. Krzyżański
Na cmentarzu w Puszczykowie pochowani są słynni ludzie, którzy zasłużyli się dla lokalnej społeczności, ale i tacy, którzy mieli wybitny wpływ na życie Wielkopolski i Polski. W przyszłości warto opracować przewodnik po cmentarzu, który opisze życiorysy poszczególnych osób i przypomni ludziom o ich czynach. Nie możemy zapomnieć o ludziach, którzy przed nami byli. Nie możemy również dopuścić do dalszego niszczenia cmentarza ewangelickiego, który powinien być oczyszczony z krzewów i śmieci. Nagrobki, które pozostały powinny być zabezpieczone. W przyszłości cmentarz ewangelicki może stać się parkiem pamięci sąsiedztwa Polaków i Niemców. Zachęcam wszystkich do zapalenia świeczki na grobach znanych ale i zapomnianych mieszkańców Puszczykowa.

*Maciej Krzyżański - puszczykowski historyk, autor pracy magisterskiej o historii naszego miasta, publikuje teksty historyczne i publicystyczne na łamach puszczykowskich gazet, we współpracy z punktem Eko-Info zorganizował serię spacerów, podczas których pokazywał najciekawsze budynki i miejsca w Puszczykowie.