Szukaj na tym blogu

czwartek, 13 marca 2014

Dlaczego popieram Macieja Krzyżańskiego?

Marcin Muth*

W ostatnich dniach zdarza mi się usłyszeć lub przeczytać pytanie, czy redakcja bloga Zielone Puszczykowo musiała się angażować w wybory do Rady Miasta? Padają opinie, że mogliśmy i powinniśmy pozostać niezależnym medium służącym do wymiany opinii i promocji ciekawych pomysłów. 

Część tych głosów powodowana jest faktyczną troską o brak niezależnych mediów w Puszczykowie, część jest związana z podejrzeniem, że jesteśmy kolejną ekipą, która chce się dorwać do władzy dla własnych korzyści. O ile ludzi myślących, że jesteśmy karierowiczami, którzy jeszcze nie załapali się na ciepłe posadki w samorządzie, pewnie nie przekonają żadne argumenty, o tyle tym, którzy żałują, że z pozycji komentatorów przechodzimy na pozycje aktywnych polityków, warto w kilku słowach wyjaśnić, dlaczego to robimy. 



Gdy zakładałem bloga, byłem pewien, że wystarczy dać mieszkańcom forum wypowiedzi, pisać o ważnych dla nich sprawach i promować najciekawsze pomysły, aby urzędnicy i radni zaczęli z większym animuszem dbać o Puszczykowo. Nie miałem wtedy zbyt dużego pojęcia o wcześniejszych podziałach politycznych, ani tym bardziej o poglądach poszczególnych radnych. Zakładałem optymistycznie, że nawet jeśli nie wszystkim, to przynajmniej większości, albo chociaż znaczącej grupie, zależy na mieście tak samo jak mi, a może nawet bardziej. 

Początkowo nic nie zapowiadało, żebym się mylił. W głośnych sprawach planów rozbudowy drogi 430 i budowy marketu przy ulicy Magazynowej, zarówno radni jak i burmistrz zajęli zbliżone stanowisko do mieszkańców, których wsparło Zielone Puszczykowo. Wtedy miałem nadzieję, że wspólnie z Maciejem Krzyżańskim, który dołączył do redakcji, zajmiemy się opisywaniem i promowaniem uroków Puszczykowa.


Całe życie Macieja kręci się wokół Puszczykowa.
Niestety, wtedy właśnie rozpoczęła się seria konfliktów między władzami miasta a mieszkańcami. Pierwsze różnice w podejściu do miejskich spraw pojawiły się, gdy władze miasta zrezygnowały z rozbudowy Szkoły Podstawowej nr 1 i zakupiły w przyspieszonym trybie budynek zwany "Grzybkiem". Ekspresowe tempo podejmowania kontrowersyjnych decyzji, kompletny brak refleksji wśród radnych i ignorowanie głosów kilkuset protestujących mieszkańców dał mi sporo do myślenia. 

Dogłębna analiza dokumentów, którą przeprowadził wtedy Krzysztof J. Kamiński wykazała, że zarówno urzędnicy jak i radni dość swobodnie podchodzą do wydawania miejskich pieniędzy i podejmowania ważnych dla miasta decyzji. Na fali oburzenia takim postępowaniem zaczęła się wokół bloga gromadzić grupa mieszkańców, którzy czuli się bezradni wobec arogancji władzy. Zaangażowaliśmy się w pomoc mieszkańcom okolic ulicy Dworcowej  protestującym przeciw budowie dużych sklepów w sąsiedztwie ich domów, monitorowaliśmy dziwną transakcję dzierżawy terenów dawnego MOSiR-u oraz przekazania szpitalnych terenów nowo tworzonym spółkom.


Program na najbliższe miesiące.
Każdy kolejny temat pokazywał, że władza nie chce i nie umie rozmawiać z mieszkańcami. Gdyby nie nacisk mediów i społeczników, narzucałaby swoje rozwiązania bez żadnych konsultacji. Spowodowało to, że ja i moi współpracownicy zrozumieliśmy, że jeśli chcemy w mieście coś naprawić, musimy sami spróbować to zrobić, bo na obecne władze nie możemy liczyć. Kiedy pod koniec zeszłego roku wybuchła afera z wyrokiem skazującym radnego Zbigniewa Czyża, uznaliśmy, że nie można bezczynnie patrzeć na niszczenie wizerunku miasta i oddawanie jego majątku w ręce nieuczciwych ludzi. 

Wybory uzupełniające do Rady Miasta to pierwsza okazja, kiedy mogliśmy podjąć próbę zaprezentowania nowego sposobu myślenia o prowadzeniu miejskich spraw. Podstawą naszego programu jest zaproszenie mieszkańców do aktywnego uczestniczenia w podejmowaniu decyzji ważnych dla miasta. Rozmowy, konsultacje, referenda, budżet obywatelski, samorząd pomocniczy - to wszystko są narzędzia praktycznie nieużywane przez obecnych radnych i burmistrzów. W małym mieście mieszkańcy mogą sprawować władzę niemal bezpośrednio. Nie ma żadnych powodów, aby ich do tego nie zaprosić. 


Poparcie mieszkańców okręgu i przyjaciół
z całego miasta.

Ważna jest także ochrona tego, co sprawia, że Puszczykowo jest jednym z najpiękniejszych polskich miast. Układ urbanistyczny, architektura, ogrody, lasy i inne tereny zielone, rzeka Warta i jej piękne rozlewiska - o to wszystko trzeba się troszczyć, bo to jest kapitał dla miasta bezcenny. Nie jest prawdą, że nie da się tego połączyć z rozwojem biznesu. Wystarczy tylko postawić na te gałęzie, które nie są dla środowiska uciążliwe. Zamiast budować gęste osiedla i wielkie hale sprzedażowe, spróbujmy ściągnąć do miasta branżę turystyczną, informatyczną czy kulturalną. 

Kolejna sprawa to ożywienie współpracy z Wielkopolskim Parkiem Narodowym. Miasto i Park to są organizmy żyjące w symbiozie, musimy nauczyć się nasze unikatowe położenie wykorzystywać z korzyścią dla obu stron. Także współpraca z sąsiednimi gminami może przynieść dużo dobrego. Mosina może być dla nas przykładem, jak pozyskiwać środki unijne i promować walory turystyczne. Powinniśmy także namawiać władze tej gminy na weryfikację polityki rozbudowy dużych osiedli, których powstanie jest szkodliwe zarówno dla Puszczykowa jak i całej aglomeracji.

Tematów, które trzeba rozwinąć jest bardzo dużo, w kończącej się kampanii większość z nich dopiero delikatnie dotknęliśmy. Maciej Krzyżański i Krzysztof J. Kamiński rozmawiali z mieszkańcami okręgu wyborczego, cały czas trwa dyskusja na blogu i facebooku. Mam nadzieję, że Maciejowi uda się zdobyć mandat radnego i wprowadzi choć część tych tematów na forum Rady Miasta jeszcze w tym roku. 

To są powody, dla których Maciej kandyduje, a ja i inni członkowie i przyjaciele redakcji Zielonego Puszczykowa go wspieramy. Puszczykowo musi się zmienić. Musi się otworzyć, przewietrzyć i odświeżyć. Nasze miasto ma ogromny potencjał i trzeba go wykorzystać. 

Na koniec przyznam szczerze, że przykro jest czytać komentarze zarzucające Maciejowi, że robi to dla pieniędzy. Gdyby tak było, to nie pracowałby dla Puszczykowa od kilku lat absolutnie za darmo i bez widoku na jakąkolwiek nagrodę za to. 

Także krzywdzący wydaje się zarzut, że Maciej jest człowiekiem zbyt młodym, aby sprawować mandat radnego. Jeśli wiek jest taki ważny, to dlaczego nasza Rada Miasta, w której średnia wieku oscyluje ok. 50-tki, jakoś nie grzeszy roztropnością i przenikliwością. Warto przypomnieć, że w minionych latach dobrymi radnymi byli ludzie przed 30-tką: Marcin Rzepczyński, Iwona Jankowska-Janicka czy Maciej Stelmachowski. 

Zupełnie absurdalny wydaje się natomiast zarzut mówiący o tym, że Maciej jest spadochroniarzem, bo nie mieszka w okręgu, w którym odbywają się wybory. Fakt, że mieszka dosłownie rzut beretem od okręgu, na pewno nie przeszkodzi mu w poznaniu potrzeb mieszkańców sąsiednich ulic. Jeśli ktoś śledzi działania Macieja w ostatnich latach, to wie, że pomagał mieszkańcom całego Puszczykowa od Lipowej aż po Kraszewskiego. Nie jest dla niego problemem, w przeciwieństwie do wielu radnych, przejście się po mieście w celu poznania problemów jego mieszkańców.

Zaangażowałem się w puszczykowską politykę, wsparłem Macieja w wyborach uzupełniających i będę wspierał także innych kandydatów, którzy przekonają mnie swoimi pomysłami. Na pewno jednak nie zmieni się nic w linii programowej bloga. Nadal zapraszam do publikacji swoich opinii wszystkich mieszkańców. Także tych, którzy się z nami nie zgadzają. 


Więcej informacji o Maciej Krzyżańskim, jego programie i komitecie, który go popiera czytelnicy mogą znaleźć w naszych wcześniejszych artykułach:

*Marcin Muth - założyciel i redaktor prowadzący bloga "Zielone Puszczykowo", współpracownik "Kuriera Puszczykowskiego" i puszczykowskich stowarzyszeń. 

10 komentarzy:

  1. Witam Panie Marcinie,
    mama nadzieję, że moja wypowiedź nie zostanie odebrana jako krytyka. Chciałbym zwrócić uwagę na kilka spraw. Pierwsza to nazwa - Odświeżmy Puszczykowo! Mi kojarzy się niestety co najwyżej z choinkami zapachowymi w samochodzie i aerozolami do odświeżania pomieszczeń. Zapewne chodziło o "odświeżenie" Rady Miasta osobą Pana Macieja i powiewem młodości, ale nie rozumiem dlaczego Państwo nie nazwali "komitetu" po prostu "Zielone Puszczykowo" zwłaszcza, że taki jest, jak widzę, intensywny kolor kampanii. No ale to jest drobiazg. Teraz przejdźmy do programu. Strasznie dużo "ogólników", może czas na jakąś "nową jakość" w tej kampanii wyborczej. Brak mi konkretów. Jakie zapisy zamierzacie umieścić np. w studium by nie było w naszym mieście więcej szeregowców, czy dyskontów. Co zamierzacie zrobić by zrekompensować brak przejazdu w ciągu ulicy 3 Maja. Jakie konkretne działania zamierzacie zrobić by przyciągnąć turystów do naszego miasta, a więc czy będzie w końcu cywilizowana przystań? Czy zaproponujecie np. jakiś festiwal np. "Jazz w Puszczy" zamiast jarmarcznych "Dni Puszczykowa"? Ja chcę konkretów!!!!! Na pewno przyjdę na spotkanie z ewentualnym kandydatem na Burmistrza i zadam konkretne pytania i nie chcę pokrętnych i ogólnikowych odpowiedzi jak w wykonaniu obecnej RM i BM.
    Pozdrawiam i życzę powodzenia w wyborach p. Maciejowi
    Michał Dydowicz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry Panie Michale,

      Jeśli chodzi o hasło, to idea odświeżenia Puszczykowa odnosi się do naszej wizji miasta, w której chcemy połączyć to co najlepsze w obecnym Puszczykowie z tym co najlepsze w jego przeszłości i tym, co jest mu potrzebne dziś i jutro. W haśle odświeżenia mieści się zarówno większa dbałość o estetykę miasta, ochronę zabytków, troska o przyrodę, jest też miejsce na poprawę promocji miasta, naprawę komunikacji publicznej i przyspieszenie utwardzania ulic. Ważną rzeczą jest też wciągnięcie mieszkańców w procesy decyzyjne. Z hasłami jest tak, że nie zawsze przypadną do gustu wszystkim. Ważne, żeby dobrze oddawały ideę, którą opisują. Z pokorą przyjmuję krytykę, ale wyjaśniam, że nazwa i hasło "Zielone Puszczykowo" jest zarezerwowana dla bloga, który będzie istniał bez względu na wynik wyborów i będzie monitorował działania władz, nawet jeśli do Rady Miasta wejdą nasi przyjaciele i współtwórcy. Blog jest otwarty dla wszystkich, którzy chcą o Puszczykowie pisać i dyskutować - nie chcę zawężać jego roli do komitetu wyborczego. Mam nadzieję, że kiedyś nie będę musiał się w politykę angażować i skupię się na opisywaniu pięknej historii, przyrody i wydarzeń kulturalnych.

      Usuń
    2. Jeśli chodzi o konkretne kwestie wymienione w Pana komentarzu, to odpiszę w swoim imieniu, bo dyskusja o rozwiązaniach jest otwarta i ciągle żywa. Każdy może do niej coś dodać i zaproponować nowe rozwiązanie. W tej chwili nie mamy mocy sprawczej i nie będzie jej miał Maciej, jeśli zostanie wybrany, ale podsunąć pomysły i rozpocząć dyskusję możemy. Ja będę to robił na blogu, Maciej, mam nadzieję, na forum Rady.

      Sprawa przejazdu w ciągu ulicy 3 Maja, to ważny i trudny temat. Na pewno nie da się tam zbudować przejazdu z prawdziwego zdarzenia - tu decyzje już zapadły i prace nad renowacją linii kolejowej trwają. Na pewno można pomyśleć o budowie kładki nad torami dla ruchu pieszego i rowerowego. Tego typu rozwiązanie ma być przy ul. Fiedlera. W ogóle w kontekście rozważań nad komunikacją w Puszczykowie, należy szerzej zdefiniować problem - potrzebna jest spójna koncepcja, w której znajdzie się miejsce dla wsparcia ruchu pieszego i rowerowego oraz wzmocnienie komunikacji publicznej. Ruch samochodowy należy usprawnić w ciągach głównych ulic, ale w innych miejscach można i trzeba go ograniczyć. Z tego co słyszę od mieszkańców Wspólnej, 3 Maja i Moniuszki, to nie chcieliby, aby ich ulice zamieniły się w kolejną arterię tranzytową, a tak by się niechybnie stało, gdyby chcieć zainwestować ogromne pieniądze w budowę przejazdu kolejowego. Wg zapewnień kolei ma się radykalnie poprawić przepustowość przejazdów na Dworcowej, Wczasowej i w Mosinie, co oznaczałoby, że skończą się korki na tych ulicach. Omijanie ich bocznymi ulicami przestanie zatem być sensowne. Inna rzecz, że odnowiona trasa kolejowa w dużym stopniu zmieni życie miasta - trzeba dopilnować, aby ruch pomiędzy częściami miasta po jednej i drugiej stronie torów odbywał się płynnie. Wydaje mi się, że zaplanowano zbyt mało przejść dla pieszych i rowerów, z kolei zbyt dużo ekranów akustycznych, które mogą sprawić że będzie żyć w mieście podzielonym murem. Warto zauważyć, że osobą która najmocniej się interesuje postępem prac przy renowacji linii kolejowej jest Maciej Krzyżański - radni i urzędnicy w tej sprawie są mało aktywni. Podstawową kwestią w rozwiązaniu problemów komunikacyjnych jest dyskusja z mieszkańcami.

      Żeby przyciągnąć turystów, trzeba skoordynować działania promocyjne i zaprosić do nich także lokalnych przedsiębiorców. Przykładem takich działań może być akcja "Osobowości Puszczykowa", którą wsparliśmy organizacyjnie i która odbyła się bez udziału miasta, a zakończyła się sukcesem. Sama promocja to jednak za mało - trzeba zainwestować w estetykę miasta i ochronę zabytków oraz ogrodów. To one mogą przyciągnąć turystów i spacerowiczów. Trzeba mocniej promować naszą bazę rekreacyjną i ciągle ją rozbudowywać. Przystań jest jednym z ważnych elementów tego planu. Ważna sprawa to pozyskanie środków na te cele - szukamy rozwiązań.

      O idei festiwalu już kiedyś dyskutowaliśmy. Ważne, żeby to nie było jednorazowy jubel, tylko trwałe działanie osadzone w mieście i angażujące mieszkańców. Imprezy pod szyldem festiwalu mogą się odbywać przez cały rok - raz mniejsze, raz większe. Mamy świetnie działającą bibliotekę i CAK - są tam świetni i zaangażowani fachowcy. Jakimś dziwnym trafem jednak Dni (Dzień) Puszczykowa organizowała w zeszłym roku firma zewnętrzne prowadzona przez żonę zaprzyjaźnionego z urzędem PR-owca :)

      Zauważył Pan pewnie, że w odróżnieniu od obecnych radnych i burmistrzów piszemy dość konkretnie o problemach i szukamy rozwiązań w porozumieniu z mieszkańcami. Obecnie odbywające się wybory to dopiero początek rozmowy o mieście. Jeśli Maciej zostanie wybrany, na pewno będzie poruszał ważne dla mieszkańców sprawy na forum Rady. Dlatego go wspieram.

      Usuń
    3. Bardzo dziękuję za satysfakcjonującą odpowiedź,
      bardzo się cieszę, że Zielone Puszczykowo jest miejscem, w którym dość swobodnie mogą się wypowiadać różne osoby. Może rzeczywiście trochę żal byłoby wykorzystywać to miejsce i nazwę na cele wyborcze jednej strony. Zapewne spowodowałoby to "zaszufladkowanie" tego bloga w jakiejś opcji politycznej. Od trzech lat walczę o Salę Klubową niestety nieskutecznie, mam wielką nadzieję na zmiany w tym mieście pomimo obietnic władz tego Miasta. Ciekawe czy Miasto zrobi coś w sprawie Przystani - jesienią zwróciłem uwagę na niektóre problemy i także mi obiecano, że się tym zajmą (na razie nic nie widać), mam nadzieję że w tym roku uda się tam zwabić więcej "wodnych turystów" nie po to by siedzieli bez prądu i wody z połamanymi śrubami napędowymi (mam nadzieję, że Pan Burmistrz lub ktoś z otoczenia to przeczyta i coś z tym zrobi). To miasto nie tylko trzeba odświeżyć, lecz także "ożywić".
      Pozdrawiam
      Michał Dydowicz

      Usuń
  2. Tak!
    Pozwolę sobie jeszcze raz powtórzyć.
    Ja zagłosuję na Pana Macieja Krzyżańskiego teraz!
    ...
    To co w tej chwili oświadczyłem może wprowadziło w osłupienie wszystkich, na czele z samym kandydatem , wszak przez ostatni rok uchodziłem za tego wilka który chce go pożreć. I ktoś doda że to kolejny dowód na wyznawanie przez Cichockiego pokręconych filozofii.
    Otóż nie prawda! Prawdą jest owszem że pasjonuję się filozofią, a ona sama jest pokręcona, natomiast mam prostolinijny charakter, tylko że troszkę sycylijski!
    ...
    Przyznam że jego decyzja kandydowania do Rady Miasta mnie zaskoczyła gdyż po ożywionej działalności społecznej sądziłem iż chce najpierw „Odświerzyć” Stowarzyszenie Przyjaciół Puszczykowa i wejść do zarządu a nawet zastąpić na posadzie prezesa Panią G.Ozorowską, a dopiero potem Urząd Puszczykowa. Nawet usunąłem się ze stowarzyszenia SSP aby nie przeszkadzać...
    ...
    Ale! Młodzi są dziś niecierpliwi.
    Otóż po zważeniu wszystkich za i przeciw, zdobyciu wiedzy o kandydatach której sami nie podali mimo moich monitów na blogu podjąłem w swoim suwerennym sumieniu decyzję.
    Zagłosuję na Pana M.Krzyżańskiego i tą decyzję oznajmiłem niektórym sąsiadom.
    ...
    Należą się wyjaśnienia Panu Dobickiemu. Drogi sąsiedzie! Ja nie mam nic przeciw Panu ale ja po prostu Pana nie znam. A Pana Macieja trochę tak.
    Z tym że głównie nie cierpię transparentów i wielkich bilbordów wyborczych.
    Nie cierpię amerykanizacji naszej polityki. Dla mnie im większy bilbord wyborczy tym większa nieufność do kandydata. To przeważyło szalę. Jeśli się pomyliłem, z góry przepraszam i poprawię się w październiku.
    ...
    Pozdrawiam wszystkich Zbigniew Cichocki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Zbigniewie Pana wybór Pana wola.
      Mam jednak pytanie? Czy mieszkańcy MUSZA toczyć rozmowy i odpowiadać na tendencyjne pytania na tym blogu. Mam wrażenie, że ten blog dzieli a nie łączy mieszkańców. Rozgrywki jak na podwórku. Czy tego chcą mieszkańcy?

      Usuń
    2. Do Anonimowego z 13.28:

      W jakiej sprawie blog podzielił puszczykowian? Skąd to wrażenie, że dzielimy zamiast łączyć? I jakie rozgrywki prowadzą redaktorzy bloga?

      Usuń
    3. do anonimowy z 13:28

      Mieszkańcy oczywiście nie muszą toczyć rozmów ani odpowiadać na tendecyjne pytania, stawiane na tym blogu. Mieszkańcy w ogóle nic nie muszą, najlepiej nawet, aby niczym co się w mieście dzieje się nie interesowali. I tacy mieszkańcy to idealni mieszkańcy (wyborcy) dla obecnych władz miejskich.

      A co do "tendencyjnych" pytań... Przypomniał mi się fragment filmu "Rejs" ...:)
      pozdrawiam

      Usuń
    4. Przedmówco z 13:28 widać, że nic nie wiesz co się w Puszczykowie dzieje więc skoro uważasz, że mieszkańcy się niczym nie interesują.

      Usuń
  3. Także nie widzę tendencyjnych pytań. Próbowałem zadać pytania obu kandydatom, doczekałem się odpowiedzi jednego z nich. Może jestem niegodny odpowiedzi, ale milczenie p.Jarosława pomogło podjąć mi decyzję.

    OdpowiedzUsuń