Szukaj na tym blogu

czwartek, 17 października 2013

Strażacy zapraszają na zbiórkę krwi

Zgodnie z tradycją OSP Puszczykowo wraz z RCKiK w Poznaniu organizuje jesienną akcję zbiórki krwi. 

Krew będzie można oddać w Puszczykowie 19 października (sobota) w godzinach od 9.00 do 14.00.

Miejsce zbiórki: Biblioteka Miejska CAK – sala teatralna, ul. Wysoka 1.

„TY RÓWNIEŻ MOŻESZ PODAROWAĆ KOMUŚ ŻYCIE"

W trakcie zbiórki będzie prowadzony nabór do puszczykowskiej jednostki. Strażacy zapraszają wszystkich chętnych. Jedyny warunek: ukończone 16 lat i dobre chęci.

wtorek, 15 października 2013

Śpijcie spokojnie, radni pracują

Krzysztof Kamiński*

Ulica Biedronkowa prowadzi w zasadzie donikąd, bo na
zaplecze sklepu. Kosztowała 300 tysięcy z pieniędzy
podatników. Radni zamiast dociekać, czy w ogóle była
potrzebna, trwonią czas na dyskusje o jej nazwie.
Fot. M. Muth
Gdyby problemy naszego miasta mierzyć temperaturą dyskusji podczas prac komisji wszelakich, uznać trzeba byłoby, że najważniejsze jest nadanie nazwy ulicy i rondom w Puszczykowie. W Radzie Puszczykowa rządzi niby jedna ekipa, burmistrz również z tego samego gniazda, a jednak przy okazji tej debaty ujawnia się całe bogactwo naszej Rady. Jak na dłoni widać frakcje, ścierające się racje, na twarzach radnych widać jaką satysfakcję sprawia im choćby mały sukces w głosowaniu, kiedy uda się przytrzeć nosa burmistrzowi lub innemu oponentowi. Walka niczym gowinowców z tuskowymi, a wszystko to dla naszego dobra, aby dwóm rondom i jednej uliczce nadać właściwe nazwy. 

Myliłby się ktoś, kto sądziłby, że chodzi o zmianę nazwy ulicy Poznańskiej czy Dworcowej (wtedy namiętności doprowadziłyby pewno do walki na noże). Nie, tu chodzi o uliczkę, którą miasto zbudowało dla sklepu Biedronka, aby kosztem 300 tysięcy i drzew kilku ułatwić dowóz towarów do tego sklepu, oraz Ronda Przy Rynku i Ronda Puszczyk. Przyzna każdy, że „znaczące” to punkty na mapie miasta, stąd nie dziwi, że namiętność udziela się nawet tym radnym, którzy na ogół raczą słuchaczy błogą ciszą i spokojem. 

Bo czy dla mieszkańców jest rzecz ważniejsza niż nadanie ulicy zwanej przeze mnie Biedronkową nazwy Za rynkiem jak chcą jedni, albo Sportowej jak chcą drudzy? Albo czy zmiana nazwy Ronda Przy Rynku na Księdza Pielatowskiego będzie w obliczu zbliżających się wyborów wystarczająco zauważalne przez mieszkańców, aby jakaś radna mogła ogłosić taki sukces swojej czteroletniej pracy w Radzie? Czy dostatecznie zauważą to mieszkańcy? Wybory pokażą. Grunt, że w tej kluczowej sprawie głos rzeczowo zabrać mogą nawet ci, którzy nie znają się na niczym. 

O poziomie dyskusji niech świadczy błysk intelektu naszego „primus inter pares”. Wyraził on pogląd, że przeciwny jest zmianie nazwy Ronda Przy Rynku na Rondo Księdza Pielatowskiego gdyż… jest rozdział kościoła od Państwa. Drżyjcie więc mieszkańcy ul. Księdza Posadzego, drżyjcie mieszkańcy ulic Kołłątaja, Skargi, Kordeckiego czy Ignacego Krasickiego, jeśli takie ulice są w mieście (Janka Krasickiego mogą spać spokojnie). Na nic ich zasługi, skoro mamy rozdział kościoła od państwa. Jeśli do głosu dopuścimy intelektualistów równych temu radnemu, w imię tego rozdziału zmienią wam nazwy ulic. 

I już na koniec jedno zdanie: panie i panowie radni, czy w mieście nie brak innych problemów? Jeśli nie macie się czym zajmować, to zadbajcie choćby o to, aby nie brakło koszy na śmieci, a te które są, aby były systematycznie opróżniane, a trawniki miejskie były systematycznie koszone. Na pewno zostanie to bardziej przez wyborców docenione niż dyskusje, które tak intensywnie prowadzicie w sprawie nazwy dla uliczki Biedronkowej.

*Krzysztof Kamiński - mieszkaniec Puszczykowa od 15 lat, historyk-archiwista po UAM, w latach 80. działał w niezależnym ruchu studenckim (m.in. był członkiem prezydium uczelnianego Niezależnego Związku Studentów), na początku lat 90. pracował dla Banku Światowego i Ministerstwa Rolnictwa, potem zarządzał dużymi i małymi przedsiębiorstwami, obecnie prowadzi własną działalność gospodarczą, od końca 2012 roku współpracuje z "Zielonym Puszczykowem", specjalizuje się w tematyce związanej z planowaniem przestrzennym.

niedziela, 13 października 2013

Posiedzenia Komisji Rady Miasta

Komisja Budżetu i Rozwoju Miasta będzie obradować jutro, czyli w poniedziałek 14 października, o godz. 17.00. W programie jest zaopiniowanie projektów uchwał dotyczących:
  • nadania nazwy ulicy oraz zmiany nazwy ronda, 
  • zaliczenia działek do kategorii dróg miejskich, 
  • wyrażenia zgody na wystąpienie do Wojewody Wielkopolskiego o przejęcie działek, 
  • wyrażenia woli przystąpienia do opracowania i wdrażania planu gospodarki niskoemisyjnej,
  • wyrażenia zgody na wydzierżawienie lokali na okres do 3 lat oraz zmian w uchwale budżetowej i w wieloletniej prognozie finansowej.
Natomiast członkowie Komisji Spraw Społecznych spotkają się w najbliższy czwartek, 17 października, o godz. 17.30. Główne tematy:
  • gospodarka odpadami według nowych zasad, m.in. omówione zostaną wnioski z dotychczasowych działań Związku Międzygminnego SELEKT oraz możliwości funkcjonowania przyszłego Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych (PSZOK).
  • aktualne problemy społeczne sygnalizowane przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej,
  • wyrażenie opinii na temat projektów uchwał
Oba posiedzenia odbędą się w sali sesyjnej Urzędu Miejskiego przy ul. Podleśnej 4.

Także 17 października o godzinie 8.30 odbędzie się posiedzenie Komisji Rewizyjnej poświęcone kontroli Centrum Animacji Sportu. Radni spotkają się się w CAS przy ul. Kościelnej 7.

piątek, 11 października 2013

Wnioski do budżetu na 2014 rok


Zbliża się termin składania wniosków do budżetu miejskiego na 2014 rok. Swoje uwagi można zgłosić do 15 października 2013 roku. 

Jeśli czytelnicy bloga mają jakieś pomysły, prosimy o ich przesyłanie na adres mailowy redakcji: zielone.puszczykowo@gmail.com lub bezpośrednio do radnego Macieja Stelmachowskiego, który podjął się przekazania zebranych przez nas uwag: maciej@stelmachowski.com.

Odkryj Puszczykowo na nowo: szlak pomarańczowy im. Franciszka Jaśkowiaka

Maciej Krzyżański*

Głaz Jaśkowiaka. Fot. M. Krzyżański
Dzisiejszą wyprawę odbędziemy - najbardziej zapomnianym - szlakiem pomarańczowym im. Franciszka Jaśkowiaka. Został on prawdopodobnie wyznaczony po śmierci patrona w latach osiemdziesiątych, ale nie znalazł się na żadnej mapie znajdującej się na terenie Wielkopolskiego Parku Narodowego i Puszczykowa. Nie udało mi się również znaleźć żadnej wzmianki na temat szlaku w przewodnikach omawiających Wielkopolski Park Narodowy. Jednakże ktoś umieścił ten szlak na mapie interaktywnej. Na całej długości szlaku znaki są w dość dobrym stanie, lecz widać, że nadają się do konserwacji. Poważnym mankamentem jest brak zaznaczenia zakrętów, przez co należy się kierować opisem z artykułu i zwykłą intuicją. Na początku chciałbym przypomnieć sylwetkę patrona szlaku:

„Franciszek Jaśkowiak urodził się we wsi Glinienko położonej niedaleko od Poznania. W latach 1947-1970 pracował w Zarządzie Międzynarodowych Targów Poznańskich, był między innymi szefem protokołu, wicedyrektorem, szefem służby zagranicznej. W 1945 r. reaktywował Oddział Poznański Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego, któremu przewodniczył w latach 1945-1948 i 1951-1954. Również w 1945 r. reaktywował: wydawnictwo – Kronika Miasta Poznania, a także Towarzystwo Miłośników Miasta Poznania, któremu prezesował w latach 1945-1948. Od 1945 r. był członkiem i działaczem Ligi Ochrony Przyrody. W 1949 r. zorganizował Okręg Poznański PTK. W latach 1956-1960 był prezesem Zarządu Okręgu PTTK, a w latach 1967-1970 - prezesem Zarządu Okręgu Ligi Ochrony Przyrody. Od wczesnych lat swej młodości zajmował się zagadnieniami związanymi z krajoznawstwem i turystyką. Nieco później przyszły zainteresowania ochroną przyrody, publicystyką krajoznawczą oraz starania o utworzenie Wielkopolskiego Parku Narodowego, a następnie o jego popularyzację. Będąc wrażliwym na piękno ojczystego kraju, podejmował starania o jego ochronę, w którą angażował się bez reszty. Walkę tę toczył jednak samotnie i bez większych sukcesów, czego miał świadomość i czemu dał wyraz w 1970 r., rezygnując ze wszystkich pełnionych funkcji, jako protest przeciwko braku dostatecznej troski i dbałości o Wielkopolski Park Narodowy przez ówczesne władze partyjne i administracyjne województwa poznańskiego. Franciszek Jaśkowiak napisał wiele przewodników, ukazując w nich piękno Polski, które dla niego miało zawsze wartość najwyższą. Przewodnik o Wielkopolskim Parku Narodowym wielokrotnie był wznawiany przez Wydawnictwo Poznańskie.” 

Nadwarciański bór sosnowy. Fot. M. Krzyżański
Naszą wycieczkę zaczynamy na dworcu w Puszczykowie, przy mapie mikroregionu WPN. Przechodzimy przez tory kolejowe i kierujemy się drogą ułożoną z betonowych płyt przez wspaniały sosnowy las. Docieramy do budynku zwanego „Rusałka”, który przed wojną był ośrodkiem wypoczynkowym dla wycieczkowiczów. Następnie przechodzimy koło Leśnego Ośrodka Wypoczynkowego, który został wybudowany w czasach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Malowniczo położony obiekt cieszy się dużym powodzeniem zarówno wśród organizatorów konferencji, imprez integracyjnych, szkoleń, zjazdów, koloni oraz spotkań okolicznościowych, jak i turystów indywidualnych. Po minięciu terenu ośrodka wchodzimy w bór sosnowy, który jest przepiękny o każdej porze roku. Admiratorem tego fragmentu lasu był Franciszek Jaśkowiak, który wielokrotnie opisywał go w swoich przewodnikach. Warto przytoczyć tutaj jego słowa: „W dolinie Warty w Puszczykowie mamy najstarsze w Wielkopolsce drzewostany sosnowe w wieku 190 lat, a w wieku powyżej stu lat około 1700 ha, co jest unikatem w kraju”.

Widok z nadwarciańskiej ścieżki w stronę Warty.
Fot. M. Krzyżański
Niestety w ostatnich latach można zaobserwować wycinkę unikalnego drzewostanu. Jednak nadal możemy się cieszyć pokaźną ilością bardzo starych drzew, które są dostępne dla każdego mieszkańca Puszczykowa w zaledwie parę minut od domu. Powietrze filtrowane przez sosnowy bór jest niezwykle zdrowe. Codzienna inhalacja organizmu właśnie w nadwarciańskim lesie wpływa zbawiennie na organizm. Po paru minutach wracamy na ścieżkę prowadzącą wysokim brzegiem Warty, którą dochodzimy do Puszczykówka. Z lasu wyłaniamy się w okolicy drewnianych „domków”, gdzie można odpocząć. Następnie wchodzimy na ulicę Cyryla Ratajskiego, gdzie stoją wille z przełomu XIX i XX wieku postawione przez poznańskie mieszczaństwo. Kierujemy się do ulicy Arkadego Fiedlera, która jest naprzeciwko skweru Władysława Tomaszewskiego. Przechodzimy koło sławnego Muzeum Pracowni Literackiej Arkadego Fiedlera opisanej w artykule o szlaku zielonym. Kierujemy się do stacji kolejowej w Puszczykówku wybudowanej w roku 1909, a odnowionej w roku 2010. 

Tor na Osową Górę. W tym miejscu powstanie stacyjka
kolejki drezynowej. Fot. M. Krzyżański
Przekraczamy tory kolejowej i wchodzimy z ulicy Dworcowej w ulicę Moniuszki. Po lewej możemy oglądać wysokie topole posadzone wzdłuż ulicy, za którymi jeszcze jest dziki zielony lasek. Miejmy nadzieję, że w przyszłości teren ten utrzyma swój zielony charakter, jako parking bądź po prostu teren parkowy. Dalej kierujemy się wzdłuż torów. Po prawej mijamy las iglasty zasadzony w latach trzydziestych przez władze samorządowe i Stowarzyszenie Miłośników Puszczykowa, Puszczykówka i okolicy. Przedtem była to pustynia z ruchomymi piaskami, które zakrywały tory sprawiając kolejarzom wielkie problemy. Przy torach będzie w najbliższej przyszłości zlokalizowana stacja kolei drezynowej, którą będziemy mogli dojechać do Osowej Góry, zwanej przed II wojną światową Ludwikowem.

Początek podejścia na Osową Górę.
Fot. M. Krzyżański
Jednak my skręcamy w ulicę Mokrą, którą dochodzimy do szosy mosińskiej, na której niestety nie ma pasów dla przechodniów. Zaczynamy podejście na najwyższy szczyt naszej okolicy, czyli Osową Górę, która liczy 132 metry n.p.m. Na samym szczycie obecnie znajduje się zbiornik sieci wodociągowej. Przez wiele lat u podnóża góry funkcjonowała kopalnia gliny, z której transportowano urobek wagonikami do Mosiny. W miejscu kopalni funkcjonuje dzisiaj kąpielisko „Glinianki” oraz przepiękne tereny rekreacyjne otwarte dla publiczności w grudniu 2011 roku. Główną atrakcją kompleksu jest wieża widokowa, z której można zobaczyć panoramę okolicy (oprócz Puszczykowa) łącznie z gmachem Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

Glinianki i wieża widokowa w Pożegowie.
Fot. M. Krzyżański
Dalej kierujemy się do ulicy Pożegowskiej i skręcamy w prawo. Idziemy drogą gruntową czasem utwardzaną kamieniami. Mijamy pola uprawiane przez okolicznych rolników oraz tablice informacyjne, które od lat są nieużywane. Nasza wycieczka kończy się w obszarze ochrony ścisłej im. Adama Wodziczki, który jest położony nad Jeziorem Góreckim. Teren ten obejmuje 8,49 ha i obejmuje najbardziej naturalny las dębowo-grabowy, który jest wzorcem dla odnowień Parku. Drzewa w rezerwacie (graby, dęby szypułkowe i bezszypułkowe) mają około 150 lat. Na samym końcu szlaku ustawiony został kamień, upamiętniający dwudziestą rocznicę śmierci Franciszka Jaśkowiaka. Moim zdaniem ta wybitna postać, która jest dla mnie wzorem postępowania i idolem, powinna być również wyróżniona w Puszczykowie, obeliskiem bądź skwerem przy punkcie Eko-info na samym początku szlaku. Życzę miłego spaceru.


*Maciej  Krzyżański - młody puszczykowski historyk, autor pracy magisterskiej o historii naszego miasta, publikuje teksty historyczne i publicystyczne na łamach puszczykowskich gazet, we współpracy z punktem Eko-Info zorganizował serię spacerów, podczas których pokazywał najciekawsze budynki i miejsca w Puszczykowie.


Poprzednie odcinki cyklu "Odkryj Puszczykowo na nowo":
Zachęcamy też do przeczytania zapisu rozmów z Maciejem Krzyżańskim o historii Puszczykowa:
  • "Dawno temu w Puszczykowie" opowiada o polsko-niemieckich początkach puszczykowskiego letniska
  • "Jak powstało Puszczykowo?" przedstawia różne koncepcje urbanistyczne, których założenia przyczyniły się oryginalnego kształtu naszego miasta i przedstawia mniej znane postaci i fakty z historii miasta.
Polecamy także  autorskie teksty Macieja Krzyżańskiego:
O urokach WPN pisze na naszych łamach także Paulina Kosteczka:
Serdecznie zapraszamy do opisywania swoich ulubionych miejsc na wycieczki rowerowe i piesze w Puszczykowie i okolicach. Prosimy pisać na adres: zielone.puszczykowo@gmail.com

czwartek, 10 października 2013

Pieniądz nie jest najważniejszy

W ostatnim czasie możemy zauważyć renesans zainteresowania postacią legendarnego puszczykowskiego proboszcza - księdza Kazimierza Pielatowskiego. W ostatnim "Echu Puszczykowa" radna Małgorzata Szczotka napisała piękny artykuł wspomnieniowy, Rada Miasta w pocie czoła pracuje nad nazwaniem czegokolwiek w mieście jego imieniem. Bardzo nas cieszy, gdy wybitni puszczykowianie mogą liczyć na uznanie władz miejskich. Martwi nas jednak, że ich spuścizna jest często traktowana wybiórczo i brane są z niej tylko te elementy, które pasują do propagandowego obrazka. Dziś publikujemy tekst inspirowany słowami wieloletniego proboszcza, w którym autorka słusznie podkreśla duchowy aspekt jego nauczania. W mijającej kadencji samorządu mamy bowiem do czynienia ze skrajnie materialistycznym podejściem do rozwiązywania problemów. Przykład z ostatnich dni, to propozycja starosty Jana Grabkowskiego, który chce pozyskać środki na niewątpliwie ważną inwestycję kosztem mieszkańców miasta i za cenę utraty kolejnych terenów zielonych. Rada Miasta niestety o nic nie pyta i tylko przyklepuje pomysły Starosty, zasłaniając się dobrem pacjentów. To już drugi przypadek w ostatnim czasie kiedy dobro jednych (pacjentów) jest przeciwstawiane dobru innych (mieszkańcy przyszpitalnego hotelu i mieszkańcy miasta w ogóle). Wcześniej radni pozwolili sobie wyżej postawić interes rodziców dzieci SP 1 kosztem seniorów i miłośników kultury korzystających z cennej instytucji jaką jest BM CAK. Nasuwa się pytanie, czy naprawdę nie da się inaczej? Czy nie można pochylić się nad potrzebami mieszkańców z uwagą i otwartością? Czy nie można jednocześnie bronić najcenniejszych puszczykowskich wartości? Na to wszystko zwraca uwagę:

Dorota Łuczak-Dydowicz*

"Pieniądz nie jest najważniejszy!" napisał onegdaj ksiądz Kazimierz Pielatowski w swojej książce „Wspominki proboszcza puszczykowskiego”. A że obecnie mija dwudziesta rocznica jego śmierci i Puszczykowianie starają się w różny sposób uczcić pamięć tego znamienitego obywatela naszego miasta, proponuję wsłuchać się w dalsze słowa będące kontynuacją powyższego cytatu. Życzę wszystkim, a przede wszystkim obecnym i przyszłym włodarzom miasta, aby wzięli je sobie do serca i kierowali się nimi podejmując decyzje dotyczące miasta i jego obywateli.

"…Za pieniądze można na przykład kupić wspaniałe, ręcznie artystycznie rzeźbione, a przy tym niesłychanie wygodne łoże, ale za największe pieniądze nie kupisz sobie spokojnego sumienia, nie kupisz sobie zdrowego snu! 

Bo przecież to wszystko, co jest rzeczywiście bardzo cenne i bardzo piękne, to wszystko my otrzymujemy od Pana Boga za darmo! A wspomnijmy tylko na przecudny śpiew ptaków! Albo na kojący szum strumyka! Albo na to całe, jakże urokliwe piękno otaczającej nas przyrody! 

Czy zdajemy sobie z tego sprawę, że to wszystko i jeszcze wiele, wiele innych rzeczy mamy za darmo?! Czy my dziękujemy za to Panu Bogu chociażby tylko od czasu do czasu?!” 

Z tych właśnie powodów poznaniacy na przełomie wieków w czasach industrialnego rozwoju aglomeracji odkryli niezwykłe walory klimatyczne Puszczykowa, co stało się bezpośrednią przyczyną powstania tu letniska. Sprzyjało temu niewątpliwie atrakcyjne położenie krajobrazowe wśród borów sosnowych, u podnóża morenowej wysoczyzny, nad brzegiem rzeki Warty, która w tym miejscu ma bardzo urozmaicony bieg z licznymi zakolami. I tak Puszczykowo na początku XX wieku stało się miejscem popularnych wycieczek mieszkańców Poznania. 

Wraz ze wzrostem zainteresowania Puszczykowem jako miejscem wypoczynku zaczęły powstawać tu liczne wille, pensjonaty, domy wycieczkowe, kawiarnie i restauracje oraz obiekty im towarzyszące jak ogródki rekreacyjne, kąpielisko na Warcie i tor saneczkowy. Ulica Poznańska w krótkim czasie zyskała rangę swoistego centrum letniska, gdyż tu w większości skupił się masowy ruch turystyczny. 

To są przykłady pozytywnych inwestycji dla miasta. 

Ale są też, niestety, negatywne, jak chociażby wybudowany w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia przez władze centralne Szpital Kolejowy. Przyczyną wyboru Puszczykowa jako miejsca usytuowania szpitala, był niezwykły klimat naszej miejscowości oraz bliskość Wielkopolskiego Parku Narodowego. Już wtedy obawiano się, że przez taką inwestycję usytuowaną w miejscu brzozowego lasku, Puszczykowo straci niezwykle cenne tereny przyrodnicze. Władze jednak postawiły na swoim i utworzono instytucję, która obecnie jest w posiadaniu Powiatu Poznańskiego. 
Lokalizacja dużego szpitala na głębokich peryferiach
Poznania to nie była szczęśliwa decyzja. Jednak plany
Starosty mogą pozbawić szpital resztek zielonego zaplecza
i sprawić, że utraci on resztę walorów wyróżniających go
pośród innych placówek medycznych. Dodatkowo,
bardzo niepewny jest los ludzi mieszkających w
przyszpitalnym hotelu. Fot. M. Krzyżański

I tak ten sam Starosta Powiatu, który jeszcze kilka lat temu ratował szpital przed upadkiem chce teraz zniszczyć to, co dla szpitalnych kuracjuszy jest najcenniejsze. Chce odebrać pacjentom zieloną oazę ciszy i spokoju, dającą schronienie w upalne dni i wytchnienie podczas rekonwalescencji, chce zamienić zielone płuca tej części Puszczykowa na osiedle 50 domów jednorodzinnych, które w znaczący sposób utrudnią pacjentom powrót do zdrowia fizycznego i psychicznego po szpitalnej terapii. 

Starosta ma prawo proponować przeróżne inwestycje, ale nasi radni nie mają prawa działać na szkodę miasta i jego mieszkańców, wszak zostali wybrani, by działać w interesie i dla dobra całej naszej puszczykowskiej społeczności.

Powinni przecież wiedzieć, choćby ze studium uwarunkowań i kierunków rozwoju przestrzennego gminy Puszczykowo, którego wytyczne muszą być przecież uwzględnione w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, że na stan środowiska w Puszczykowie wpływa pozytywnie otoczenie wokół obszarami leśnymi oraz zwarta zieleń w obrębie miasta, natomiast negatywnie wszelkie zjawiska związane z postępującą urbanizacją. Znaczące zanieczyszczenie atmosfery i to przez cały rok pochodzi już z tysięcy samochodów należących do mieszkańców Puszczykowa oraz tranzytowych, przemieszczających się codziennie po trasie z Mosiny do Poznania. Tak więc choćby tylko z tego względu nie może być zgody na budownictwo wielorodzinne i wielkopowierzchniowe markety w Puszczykowie, bo spowoduje to jeszcze większą emisję spalin i zanieczyszczenie środowiska naturalnego.

Nie zapominajmy, że miasto Puszczykowo w całości położone jest w obrębie obszarów chronionych. Dotyczy to usytuowania wewnątrz Wielkopolskiego Parku Narodowego, w strefie otuliny WPN i innych obszarów, które ze względów ekologicznych i krajobrazowych podlegają ochronie tzn.: 
  • całe miasto położone jest w zasięgu Wielkopolskiej Doliny Kopalnej 
  • południowy skraj Puszczykowa obejmuje strefę ochrony pośredniej 
  • Wielkopolski Park Narodowy łączy się funkcjonalnie i przestrzennie, poprzez dolinę Warty od strony wschodniej i południowej z Rogalińskim Parkiem Krajobrazowym, w Ekologicznym Systemie Obszarów Chronionych znajdują one połączenie z Obszarem Chronionego Krajobrazu Zlewni Jezior Kórnicko-Zaniemyskich oraz poprzez Wartę i jej dopływy z Parkiem Krajobrazowym „Puszcza Zielonka”, obszarami chronionego krajobrazu „Dolina Cybiny i Głównej”, „Rynny Głuszyńskiej” i „Lasów Kórnickich” i zespołami przyrodniczo-krajobrazowymi na terenie miasta Poznania. 
Ponadto na terenie Puszczykowa zlokalizowane są trzy rezerwaty przyrody: 
  • „Las mieszany na morenie” 
  • „Puszczykowskie góry” 
  • „Nadwarciański bór sosnowy” 
Otoczenie obszarami wysokiej rangi przyrodniczo-krajobrazowej i ochronnej narzuca specjalne wymogi w polityce przestrzennej miasta i strategii jego rozwoju. W studium uwarunkowań i kierunków rozwoju przestrzennego gminy Puszczykowo sprawy środowiska, zgodnie z zapisaną w ustawie o zagospodarowaniu przestrzennym zasadą zrównoważonego rozwoju oraz uwarunkowaniami przyrodniczymi – są priorytetowe. Wynika z tego ukierunkowanie działań społeczności miasta na racjonalne użytkowanie krajobrazu i naturalnych zasobów przyrody. Składa się na to utrzymanie odpowiedniej jakości poszczególnych komponentów środowiska (powietrze, woda, gleba), zapewnienie trwałości ekosystemów leśnych i łąkowych oraz ukształtowanie ładu ekologicznego, przestrzennego i estetycznego w krajobrazie miasta oraz pełnienie funkcji turystyczno-rekreacyjnej a nie produkcyjno-handlowej.

Efektem tych działań ma być podniesienie jakości życia, jego bytowanie w czystym powietrzu, zdrowym środowisku i pięknym otoczeniu. 

”(…)Ja moim Parafianom niejednokrotnie powtarzam, że jest dla nich wielką łaską Bożą to, że nie muszą mieszkać w zadymionym i hałaśliwym Poznaniu, ale w samym centrum Wielkopolskiego Parku Narodowego! Mówię im, że powinni za to stale dziękować Panu Bogu! Ja to czynię od 1945 roku. Dziękuję Panu Bogu za to, że to moje nieomal całe, długie życie kapłańskie mogłem przeżywać właśnie tutaj, właśnie w Puszczykowie, właśnie w Wielkopolskim Parku Narodowym!” – napisał Ksiądz Kazimierz Pielatowski.

*Dorota Łuczak-Dydowicz - mieszkanka Puszczykowa od 15 lat, na naszym blogu pisze o edukacji, kulturze i sprawach społecznych.

środa, 9 października 2013

Puszczykowski Przegląd Kulturalny

Od początku istnienia naszego bloga, dużo miejsca poświęcamy puszczykowskiej kulturze. Obok turystyki, rekreacji oraz sportu to właśnie ta dziedzina powinna być jednym z filarów strategii rozwoju Puszczykowa. Dziś publikujemy pierwszy odcinek Puszczykowskiego Przeglądu Kulturalnego, który, mamy nadzieję, stanie się stałą rubryką naszego bloga. W pierwszym odcinku omawiamy wydarzenia z ostatnich dni. Jednocześnie zachęcamy do przesyłania swoich recenzji oraz informowania o kolejnych wydarzeniach. Nasz adres: zielone.puszczykowo@gmail.com. 

Długi kulturalny weekend rozpoczął się już w czwartek koncertem islandzkiej wokalistki Myrry Rós tworzącej wraz z Júlíusem Björgvinssonem duet VAR. Islandzki gejzer wytrysnął nagle i niespodziewanie w Pracowni Artystycznej Lupa. Na tyle nas to zaskoczyło, że nie zdążyliśmy dobiec na miejsce. Zamiast własnej recenzji przytoczymy opinię obecnej na koncercie i zaprzyjaźnionej z redakcją internautki, która dzieląc się wrażeniami podkreśliła, że "atmosfera była jak zwykle niepowtarzalna. A słuchaczy urzec mogły: trochę surowe i mroczne ballady wyśpiewane słowiczym głosem i uśmiechnięta artystka w dialogu z tańczącymi dzieciakami."

Zdjęcia z koncertu można obejrzeć na fanpage'u Pracowni.
Bohaterowie piątkowej premiery: reżyser Jerzy Jernas oraz
synowie Arkadego Fiedlera.

Dzień później, w ubiegły piątek, odbyła się premiera filmu „Arkady Fiedler człowiek bez paszportu” w reżyserii Jerzego Jernasa i książki pod tym samym tytułem autorstwa Oskara Jernasa, która zgromadziła około 150 mieszkańców Puszczykowa oraz zaproszonych gości Uroczystość odbyła się w budynku Biblioteki Miejskiej Centrum Animacji Kultury. I tak na sali teatralnej miała miejsce projekcja filmu oraz rozmowa z reżyserem filmu, autorem książki, z aktorami, czyli Markiem i Arkadym Radosławem Fiedlerami oraz z mecenasami wydarzenia z burmistrzem Andrzejem Balcerkiem. Przestronny hol stanowił kuluary, w których goście mogli porozmawiać ze sobą zarówno przed jak i po projekcji oraz spróbować pysznego kwasu chlebowego promowanego przez jego wytwórców, w Sali Tradycji natomiast przygotowany był poczęstunek. Całemu wydarzeniu towarzyszyła wystawa fotografii z podróży Akradego Fiedlera na Madagaskar opracowana przez National Geographic i prezentowana na obydwu kondygnacjach budynku oraz muzyka na żywo. Na parterze zlokalizowana była szatnia dla gości, którzy przed wyjściem otrzymali książkę z autografem autora na życzenie. 

Budynek BM CAK tętnił kulturalnym życiem po raz
kolejny, ale pewnie także jeden z ostatnich.
Było to nie tylko wydarzenie kulturalne, ale przede wszystkim bardzo udane spotkanie integracyjne dla mieszkańców i władz miasta. Nasuwa się jednak pytanie czy to spotkanie kulturalno–integracyjne byłoby tak udane, gdyby odbyło się już po reorganizacji BMCAK? Planowana reorganizacja tej instytucji nie tylko nie zapewni tak komfortowych warunków, ale jej organizacja dla tak licznej publiczności może stanąć pod dużym znakiem zapytania. Przykład piątkowego wydarzenia pokazuje, że centrum kulturalne powinno być zlokalizowane w jednym budynku, a stara szkoła doskonale się do tego nadaje. Natomiast pomieszanie dwóch różnych funkcji w dwóch różnych budynkach ani nie umożliwi prowadzenia komfortowej działalności szkolnej ani kulturalnej. 

Sylwia Taciak prezentuje jedną
ze swoich prac. Fot. A. Fiedler
Z kolei w niedzielę kilkadziesiąt osób wzięło udział w finale udanego letniego sezonu kulturalnego animowanego przez Fundację Fiedlerów. W gościnnych progach przymuzealnej galerii najpierw mogliśmy posłuchać fascynujących opowieści Agnieszki Siejki o Libanie, a następnie obejrzeć wystawę ikon autorstwa Sylwii Taciak. Pierwsza część została zilustrowana pokazem zdjęć podróżniczki, na których można było zobaczyć chyba wszystkie libańskie miasta, większość tamtejszych gór i niezliczone siegające korzeniami nawet trzy tysiące lat wstecz – drzewa cedrowe. Na koniec prelekcji o Szwajcarii Bliskiego Wschodu ciężko doświadczonej w ostatnich dziesięcioleciach wojnami i starciami zwaśnionych grup religijnych i narodwych, mogliśmy spróbować pysznych specjałów kuchni libańskiej przygotowanych przez kawiarnię Mipetraka. Po wykładzie płonącej topografii Libanu oglądanie ikon autorstwa ikonopisarki z Rogalinka było prawdziwie metafizycznym ukojeniem. Wystawa pt. „Kolorowe Światło“ naprawdę mieni się pięknymi barwami i jest warta zobaczenia (można ją oglądać do końca tygodnia). 

Na portalu Facebook można obejrzeć galerie zdjęć z opowieści libańskich oraz wernisażu ikon autorstwa puszczykowskiej fotografki Anny Kołeczek-Berczyńskiej.

Sala na inauguracji Akademii Seniora była pełna.
Bieżący tydzień rozpoczął się kolejnym udanym wydarzeniem w Bibliotece Miejskiej Centrum Animacji Kultury. Uroczyste rozpoczęcie kolejnej edycji Akademii Seniora zgromadziło sporą publiczność, która mogła podziwiać występ zeszłorocznych studentów integracyjnych warsztatów teatralnych "Kultura słowa" prowadzonych przez popularnego aktora Janusza Andrzejewskiego. Niespodzianką był występ byłej burmistrz Puszczykowa Małgorzaty Ornoch-Tabędzkiej, która z pamięci recytowała "Koncert Jankiela". Zarówno zaplanowany występ jak i improwizowana deklamacja otrzymały ogromne brawa publiczności. Na sali można było dostrzec przedstawicieli obecnych władz miasta z burmistrzem i przewodniczącym rady na czele. Brakowało niestety przewodniczącej Komisji Kultury, Edukacji i Sportu. Włodarze miasta mogli się w kuluarach przysłuchiwać rozmowom pełnym obaw o dalszy los kulturalnej wizytówki miasta, którą swoimi decyzjami postanowili poszatkować i rozlokować w różnych budynkach.

Przegląd puszczykowskich wydarzeń kulturalnych opracowali: Dorota Dydowicz, Gabriela Ozorowska, Ania Fiedler i Marcin Muth.